Izrael: Niech świat nam pomoże

Niech świat nam pomoże

W działaniach wobec obcych statków płynących do Gazy Izrael powinien skorzystać z pomocy międzynarodowej

Guy Bechor 24.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

[…] Teraz mamy Iran, odosobniony przez większość świata jak Północna Korea, chcący jeszcze dołączyć do morskich obchodów. Ale sprawa z Iranem jest łatwiejsza niż z innymi krajami. Niedawno Rada Bezpieczeństwa podjęła trudną decyzję zastosowania międzynarodowych sankcji wobec Iranu. Nadszedł czas by Izrael wprowadził w życie te sankcje jak również legitymizację międzynarodową. Dlaczego mamy ciągle walczyć z ONZ kiedy możemy ją wykorzystać?

Paragraf 15 decyzji o nowych sankcjach mówi, że obecnie wobec Iranu stosuje się nowe zasady nadzoru ws. podejrzanych ładunków. Zgodnie z tą decyzją kraje świata muszą kontrolować każdy irański statek na swoich terytoriach podejrzewany o zakazany ładunek, łącznie z bronią konwencjonalną lub wrażliwymi komponentami jądrowymi i rakietowymi. Państwa te są również zobowiązane do współpracy w zakresie monitorowania na wodach międzynarodowych.

Zorganizujmy siły międzynarodowe

Tak więc irańskie statki w drodze do Gazy są z pewnością podejrzane o przemycanie broni. Izrael musi domagać się by statki na szlaku irańskim były kontrolowane, lub będzie je kontrolował Izrael na wodach międzynarodowych i sporządzać raporty (albo kontrolować statek na własnych wodach bez sporządzania raportu). Zgodnie z sankcjami jest to nasz obowiązek a nie tylko prawo. Nikt nie będzie miał obiekcji wobec wymogów Rady Bezpieczeństwa. Dlatego działania Izraela otrzymają mocny wymiar legalności. […]

…………………

Zagraliśmy światu na nerwach

Nawet jeśli każda akcja jest słuszna, to naszej polityki – czego nie można rozwiązać siłą powinno się rozwiązać większą siłą – nie akceptują ani Ameryka ani Unia Europejska

Yoel Marcus 4.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

Intensywność międzynarodowej reakcji na decyzję Izraela o zatrzymaniu pomocy Gazie przez flotyllę dowodzi, że musieliśmy zagrać na nerwach zarówno przyjaciołom jak i wrogom. Po zapoznaniu się z niekończącymi się komentarzami i widząc żenujące pokazy, powinna nas niepokoić jest kampania delegitymizacji Izraela. Kampanię te wywołał nieudany incydent. Płacimy za arogancję, sadzając na przykład tureckiego ambasadora na niższym miejscu myśląc, że jesteśmy bohaterami.

Ta flotylla nie była akcja humanitarną lecz kampanią PR, którą Izrael przegrał gdyż zareagował tak jak się spodziewano, jak słoń w składzie porcelany. Globalna reakcja przyjaciół, a nawet bardziej nieprzyjaciół jest poważna ponieważ  pokazuje naszą ogólną pozycję na świecie.

Ludzie zaczynają być zmęczeni naszymi poglądami i wymówkami. W czasie gdy świat ma problemy ekonomiczne i polityczne wymagające rozwiązań, Izrael staje na głównej scenie ze swoimi problemami. Wydaje się, że nasi przywódcy nie zdają sobie sprawy z tego, że kiedy zawracamy światu naszymi problemami potrzebne jest umiarkowanie. Izrael musi zupełnie zmienić kierunki. Jak? Powinien przestać być okupantem.

Nie lubię tego wyrazu, ale Palestyńczycy odnieśli sukces we wprowadzeniu do świadomości globalnej nas jako okupantów. A Izrael poprzez kroki takie jak nasze oblężenie Gazy tylko wzmacnia nasz negatywny wizerunek. Kiedy Ameryka prezydenta Obamy pracuje nad porozumieniami zmniejszającymi napięcie na świecie, Izrael nie może się zachowywać jak upierdliwy (bully) sąsiad.

Nawet jeśli każde działanie jest uzasadnione, nasza polityka – czego nie załatwimy siłą powinniśmy załatwić zwiększoną siłą – jest nie do zaakceptowania przez UE. I to ma miejsce w czasie kiedy Obama mówi, że siła musi być ostatecznością, w żadnym wypadku początkiem działania. To dlatego on działa ostrożnie – na palcach – w sprawie Iranu, oraz dlaczego normalny świat niepokoi się z powodu bezpośrednich i zrozumiałych zagrożeń, że Izrael sam podejmie działania przeciwko Iranowi.

Tydzień temu brytyjski dziennik opublikował raport, który znalazł się również w naszych dziennikach, że Izrael wysłał nuklearne łodzie podwodne do Zatoki Perskiej. Nie jest jasne czy raport jest prawdziwy, ale faktem jest, że kiedy go opublikowano, dla irańskiego prezydenta Mahmouda Ahmadineżada było to jakby ktoś wsadził mu palec w oko. To skompromitowało również amerykański rząd.

Teraz kiedy wszyscy zobaczyli jak niezdarna była nasza akcja przeciwko tureckiemu statkowi Mavi Marmara, cały świat, zwłaszcza my, musimy się modlić by Izrael pozostawił problem irański głównym siłom i skoncentrował się na przywróceniu pokoju na własnym podwórku.

Jak chciał los – albo głupi przypadek – przejęcie Mavi Marmara miało miejsce, gdy premier Benjamin Netanjahu przebywał w Kanadzie. Przez prawie godzinę słyszeliśmy sprzeczne ze sobą doniesienia, czy Netanjahu poleci do Waszyngtonu czy wróci do domu. On już wtedy wiedział o tym, co działo się na statku oraz o zasadzce zastawionej na niego przez przyjaciół Hamasu. Twarz Sary Netanjahu nie pokazała jego wahania, bo w każdej sytuacji kamera pokazuje ją uśmiechniętą.

Ostatecznie Biały Dom zdecydował przesunąć spotkanie na później. I postąpili słusznie. Rzecznik Obamy potępił operację, tak jak zrobili to rzecznicy, ministrowie i głowy państw na całym świecie. To był program TV “1 przeciwko 100” ale odwrotnie. Okazuje się, że możesz okazywać pogardę wobec części świata przez jakiś czas, ale nie wobec całego świata cały czas. “Coś rozrzedziło żydowski mózg,” mówi członek Knesetu Nachman Szai. “Każdy zrobiony przez nas zły krok to początek następnego.”

Natychmiast nasuwa się pytanie, czy konieczne jest ustanowienie komisji  śledczej. Odpowiedź jest tak, gdyż jest wiele pytań bez odpowiedzi. Kto podjął decyzję i jak? Kto zaakceptował szczegóły operacji? Jak to się stało, że szef Mosadu Meir Dagan, który narpbił nam kłopotu z połową świata poprzez kradziez obcych paszportów w celu dokonania egzekucji na przywódcy Hamasu Mahmoud al-Mabhouh w Dubaju, któremu nie udało się wprowadzić agentów na Mavi Marmara by informował o ich armii i broni? To zapobiegłoby zaskoczeniu komandosów, którzy na pokładzie wpadli prosto na grupy gotowe na lincz?

Gdzie był wtedy innowacyjny żydowski mózg? Wojsko wie gdzie popełniło błędy, ale ważne jest ustanowienie komisji śledczej, z udziałem amerykańskiego obserwatora,  zanim ONZ zorganizuje własną komisję z wrogim szefem na czele.

Jesteśmy silni w wojnie ze słabymi przeciwnikami, ale słabi swoją słabość obracają w siłę. Ta operacja wymaga stawiania pytań. Jak podejmuje się decyzje takie jak ta – nie w rządzie, nie w gabinecie, ale w “ścisłym gronie”. Czy minister obrony Ehud Barak ma się dobrze i jest szczęśliwy, któremu wypada żartować na temat cudownego dziecka, że “cudu już nie ma, a dziecko jest,” czy jeszcze jest on w stanie nadal służyć jako minister obrony?

Przede wszystkim czy nie nadszedł czas by usunąć ministra spraw wewnętrznych Eli Jiszaia i ministra spraw zagranicznych Awigdora Liebermana i ich partie z rządu i wprowadzić Kadima? Cały świat jest przeciwko nam – to nie tylko słowa popularnej hebrajskiej piosenki, ale zagrożenie dla naszego istnienia.

……………………

Premier: działacze pokojowi powinni pojechać do Teheranu

Na konferencji prasowej z kanclerzem Austrii, Netanjahu mówi, że organizatorzy flotylli “cynicznie wykorzystują kobiety, które nie znają wolności.”

Roni Sofer 23.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

fragment

“One nie są organizowane przez wyznawców pokoju, lecz jego przeciwników. Ich prawdziwym celem jest prowokacja przeciwko blokadzie na import pocisków i rakiet. Teraz wymyślili nową metodę: wykorzystanie kobiet do demonstracji swojego cynizmu. Te same siły, które są najciemniejsze bna świecie, gdzie kobiety nie maja wolności, organizują flotylle przeciwko Izraelowi. Nadszedł czas by skończyć z tą hipokryzją.”

Poprosił o przekazanie wiadomości zwolennikom flotylli: “Wzywam wszystkich aktywistów pokojowych na świecie, jedźcie do miejsc w których kobiety są naprawdę gnębione, gdzie homoseksualiści wieszani są na placach, miejsc gdzie nie ma praw człowieka.”

“Jedźcie do Teheranu, do Gazy. Każdy kto naprawdę dba o prawa człowieka powinien wspierać demokratyczny i liberalny Izrael. Ci którzy chcą zadbać o prawa człowieka powinni również zadbać o (porwanego żołnierza) Gilada Szalika. Społeczność międzynarodowa musi wesprzeć Izrael by żądać jego natychmiastowego uwolnienia.”

………………..

Staliśmy się pośmiewiskiem

Sima Kadmon 22.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

W poniedziałek mieszkańcy Gazy spożywali kolendrę, słodycze, makaron i dżem, podczas gdy my w Izraelu nadal jemy kurz. Tak się przedstawia sytuacja – mamy prawicowy rząd na dwóch lewych nogach, niezdarne przywództwo prowadzące z jednego nadiru do drugiego, każde działanie przezeń podjęte, którego celem jest naprawa poprzedniego kryzysu, zaledwie wpycha nas w nowy dołek jeśli chodzi o wizerunek publiczny i odstraszanie.

Dlaczego mamy temu zaprzeczać? Staliśmy się pośmiewiskiem. Nie ma państwa na świecie, które nie wie o tym, że Izrael rozumie tylko przemoc, a nasz premier – człowiek który wymyślił pojęcie “wzajemności” i wprowadził cała doktrynę anty-terroru – jest pierwszym który poddaje się terrorowi, wspiera rząd Hamasu poprzez swoje decyzje i swojego rządu.

W poniedziałek premier usiłował wyjaśnić dlaczego Izrael zdecydował znieść blokadę Gazy. Mógł to zrobić na dwa sposoby: pierwszy – uczciwie i wyraźnie powiedzieć, że zdecydował dostosować się do prośby UE i znieść blokadę, więc chce by Europa ogłosiła, że nie ma potrzeby na protestujące łodzie i nie ma uzasadnienia by statki płynęły do Gazy. W ten sposób moglibyśmy odnieść jakąś korzyść z tej afery.

Ale Netanjahu wolał wyjaśnić izraelskiej opinii publicznej dlaczego zniesienie blokady jest dobre, twierdząc, że w ten sposób “wyciągnął chodnik spod propagandy twierdzącej, że w Gazie jest kryzys humanitarny.” Lecz każdy głupek od razu by zapytał: jeśli to jest dobre, dlaczego nie zrobiliśmy tego rok temu? Dlaczego blokada trwała przez trzy lata, dlaczego potrzebowaliśmy nieudanej akcji takiej jak atak na flotyllę i ogromny nacisk międzynarodowy by Izrael podjął decyzję, której naprawdę podjąć nie chce?

To odnosi się również do drugiej strony: gdyby blokada była naprawdę konieczna, co się stało, że nie jest już konieczna, jeśli nie nasze niepowodzenie z flotyllą i nieco później? Netanjahu może nadal nas okłamywać, ale nie może zaprzeczać faktom: decyzja zniesienia blokady nie jest częścią posunięcia dyplomatycznego, wspiera radykałów, osłabia pragmatyków i stroni od rozwiązania sprawy Gilada Szalita.

Gdyby to nie było dosyć, Kwartet już w poniedziałek ogłosił, że częściowe zniesienie blokady nie wystarczy. Czy to nie jest wstyd?

Netanjahu usiłował przenieść odpowiedzialność za blokadę Gazy na rząd Olmerta. Ale to nie tylko on. Nagle wszyscy uchylają się od odpowiedzialności za to co do tej pory uważane było za politykę obowiązku. Netanjahu przenosi ją na Olmerta, Olmert na Baraka, Barak z powrotem na Olmerta i nawet twierdzi, że od jakiegoś czasu myślał że blokada powinna być zniesiona.

Czy to nie jest wstyd? Nasz rząd sprawuje władzę od półtora roku i ciągle odnosi się do polityki poprzedniego rządu. Minister obrony, który był ministrem kiedy podjęto decyzję o blokadzie, mówi o tym jakby był jakimś komentatorem a nie człowiekiem który podjął tę decyzję. Nie ma nawet jednej osoby w tym kraju, która może przejąć odpowiedzialność?

Jednak najbardziej oburzające jest oświadczenie Netanjahu dotyczące porwanego żołnierza Gilada Szalita. Kiedy jego rodzicom, Noam i Aviva Szalit, mówi się, że rząd znosi blokadę, którą do tej pory uważano za główną dźwignię nacisku na wymianę, Netanjahu oświadczył: “Badamy inne sposoby na bezpieczne uwolnienie Gilada Szalika.”

Co masz na myśli mówiąc “badamy inne sposoby?” Czy blokada była jedynym do tej pory sprawdzonym sposobem w celu odzyskania Gilada? Czy rząd Izraela nie sprawdził innych opcji w ciągu czterech lat od porwania?

………………….

Czy Izrael staje się republiką bananową?

Izraelska służalczość wobec amerykańskich żądań nie wzmacnia wizerunku Izraela w oczach jego wrogów i stolic Europy i Azji.

Moshe Arens 23.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

Mija prawie 30 lat od czasu kiedy Menachem Begin udzielił słynnej odpowiedzi rządowi w Waszyngtonie, który groził Izraelowi karą za przegłosowanie przez Kneset ustawy nadającej Izraelowi prawo zarządzania Wzgórzami Golan: ” Czy jesteśmy waszym wasalem? Czy jesteśmy republiką bananową?” Od wielu lat rządy izraelskie trwały przy utrzymaniu pozycji dumnej niezależności wobec przyjaciół i wrogów. Każdy powinien wiedzieć, że nie jesteśmy republiką bananową.

[…]

Dlatego należy zadać pytanie: czy izraelska uległość wobec USA naprawdę umacnia te relacje? W końcu relacje budowano przez wiele lat na bazie wspólnych pomysłów, wartości i wspólnych interesów. Relacje które się sprawdziły i wiele różniących się opinii na przestrzeni lat, oraz tych, które były korzystne dla obu narodów.

Teraz rząd Obamy zdecydował

podnieść statusu różnicy opinii istniejących od wielu lat, Izrael ulegając żądaniom Waszyngtonu może chwilowo łagodzić nastroje w Waszyngtonie. Lecz nacisk jest na chwilowo. Przyjdą dodatkowe wymagania, a jeśli nie będą przyjęte sytuacja może się pogorszyć. Jonathan Alter w książce The Promise (Obietnica) o pierwszym roku Obamy w Białym Domu, cytuje Obamę kiedy powiedział: “Wiem jak traktować Netanjahu.” A po roku kontaktów z nim, Obama prawdopodobnie wystawia sobie dobrą ocenę z tego przedmiotu.

[…]

Ale jest jasne, że uległość Izraela wobec wymogów USA nie wzmacnia wizerunku Izraela ani w oczach  wrogów ani w stolicach Europy i Azji. Wynik netto tej izraelskiej polityki w ostatnich latach jest ujemny. Dodaj do tego, a nie najmniej ważne, jak Izraelczycy czują się w świetle tej uległości. Po osiągnięciu ogromnymi ofiarami niezależności, po przyzwyczajeniu się do demokratycznie wybranych przywódców określających narodowe kierunki działania, jest to cios w poczucie własnej wartości, kiedy patrzymy jak nasi przywódcy wykonują pochodzące z zagranicy rozkazy.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/