[dyskusja] Rozsądek i bzdury czyli polska rzeczywistość

https://opolczykpl.wordpress.com/2014/12/17/rozsadek-i-bzdury-czyli-polska-rzeczywistosc/

…………………………………

HS:  http://nikander.salon24.pl/629251,wybory-trzech-przelomow  Józef Kamycki
> Czytam tu różne rady dawane niektórym kandydatom na prezydenta: że jeszcze
> nie teraz, jeszcze nie czas. Jeszcze liczy się kasa, jeszcze liczy się
> „rozpoznawalność”, jeszcze służby a B. Komorowski już jest wybrany, i tylko
> naiwni o tym nie wiedzą.
> Politykę można traktować różnie: albo jako sposób dopchania się do koryta,
> albo jako sposób realnego wpływu na kształt naszego życia. Wieszczę tym
> drugim sukces pomimo wrzasku naszych presstytutek o braku „rozpoznawalności”
> o braku zaplecza i braku kasy. Przełom w sposobie uprawiania polityki w
> naszym kraju widać, słychać i czuć i zaraz powiem dlaczego.
> Przełom pierwszy.
> Rosnąca popularność poważnego potraktowania wyborców propozycją tzw.
> „kontraktów wyborczych”. Otóż kilku kandydatów na prezydenta zaczyna
> odkrywać pewną „rewelację” ukrytą w konstytucji. Prezydent RP ma prawo
> inicjatywy ustawodawczej, zatem kampanię wyborczą chcą przekształcić w
> swoistą kampanię referendalną, a to się z ludziom spodoba. Przekaz jest
> prosty: jeśli wesprzecie mnie groszem na kampanię wyborczą, pomożecie
> propagować postulaty legislacyjne, udzielicie poparcia podczas głosowania,
> to zobowiązuję się, z całą prawną konsekwencją przyrzeczenia publicznego,
> złożyć do laski marszałkowskiej ustawy, które zaproponujecie. Nie wszystkie,
> ale te o charakterze ustrojowym. Te, które będą naprawiały sposób uprawiania
> polityki, naprawiały nasz system monetarny oraz gospodarczy oraz lepiej
> sytuowały Polskę w międzynarodowej układance narodów.
> Jakby tego było mało, to kandydaci ci chcą złożyć do laski marszałkowskiej
> zmianę kodeksu wyborczego w ten sposób aby „kontrakty wyborcze” były
> obligatoryjne w wyborach do Sejmu, Senatu i na urząd Prezydenta RP.
> Wyborcy już wiedzą, że ich siła nie leży w sile kartki wyborczej a w
> możliwości powywalania na zbity pysk posłów posłów robiących sobie jaja z
> kampanii wyborczej.
> Jeśli zatem kandydat na prezydenta dzisiaj całkowicie nierozpoznawalny
> upubliczni te treści, to tylko o nim będzie się mówiło. Żyjemy w dobie
> internetu. To jest największe nieszczęście jako mogło się wydarzyć
> Bronisławowi Komorowskiemu. Za kandydatem, który nawet by przegrał to
> pierwsze starcie, stanie opinia publiczna, która szybko się zorganizuje.
> Przełom drugi.
> Rosnąca świadomość monetarna. Polacy zaczynają rozumieć o pieniądzach coś
> więcej jak tylko LIBOR, WIBOR i SPRED. Żądza powieszenia wszystkich, którzy
> głosowali za ograniczeniem suwerenności naszego NBP jedynie do emisji znaków
> pieniężnych (art. 4 ustawy) oddając intratny interes kreacji pieniądza
> dłużnego w banksterskie ręce, jest coraz powszechniejsza. Naród żąda krwi.
> Jeśli zatem pojawiają się kandydaci z projektami zmiany ustawy o NBP
> przywracając nam suwerenne prawo emisji pieniądza, to ujrzymy pierwszych,
> który nie będąc populistami mogą poprawić nasz doczesny byt. Oddadzą
> społeczeństwu około 130 mld zł rocznie na ważne projekty społeczne. To są
> realne pieniądze. Pieniądze, które w świetle okupacyjnego prawa wyprowadzane
> są z naszego kraju. Wyborcy jednak będą to musieli zrozumieć, ale przełom
> już się dokonał.
> Wyborcy docenią profesjonalizm i odwagę kandydata. Miłościwie panujące nam
> szabasgoje poczują zapach stryczka, ale nie ukąszą. Już jest za późno.
> Przełom trzeci.
> Odradzająca się świadomość potrzeby silnego państwa i silnej gospodarki
> narodowej. Propozycja rozproszenia emisja na dokapitalizowanie udziałów
> (pracowników i właścicieli) w spółkach właścicielsko-pracowniczych
> doprowadza „wolnorynkowców” do furii. Jest to wyjątkowo pachnąca kiełbasa
> wyborcza, której nie da się byle żydłackim dziegciem zepsuć. Z jednej strony
> realizuje się program uwłaszczenia na pracowniczym majątku produkcyjnym (co
> jest wartością samą w sobie), z drugiej strony umacnia się i podnosi
> konkurencyjność naszej bazy podatkowej. Tak. Gospodarka jest naszą bazą
> podatkową i budżet musi zrozumieć, że żyje z podatków. Kandydat zgłaszający
> projekt uzupełnienia kodeksu spółek o „partnerski model stosunków
> przemysłowych”, w którym wszyscy staną w obronie naszej gospodarki zakończy
> okres 25 letniego desantu łupieżczej rasy koczowniczej na nasz kraj.
> Drżyjcie namaszczeni i z kasą z naszych subwencji wyborczych. Nasi
> przedsiębiorcy sypną groszem, i tak dobrze na tym wyjdą. Mogą oczekiwać
> około 5 tyś zł rocznie dla siebie i każdego zatrudnionego pracownika
> rocznie. Tym bardziej, że będą to pieniądze wydarte z gardła międzynarodowym
> instytucjom finansowym.
> Zatem nasz kandydacie spoza układu. Uwierz w potęgę „kontraktu wyborczego”.
> To pomysł na uprawianie polityki z wewnętrzną siła. To realna szansa ogrania
> „układu”. Nie daj się tylko zarzucić oczekiwaniami populistów i obyczajowego
> lewactwa. Ustawy o charakterze ustrojowym proszę. Dorzuć coś od siebie.
> Nie mów mi więc, że Polacy i tak pójdą za populistą lub klechą. Przełom już
> się dokonał.
> ps.
> Propozycję kontraktu wyborczego znajdziesz (tutaj…)

Andrzej Szubert: Presstytutki nie mówią o braku rozpoznawalności, zaplecza i kasy niszowych kandydatów. One zachwalają kandydatów agenturalnych.
Nie uważam się za presstytutkę a jednocześnie twierdzę, że udział w
wyborczej farsie na zasadach ustalonych przez okupanta to strata
czasu. Niszowi kandydaci wydzierają sobie kilka procent głosów
niezdecydowanych niezadowolonych ludzi chcących wziąć udział w tej
farsie. Reszta zagłosuje na kandydatów agenturalnych (do nich zaliczam
także m.in. kandydata tzw. “Ruchu Narodowego” czy Ozjasza Goldberga
vel JKM – bo to też jest agentura okupanta).

Realny wpływ na kształt naszego życia ma ten, kto ma możliwość
kształtowania opinii publicznej za pomocą mass mediów. Internet jest
dobry i zły. Można w nim głosić dobre pomysły, ale utoną one w
kakafonii bzdur zwolenników ugrupowań agenturalnych oraz kampanii
przedwyborczej tuzina innych niszowych kontrkandydatów
wykorzystujących internet.

Niestety ja nie dostrzegam przełomu w uprawianiu polityki w Polsce.

Przełom pierwszy.

Na czym oparte jest stwierdzenie o rosnącej popularności “kontraktów
wyborczych” Ile milionów czytelników to popiera? Ile tysięcy
tygodniowo dołącza do nich?
Kampania referendalna nic nie da jeśli knessejm referendum odrzuci
(odrzucił wniosek 2,5 miliona osoób o referendum w sprawie
prywatyzacji Lasów Państwowych).

Złożenie przez niszowych kandydatów do laski marszałkowskiej
jakichkolwiek wniosków (np w sprawie kodeksu wyborczego) nie zmusi
laski marszałkowskiej do wniesienia ich pod obrady knessejmu.

Wyborcy (pewna ich część) być może już coś wiedzą, ale nia mają
możliwości wymuszenia na knessejmie czegokolwiek. Większość i tak
zagłosuje na agenturę (lub wybory zostaną zafałszowane) i będzie po
ptokach.

Przełom drugi.

Jak można pisać o rosnącej świadomości monetarnej skoro ogromna moim
zdaniem większość Polaków nie ma pojęcia o tym, jak kreowany jest
pieniądz. Przez co nie domagają się nacjonalizacji banków. Polacy chcą
mieć więcej pieniędzy, ale o systemie bankowo-finansowym nie mają
zielonego pojęcia. Wyborcy nie docenią profesjonalizmu i odwagi
kandydata, gdyż nie znają żargonu ekonomicznego i gdy zaczyna się
rzeczowa dyskusja o ekonomii, pieniądzach i bankach patrzą na
prelegenta jak wół w namalowane wrota.

Przełom trzeci.

Niestety wizja silnego państwa i silnej gospodarki u wielu Polaków
jest sprzeczna. Zbyt wielu chce “silnego państwa” związanego z
żydo-zachodem, no bo rzekomo należymy do “cywilizacji” zachodu, no i
nie wiadomo co ten “zły” Putin jeszcze wymyśli.
Silna gospodarka służąca silnemu państwu musi być przez państwo
kontrolowana. Ale Polakom pachnie to “złym” socjalizmem.
Przede wszystkim należy znacjonalizować banki. Pieniądz nie może być
kreowany jako dług. Należy też znacjonalizować “obcy” kapitał.
Gospodarka ma służyć Polakom a nie obcym.
Aby państwo było silne, kluczowe gałęzie gospodarki muszą być
znacjonalizowane. Podatki można mocno obniżyć, jeśli budżet państwa ma stały dochód z państwowej poczty, telekomunikacji, energetyki, kolei,
kopalni itp.

Nadal nie widzę przełomu. Czeka nas jeszcze niezwykle mozolny “długi marsz”…

A tak w ogóle – tzw. “demokracja parlamentarna” to zwykłe oszustwo. Nie ma możliwości, aby taki twór kiedykolwiek dobrze funkcjonował. Ją należy odrzucić i powrócić do oddolnej demokracji:

“Aby demokracja czyli ludowładztwo rzeczywiście funkcjonowało należy odwrócić piramidę władzy – maksimum władzy mają mieć lokalne samorządy. To one mają decydować o wszystkim, co dotyczy codziennego życia lokalnych społeczności. A nie Warszawa odbierająca instrukcje z Izraela, Brukseli, Waszyngtonu – i przede wszystkim od liderów grupy Bilderberga – żydo-banksterów. I zasypująca Polaków tysiącami ustaw, rozporządzeń, zarządzeń i praw ustalanych daleko poza granicami Polski. Ponad władzami lokalnymi stałyby kolejne władze nadrzędne zajmujące się tylko sprawami przekraczającymi możliwości władz niższych. Nie miałyby one prawa narzucać władzom niższym niczego, co dotyczyłoby ich kompetencji.

W zdrowym demokratycznym społeczeństwie powinno być tak – wybory do władz lokalnych/starszyzny przeprowadzić należy w możliwie małej społeczności – w takiej w której ludzie znają się nawzajem. Starszyzna sama wyznacza sobie lidera (może być to na zasadzie rotacji – co rok ktoś inny). Jeśli ktoś ze starszyzny okaże się zły, niekompetentny czy nieodpowiedzialny starszyzna lub sama społeczność lokalna wywala takiego i wybiera nowego członka starszyzny. W dalszej kolejności starszyzna lokalnych społeczności wybiera starszyznę (przedstawicieli) władzy bezpośrednio nadrzędnej spośród członków wszystkich podrzędnych starszyzn lokalnych – i tak aż do władz centralnych. Każdy przedstawiciel starszyzny każdego szczebla może być w każdym momencie za niekompetencje usunięty.
Oprócz starszyzn funkcjonować powinny – na wniosek/żądanie mieszkańców – lokalne referenda czy wiece, podczas których uchwala się zmiany zgodnie z wolą większości i/lub odwołuje się w trybie natychmiastowym wszystkich bądź część starszyzny. Jakiekolwiek decyzje władz jakiegokolwiek szczebla może odrzucić referendum przeprowadzone na adekwatnym szczeblu (lokalne, miejskie, gminne, powiatowe wojewódzkie, ogólnopolskie). Od wyników referendum nie ma odwołania.
Prawo udziału czynnego w lokalnych  wiecach i referendach wszystkich szczebli posiadać powinni tylko ci, którzy zdali egzamin wiedzy obywatelskiej (przymiotnika „obywatelska” proszę nie mylić z platformą, która jest agenturalna a nie obywatelska). Udział bierny – przyglądanie i przysłuchiwanie się wiecom i dyskusjom mieliby wszyscy chętni – mogliby uczyć się odpowiedzialnej demokracji obywatelskiej. Z upływem czasu takich referendów i wieców byłoby po uporządkowaniu wszystkich lokalnych spraw coraz mniej, a wszystko leciałoby zwykłym normalnym trybem. Bez wyborczych szopek co kilka lat.
Obecna parodia demokracji – głosowanie na kandydatów, których się kompletnie nie zna i na „programy” pełne demagogii i obiecanek cacanek jest to zwykłe oszustwo, farsa i karykatura demokracji czyli ludowładztwa.”

Rozsądek i bzdury czyli polska rzeczywistość…

Józef Kamycki: Panie Andrzeju. Trochę przyłapał mnie Pan na myśleniu życzeniowym , ale nie tak do końca. Coś się jednak dzieje, więc proszę pilnie śledzić to co pojawia się na obrzeżu polityki w Polsce.
“Naprzód wiara, bij przytomnie
tylko wara płakać po mnie”

PB: myslenie nie tyle zyczeniowe co nierealne na najblizsze lata, az zacznie sie dziac globalnie przeciw wspolnemu ciemiezcy — zydobanksterii i ich syjo-poplecznikom
ale co zrobic z milionami (tylko w Polin, a co mowic na swiecie!) szabas-gojow, cwaniaczkow, oportunistow? oni wypelniiby pustke po waadzy…
tymczasem rotszyldziaki juz w planie NWO przewidzieli, ze ten chlam bedzie im sluzyl do ostatniej chwili, az przyjdzie kolej i na nich
wierszyk ponizej na pewnio nie powinien byc mottem walki Polakow = trza sie uczyc od sruli:
– zero strat wlasnych,
– robota cudzymi rekoma, tylko wlasne smarowanie trybow,
– wykorzystanie najglebszych slabosci i przywar czlowieka/przeciwnika

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/