Zydo-spęd użytecznych szczeropolskowęgierskich idiotów

Marek Głogoczowski: W “dwugłosie” Tatrzanskiego Atylli i polskiego poety Kosiewskiego Stefana z Czeladzi, od lat na emigracji w Niemczech, umknęła mi bardzo zasadna opinia Poety z Niemiec na temat Ukrytych Sprężyn, które poruszają obecnie Victorem Orbanem, jak przed 20 laty, nie przymierzając, Lechem Wałęsą. “Sowa” Kosiewski pisze:
… przy czytaniu w nadesłanym przez Pana (Atyllę T.) tekście słów premiera Węgier Orbana na temat Europy, która: “… ma wiele problemów, zgrzytają w niej koła zębate, napinają się mięśnie; jednak jako tysiącletni europejski Naród mamy żądanie: żądamy równości dla Węgrów” – odezwała się jako żywa w pamięci symbolika przemówień i dyskusji toczonych przed 1939 r. na warsztatach Loży “Szlarafia” w Katowicach.
A to chyba źle świadczy o nadążaniu z czasem Jarosława Kaczyńskiego, którego zwolennicy polityczni tłumnie i w sposób zorganizowany, pielgrzymkami jak do Katynia udali się bezkrytycznie, czyli bezmyślnie do Budapesztu, by uczestniczyć w tej demonstracji na Węgrzech, która podnosząc hasła narodowe wpisała się jednak w zbiorowy wysiłek architektów polityki integrującej Europę wokół podpisanego przez Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego, przy teatralnym napinaniu muskułów i strojeniu  raczej min niepodległościowych, niż rzeczywistym organizowaniu przez premiera Węgier swojego narodu do niepodległościowego zrywu przeciwko ciemiężcom.
Utwierdza mnie w takim odczytaniu intencji premiera Orbana wygłoszona przez niego na wiecu deklaracja: “… chcemy otrzymać godną szansę na wydostanie się z zadłużenia…”.
Bo jakże to tak – musimy przecież zadać pytanie – czyżby ten mądry polityk nie wiedział o tym, że Grecja bez wiecowania rządowego, a tylko dzięki ulicznym rozruchom nie kierowanego przez  żadną partię narodu osiągnęła już dużo więcej, bo wymusiła na lichwiarzach międzynarodowych unieważnienie części długu powstałego w wyniku obłożenia Greckiego Narodu niemiłosierną, szatańską lichwą?

Lech Kaczyński podpisuje Traktat Lizboński, Buzek, Barosso za nim (foto: archiwum)

Dlaczego Orban nie powiedział tej prawdy w oczy słuchającym go na wiecu tysiącom ludzi, lecz odciągał uwagę zebranego tłumu od istoty problemu współczesnego świata a także zabawiał się anachronicznymi inkrustacjami masońskimi napisanej mu po mistrzowsku przez kogoś mowy jak się to mówi.: starej daty?
Dlaczego używał przestarzałych nawet w masonerii metafor, mówił jeszcze o “cuglach” i kierowaniu “obcą ręką”?  Przede wszystkim jednak musimy postawić pytanie: dlaczego Orban zobowiązał się w swoim przemówieniu, że Węgry chcą spłacać to, co Grecja nie będzie spłacać, bo nie jest to żadnym długiem, lecz obżydliwym oszustwem, szalbierstwem wynikającym z parszywych przeliczeń Mamona?
Dzisiaj Centralny Bank Europejski tworzy z powietrza pieniądze i pożycza je na 1 proc. jednym ludziom, którzy ten sam pieniądz pożyczają tego samego jeszcze dnia na 12 proc. drugim ludziom. Premier Orban głosi natomiast publicznie w tym samym czasie za cały Naród Węgierski, że on to zadłużenie chce pokornie spłacać do usłanej śmierci a przy tym miesza do tego zupełnie niepotrzebnie, skoro chce płacić… potrzebę wyłamania się z pułapki zadłużenia.
Coś chyba jednak polityk powinien umieć wybrać, jeśli chce pokierować Narodem w konkretnym, dobrym dla tego Narodu kierunku, a nie tylko usłużnie dla innych wodzić ludzi po manowcach, jak w Polsce robią to od czasów Magdalenki i tzw. okrągłego stołu: Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Wałęsa, Belka, Bielecki, Buzek, Cimoszewicz, Kwaśniewski, Miller, Pawlak i  kto to tam jeszcze z tej chazarskiej chołoty nie był premierem,  prezydentem, albo chociaż nie pełnił za komuny zaszczytnej funkcji kapusia Służby Bezpieczeństwa a dzisiaj robi np. za Ministra Cyfryzacji jak Michał Boni, który bierze się w końcu na starość za reformę finansów Kościoła, żeby dla głupich było już  jasne, że masoneria i żydy biorą się wreszcie w Polsce za Kościół.
……………………………………

Budapeszt 15.03.2012; Dwugłos Attylla Tatrzański i Stefan Kosiewski z Frankfurtu a. M.:

Poniżej: Plakat wyborczy 2010 Jarosława. Kaczyńskiego, uzupełniony przez Stefana Kosiewskiego:

Budapest 15.03.2012 Foto: Zdzisław Attila Tátrai

Photogallery | Budapest | 15.03.2012 Foto: Zdzisław Attila Tátrai


Katyń Pamietamy

Zdzisław Attila Tátrai
Budapest, plac Kossuth Lajosa przed Parlamentem Węgierskim, 15 marca 2012, obchody 164 rocznicy Wiosny Ludów, walki przeciwko władzy Habsburgów i feudalizmowi. Powstanie stłumione po udzieleniu pomocy Habsburgom przez Rosjan.
Dużą rolę w powstaniu odegrał Józef Bem jeden z przywódców powstania oraz Legiony Polskie walczące pod hasłem „Za waszą i naszą wolność”.
W słoneczny czwartkowy dzień zebrało się na placu Kossutha, w celu upamiętnienia wybuchu Wiosny Ludów, 250-300 tysięcy ludzi, w tym ok. 5 tysięcy Polaków i wielu Litwinów. Mówcy wiele razy dziękowali przyjacielskim narodom za wsparcie, a w szczególności „braciom Polakom”. Viktor Orban powiedział także: „My rozumiemy, że Europa ma wiele problemów, zgrzytają w niej koła zębate, napinają się mięśnie; jednak jako tysiącletni europejski Naród mamy żądanie: żądamy równości dla Węgrów”.
Nigdy wcześniej nie mieliśmy do dyspozycji tylu politycznych, konstytucyjnych oraz gospodarczych narzędzi do dyspozycji, aby wyłamać się z uzależnienia – zauważył Viktor Orban. Premier Węgier, dodał, że dzisiaj jest wystarczająco wielu i wystarczająco oddanych ludzi, abyśmy po prawach wolnościowych wywalczyli także węgierskie wolne życie.
Zauważył, że wolność oznacza także, że naród nie jest poddany innym narodom, oraz że my także zasługujemy na szacunek. Pracujemy dla siebie, dla siebie na wzajem i nie będziemy żyć swego życia jako niewolnicy zadłużenia. My nie prosiliśmy wzrostu, dobrobytu, ani sukcesów jako prezentu. My zawsze pracowaliśmy i pracujemy na nie także dzisiaj. Także dzisiaj, chcemy otrzymać godną szansę na wydostanie się z zadłużenia – zauważył Orban w uroczystej przemowie.
Odnośnie nowej konstytucji podkreślił: „Nie potrzebujemy cugli i nie prosimy o pomoc obcych, chcących nieproszenie kierować naszą ręką”
Orban kontynuując powiedział: „nie wstydzimy się tego, że mamy wielkie serce, które nie toleruje długo niesprawiedliwości, które czasami wyzywa przeciwko sobie osądy. […] Nie ma narodów bez wad, dlatego przyjmujemy za naturalne, że Węgrów można lubić bądź nie. Jednego natomiast nikt nie może poddać wątpliwości, a mianowicie tego, że nasze powstania narodowe zawsze popychały świat do przodu”. W 1848 roku powstanie naruszyło ustrój feudalny, a w 1956 dominację sowietów.
„Europejscy biurokraci także dzisiaj podejrzliwie spogladają na nas, ponieważ mówimy: potrzebujemy nowych dróg. Mówimy, że należy wyłamać się z więzienia zadłużenia oraz twierdzimy, że Europę na powrót wielką mogą uczynić tylko silne narody.
Feudalizm nie został zburzony przez szlachtę, a komunizm nie został obalony przez członków partii. Podobnie rządy spekulantów nie zostaną obalone przez spekulantów lub biurokratów, także upadła Europa nie będzie przez nich podniesiona. Nie oni, a obywatele Europy żyjący ze swojej własnej pracy i osobistych trudności. Teraz muszą nadejść ich dni, ponieważ jeśli tak nie będzie to Europa popadnie w ciemność.
Już młodzi powstańcy marcowi widzieli, czego w europie wielu nie chce zauważyć, że warunkiem wolności jest niezależność finansowa. Dlatego trzeba było umieścić w 12 punktach (red. żądania z 1848 roku) żądanie dotyczące Banku Narodowego – zaakcentował Orban.
Młodzież marcowa znała powagę sprawy Banku Narodowego. Wiedzieli, że nie taki Bank Narodowy jest niezależny, który jest niezależny od narodu, a ten który obroni gospodarkę narodu przed obcymi interesami. Oni wiedzieli i my też wiemy, że trzeźwy człowiek nie oddaje sąsiadowi klucza do spichlerza” – oświadczył premier.
„Wiele razy wydaje się tak, że Węgrzy pozostają sami w swoich walkach wolnościowych. My jednak wiemy, że nie jesteśmy sami. Także dzisiaj są polscy ojczulkowie Bem’owie, francuscy Richard Guyon’owie, serbscy Janosze Damjanich’owie, niemiecko-asutryjaccy Karole Leniningen’owie.
Także dzisiaj stają obok nas nasi czescy, łotewscy, słoweńscy, rumuńscy przyjaciele, a także świętują z nami przyjaciele Polacy i Litwini. Chwała Litwie, Niech Bóg błogosławi Polskę!” – tymi słowami Orban zwrócił się do polskich i litewskich słuchaczy.
Następnie Orban zacytował po polsku motto legionów polskich uczestniczących w Wiośnie Ludów: „Za wolność naszą i waszą!.
Z nami, z Węgrami jest tych kilka dziesiątków milionów ludzi, tolerujących w ciszy, w ukrytej Europie, którzy upierają się przy swojej narodowej suwerenności, którzy wierzą w chrześcijańskie wartości, w odwagę, honor, wierność i miłosierdzie. Wielu jest, którzy pamiętają jeszcze powstanie w 1956 i myślą: Węgrzy mieli rację.”
„Wiele niesprawiedliwych ataków przepuszczono na Węgry w ostatnich 1,5 roku i wiele ataków otrzymujemy także dzisiaj. Jednak my nigdy nie pożądaliśmy obcego i nikomu nie chcieliśmy powiedzieć, jak ma żyć i co ma myśleć, pomimo tego wiele razy staliśmy się ofiarą zmian kierunku polityki światowej. Nie możemy pozwolić, aby pokusa taniego pożałowania samego siebie skierowała węgierski okręt do przystani cichej i letniej wody” – oświadczył premier.
Według Orbana istotą walki niepodległościowej nie jest sama walka, ale po niej następujący okres. Nie wystarczy przegłosować złego, trzeba je też pokonać i nie wystarczy pokonać, trzeba stworzyć dobro, aby zło nie mogło powrócić, dodając, że rząd wykonał wiele w tym celu. Wiele tysięcy rodzin oswobodzili z pułapki zadłużenia, wciągnęli banki oraz korporacje w ponoszenie kosztów kryzysu. Węgry posiadają także stabilną konstytucję oraz zburzyły ostatnie przeszkody w ponownym zjednoczeniu narodu pomimo granic.
Premier Węgier wskazał, że wolność narodu powstaje z wolności wielu milionów ludzi, ta siła pcha do przodu walki niepodległościowe narodów. Jak powiedział, odwaga narodu węgierskiego jest sumą odwagi osobistej Węgrów. Kiedy oddajemy honor odważnym, myślimy o nich: o tych, którzy uparcie toczą bitwy dni powszednich. Wstają wcześnie, pracują, walczą o swoje rodziny, prowadzą przedsiębiorstwa, planują, szukają nowych ścieżek i prą do przodu, jeśli nie ma przejezdnej drogi. Oni są tymi, którzy nie dają się zepchnąć, którzy podejmują decyzje i działają, nie czekają, aby inni zdecydowali za nich. Ci ludzie powstają za siebie na wzajem, za swoje rodziny, za swoją ojczyznę. Oni są tymi, którzy nie chcą od świata niczego innego tylko sprawiedliwości, sprawiedliwości dla Węgier. Oni wygrywają bitwy dla całego narodu. Tak było w 1848 i tak jest dzisiaj – dodał.
Chwała dla odważnych! Niech żyją Węgry! Niech żyją Węgrzy! – zakończył premier.
Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości na placu Kossutha Węgrzy spontanicznie utworzyli szpaler, którym Polacy mogli opuścić plac pośród owacji, uścisków dłoni a nawet przyjacielskich uścisków i częstym „dziękuję, dziękuję”.
Tego samego dnia odbyły się spotkania organizowane przez pozostałe siły polityczne: prawicowy Jobbik, lewicowe MSZP, partię zielonych LMP. O ile Węgierskiej Agencji Prasowej udało się oszacować liczbę uczestników uroczystości na placu Kossutha o tyle nie udało się tego uczynić w pozostałych przypadkach i tak LMP zgromadziło ok. 80 osób, Jobbik kilka tysięcy na placu Deak’a w Budapeszcie oraz MSZP kilka tysięcy w Ostrzychomiu.
Przy moście Elżbiety po stronie Pesztu demonstrację zorganizowała organizacja „Milla” (Jeden milion na rzecz wolności słowa), która według szacunków Węgierskiej Agencji Prasowej zgromadziła kilkadziesiąt tysięcy uczestników.
Wydarzenie to było propagowane przez francuskich lewicowo-liberalnych intelektualistów we francuskich liberalnych mediach.
Francuscy intelektualiści w poniedziałek w lewicowym Liberation napisali w oświadczeniu pt.: „Wszyscy do Budapesztu na 15 marca”, że „15 marca 2012 będziemy z węgierskimi demokratami, żebyśmy zwyciężyli taki problem, który tragicznie zagraża Europie”.
Gabriella Selmeczi, rzeczniczka fideszu napisała, że wydający i podpisujący się pod oświadczeniem, nie tylko opowiadają głupoty, ale także stosują podówjny standard. „Nie pamiętamy, aby z podobnym zaangażowaniem rezprezentowaliby ofiary nadurzyć okresu rządów Gyurcsanya, aby zwrócili uwagę np. na policyjny terror, socialistyczną machinę korupcyjną, na najgorsze polityczne kłamstwa lub na przekłamania na temat danych budżetowych – nie mających przykładu w Europie.”
W demonstracji udział wziął francuski socjalistyczny europoseł Daniel Cohn-Benedit. Nie podano danych dotyczących liczby zagranicznych osób biorących udział w demonstracji.
Pod oświadczeniem zamieszczonym w Liberation podpisali się: reżyser Patrice Chereau, Daniel Cohn-Benedit, eseitska Caroline Fourest, dyplomata Stephane Hessel, nauczyiel filozofii na Leuvenskim Uniwersytecie Katolickim Mark Hunyadi, Jean-Francois, genetyk Axel Kahn, Leo Kaneman, Serge Klarsfeld, dzennikarka Ivan Levai, Sandrine Mazetier, Edgar Morin, jeden z założycieli partii SZDSZ Laszlo Rajk, Jean-Louis Servan-Schreiber, a także Michel Wieviorka.
Zdzisław A. Tátrai
===
dop. red: Daniel Kohn-Bendit jest chyba w partii Grüne, którą zakładał we Frankfurcie nad Menem; we Francji aktywny był w trockistowskim ruchu studenckim 1968 r., pochodzi z żydowskiej rodziny w Łodzi (s.)
————————————————————————-
Komentarz Stefana Kosiewskiego z Frankfurtu a. M.:
March 17, 2012
Relacja Pańska z wydarzenia ma tytuł: 15.03.2012 Foto: Zdzisław Attila Tátrai ;
żyjemy w XXI w. oraz posługujemy się internetem przy wyszukiwaniu interesujących nas rzeczy; jeżeli ktokolwiek na świecie będzie chciał znaleźć informację na temat tego, co miało miejsce 15.03.2012 w mieście nazywanym po angielsku: Budapest a  co napisane zostało po polsku, to wrzuci sobie do wyszukiwarki: datę, miejsce, foto, text, polish, polnisch, polski i wyskoczy mu to, co trzeba, a jeśli jeszcze będzie znał Pana imię, lub nazwisko, albo chociaż skojarzy Pana z imieniem tego wíelkiego zbója, ktore Pan nosi a o którym pełno jest informacji w Pieśni o Nibelungach, to będzie już mądry.
Natomiast Pan wychowany jest na tradycjach XIX wiecznej nauki, która żyła książką drukowaną, cegłą i miała wciąż w pamięci barokowe jeszcze tytuły, a skoro przy uroku barokowych kształtów, to nie od rzeczy będzie przypomnieć zapytanie Wacława Potockiego (546, 15. Dzieła, T.I, 1987, s. 425):
“…Co ma sowa do orła, kaganek do słońca,
To do nabożeństw fraszki. Acz i te bez końca
Swego nie są pisane: ujdzie prawda żartem.
Kochał w synu, zmiłował się Bóg nad bękartem
Abramowym i żeby pragnąc nie umierał,
Nową dla niego anioł krynicę otwierał…”.
Odciągam Pana w ten sposób od staroci i kieruję jak Dante ku nowemu życiu, bo zakładam w Uczniu duszę młodą a z dobrej  jakości fotek tudzież zaprezentowanego tekstu jak równiez sumiennego podejścia do sprawy wywodzę, iż jest w Panu dużo z dziennikarza przyszłości, nazwijmy to tak.
Natomiast skoro zgodził się Pan już z moją rzeczową uwagą, iż należało jednak sfotografować w Budapeszcie Polaków i Węgrów dzielących się na ulicach radością wypływającą z dzielenia się szklanką, skoro nadarzyła się Panu okazja bycia świadkiem takiego zdarzenia na ulicy Budapesztu 15 marca 2012 r., to należało to uwiecznić z dziennikarskiego obowiązku, gdyż zgadzamy się obaj w ocenie wspólnej wartości, że nie ma w tym doprawdy nic złego, iż Polak i Węgier bratają się ze sobą dosłownie w przysłowiowy sposób, więc chciałbym także zapytać, co Pan o takiej rzeczy sądzi:
Czy w przyszłosci nie będzie Panu być może jeszcze udostępniona wyższa wiedza, na podstawie której będzie Pan mógł może inaczej ocenić oraz chcieć zatytułować wydarzenia, których dzisiaj jest Pan Kolega świadkiem?
A jak miałby wtedy dotrzeć do Pana wczorajszej relacji ktoś, kto masońskiej wiosny ludów z 1848 r. nie zna i nie chce znać z tego prostego np. powodu, że stał wtedy i stoi dziś po drugiej stronie barykady, na której zginął jego ojciec i brat a przy tym określa wszystko to, czym Pan dziś tak bardzo emocjonalnie, pozytywnie żyje jako zwykłą rewoltę manipulowanej młodzieży? (…)

PB: Dobrze że ten Atylla tylko do Tatr dotarł… Judeocentryk Cohn-Bendit był z Joszką Fischerem, Benkiem Kouchnerem  i śp. Edelmanem wśród głów, które załatwiły propagandowo humanitarne naloty na Jugosławię 13 lat temu. Owce potrzebują przewodnika, tym bardziej ludziowce — pod sztandarami z odwiecznym żydo-oszustwem Za wolność waszą i nasią i ikonami judeocentryka Kaczyńskiego.

Marek Głogoczowski: No ale przynajmniej moi znajomi, którzy “rewolucyjny Budapeszt” odwiedzili kilka dni temu, są bardzo zadowoleni i z gościnności Węgrów i z węgierskiego wina serwowanego na koszt tamtejszego Rządu… W załączeniu interesujące posumowanie, o 20 lat starszego ode mnie profesora Kierżuna, na temat tego, jak to pod sztandarami Watykanu, Dziewicy Maryi “liberalnego PZPR i KPZR” oraz opozycyjno-dyspozycyjnego Komitetu Obrony Robotników, w praktyce zlikwidowano nie tylko Polskę ale i całą Wschodnią Europę.

AS: No cóż, poparcie dla Orbana ze strony izraelskiego patrioty Kaczyńskiego/Kalksteina i jego PiS wszystko w zasadzie wyjaśnia. Uwagę moją przykuło kilka spraw: Hasła “katyńskie” – co one tam robią? I czy ci, co “pamiętają Katyń” pamiętają też, że to była tobota żydowskich zbrodniarzy z NKWD?
Wystąpienie Orbana to propagandowy bełkot. Odwołuje się on do fałszywie interpretowanej przyszłości (ani słowem nie wspomniał np., że Węrgami w 56 r. rządziło żydostwo, a tamta rewolucja  już wtedy miała na celu przejęcie Węgier przez globalistów – przy wykorzystaniu naiwności młodych Madziarów).
Orban sam wprowadzał Węgry do zbrodniczego NATO i pchał je do Unii Jewropejskiej, a teraz nagle się obudził i okazał się patryjotą. Wojna o “Bank Narodowy” jest fałszywą barykadą. Czyż Orban odebrał temu “narodowemu” bankowi monopol na emisję pieniądza jako długu? A dopiero to byłoby prawdziwą wojną z prywatnymi bankami i monopolem banksterów na drukowanie Gojom pieniędzy (jako długu).
Bardzo nie podoba się mi stwierdzenie Węgry posiadają także stabilną konstytucję oraz zburzyły ostatnie przeszkody w ponownym zjednoczeniu narodu pomimo granic. Napuszczanie węgierskich Goim mieszkających poza granicami Węgier na Goim z Rumunii i Słowacji to stara sztuczka unych – Goim walczą  o granice, o une przejmują ich majątki. Odwołanie do “Boga” w konstytucji Węgier było graniem na uczuciach religijnych Węgrów. To też stara sztuczka unych. Napuszczają naiwnych wyznawców plemiennego Jahwe na wyznawców poprawności politycznej i vice versa. Goim kłócą się o wiarę, dogmaty i symbole, a une przejmują władzę i majątki.
“Bunt” Orbana ma w moim przekonaniu taką genezę… Orban zna zapewne prawdziwą historię II wojny. Wie, że bogaci globaliści ją zaplanowali – łącznie z likwidacją biedoty żydowskiej – Ostjuden. Orban, jako stypendysta fundacji Sorosa pomagał w “zabarakowaniu” Węgier. Pewnie spodziewał się, że dostanie on i jego współplemieńcy na Węgrzech w nagrodę współudział w zyskach. Zapomniał o tym,  że jego obrzydliwie bogaci współplemieńcy spod znaku NWO nie lubią się z biedotą Ostjuden chojnie dzielić zyskami.
Rozczarowany niewdzięcznością Sorosa, Rockenfellera i Rothschilda, Orban zaczął prowadzić politykę mającą na celu częścią łupów z szabrowanych Węgier wzbogacić tych Ostjuden, którzy na Węgrzech wytrwali. Po prostu uważa, że im się też coś należy. Orban nie chce być gołodupcem i chudopachołkiem, który za frico i “Bóg zapłać” służy bogatym pobratymcom. I stąd to całe zamieszanie  “węgierskim” reformatorem… Orban ma poparcie w żydo-PiS-ie, Gazecie żydo-Polskiej,  u koczownika Pospieszalskiego (Polak za Chiny nie miałby własnych programów w telawiwzorni) i bogo-patriotycznych katolaków polskich.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/