Jarek Kefirek: Bardzo niebezpieczne szczepionki testowane na polskich dzieciach

Jarek Kefirek: Bardzo niebezpieczne szczepionki testowane na polskich dzieciach

Panie Piotrze, ratunku! Wszystko wskazuje na to, że na polskich dzieciach są testowane nowe, bardzo niebezpieczne szczepionki! W kwietniu br. odbył się światowy kongres szczepień, na którym zaprezentowano nowe szczepionki – terminatory, mające nawet kilkanaście chorób w jednej ampułce. Od maja br. prof Dorota Majewska otrzymuje zwiększoną liczbę doniesień o ciężkich powikłaniach tuż po szczepieniu. O testowaniu podejrzanych szczepionek w Polsce pisałem obszernie. Może Pan skopiować wszystko. pozdrawiam, tą sprawę warto byłoby nagłośnić! Mój informator kryjący się pod pseudonimem “Sylwia” przysyła mi bardzo interesujące maile:

Pierwszy mail od Sylwii: Sylwia pisze: 23 Czerwiec 2011 o 01:14
Dotyczy szczepionek. Dziś się dowiedziałam, że coraz więcej osób dotyka atak drgawek, przypominający padaczkę. Dzisiaj w jednym z warszawskich szpitali (wcale nie jest to duży szpital) przyjęto aż 15 takich przypadków. Oczywiście nikt od razu nie diagnozuje tego jako padaczki, bo takie objawy może mieć wiele chorób, w tym choroby serca. Zagadnęłam jedną z lekarek i porozmawiałyśmy jak mają się takie objawy do szczepionek i nieoficjalnie, między wierszami, przyznała że mogą one mieć w tym jakiś swój udział, że w wielu przypadkach należałoby badać dzieciom włosy w celu oszacowania ile jest w nich rtęci. Ale szpitale pieniędzy nie mają (co niestety było widać). Macie jakieś pomysły skąd ten nagły wzrost zachorowań?

Drugi mail od Sylwii: W dniu 23 czerwca 2011 15:29 użytkownik Sylwia napisał:
Jarku, dziękuję bardzo za nagłośnienie mojej sprawy. Będę dalej informować co się z dzieciakami dzieje, bo teraz będę praktycznie codziennie w tym szpitalu i poczekam na wyniki badań. Pójdę też tropem dr Majewskiej, z którą kiedyś rozmawiałam na ten temat i zbadamy próbkę włosów w celu sprawdzenia ilości rtęci. Jest w Warszawie jeden lekarz, o którym wiem, że zajmuje się leczeniem dzieci, które mają za dużo tego związku w organizmie i jak już będę miała komplet informacji, to pomogę Ci napisać jakąś notkę na ten temat – może inni rodzice będą chcieli skorzystać. Pozdrawiam, Sylwia

Trzeci mail od Sylwii: Sytuacja zadziwia mnie coraz bardziej. Dzieciaki nie są na nic leczone w szpitalu, robią im różne badania (nawet te, których nie powinni robić, bo wiadomo, że EEG zawsze wyjdzie źle po takim zdarzeniu, można je robić dopiero po 2 tygodniach, ale lekarze zlecają od razu, strasząc tym samym rodziców, bo przecież wynik badania jest zły; robią badania z podaniem kontrastu, a z tego co słyszałam, to jest to badanie, które truje organizm do takiego stopnia, że trzeba podać kroplówkę oczyszczającą). Jedyną diagnozą jest absolutny brak diagnozy. Sami nie wiedzą, co robić w takich przypadkach, brak konsultacji ze specjalistami w dziedzinie kardiologii i neurologii (poszłam prywatnie do dobrego neurologa dziecięcego i był takim stanem rzeczy bardzo zdziwiony, że przez tak długi czas nie było nawet konsultacji. Wypuszczają dzieci ze szpitala, bez diagnozy, z objawami ataków padaczkowych, a rodzice umierają z niepokoju…

Czwarty mail od Sylwii: Co jeszcze ważne – prywatny lekarz neurolog stwierdził, że w przypadku dziecka, z którym byli moi bliscy – nie ma żadnych podejrzeń o padaczkę, raczej trzeba szukać przyczyn sercowych. Chłopak do niedawna był zdrowy jak ryba! Przeczytałam trochę na ten temat i chorób, które wyglądają jak padaczka jest trochę. Z badaniami włosów na obecność rtęci trzeba jeszcze trochę poczekać, ale jak będę coś wiedziała, to napiszę, zobaczymy, czy tam nie leży przyczyna.
Jednocześnie apeluję, jeżeli ktoś słyszał o podobnych przypadkach i lekarze postawili jakieś diagnozy – prośba o informację.
Pozdrawiam, Sylwia

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/