Tajna ewakuacja

Tajna ewakuacja

23 mar 11, 08:00 Onet

Leszek Szymowski Onet
Największa w historii operacja polskich służb specjalnych realizowana była przez cztery lata z ogromnym ryzykiem i miała na zawsze pozostać ściśle chronioną tajemnicą.

Terespol, koniec lat 80., przejście na granicy polsko - radzieckiej, fot. Andrzej Marczak / FORUM

Terespol, koniec lat 80., przejście na granicy polsko – radzieckiej, fot. Andrzej Marczak / FORUM
Wydarzenie, które doprowadziło do zorganizowania w Polsce największej operacji specjalnej, miało miejsce pod koniec lata 1988 roku w Tel – Awiwie. Premier Izraela Icchak Szamir zaprosił na spotkanie ówczesnego ambasadora Związku Sowieckiego. Dyplomata przyjechał bardzo szybko, gdyż od wielu miesięcy zabiegał o poparcie rządu Izraela dla koncepcji złagodzenia amerykańskich sankcji gospodarczych wobec ZSRR. Szamir wyraził wstępną akceptację, ale postawił jeden warunek: w rewanżu rząd ZSRR zgodzi się na emigrację do Izraela wszystkich osób narodowości żydowskiej, które wyrażą taką wolę.
Tą samą propozycję w następnych dniach w Moskwie złożyli sowieckim dyplomatom ambasadorzy Izraela i USA. Rząd ZSRR – dotychczas nieskory do podejmowania szybkich decyzji – tym razem zgodził się bez wahania. Tym bardziej, że Icchak Szamir obiecał Moskwie zorganizowanie wszystkiego na własny koszt, a także pokrycie niewielkiej części długu zagranicznego ZSRR.
Ostateczne warunki zaakceptował nie kto inny tylko sam I sekretarz Michaił Gorbaczow. Wypuszczając osoby narodowości żydowskiej, pokazywał światu łagodne oblicze transformacji ustrojowej w Związku Sowieckim. Poza tym, za złagodzenie amerykańskich sankcji, gotów był dać naprawdę dużo. Z politycznego wyrachowania dla pozoru postawił tylko Szamirowi jeden warunek: majątek pozostawiony przez emigrantów w ZSRR przechodzi na własność komunistycznego państwa. Ten warunek Szamir zaakceptował. Osoby narodowości żydowskiej były w ZSRR tak samo biedne, jak wszyscy inni obywatele, więc zbyt wiele nie było do stracenia.
Spotkanie na szczycie
Gdy oba rządy zaakceptowały warunki współpracy, Szamir wezwał szefa Mossadu – Nahuma Admoniego. Poinformował go o porozumieniu z ZSRR i nakazał przygotowanie szczegółów operacji. Główny problem polegał na tym, aby nie dowiedzieli się o niczym Palestyńczycy, współpracujący blisko ze służbami specjalnymi ZSRR. Admoni – po konsultacjach ze swoimi doradcami – zaproponował współpracę z Polską.
Polska, która w latach 70. ubiegała się o ogromne kredyty dewizowe w krajach kapitalistycznych, dla udowodnienia wiarygodności w oczach zachodnich partnerów, usunęła ze swojego terytorium wszystkie osoby podejrzewane o działalność terrorystyczną. Wydalono m.in. słynnego terrorystę Abu Nidala, którego milicyjni komandosi zatrzymali w wynajmowanym mieszkaniu na warszawskim Muranowie.
Te akcje osłabiły bardzo aktywność palestyńskich służb specjalnych w Polsce. W 1988 roku miało to zostać wykorzystane. Jesienią 1989 roku, ambasador Izraela w Polsce poprosił o pilne spotkanie z premierem Tadeuszem Mazowieckim i przedstawił prośbę swojego rządu. Zaproponował również 3,5 miliarda dolarów na spłatę zadłużenia zagranicznego Polski. Mazowiecki – po konsultacji z szefami resortów siłowych – wyraził zgodę.
Jesienią 1988 roku, stosownie do ustaleń rządów w Moskwie i Tel-Awiwie, do wszystkich obywateli ZSRR narodowości żydowskiej ambasada zaczęła rozsyłać listy informujące o możliwości emigracji do Izraela. Do każdego listu załączano formularz. Z formularzem tym, każdy zainteresowany zgłaszał się do rejonowego posterunku milicji, gdzie dopełniał formalności. Podpisywał również zgodę na to, aby państwo przejęło jego majątek. Gdy wszystkie formalności dobiegły końca, każdy zainteresowany otrzymywał paszport uprawniający do jednokrotnego opuszczenia terytorium ZSRR. Mając ten paszport, każdy musiał kupić bilet kolejowy do przejścia granicznego w Terespolu. Tam, po wielu godzinach formalności granicznych mógł opuścić terytorium ZSRR.
Po drugiej stronie granicy, na emigrantów czekały autobusy należące do polskiego MSW. W każdym z nich, nad bezpieczeństwem czuwało dwóch, trzech uzbrojonych komandosów. Każdy autobus w drodze do Warszawy dodatkowo ochraniały dwa samochody milicyjne. Podróż zajmowała 2-3 godzin. Emigrantów przywożono do dużego budynku należącego do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Nocne rejsy
W budynku tym, emigranci czekali od kilkunastu godzin do kilku dni na samolot izraelskich linii lotniczych. Zakazywano im wychodzenia na zewnątrz. Wszystko po to, aby nie przyciągnęli uwagi mieszkających w Warszawie Palestyńczyków. Tego samego dnia, gdy do punktu zbornego przywieziono pierwszą grupę rosyjskich Żydów, z lotniska Ben Guriona w Izraelu wystartował pierwszy Boeing. W godzinach wieczornych wylądował na Okęciu. Gdy zapadł zmrok, z budynku MSW zabrano tyle osób, ile było miejsc w samolocie. Autobusy przewiozły wszystkich pod sam trap, z pominięciem procedur granicznych i celnych. Samolot natychmiast dostawał zgodę na start i kilka godzin później emigranci wysiadali w swojej nowej ojczyźnie. Tam rozpoczynały się procedury dotyczące przyznawania obywatelstwa.
Nagły przeciek
Operacja opatrzona kryptonimem “Most” zakończyła się jesienią 1992 roku. W jej efekcie, udało się zapewnić bezpieczny transport do Izraela ponad 60 tysiącom Żydów z terenów byłego ZSRR. Na początku 1990 roku, mimo zaostrzonych procedur bezpieczeństwa, wywiad palestyński dowiedział się o akcji. Próbowano zlokalizować punkt zborny należący do MSW, gdzie emigranci czekali na samolot. Próbowano również zorganizować zamach na Okęciu z użyciem terrorysty – samobójcy. Obie próby zostały udaremnione. Polskie służby obserwowały 24 godziny na dobę każdego Palestyńczyka mieszkającego w Warszawie i w okolicach. W ten sposób wiedziały wszystko, co się dzieje w środowisku Palestyńczyków i mogły neutralizować każde niebezpieczeństwo.
Palestyńskie służby zorientowały się co jest grane i zidentyfikowały jedną osobę zaangażowaną w operację “Most”. Był to oficer pułku komandosów zabezpieczającego akcję. Palestyńczycy usiłowali sprowokować sytuację, w wyniku której znalazłby się w kompromitującej sytuacji, co można byłoby wykorzystać do szantażowania go. Oficera ostrzegł jednak polski kontrwywiad. Przykazano mu, aby uważał na siebie, a podczas pobytu w Izraelu nie zwracał uwagi na tych, którzy za wszelką cenę usiłują nawiązać z nim znajomość. Ostatecznie Palestyńczykom nie udało się zatrzymać wielkiej operacji i kilkadziesiąt tysięcy osób bezpiecznie dotarło do Izraela. Wykonawcy całej operacji zostali odznaczeni medalami pamiątkowymi przez rząd w Tel – Awiwie. Nie mogą się tym jednak chwalić, bo nakazano im dożywotnie milczenie.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/