XXI wiek – rzeczywistość kontra spreparowany jej obraz

XXI wiek – rzeczywistość kontra spreparowany jej obraz

Gość_25   27.8.2010

Pamiętajmy, że od wielu lat jesteśmy w samym środku WOJNY INFORMACYJNEJ, której frontem są nasze plastyczne światopoglądy. Po jednej stronie znajdują się ludzie, którzy kochają zmieniać i ingerować w pierwotną naturę tego świata, a po drugiej – ludzie pokorni, którzy chcą w ciszy i spokoju przyglądać się jego wrodzonej architekturze. Pierwsi mówią: “Działaj! Zmieniaj! Przekształcaj!… Ciesz się tylko tym, co sam stworzyłeś… zmodyfikowałeś, usztuczniłeś…”. Drudzy są inni: “kontempluj, poznawaj, zwiedzaj swoje życie… Ciesz się światem zadanym Ci przez Boga i genialną Przyrodę… Nie gwałć jej swoimi żądaniami i rozbuchanymi ponad miarę potrzebami”.

Niestety… Wszyscy, albo prawie wszyscy politycy, właściciele wielkich firm, koncernów… to są ludzie “ruchliwi na opak”. Oni chcą koniecznie stworzyć ten świat na nowo, za wszelką cenę coś sobie w nim podporządkować, zmienić jego pierwotną, oryginalną strukturę. Myślą, że są wynalazczy, uzdolnieni, kreatywni… Podczas gdy – ten ŚWIAT – już został stworzony!

Przyroda jest tworem skończonym i samoprzekształcającym się. Nie potrzebuje ingerencji swojego “dziecka”, jakim jest człowiek, do tego, aby kontynuować swoją samoporządkującą się egzystencję. Ci wszyscy “aktywiści”, genetyczni przekształcacze, ludzie tworzący wtórną, syntetycznie skonstruowaną nadbudowę świata przyrodniczego, przypominają mi skrajnie obłąkanego przechodnia, który staje przed genialnym dziełem Michała Anioła (niech to będzie pięciometrowy posąg słynnego Dawida, znajdujący się na ten czas we Florencji) i chcąc dodać coś od siebie, wyrąbuje w jego piersi wielki, bezsensowny wyłom! Właśnie tak się przedstawia sytuacja we współczesnym świecie. Usprawniamy ten świat na siłę! Na gwałt! Na opak! A przecież brakuje nam po temu zdolności.
Brakuje nam Serca. Brakuje nam czystej Świadomości!

Żyjemy w świecie usankcjonowanego szaleństwa. Właśnie przez to mamy te wszystkie choroby (psychiczne i cielesne). Poprawiamy swoje życie przy pomocy tworów, które powstały przy udziale CHYBIONEJ KREATYWNOŚCI. Jest ich całe mnóstwo, m.in. – plastik… beton… płyty wiórowe… syntetyczne witaminy… żywność modyfikowana genetycznie… szczepionki… psychotropy… urządzenia elektryczne… nawozy sztuczne… silniki spalinowe… biały cukier… oczyszczona mąka… elektrownie jądrowe…

Próbujemy stworzyć drugi “posąg Dawida”, niszcząc w bezsensowny sposób jego perfekcyjny oryginał. Tylko, że… kurde… NIE POSIADAMY KU TEMU NALEŻYTYCH ZDOLNOŚCI. Nasze Ego (= fikcyjne mniemanie o sobie) sięga gwiazd. I nie chodzi tu nawet o tę słynną, pospolitą głupotę, ale o brak świadomości, że to wszystko jest przecież na chwilę i prędzej czy później każdy z nas umrze. Jaki jest sens w patologicznym “usprawnianiu” tego świata i przekształcaniu jego wrodzonej struktury?… Przecież to nas nie uchroni przed pewną śmiercią. Ten tzw. “chybiony aktywizm” nie sprawi, że człowiek przestanie mieć przebłyski świadomości na temat tego, że prędzej czy później wejdzie w stan “nieistnienia”. Za mało się mówi o śmierci w naszej Kulturze (mam tu na myśli Kulturę białego człowieka) i dlatego jesteśmy “ruchliwi na opak”. Brak nam filtra, który (na bieżąco) oddzielał by głupie myśli od mądrych. Nie ma w tym nic skomplikowanego. Jest to świadomość własnej przemijalności i pokorna zgoda na nią. W pierwszej chwili jest to druzgocząca świadomość i można postradać rozum od jej “lodowatej namacalności”, ale taka jest prawda i ta prawda wprowadza porządek w miejsce chaosu. Oczyszcza umysł z fikcyjnych i szkodliwych dla zdrowia planów.

Niestety… Setki tych fikcji i szkodliwych dla zdrowia planów już się zrealizowała.

Co dalej?…
Trzeba się dokopać do oryginalnej, pierwotnej rzeczywistości człowieka i przestać tworzyć jej wtórną, syntetycznie spreparowaną nadbudowę. A co to oznacza w praktyce?… Trzeba kopiować najpiękniejsze mechanizmy działające w Przyrodzie i się do nich pokornie stosować. Współbrzmieć z nimi, a nie współistnieć. Trzeba patrzeć na chmury, drzewa i od nich pobierać rozsądne nauki. Bo jak mawiał Werter w “Cierpieniach Młodego Wertera” (jeszcze przed poznaniem Loty, która go przywiodła do samobójstwa): “Ten, kto kopiuje Przyrodę, nigdy nie sprowadzi na ten Świat nic złego. Żadnej myśli złej, co innych ludzi do złych myśli namawia. Żadnego uczucia złego, co psuje wodę w rzekach serc naszych. I żadnego czynu, co innych ludzi do złych czynów przywodzi” (brzmiało inaczej, ale sens został zachowany).

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/