Koniec wolności internetu?

Koniec wolności internetu?

Zapomnijcie o wolnym Internecie. Czy marzenia Vinta Cerfa i Bernersa-Lee zostaną zdeptane obcasem polityków? Wszystko na to wskazuje – bo rządy krajów świata jednoczą się w swoich staraniach poddania cyberprzestrzeni kontroli i regulacji, dzięki którym powstanie Cywilizowany Internet.
W tym tygodniu w normandzkim kurorcie Deauville spotkają się przywódcy krajów grupy G8, w tym Barack Obama i Dmitrij Miedwiediew. Aby czuli się bezpiecznie, zmobilizowano do ich ochrony 12 tysięcy policjantów, żandarmów i żołnierzy, a całą okolicę wyłączono z żeglugi, ruchu lotniczego i drogowego. Oficjalnie kluczowymi kwestiami mają być niepokoje w Afryce Północnej, katastrofa w japońskiej elektrowni jądrowej w Fukushimie i afera wokół byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Przed rozpoczęciem oficjalnego szczytu G8, prezydent Francji Nicolas Sarcozy otworzy jednak inne wydarzenie – szczyt e-G8, spotkanie przywódców państw i przedstawicieli najważniejszych firm internetowych i organizacji, dotyczących przyszłości Internetu. Zgodnie z oficjalną agendą, forum e-G8 dotyczyć będzie „przyspieszenia rozwoju” – wpływu Internetu na gospodarkę, technologicznej ewolucji i upowszechnienia się szerokopasmowego dostępu do Sieci.

Organizacje pozarządowe dowiedziały się jednak czegoś więcej. Podczas szczytu G8, Nicolas Sarkozy jako gospodarz spotkania, zamierza zaproponować przywódcom potęg świata wspólny front na rzecz „ucywilizowania Internetu”. W imię walki z „cyberterroryzmem”, wprowadzone mają zostać mechanizmy nadzoru i kontroli, kończące z wolnością słowa i innymi wolnościami obywatelskimi w Sieci.

Zdaniem ludzi z grupy La Quadrature du Net, proponowany pakiet zmian prawnych naszpikowany ma być słowami takimi jak „demokracja” i „odpowiedzialność”. Specyficznie rozumiana to „demokracja”, w ustach człowieka, który od dawna działa na rzecz cenzurowania Sieci i odłączania obywateli od niej w kraju, którym rządzi.

Dlatego na witrynie g8internet.com znajdujemy następujące słowa: „Internet pozwala nam wyrażać nasze opinie w sposób uniwersalny. Internet jednoczy nas i czyni nas silnymi. To przestrzeń, w której spotykają się cywilizacje naszej zróżnicowanej planety. Nasze wyobrażenia, poprzez wszelkie formy mediów, które tworzymy i wydajemy, pomagają nam chronić nasze prawa i wolność w Sieci. Gdy światowi przywódcy spotkają się pod koniec miesiąca, musimy wystąpić razem i wykorzystać naszą kreatywność, by odrzucić wszelkie próby przekształcenia Internetu w narzędzie represji i kontroli”.

O tym, jak poważna jest sytuacja, niech świadczą ostatnie słowa obecnego szefa polskiego MSZ, Radosława Sikorskiego. Stwierdził on wczoraj: „dążę do ustanowienia precedensu prawnego, mianowicie, że fora internetowe rządzą się nie ustawą o hostingu, o użyczaniu serwerów, tylko rządzą się prawem prasowym, w związku z tym wydawcy są odpowiedzialni za treści, które rozpowszechniają”. Zdaniem Sikorskiego jest bowiem konieczne „ustanowienie ram prawnych – z jednej strony wolności słowa, ale z drugiej strony – odpowiedzialności za słowo, Internet nie jest próżnią, jest tylko technicznym sposobem rozpowszechniania treści”. Wszystko w imię walki z tym, co minister określił jako „internetowe kibolstwo”.

Jak widać, spór na linii kibice-rząd nabiera nowego wymiaru. Czy i Ty jesteś internetowym kibicem, pardon, kibolem?

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/