Dr Kękuś: Terror w sądzie, czyli jak sędzia Grzejszczak statusu osoby niekaranej i wizerunku Komorowskiego bronił

Rządy Żydów w Polsce – terror w sądzie, czyli jak sędzia Adam Grzejszczak statusu osoby niekaranej i wizerunku Bronisława Komorowskiego bronił

„Dla kogo Polska jest najważniejsza? Dla Bronisława Komorowskiego.
W drugiej debacie prezydenckiej marszałek sejmu użył tego słowa 53 razy, najwięcej.”
Źródło: Mariusz Cieślik,„Czego nie słychać”; Newsweek, 11.07.2010r, s. 24

„-Dla mnie wielką rzeczą jest to, aby móc na początku swojej posługi prezydenckiej zrobić dokładnie to, co staramy się zrobić w życiu prywatnym – zaczynać razem z błogosławieństwem Matki Bożej; zaczynać w oparciu o dotknięcie tego źródła wartości którym zawsze była, jest i będzie Jasna Góra. (…) – Mogłem tutaj (…) pomyśleć o tym, co jest najważniejsze w życiu narodu, w życiu każdego człowieka, także w moim własnym życiu, aby lepiej
służyć; służyć tak, jak się przyjęło widzieć problem służby, problem działania w służbie Bogu, ludziom i ojczyźnie.
– Myślę także o nas wszystkich, że gdzieś w każdym z nas jest taka potrzeba, żeby czuć się przytulonym przez Matkę Boską i żeby czuć, że wszyscy inni ludzie wokół nas myślą podobnie;
gdzieś w tym samym miejscu szukają tego, co w życiu najważniejsze.”
Źródło: „Bronisław Komorowski – prezydenturę zaczynam od błogosławieństwa” , wystąpienie w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze w dniu 5 września 2010 r., Wiadomości – WP.PL; http://wiadomości.wp.pl/kat,1342,title,Prezydenture-zaczynam-od-blogoslawienstwa

„Dziś wiem, że jak polityk mówi „Polska”, „Ojczyzna”, to mogę go najwyżej kopnąć w dupę.
Bo większość polityków dobrem kraju i żyjących w nim ludzi nie interesuje się w ogóle albo tylko trochę.”
Źródło:„Jestem sierotą po „PO-PISIE”, wywiad z Krzysztofem Cugowskim, Kurier Lubelski, 21.07.2012

„Kosztowna wojna o fotel prezydenta. Bronisław Komorowski (63 l.) żąda od swojej partii na kampanię wyborczą 15 mln zł – donosi tygodnik „Wprost”. – Mówię wam to w absolutnej tajemnicy. Prezydent chce wsparcia finansowego na kampanię wyborczą – oświadczyła premier Ewa Kopacz podczas zarządu krajowego Platformy. Ile? Skarbnik partii uściśla, że chodzi o 15 mln zł.”
Źródło: „Komorowski chce 15 mln”; „Fakt”, 19.01.2015, s. 3

„TERROR” – «metoda walki polegająca na stosowaniu przemocy, gwałtu w celu zastraszenia przeciwnika»
Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 1027

Szanowni Państwo,

Niniejszego e-mail’a kieruję do Państwa w interesie społecznym.
Uprzejmie proszę o jego, w interesie społecznym – wraz z Załącznikami – rozpowszechnienie.
Bronisław Komorowski żąda wydania na jego kampanię wyborczą kwoty 15 mln zł.
Powinniśmy mieć pewność, że nie zostanie zmarnowana.
Wątek finansowy żądania B. Komorowskiego nie jest zresztą najważniejszy. Ważniejsze jest ustalenie tego, co dla B. Komorowskiego jako mającego zamiar ubiegać się o reelekcję jest najważniejsze.
Przed pięcioma laty, zanim go Naród Polski wybrał na Prezydenta przekonywał nas, że najważniejsza dla niego jest Polska. Potem, gdy go już wybrali Polacy, w typowym dla niego uniesieniu, rozegzaltowany artykułował na Jasnej Górze pragnienie, żeby go Matka Boska przytuliła, i żeby wszyscy inni ludzie wokół niego myśleli podobnie do niego w poszukiwaniu w życiu tego, co najważniejsze.
Sposób, w jaki ponaglony przez Adama Michnika /Aaron Szechter/ rozprawił się z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu każe wątpić w uczciwość jego deklaracji o pragnieniu bycia przytulonym przez Matkę Boską. Nie chodzi o obecność tam krzyża. Ja też twierdzę, że nie powinien tam stać. Serwilizm okazany wtedy – a potem wielokrotnie powtarzany – przez B. Komorowskiego redaktorowi naczelnemu „Gazety Wyborczej” i jego środowisku wskazał jednak „grupę docelową” prezydenckiej posługi Bronisława Komorowskiego.

B. Komorowski został prezydentem dzięki rezygnacji przez D. Tuska z udziału w wyborach.
Donald Tusk informował nas wtedy, przed poprzednimi wyborami prezydenckimi, że on rezygnuje z kandydowania, albowiem głównym zadaniem prezydenta Polski jest „pilnowanie żyrandola”, a on, Donald Tusk, jest od ważniejszych – „dla Polski”oczywiście – zadań. Obiecywał nam… „cywilizacyjny skok”.
Jak się ostatecznie okazało zrezygnował z pilnowania żyrandola za wypłacaną w złotówkach w Warszawie pensję prezydenta Polski, żeby nająć się na strażnika żyrandola za wypłacaną w Brukseli w euro pensję „prezydenta Europy”.
Oczywiście w przeliczeniu na złotówki tych euro jest trochę więcej niż pobiera prezydent Polski.

Nie miał racji D. Tusk deprecjonując rolę urzędu prezydenta w systemie sprawowania władzy.
Prezydent posiada ogromną „moc sprawczą” albowiem:
podpisuje ustawy – art. 122 Konstytucji,
przysługuje mu inicjatywa ustawodawcza – art. 118.1 Konstytucji.

Zły z posiadanych uprawnień robi użytek.
W polskim systemie politycznym prawo do zawetowania ustawy nabiera szczególnego znaczenia. Wykreował bowiem szczególny typ parlamentarzysty… „interfejsa”. Tak posłów i senatorów Platformy Obywatelskiej scharakteryzował przed laty jeden z nich, Mirosław Sekuła:

„W pracach nad kolejnymi ustawami parlamentarzyści PO dostają z kancelarii premiera gotowe projekty i harmonogram, kiedy mają je uchwalić. Bez prawa zmian. Mirosław Sekuła dowcipnie to określił,
że posłowie są tylko interfejsem między ściągawką do głosowania a przyciskiem.”
Źródło: Piotr Gursztyn, „Między sprzecznościami, czyli paradoksy platformy”; „Dziennik Gazeta Prawna”, 12 listopada 2009r., s. A14

Wprawdzie M. Sekuła opisał li tylko dyktaturę Donalda Tuska, ale często jednomyślne, antypolskie głosowania w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej – w tym, na przykład, nad ustawą, z mocy której, z inicjatywy… Donalda Tuska Polska dopłaca od października 2014 r. kwotę 100 euro do emerytury każdemu Żydowi, niemieszkającemu w Polsce, lub jego małżonkom lub dzieciom, uznanym za pokrzywdzonych przez faszystów i bolszewików – pozycjonują w roli „interfejsów” także parlamentarzystów pozostałych partii. Koalicyjnej i opozycyjnych. W przypadku w.w. ustawy, jak podaje strona internetowa Sejmu: „Głosowało – 436  Za – 434 Przeciw – 2Wstrzymało się – 0  Nie głosowało – 24”
Przeciwko byli tylko PosłowieWojciech Szarama (PiS) i Przemysław Wipler (niezrzeszony).

Zrobienie przez polski Sejm, Senat i prezydenta przyjemności Żydom, kosztem Polaków, poświadcza wiarygodność opinii innego parlamentarzysty, śp. Zbigniewa Romaszewskiego, który takie miał zdanie o tworzeniu prawa w Polsce:

„Prawo powstaje w grupach lobbystycznych, parlament tylko podnosi rękę. (…) Władza ustawodawcza jest coraz bardziej marginalizowana. Ustalenia Sejmu, a potem Senatu mają charakter czysto formalny. W gruncie rzeczy powstawanie podstawowych decyzji przesuwa się w kierunku kręgów nieformalnych. (…) Pomysły powstają w różnych miejscach i nie do końca wiadomo, czyje są, ale to nie problem, bo tak musi być. Gorzej, że nie towarzyszy im szersza dyskusja, i co więcej – jest źle widziana”.
Źródło:„Państwo jest traktowane jak wróg”,wywiad z Wicemarszałkiem Senatu, Zbigniewem Romaszewskim,
„Rzeczpospolita”, 7 maja 2009r., s. A6

Państwo, jak wróg…
W przypadku nowelizacji ustawy „o kombatantach”, z powodu której Polacy pracują na dodatek do emerytury dla rozsianych po świecie Żydów nie o polskie, patriotyczne lobby raczej lobowało, ale wielce skuteczne żydowskie.

Jaki z tego morał przed zbliżającymi się wyborami już przed laty wyjaśnił L. Balcerowicz:

„(…) Morał z tego taki, że należy wybierać takich ludzi do parlamentu,
którzy nie szkodzą na dłuższą metę.”
Źródło: Leszek Balcerowicz, w: „Wywiad Barbary Majewskiej z L. Balcerowiczem” ; „Polska”, 19-20 września 2009r., s. 8

Innymi słowy, żeby Polacy ufający krasomówczym popisom tych, co zasługują co najwyżej na to, żeby ich w d… kopnąć nie musieli być znowu mądrzy… po szkodzie.
Znaczy po wyborach.

Ta uwaga dotyczy w równej mierze wyborów parlamentarnych, co prezydenckich.
Jeśli posłowie są li tylko „interfejsami” między liderami grup lobbystycznych a przyciskami w „maszynce” do głosowania, cała nadzieja w Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej.
Co jednak jeśli on także „interfejsem”?
Między „interfejsami” z ulicy Wiejskiej, a…
To wcale nie jest niemożliwe.
Od Prezesa Rady Ministrów do Prezydenta „niedaleko”, a polskiego premiera zupełnie niedawno, zanim zdezerterował, tak charakteryzowały niemieckie media:

„Donald Tusk (56 l.) cały czas jest zainteresowany kandydowaniem na szefa Komisji Europejskiej – twierdzi niemiecki dziennik „Der Spiegel”. Inna niemiecka gazeta „Die Welt” idzie jeszcze dalej, twierdząc, że Angela Merkel (63 l.) forsuje kandydaturę D. Tuska na to stanowisko, bo … może nim sterować.”
Źródło: Maro, „Merkel wypycha Donalda Tuska do Brukseli?” ; „Fakt”, 30.12.2013 r., s. 3

„Dziennik „Die Welt” napisał, że Tusk nadaje się – z punktu widzenia Berlina – na szefa KE,
bo „je z ręki”, „jest oswojony” (w oryginale „Handzahm”). (…) „Der Spiegel” określił główną cechę
Tuska mianem „pflegeleicht”, czyli „wytresowany”, „łatwy w hodowli”.
Źródło: Sławomir Sieradzki, „Niemiecki Kompleks Tuska – stan podległości politycznej szefa polskiego rządu wobec Berlina często osiąga stan krytyczny dla polskich interesów”; „w Sieci”, Nr 17/18 2014, 22 kwietnia – 4 maja, str. 27 – 29

Przykre.
Dla Polaków, bo Donald Tusk szczęśliwy.
Trudno o lepszą definicję „interfejsa”: «można nim sterować, je z ręki, oswojony, wytresowany, łatwy w hodowli».
Idol podobnych mu karierowiczów, „interfejsów”.
Okazuje się, że nie tylko próżne, chciwe, amoralne bezklasie, ale także oswojony je z ręki.
Być może zresztą dlatego łatwy w hodowli i je z ręki, bo próżne, chciwe, amoralne bezklasie.
Jeśli rację mają niemieccy dziennikarze – a jak Donalda Tuska od lat obserwować, nie sposób się z nimi nie zgodzić – może robić za „interfejsa”.
Pomiędzy kanclerz Angelą Merkel i Radą Europejską.
xxx
Jak to z reguły bywa… „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Nie inaczej jest na Wiejskiej w Warszawie, gdzie od lat mieści się Biuro Zarządu Platformy Obywatelskiej.
Lojalność wobec Narodu Polski „namaszczonego” przez Donalda Tuska na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego także może budzić ogromne wątpliwości.
Nie wiem, czy spełniła się potrzeba B. Komorowskiego i czy go przytuliła Matka Boska, posiadam natomiast dowody poświadczające, że gdy jego wizerunek zatroskanego o los Ojczyzny ojca Narodu zagrożony, płaszczem opieki otaczają go funkcjonariusze publiczni demokratycznego państwa prawnego, prokurator i sędzia.

Jak Państwa informowałem w poprzednim w tej sprawie e-mail’u, Donald Tusk już na samym początku sprawowania urzędu Prezesa Rady Ministrów udał się w marcu 2008 r. do Nowego Jorku na spotkanie z przedstawicielami czołowych amerykańskich organizacji żydowskich – Komitet Żydów Amerykańskich /AJC/, Konferencja ds. Roszczeń Żydowskich /JCC/, Liga Przeciw Zniesławieniom /ADL/ – żeby im, z własnej woli, z rażącym naruszeniem prawa konstytucyjnego, obiecać wprowadzenie w życie w ekspresowym tempie ustawy reprywatyzacyjnej.
Żydzi piali z zachwytu nad polskim premierem. Zdumieni jego postawą wyjaśniali mediom, że go zaprosili, żeby li tylko porozmawiać, a on… sam, z własnej woli wystąpił z tak wspaniałą – dla Żydów – inicjatywą.
A Donald Tusk nie dość, że sam zainicjował negocjacje, nie dość, że na spotkaniu zorganizowanym przez Żydów, nie dość, że w Ameryce, a nie w Polsce, to zastosował najgorsze z możliwych dla Polaków, nie mieszczący się wśród podstawowych taktyk negocjacyjnych … serwilizm.
W postaci „ortodoksyjnej”, tj. takiej którą później Radosław Sikorski nazwał robieniem lodai tudzież laskiii.
Zaraz po przypodobaniu się Żydom z Ameryki, Donald Tusk poleciał do Izraela i tam też, w jego stylu…

Sukces, zwycięstwo osiągnięte w wyborach głosami – jak pamiętamy – przede wszystkim młodych Polaków, Donald – „Polskość to nienormalność” – Tusk postanowił zdyskontować na korzyść rozsianych po świecie wiekowych Żydów,wyświadczeniem im – kosztem Polaków – przysługi o ogromnym wymiarze finansowym.
Cwany poniemiecki Żyd postanowił w ekspresowym tempie wykorzystać w tym celu zaufanie Polaków, jakim się cieszył zaraz po wygranych wyborach i ustawę reprywatyzacyjną umieścił na samym szczycie swoich – czyniąc je naszymi – priorytetów.
Ranga, którą jej nadał znalazła także potwierdzenie w tempie, które narzucił ministrowi Skarbu Państwa Aleksandrowi Gradowi w realizacji jego deklaracji. Wiosną 2008 roku złożył obietnice i… wiosną 2008 roku miał A. Grad zakończyć prace nad ustawą. Szef gabinetu politycznego D. Tuska, Sławomir Nowak informował na swojej stronie internetowej zaraz po powrocie z Nowego Jorku:
„Minister Łaszkiewicz /wiceminister Skarbu Państwa – ZKE/ dostał polecenie od premiera, aby przyspieszyć prace, tak żeby wiosną rząd skończył prace,”
Sławomir Nowak: „Tusk obiecał w USA restytucję mienia żydowskiego”, patrz:
www.sławomirnowak.pl/media/tusk-obiecał-w-usa-restytucje-mienia-zydowski

Nie wiem, czy aż do dezercji w sierpniu 2014 r., kiedykolwiek potem Donald Tusk narzucił takie tempo pracy któremuś z członków rządu w sprawie, która miałaby być z korzyścią dla Polaków. Być może go krzywdzę, ale… nie pamiętam.

Aleksander Grad nie zdążył. Prace nad projektem ustawy reprywatyzacyjnej zakończył w grudniu 2008 r. W wydaniu z dnia 23 grudnia 2008 r. „Dziennik Polska Europa Świat” – obecnie „Dziennik Gazeta Prawna” – zamieścił opartą na wywiadzie udzielonym przez rzecznika Ministerstwa Skarbu Państwa Macieja Wiewióra informację – Załącznik 1:

„Ustawa reprywatyzacyjna, dzięki której pokrzywdzeni odzyskają około jednej piątej wartości tego, co utracili jest już gotowa, w styczniu trafi do Sejmu. (…) Rząd chce działać szybko. Już na początku stycznia projekt zostanie przyjęty przez całą Radę Ministrów i trafi do Sejmu. Ustawa powinna wejść w życie wczesną wiosną, o ile nie zawetuje jej prezydent – mówi „Dziennikowi” rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wiewiór. (…)
Co zakłada projekt? Rząd chce przeznaczyć na rekompensaty 20 mld zł. Tyle może wygospodarować, sprzedając należące jeszcze do Skarbu Państwa akcje przedsiębiorstw i nieruchomości. Rząd spodziewa się jednak, że roszczenia mogą wynieść nawet 100 mld zł.Jeśli tak się stanie, pokrzywdzeni odzyskają około 20 proc. majątku. Rząd nie chce dać wyższych rekompensat, bo musiałby zadłużyć państwo albo podwyższyć podatki. Z kolei mniejsza niż 20 proc. rekompensata też jest raczej wykluczona, bo tyle otrzymali polscy obywatele, którzy utracili majątki za Bugiem. Wnioski o rekompensaty będzie można składać przez 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy. Później będą one wypłacane przez kilkanaście lat.Kto będzie miał do nich prawo? – Ci którzy w chwili utracenia majątku byli polskimi obywatelami, oraz ich potomkowie.
Ci ostatni nie muszą już jednak mieć polskiego obywatelstwa – zaznacza Maciej Wiewiór. Nie jest też konieczne, aby beneficjenci dzisiaj mieszkali w Polsce. Czy na rekompensaty mogą też liczyć polscy obywatele żydowskiego pochodzenia? Tak. Celem ustawy jest co prawda zrekompensowanie konfiskaty majątków zabranych przez komunistów w latach 1944-1962. Jednak władze PRL przejmowały majątek zagrabiony przez III Rzeszę na terenie Polski. Ustawa stawia pokrzywdzonych przed trudnym wyborem. Albo przyjmą 20-procentową rekompensatę, albo będą starali się w sądach o odzyskanie całości swojej własności, ryzykując, że nie dostaną nic. (…)Jak będzie wyceniana wartość odebranej własności? Postanowiliśmy opierać się na dziś obowiązujących cenach.”
Źródło: Jędrzej Bielecki: „Państwo zwróci 20 procent”; Dziennik Polska Europa Świat, 23.12.2008r., s. 3 – Załącznik 1

Uzupełnieniem do artykułu J. Bieleckiego był wywiad, który przeprowadził z prezesem Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku Jehudą Evronem. Zapytany przez dziennikarza „Dziennika”:

„Jędrzej Bielecki: „Rząd chce wypłacić odszkodowania tym, którym komuniści zabrali po wojnie majątki. O to walczył Pan od lat. Chwila radości?”
odpowiedział:
„Jehuda Evron:„Nie wszystko jest już przesądzone. Ustawę może zawetować prezydent.
Słyszałem, że on ostatnio wetuje wiele kluczowych ustaw. Dlatego rozważamy wysłanie do niego apelu w imieniu tych polskich Żydów, którzy uratowali się z Holocaustu.”
Źródło:„Z ustawy skorzysta 15 tys. Żydów”wywiad z Jehudą Evron’em, Prezesem Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku, „Dziennik Polska Europa Świat”, 23.12.2008r. s. 3 – Załącznik 1

Natychmiast po zapoznaniu się z artykułem J. Bieleckiego oraz z wywiadem z J. Evronem, poświęciłem – mimo że był to okres bożonarodzeniowo-noworoczny – wiele godzin na sporządzenie pisma w sprawie w.w. projektu do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Był najbardziej właściwym adresatem moich uwag, komentarzy i wniosków. Wszak rzecznik M. Wiewiór podał: „Ustawa reprywatyzacyjna, dzięki której pokrzywdzeni odzyskają około jednej piątej wartości tego, co utracili jest już gotowa, w styczniu trafi do Sejmu.”

Pismem z dnia 5 stycznia 2009 r. skierowanym do marszałka Sejmu B. Komorowskiego złożyłem – Załącznik 2: „Kraków, 5 stycznia 2009 r. Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ Szanowny Pan Bronisław Komorowski Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej /adres: ZKE/ Dotyczy:
Wniosek o zlecenie przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej przeprowadzenia przez powołaną w tym celu przez Marszałka komisję sejmową postępowania, mającego na celu wyjaśnienie przyczyn umieszczenia w opracowanym przez rząd premiera D. Tuska projekcie ustawy reprywatyzacyjnej zapisów, które według informacji przekazanych mediom przez rzecznika Ministerstwa Skarbu, Macieja Wiewióra – Załącznik 1 – skutkować mogą przymusem wypłacenia przez Polskę odszkodowań w kwocie kilkukrotnie większej niż dedykowana przez rząd premiera D. Tuska na wypłatę pokrzywdzonym odszkodowań kwota 20 mld zł.
Wniosek o spowodowanie usunięcia z projektu ustawy reprywatyzacyjnej nieprzewidywalnego w jego skutkach finansowych dla Rzeczypospolitej Polskiej i jej obywateli zapisu o zwrocie pokrzywdzonym 20% wartości ich skonfiskowanych przez władze PRL majątków, w tym także majątków zagrabionych przez III Rzeszę na terenie Polski.
Wniosek o zapewnienie przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, aby w ustawie reprywatyzacyjnej znalazły się zapisy, że całkowite, poniesione w związku z jej egzekucją wydatki nie przekroczą dedykowanej na wypłatę odszkodowań przez rząd premiera D. Tuska kwoty – ogromnej i zadeklarowanej w trudnym dla Polski i Polaków momencie początku kryzysu finansowego i związanego z nim gospodarczego na świecie, bez uzyskania szerokiego przyzwolenia społecznego – 20 mld zł.
Wniosek o wydanie polecenia Szefowi zespołu, który przygotował projekt ustawy reprywatyzacyjnej, doręczenia mi – w terminie 14 dni od daty złożenia przeze mnie niniejszego pisma – prezentacji modelu i danych, które do niego wprowadzono, na podstawie których ustalono, że maksymalna kwota roszczeń pokrzywdzonych przez III Rzeszę i władze PRL nie przekroczy 100 mld zł.
Wniosek o – celem umożliwienia mi sprawdzenia, czy nie doszło do tzw. „konfliktu interesów” – wydania polecenia Szefowi zespołu, który przygotował projekt ustawy reprywatyzacyjnej sporządzenia i doręczenia mi – w terminie 14 dni od daty złożenia przeze mnie niniejszego pisma – wykazu wszystkich osób – w tym wszystkich doradców i konsultantów – które przygotowały, gotowy już według informacji prasowych, projekt ustawy reprywatyzacyjnej, wraz z:
Informacjami o zajmowanych przez te osoby stanowiskach oraz firmach, instytucjach, w których w okresie pracy nad ustawą reprywatyzacyjną znajdowali zatrudnienie
Pisemnymi oświadczeniami tych osób, że nie są – ani ich małżonkowie, krewni lub powinowaci w linii prostej, krewni boczni do czwartego stopnia i powinowaci boczni do drugiego stopnia – potomkami osób, które utraciły majątki skonfiskowane przez władze PRL, w tym także majątki zagrabione przez III Rzeszę oraz, że nie będą w żaden sposób beneficjentami przygotowanej przez rząd premiera Donalda Tuska ustawy reprywatyzacyjnej.
Wniosek o zlecenie przeprowadzenia postępowania – oraz poinformowanie mnie o jego wynikach w terminie do 14 dni od daty złożenia przeze mnie niniejszego pisma – mającego na celu wyjaśnienie, z jakich źródeł i kiedy Prezes Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku, potomek grabarzy z Żywca, Jehuda Evron otrzymał w 2008r. informację, że Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyjmą ustawę reprywatyzacyjną w treści, którą senatorowie i posłowie Rzeczypospolitej Polskiej poznają dopiero w 2009r. i którą Rada Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej przyjąć ma w styczniu 2009r.”

Z uwagi na w.w. okres świąteczno-noworoczny /okres od środy 23.12.2008 r., gdy „Dziennik” opublikował artykuł J. Bieleckiego do niedzieli 28.12.2008 r. – święta oraz weekend; 1 stycznia 2009 r. czwartek/ byłem zapewne jednym z pierwszych – o ile nie pierwszym – Polaków, który swoje uwagi do projektu ustawy A. Grada zaprezentował przedstawicielowi najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej.

Uzasadnienie dla moich wniosków z pisma z dnia 5 stycznia 2009 r. do marszałka Sejmu B. Komorowskiego przedstawiłem w poprzednim – z dnia 26.01.2015 r. – e-mail’u do Państwa.
Prezentuje je także umieszczona na blogu red. Marka Podleckiego www.monitor-polski.pl oraz na stronie www.kekusz.pl, prezentacja: „Sprawa dla ABW – dr Zbigniew Kękuś demaskuje „reprywatyzację” Tuska.”

To było – po prostu – właściwe cywilizacji szwindla szachrajstwo.
Jakkolwiek premier Donald Tusk promował nam go jako „sprawiedliwą i przyzwoitą ustawę”, ale zapewne tylko dlatego, że … potem jeszcze wielokrotnie dowiódł, że interes Żydów przedkłada nad pomyślność Polski i dobro Polaków.
Być może dlatego – jak poznałem B. Komorowskiego uważam, że właśnie dlatego – marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie udzielił odpowiedzi na moje wnioski z pisma do niego z dnia 05.01.2009 r. Nikt z Kancelarii Sejmu nie udzielił żadnej na to pismo odpowiedzi.
A rację – że projekt ustawy reprywatyzacyjnej A. Grada z grudnia 2008 r. był groźnym dla Polski bublem, szwindlem – miałem.
Nie tylko nigdy nie wszedł w życie – wbrew zamiarom D. Tuska z końca 2008 r. wprowadzenia go w życie wczesną wiosną 2009 r. – ale na zawsze chyba zrezygnowano z metody „procentowej”, którą D. Tusk promował jako „sprawiedliwą i przyzwoitą”.
Wprawdzie potem, latem 2009 r., projekt A. Grada znowelizowano, czyniąc go ustawą „jeszcze bardziej sprawiedliwą i przyzwoitą” bo 20 proc. bieżącej wartości skonfiskowanego mienia zamieniono na 15 proc. dorabiając uzasadnienie, że „Polski nie stać na więcej niż 15 proc.”, ale przecież … szwindel wciąż pozostawał szwindlem.
Wyjaśniłem to D. Tuskowi i A. Gradowi w pismach, które do nich w tej sprawie skierowałem.
Chyba ich – razem z innymi Polakami, dla których 20 proc. od każdej kwoty x, to zawsze będzie 20x a nie jak twierdzili D. Tusk, z A. Gradem, K. Łaszkiewiczem oraz ich „ekspertami” nigdy nie więcej niż 20 mld zł, które D. Tusk miał „wygospodarować” przez wielką wyprzedaż bogactwa narodowego – przekonałem, bo od tego czasu… cisza zapanowała nad metodą „procentową”.
Po dwóch latach D. Tusk poinformował świat, że „parkuje” temat ustawy reprywatyzacyjnej, a gdy mowa o ustawie rozpatruje się ją wyłączenie w ujęciu kwotowym.
Mamy zapłacić 60-65 mld dol.
Skąd ta kwota…?
„Eksperci” zapewne ustalili.
Tacy sami, jak premier D. Tusk i minister Skarbu Państwa A. Grad z jego zespołem, którzy w 2008 r. ustalili, że: „Rząd spodziewa się jednak, że roszczenia mogą wynieść nawet 100 mld zł.”
Żydzi zweryfikowali „profesjonalizm” premiera i jego ministra Skarbu.
60 mld dolarów to jednak więcej niż 100 mld zł.
Nawiasem mówiąc, nie rozumiem, dlaczego Polacy mają płacić Żydom za krzywdy, które wyrządzili im na ziemiach polskich faszyści i komuniści – w których „sztabach” aż roiło się od Żydów – a stawiane „pod ścianą” przez lobby żydowskie polskie władze nie żądają rekompensat dla nas za skutki dla nas II wojny światowej od Niemców.
Donald Tusk nie chce w tym przypadku skorzystać z jego – i dla niego samego – od wielu lat doskonałej relacji z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

W w.w. e-mail’u z dnia 26.01.2015 r. poinformowałem Państwa, czym się dla mnie skończyło poinformowanie przeze mnie pismem z dnia 30 stycznia 2009 r. Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska o moich uwagach do projektu ustawy reprywatyzacyjnej ministra A. Grada z grudnia 2008 r.
W dniu 6 lutego 2009 r. … „wyleciałem” z pracy w nadzorowanej przez ministra Skarbu Państwa… Aleksandra Grada Spółki Skarbu Państwa Polskie Linie Lotnicze LOT S.A., w której na podstawie Umowy menedżerskiej byłem od dnia 15 września 2008 r. zatrudniony na stanowisku dyrektora Pionu Infrastruktury.

Marszałek Sejmu B. Komorowski natomiast nigdy, tj. do zrzeknięcia się w lipcu 2010 r. po zwycięstwie w wyborach prezydenckich mandatu posła, nie odpowiedział na moje pismo do niego z dnia 5 stycznia 2009 r.
Ponieważ ja straciłem pracę, a marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie tylko zlekceważył pracę, którą – bezinteresownie, w przeciwieństwie do autorów projektu ustawy reprywatyzacyjnej z grudnia 2008 r., którzy pobrali za jego opracowanie wynagrodzenie – włożyłem w przygotowanie pisma do niego, ale okazanym mojemu pismu lekceważeniem niedopełnił konstytucyjnego obowiązku: „czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli”, pismem z dnia 26 stycznia 2010 r.złożyłem w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście zawiadomienie o popełnieniu przez marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego. W uzasadnieniu podałem między innymi: „(…) Działania Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego z całą pewnością wyczerpują znamiona czynu zabronionego określonego w art. 231 § 1 Kodeksu Karnego:[Nadużycie funkcji]. Funkcjonariusz publiczny, który (…) nie dopełniając obowiązków działa na szkodę interesu publicznego (…), podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski:
przez ponad rok nie dopełnił – wykazując się całkowitą beztroską o Polskę i Polaków – jego konstytucyjnego i ustawowego obowiązku rozpatrzenia zgłoszonych mu przeze mnie pismem z dnia 5.01.2009r. /Załącznik 1/ wniosków,
nie dopełniając przez ponad rok jego konstytucyjnego i ustawowego obowiązku rozpatrzenia zgłoszonych mu przeze mnie pismem z dnia 5.01.2009r. /Załącznik 1/ wniosków, Marszałek Sejmu B. Komorowski działa na szkodę interesu publicznego zezwalając, by urząd ministra Skarbu Państwa sprawował wielce niebezpieczny dla Polski ignorant lub świadomy zdrajca interesu narodowego Aleksander Grad.
Wskazać należy, że wobec przedstawionych wyżej faktów, jedynym skutecznym działaniem ze strony Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej B. Komorowskiego na rzecz uniknięcia poniesienia odpowiedzialności za sprawstwo czynu z art. 231 § 1 kk, będzie niezwłoczne sporządzenie i udzielenie przez niego – adresata kopii niniejszego zawiadomienia – odpowiedzi na moje pismo do niego z dnia 5.01.2009r. i zawarte w nim wnioski – Załącznik 1.
Życzliwy – mimo wszystko – Bronisławowi Komorowskiemu, celem zdopingowania Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej do wypełnienie jego wobec mnie konstytucyjnego i ustawowego obowiązku, przekazem z dnia 14 stycznia 2010r. wysłałem do niego 50,00 /słownie: pięćdziesiąt/ zł – Załącznik 2 – jako wypłacone mu przeze mnie z góry honorarium za sporządzenie i doręczenie mi odpowiedzi na moje pismo do niego z dnia 5.01.2010r.
Przyczynami niedopełnienia przez Marszałka Sejmu B. Komorowskiego jego wobec mnie konstytucyjnego i ustawowego obowiązku mogą być:
Charakterystyczna dla Bronisława Komorowskiego buta i arogancja, na które mnóstwo innych, poza przedstawionymi w niniejszym piśmie dowodów.
Pragnienie ukrycia, że minister Skarbu Państwa Aleksander Grad jest osobą całkowicie bezmyślną – a przez to niebezpieczną dla Polski – lub zdrajcą.
Bycie przez B. Komorowskiego Żydem lub osobą pochodzenia żydowskiego i chronienie przez niego interesów jego środowiska, zamiast interesów Skarbu Państwa. Jak wiadomo Żydzi mają być głównymi beneficjentami ustawy reprywatyzacyjnej i oni najbardziej zabiegają o jej wprowadzenie.
Wszystkie podane wyżej przyczyny łącznie.”
Źródło: Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście, Zawiadomienie Z. Kękusia z dnia 26 stycznia 2010 r.

Złożone przeze mnie zawiadomienie rozpoznał w dniu 29 stycznia 2010r. prokurator Bartosz Tomczak wydał Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa – Załącznik 3:„Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście /adres – ZKE/ 1 Ds. 106/10/BT POSTANOWIENIE o odmowie wszczęcia śledztwa.
Bartosz Tomczak, prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście po rozpoznaniu zawiadomienia w sprawie: 1. niedopełnienia obowiązków służbowych poprzez nie udzielenie odpowiedzi na pismo Zbigniewa Kękusia z dnia 5 stycznia 2009 roku tj. o czyn z art. 231 § 1 k.k. na podstawie art. 11 § 1, 17 § 1 pkt. 2, art. 322 § 1 oraz art. 253 § 1 i 2, 323 § 1 kpk*) postanowił I. odmówić wszczęcia śledztwa w sprawie: niedopełnienia obowiązków służbowych przez Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego poprzez nie udzielenie odpowiedzi na pismo Zbigniewa Kękusia z dnia 5 stycznia 2009 roku tj. o czyn z art. 231 § 1 k.k. wobec braku znamion czynu zabronionego tj. na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k.
UZASADNIENIE
Do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście wpłynęło Zbigniewa Kękusia niedopełnienia obowiązków służbowych i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Zawiadamiający podał, że skierował do Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego pismo zawierające m.in. wniosek o powołanie komisji sejmowej. Zawiadamiający podał, że Marszałek Sejmu nie udzielił mu odpowiedzi na wskazane pismo, czym miałby wyczerpać znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k.
Należy zauważyć, nie niedopełnienie obowiązków obejmuje zarówno zaniechanie podjęcia nałożonego na funkcjonariusza publicznego obowiązku, jak i niewłaściwe jego wykonanie. Przekroczenie uprawnień wymaga natomiast wykazania, że podjęte przez sprawcę zachowanie nie wchodziło w zakres jego kompetencji, ale równocześnie także wskazania na powiązania formalne lub merytoryczne z tymi kompetencjami. Przekroczenie uprawnień może także polegać na podjęciu działania wprawdzie w ramach kompetencji, lecz niezgodnie z prawnymi warunkami podjętej przez funkcjonariusza publicznego czynności. Pamiętać trzeba, że samo przekroczenie uprawnień albo niedopełnienie obowiązków nie realizuje jeszcze znamion typu czynu zabronionego (wyrok SN z 25 listopada 1974 r., II KR 177/74; postanowienie SN z 25 lutego 2003r., WK 3/03, OSNKW 2003, nr 5-6, poz. 53). Konieczne jest jeszcze działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Interes publiczny to m.in. korzyść, pożytek ogółu obywateli, pewnych grup społecznych, interes zrzeszeń prawa publicznego, władz i urzędów państwowych i samorządowych klub.
Typu czynu zabronionego zawartego w art. 231 § 1 k.k. można dokonać działając tylko umyślnie. Funkcjonariusz publiczny musi obejmować swoim zamiarem zarówno przekroczenie uprawnień lub niewypełnienie obowiązków, jak i „działanie” na szkodę interesu publicznego lub prywatnego (postanowienie SN. Z 25 lutego 2003r. WK 3/03, OSNKW 2003, nr 5-6, poz. 53).
Analizując treść zawiadomienia należy uznać, że w opisanym zachowaniu funkcjonariusza publicznego brak jest znamion przestępstw z art. 231 § 1 k.k.
Odnosząc się do zarzutów zawiadamiającego dotyczące ewentualnej opieszałości bądź bezczynności Marszałka Sejmu to należy zauważyć, że właściwym trybem do zbadania wyżej wymienionych zarzutów jest tryb administracyjny. Zawiadamiający może skorzystać zgodnie z treścią art. 37 § 1 k.p.a. z zażalenia na niezałatwienie sprawy w terminie lub skargi określonej w art. 227 k.p.a. Opisane przez zawiadamiającego zachowania nie wyczerpują natomiast znamion czynu zabronionego z art. 231 § 1 k.k.
Wobec powyższego należało odmówić wszczęcia śledztwa na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. tj. wobec braku znamion czynu zabronionego. Prokurator Bartosz Tomczak”
Źródło: Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście, sygn. akt 1 Ds. 106/10/BT, postanowienie asesora Bartosza Tomczaka z dnia 29 stycznia 2010 r. – Załącznik 3

Jak potem, w Postanowieniu z dnia 16 września 2010 r. ujawnił sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny Adam Grzejszczak, Bartosz Tomczak… przeszarżował.
Wcale nie był prokuratorem, gdy wydawał w.w. Postanowienie, ale… asesorem – patrz: Załącznik 8.
Wtedy jeszcze asesorowie mieli prawo orzekać.
Asesorowi kierownictwo Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście powierzyło do rozpoznania sprawę o popełnienie przestępstwa przez marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.
Tylko asesor mógł – musiał (?) – ją tak rozpoznać, żeby Bronisław Komorowski był zadowolony.
Żenada.

Asesor Bartosz Tomczak nie podał oczywiście, czego dotyczyło moje pismo z dnia 5 stycznia 2009 r. do marszałka Sejmu B. Komorowskiego.
Nie podał, że nie dotyczyło wyłącznie – jak wynika z jego Postanowienia – powołania komisji sejmowej.
Okazał asesor B. Tomczak ogromną życzliwość marszałkowi Sejmu B. Komorowskiemu, a zarazem całkowity brak zrozumienia dla słów, którymi się posłużył. Podał – Załącznik 3: „Odnosząc się do zarzutów zawiadamiającego dotyczące /z gramatyką asesor Bartosz Tomczak też „na bakier” – ZKE/ ewentualnej opieszałości bądź bezczynności Marszałka Sejmu (…).”
Skoro marszałek Sejmu nie udzielił odpowiedzi przez ponad rok, nie można takiego zachowania nazwać „ewentualnąopieszałością lub bezczynnością”. „EWENTUALNY” to: «mogący się zdarzyć, możliwy, przypuszczalny»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 197.
Nieudzielenie odpowiedzi w okresie od 5 stycznia 2009 r. do 26 stycznia 2010 r. to nie była mogąca się zdarzyć, przypuszczalna bezczynność. To była rzeczywista, trwająca ponad… rok bezczynność marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.
Zaskarżyłem postanowienie asesora B. Tomczaka.
Moje Zażalenie przekazał do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny zastępca prokuratora Rejonowego Warszawa Śródmieście Zdzisław Kuropatwa przy piśmie przewodnim z dnia 11 marca 2010 – Załącznik 4: „Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście /adres – ZKE/ Warszawa, dnia 11 marca 2010r. 1 Ds. 106/10/BT
Sąd Rejonowy w Warszawie Wydział II Karny
Na podstawie art. 465 § 2 k.p.k. przedstawiam zażalenie z dnia 9 lutego na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa z dnia 29 stycznia 2010 roku doręczone skarżącemu w dniu 5 lutego 2010 roku w sprawie 1 Ds. 106/10/BT Wraz z aktami głównymi-podręcznymi sprawy.
Jednocześnie wnoszę o nie uwzględnienie zażalenia, albowiem jego treść stanowi jedynie polemikę z treścią postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa. Wbrew twierdzeniom skarżącego poczynione w toku postępowania ustalenia są prawidłowe i opierają się na zgromadzonym w sprawie materiale dowodowym. Wobec powyższego, należy uznać, że słusznie odmówiono wszczęcia śledztwa na podstawie art. 17 paragraf 1 pkt 2 k.p.k. Z-CA PROKURATORA REJONOWEGO Warszawa Śródmieście Zdzisław Kuropatwa”
Źródło: Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście, sygn. akt: 1 Ds. 106/10/BT pismo Zastępcy Prokuratora Rejonowego Warszawa Śródmieście Zdzisława Kuropatwy z dnia 11 marca 2010r. do Sądu Rejonowego w Warszawie Wydział II Karny –Załącznik 4

W dniu 14 czerwca 2010 r. odbyło się posiedzenie w sprawie rozpoznania mojego Zażalenia prowadzone przez sędziego Adama Grzejszczaka.
Ponieważ sprawa dotyczyła drugiego co do ważności przedstawiciela władz Rzeczypospolitej Polskiej mogłem przypuszczać, że sędzia referent wykaże pełnię swego warsztatu, że będę miał do czynienia z profesjonalistą, którego działania będą miały mocne podstawy w przepisach obowiązującego prawa.
Tym bardziej, że asesor B. Tomczak jako podstawę odmowy wszczęcia śledztwa podał art. 17 § 2 k.p.k., który stanowi:„Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy: (…) 2) czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa.”
Miałem prawo oczekiwać, że sędzia profesjonalista przedstawi mi jego osąd sprawy.
Mocno się rozczarowałem…
Trafiłem na sędziego „terrorystę”.
Sędzia Adam Grzejszczak wydawał podczas posiedzenia postanowienia i zarządzenia, odmawiając mi podania ich podstaw prawnych.
Nie dopuścił do uczestnictwa w posiedzeniu osób zaproszonych przeze mnie jako publiczność, w tym m.in. Prezesa Stowarzyszenia działającego przy Biurze jednego z Senatorów Rzeczypospolitej Polskiej, oddelegowanego na posiedzenie przez senatora.
Sędzia A. Grzejszczak zarządził wyłączenie jawności posiedzenia.
Nie podał podstawy prawnej.
Nie zezwolił mi na skorzystanie z prawa określonego w art. 147 § 1 k.p.k. – „Przebieg czynności protokołowanych może być utrwalony ponadto za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk, o czym należy przed uruchomieniem urządzenia uprzedzić osoby uczestniczące w czynności.” – tj. na rejestrowanie przebiegu posiedzenia za pomocą dyktafonu.
Wydał mi polecenie wyłączenia dyktafonu, gdy go poinformowałem, że rejestruję przebieg posiedzenia.
Nie podał – mimo, że złożyłem wniosek w tej sprawie – podstawy prawnej wydanego mi polecenia.
Pozbawiając mnie możności korzystania z moich praw, straszył towarzyszące mi osoby usunięciem ich z sali z użyciem policji sądowej.
Ostatecznie wezwał – nawet nas o tym nie informując, tj. potajemnie przyciskając przycisk znajdujący się pod blatem stołu sędziowskiego – policję sądową.
Oto treść protokołu posiedzenia w dniu 14.06.2010r. prowadzonego przez SSR A. Grzejszczaka – Załącznik 5:
„Sygn. akt II Kp 702/10 PROTOKÓŁ POSIEDZENIA Dnia 14 czerwca 2010r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSR Adam Grzejszczak Protokolant /imię i nazwisko – ZKE/ Prokurator: nie stawił się – o terminie posiedzenia zawiadomiony wokandą.
rozpoznał sprawę z zażalenia Zbigniewa Kękuś na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.
Posiedzenie rozpoczęto o godz. 11:15
Na posiedzenie stawił się: Skarżący stawił się osobiście. Stawiły się dwie osoby określające się jako publiczność.
Przewodniczący stwierdza, iż na posiedzenie mają wstęp tylko osoby wezwane przez Sąd, czyli w tym przypadku jedynie skarżący.
Skarżący wnosi o podanie podstawy prawnej wydanego zarządzenia oraz wnosi o zaprotokołowanie, że informuje iż przebieg posiedzenia jest rejestrowany za pomocą urządzenia rejestrującego.
Przewodniczący informuje, iż nie wyrażał zgody na rejestrowanie przebiegu posiedzenia i wydaje polecenie o wyłączenie urządzenia rejestrującego.
Skarżący informuje, że wyłączył urządzenie rejestrujące.
Przewodniczący stwierdza, iż podstawą dla której jedynie skarżący może brać udział w posiedzeniu jest art. 96 § 1 kpk.
Przewodniczący zarządza opuszczenie sali przez publiczność.
Osoby obecne jako publiczność odmawiają opuszczenia sali.
Przewodniczący ponawia zarządzenie.
Osoby obecne jako publiczność w dalszym ciągu odmawiają opuszczenia sali.
Skarżący określa je jako osoby zaufania.
Przewodniczący poucza obecną publiczność, iż zostanie wezwana policja sądowa wskutek nie wykonania jego zarządzenia dotyczącego opuszczenia sali.
Skarżący wnosi o wyłączenie sędziego.
Przewodniczący informuje obecnych, iż do czasu wykonania jego zarządzenia o opuszczeniu sali nie podejmie żadnych czynności związanych z posiedzeniem, ponieważ obecne osoby poprzez nie wykonanie zarządzenia naruszają porządek czynności. Nie będzie też rozpoznawał żadnych wniosków.
Skarżący stwierdza, iż w takiej sytuacji wszyscy opuszczają salę.
Przewodniczący poucza skarżącego, że zarządzenie dotyczące opuszczenia sali odnosi się jedynie do publiczności, zaś on może zostać.
Wszyscy opuszczają salę głośno komentując, że idą na skargę do Prezesa.
Po opuszczeniu sali przez wszystkie osoby przybywa wezwana ochrona Sądu, którą Przewodniczący poinformował, iż została wezwana na skutek odmowy opuszczenia sali przez publiczność, która jednak w końcu wykonała zarządzenie.
O godz. 11:35 stawiła się pracownica sekretariatu, która poprosiła o akta sprawy celem zaniesienia ich do Prezesa na skutek złożonej skargi.
Zarządzenie:
Na skutek wniosku o wyłączenie sędziego posiedzenie odroczyć.
Akta przedstawić kierownikowi sekcji celem podjęcia stosownych czynności.
Posiedzenie zakończono o godz. 11:35
Przewodniczący /podpis nieczytelny – ZKE/, Protokolant /podpis nieczytelny – ZKE/
Źródło: Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny, sygn. akt II Kp 702/10, Protokół posiedzenia w dniu 14 czerwca 2010 r. – Załącznik 5

Wskazać należy, że podany przez SSR A. Grzejszczaka jako podstawa Zarządzenia o opuszczeniu sali przez publiczność art. 96 § 1 k.p.k. stanowi: „Strony oraz osoby niebędące stronami, jeżeli ma to znaczenie dla ochrony ich praw lub interesów, mają prawo wziąć udział w posiedzeniu wówczas, gdy ustawa tak stanowi, chyba że ich udział jest obowiązkowy.”

Przedmiot sprawy oraz osoba, której dotyczyła, tj. marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, czyniły uprawnione uczestnictwo w posiedzeniu… każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej.
Sędzia Adam Grzejszczak był jednak innego zdania.
Na „w razie czego” nie podał do protokołu, w jakiej – tj. przeciwko komu – sprawie prowadził posiedzenie w dniu 14 czerwca 2010 r.
W zacytowanym przeze mnie wyżej w całości protokole brak większości złożonych przeze mnie wniosków.
Nie podyktował SSR A. Grzejszczak do protokołu – na przykład – moich wniosków o podanie podstawy prawnej:
wydanego mi przez niego polecenia wyłączenia urządzenia rejestrującego dźwięk.
wydanego przez niego zarządzenia o wyłączeniu jawności posiedzenia.

W pełni natomiast korzystał ze swoich praw.Zagroził, że wezwie policję sądową jeśli publiczność nie opuści sali.
Przewodniczący poucza obecną publiczność, iż zostanie wezwana policja sądowa wskutek nie wykonania jego zarządzenia dotyczącego opuszczenia sali.

SSR Adam Grzejszczak nie tylko nie dyktował do protokołu składanych przeze mnie wniosków i oświadczeń.
Sfałszował także protokół posiedzenia w dniu 14.06.2010r., usuwają z niego zapis potwierdzający wydanie przez niego zarządzenia.
Dowodem na to, że protokół nie odzwierciedla rzeczywistego przebiegu posiedzenia jest umieszczony na jego początku zapis: „Skarżący wnosi o podanie podstawy prawnej wydanego zarządzenia (…).”
Zacytowany wyżej zapis nie został poprzedzony treścią wydanego przez sędziego A. Grzejszczaka zarządzenia. A było to zarządzenie o wyłączeniu jawności prowadzonego przez niego posiedzenia.
W następstwie wydania tego zarządzenia przez SSR A. Grzejszczaka złożyłem wniosek o podanie dlań podstawy prawnej.
Ponieważ SSR A. Grzejszczak nie chciał jej podać… nie zaprotokołował także zarządzenia.
Skąd jednak zapis w protokole: „Skarżący wnosi o podanie podstawy prawnej wydanego zarządzenia (…).”
Skoro złożyłem wniosek:„o podanie podstawy prawnej wydanego zarządzenia”, to znaczy, że SSR A. Grzejszczak musiał wydać … jakieś zarządzenie.
Ergo … SSR Adam Grzejszczak sfałszował Protokół posiedzenia w dniu 14.06.2010r.
Usunął z niego już po zakończeniu posiedzenia zapis potwierdzający kompromitujące marszałka Sejmu oraz jego samego wydane przez niego zarządzenie o wyłączeniu jawności posiedzenia.
SSR A. Grzejszczak usunął zapis potwierdzający wydane przez niego zarządzeniu o wyłączeniu jawności, ponieważ nie udzielił odpowiedzi na złożony przeze mnie po wydaniu w.w. zarządzenia wniosek:„Skarżący wnosi o podanie podstawy prawnej wydanego zarządzenia (…).”
Z tej także najpewniej przyczyny zdecydował o użyciu środków przymusu, tj. policji sądowej, w celu usunięcia z sali dwóch zgłoszonych przeze mnie osób zaufania.
Cwaniak z sędziego Adama Grzejszczaka.
Nie podał do protokołu, że wezwał policję sądową.
Pouczył nas tylko – i polecił zaprotokołować – używając czasu przyszłego, że … wezwie policję sądową: „Przewodniczący poucza obecną publiczność, iż zostanie wezwana policja sądowa wskutek nie wykonania jego zarządzenia dotyczącego opuszczenia sali.”
Nie poinformował nas SSR A. Grzejszczak, że wzywa, czy też, że wezwał policję sądową.
Tymczasem wezwał ją i … czekał na efekty jej wejścia na salę.
Ponieważ sędzia A. Grzejszczak pozbawiał mnie możności korzystania z moich praw i odmawiał mi podania podstaw prawnych dla wydawanych przez niego zarządzeń i postanowień, złożyłem wniosek o jego wyłącznie i razem z towarzyszącymi mi osobami opuściłem salę.
Na korytarzu sądowym minęliśmy się z biegnącym do sali funkcjonariuszem policji sądowej.

W dniu 2 lipca 2010 r. SSR Krzysztof Ptasiewicz rozpoznał i wydał Postanowienie o oddaleniu mojego wniosku z 14 czerwca 2010 r. o wyłączenie SSR Adama Grzejszczaka – Załącznik 6: „Sygn. Akt II Kp 702/10 POSTANOWIENIE Dnia 2 lipca 2010r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSR Krzysztof Ptasiewicz po rozpoznaniu w sprawie Zbigniewa Kękusia wniosku z dnia 14 czerwca 2010r. w przedmiocie wyłączenia sędziego postanawia: na podstawie art. 41 § 1kpk a contrario nie uwzględnić wniosku Zbigniewa Kękusia o wyłączenie SSR Adama Grzejszczaka od orzekania w sprawie II Kp 702/10.
UZASADNIENIE
Zbigniew Kękuś, w toku posiedzenia sądu w dniu 14 czerwca 2010 roku, złożył wniosek o wyłączenie sędziego od rozpoznawania jego sprawy. Wniosek nie jest uzasadniony. Zgodnie z art. 41 § 1kk, sędzia ulega wyłączeniu, jeśli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie. Tymczasem wniosek Zbigniewa Kękusia nie zawiera żadnych argumentów mogących skutkować powzięciem wątpliwości co do bezstronności sędziego. Jak należy się domyślać (bo nie zostało to ujęte w treści wniosku), powodem złożenia wniosku o wyłączenie sędziego była odmowa dopuszczenia publiczności do udziału w posiedzeniu. Okoliczność ta, znajdująca oparcie w przepisie art. 464 § 2 kpk – nie świadczy w żaden sposób o braku bezstronności sędziego. Z uwagi na powyższe orzeczono jak w sentencji. /podpis nieczytelny – ZKE/”
Źródło: Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie II Wydział Karny, Sygn. Akt II Kp 702/10, Postanowienie SSR Krzysztofa Ptasiewicza, z dnia 2 lipca 2010 r. – Załącznik 6

Podkreślić należy, że o ile sędzia Adam Grzejszczak podał w Protokole posiedzenia w dniu 14 czerwca 2010 r. jako podstawę prawną jego Zarządzenia o odmowie dopuszczenia publiczności do udziału w posiedzeniu art. 96 § 1 k.p.k.- Załącznik 5:„Przewodniczący stwierdza, iż podstawą dla której jedynie skarżący może brać udział w posiedzeniu jest art. 96 § 1 kpk.”, to sędzia Krzysztof Ptasiewicz w tej samej sprawie podał… inną podstawę prawną, art. 464 § 2 k.p.k. – Załącznik 6: „Jak należy się domyślać (bo nie zostało to ujęte w treści wniosku), powodem złożenia wniosku o wyłączenie sędziego była odmowa dopuszczenia publiczności do udziału w posiedzeniu. Okoliczność ta, znajdująca oparcie w przepisie art. 464 § 2 kpk – nie świadczy w żaden sposób o braku bezstronności sędziego.”
Artykuł 464 § 2 k.p.k. stanowi: „W innych wypadkach sąd odwoławczy może zezwolić stronom lub obrońcy albo pełnomocnikowi na wzięcie udziału w posiedzeniu.”
Sędzia Adam Grzejszczak mógł zatem zezwolić publiczności na uczestnictwo w posiedzeniu w dniu 14 czerwca 2010 r.
Ale nie chciał.
A przecież dotyczyło marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, który powinien być jak „żona Cezara”.

Kolejne posiedzenie w sprawie rozpoznania mojego Zażalenia na Postanowienie prokuratora Bartosza Tomczaka sędzia Adam Grzejszczak wyznaczył na dzień 16 września 2010 r.
Zaprosiłem na nie wtedy już prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Miał zapewne coś ważniejszego do załatwienia.
Ufał sędziemu Adamowi Grzejszczakowi.
Słusznie…
O ile podczas posiedzenia w dniu 14 czerwca 2010 r. sędzia Adam Grzejszczak zaprezentował mnie i jego pozostałym uczestnikom bezprawie, to podczas posiedzenia w dniu 16 września 2010 r. zafundował nam terror.
Znajduje potwierdzenie w sporządzonym pod dyktando sędziego Adama Grzejszczaka Protokole posiedzenia – Załącznik 7: „Sygn. akt II Kp 702/10 PROTOKÓŁ POSIEDZENIA Dnia 16 września 2010 r.Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSR Adam GrzejszczakProtokolant /imię i nazwisko Protokolanta – ZKE/ Prokurator: nie stawił się – o terminie posiedzenia zawiadomiony wokandą
rozpoznał sprawę z zażalenia Zbigniewa Kękuś na postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego
Posiedzenie rozpoczęto o godz. 9:00
Na posiedzenie stawił się:
Skarżący Zbigniew Kękuś stawił się osobiście.
Stawiła się publiczność.
Sąd postanowił:
nie wyrazić zgody na uczestnictwo publiczności na posiedzeniu
nie wyrazić zgody na rejestrowanie posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk
Janusz K. /nazwisko – ZKE/ oświadcza, iż na podstawie art. 96 § 1 kpk chciałby złożyć wniosek o dopuszczenie do udziału w sprawie jako strona z uwagi na interes prawny. Ponadto Sąd wydając postanowienie o wyproszenie publiczności wbrew art. 7 Konstytucji RP i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP nie podał podstawy prawnej i takie stanowisko jest wbrew art. 6 ust. 1 Międzynarodowej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Wolności, ponadto jest to wbrew art. 3 jako poniżające traktowanie obywateli RP. W związku z wydanym postanowieniem zarzucam, że żadna ze stron nie zgłosiła wniosku o wyłączenie jawności postępowania i dlatego postępowanie jest jawne i w związku z tym, że zgodnie z art. 176 ust. 1 Konstytucji RP przysługuje obywatelom prawo do II instancji i o tym samym stanowi art. 425 § 1 i § 3 kpk i art. 426 kpk, wnoszę o odroczenie posiedzenia do czasu prawomocnego zakończenia sprawy w związku z niedopuszczeniem publiczności.
Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku o dopuszczenie Janusza K. /nazwisko – ZKE/ do udziału w sprawie jako strona, ponieważ pan Janusz K. /nazwisko – ZKE/ nie jest w sprawie stroną, natomiast postanowienie odnośnie udziału publiczności już zostało wydane.
Przewodniczący poucza obecnego Zbigniewa Kękusia, aby w czasie rozpoznawania wniosku pana K. /nazwisko – ZKE/ nie przerywał Przewodniczącemu.
Przewodniczący wobec wydanych postanowień zarządza opuszczenie sali przez publiczność, jednocześnie poucza Zbigniewa Kękusia, iż on jako strona może pozostać na sali.
Obecny na sali Janusz K. /nazwisko – ZKE/ odmawia opuszczenia sali, podobnie trzy obecne na sali osoby.
Przewodniczący wzywa ochronę sądu na salę.
W trakcie oczekiwania na przybycie ochrony, Przewodniczący zadaje pytanie skarżącemu, „czy zgodnie z zarządzeniem urządzenie rejestrujące jest wyłączone?”.
Skarżący oświadcza, iż urządzenie jest wyłączone.
Przybyła ochrona, która nakazuje opuszczenie sali przez publiczność.
Publiczność odmawia, ochrona wzywa policję sądową.
Przewodniczący poucza – na jego prośbę obecnego na sali Janusza Z. /nazwisko – ZKE/, iż postanowienie dotyczące opuszczenia sali przez publiczność jest prawomocne, postanowienia porządkowe wydane przez Sąd w trakcie rozpraw i posiedzeń są bowiem niezaskarżalne, podaje jako podstawę prawną – art. 459 § 1 kpk.
Przewodniczący poucza obecnego Janusza K. /nazwisko – ZKE/, aby nie przerywał mu w trakcie pouczania Janusza Z. /nazwisko – ZKE/.
Na prośbę Janusza Z. /nazwisko – ZKE/, Przewodniczący protokołuje, że na sali są obecne 2 osoby z policji i 2 osoby z ochrony wezwane przez Przewodniczącego celem usunięcia publiczności, która odmawia opuszczenia sali.
Janusz Z. /nazwisko – ZKE/ oświadcza, że on nie odmawia opuszczenia sali, a sytuacja jaka się wytworzyła była sytuacją niejasną.
Janusz Z./nazwisko – ZKE/oświadcza, że respektuje stanowisko Sądu, pomimo że uważa, że postanowienie jest bezprawne.
Janusz K. /nazwisko – ZKE/ oświadcza, że w takim razie opuszcza salę i złoży zawiadomienie o przestępstwie na Przewodniczącego.
Publiczność opuszcza salę.
Zbigniew Kękuś składa wniosek o wyłączenie sędziego w związku z niedopuszczeniem do składania wniosków formalnych.
Przewodniczący poucza Zbigniewa Kękusia, że wnioski może składać.
Zbigniew Kękuś opuszcza salę.
Po kilku minutach Zbigniew Kękuś powraca na salę, wnosi aby w protokole z posiedzenia umieszczono imiona i nazwiska policjantów i przedstawicieli ochrony Sądu.
Sąd wniosku nie uwzględnia, albowiem te imiona i nazwiska nie mają znaczenia dla sprawy.”
Ponadto Przewodniczący poucza, iż personalia wezwanych policjantów i pracowników ochrony nie są mu znane, Zbigniew Kękuś sam może wystąpić do policji o ich ustalenie.
Na podstawie art. 22 § 1 kpk Zbigniew Kękuś wnosi o zawieszenie postępowania, oraz podtrzymuje złożony wniosek o wyłączenie sędziego z przyczyn jak poprzednio.
Zbigniew Kękuś wnosi o zaprotokołowanie, że posiedzenia w dniu 16 września 2010 r. i 14 czerwca 2010 r. odbywały się w przedmiocie rozpoznania zażalenia na postanowienie Prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o niedopełnienie obowiązków i działaniu na szkodę interesu publicznego przez Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego, tj. o czyn z art. 231 § 1 kk.
W tym miejscu Zbigniew Kękuś opuścił salę.
Sąd postanowił:
wniosku o wyłączenie sędziego nie przyjąć, albowiem skarżący składał już taki wniosek na poprzednim posiedzeniu, postanowieniem z dnia 2 lipca 2010 r. wniosek został nie uwzględniony, skarżący składa obecnie drugi raz taki sam wniosek na takich samych podstawach, w ocenie Sądu ten wniosek zmierza w sposób oczywisty do uniemożliwienia przeprowadzenia posiedzenia w dniu dzisiejszym, w związku z czym Sąd jest uprawniony do jego nieprzyjęcia;
wniosku o zawieszenie postępowania na mocy art. 22 § 1 kpk nie uwzględni albowiem braki jest podstaw do zawieszenia postępowania wskazanym w art. 22 § 1 kpk.
Sędzia sprawozdawca złożył sprawozdanie i odczytał niezbędne materiały z akt sprawy.
Na ogłoszenie postanowienia nikt się nie stawił.
Po sporządzeniu i podpisaniu postanowienia Przewodniczący ogłosił orzeczenie publicznie z pouczeniem o zażaleniu.
Z/ – odpis postanowienie z pouczeniem, że jest prawomocne doręczyć skarżącemu i prokuratorowi
Posiedzenie zakończono o godz. 9.45”
Źródło: Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny, sygn. akt II Kp 702/10, Protokół posiedzenia w dniu 16 września 2010 r. – Załącznik 7

Tego już sędzia Adam Grzejszczak nie podał do protokołu, ale zgromadzona na sali publiczność, zanim ją wyrzucono przy użyciu straży sądowej i Policji nazwała jego działania – zgodnie ze stanem faktycznym – terrorem.
Ochrona wizerunku byłego marszałka Sejmu – a w dniu 16 września 2010 r. już Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – przez stronniczy sąd, przy użyciu przemocy, tj. straży sadowej i Policji, więcej miała wspólnego z reżimem, niż z demokratycznym państwem prawnym.

Sędzia Adam Grzejszczak wydał Postanowienie o … nie przyjęciu mojego wniosku o jego wyłączenie – ustawa Kodeks postępowania karnego nie przewiduje takiej formuły – podał: „Sąd jest uprawniony do jego nieprzyjęcia;”, ale, jak to sędzia Adam Grzejszczak, nie podał podstawy prawnej Postanowienia. Sąd nie może wydać postanowienia bez podania podstawy prawnej. Artykuł 94 k.p.k. stanowi: „§ 1. Postanowienie powinno zawierać:
1) oznaczenie organu oraz osoby lub osób, wydających postanowienie,
2) datę wydania postanowienia,
3) wskazanie sprawy oraz kwestii, której postanowienie dotyczy,
4) rozstrzygnięcie z podaniem podstawy prawnej,
5) uzasadnienie, chyba że ustawa zwalnia od tego wymagania.”

Sędzia Adam Grzejszczak po to ma straż sądową i Policję, żeby móc… pozbywać się z sali sądowej świadków jego ignorancji.
Zapewniwszy sobie komfort prowadzenia posiedzenia przez użycie łącznie czterech funkcjonariuszy, tj. dwóch pracowników ochrony Sądu i dwóch policjantów – w obawie, że sędzia Adam Grzejszczak po tym, gdy wyrzucił publiczność wrobić w popełnienie przestępstwa jego znieważenia i/lub zniesławienia opuściłem salę razem z wyrzuconymi – zostawszy sam na sam z … protokolantem, sędzia Adam Grzejszczak wydał korzystne dla marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego postanowienie. Podał –Załącznik 8: „Sygn. akt II Kp 702/10 POSTANOWIENIE Dnia 16 września 2010 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie Wydział II Karny – Sekcja Postępowania Przygotowawczego w składzie: Przewodniczący: SSR Adam Grzejszczak Protokolant /imię i nazwisko – ZKIE/ po rozpoznaniu zażalenia Zbigniewa Kękusia na postanowienie Asesora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście z dnia 29.01.2010 r. w przedmiocie odmowy wszczęcia śledztwa na podstawie art. 306 § 1 kpk, art. 329 §§ 1 i 2 kpk i art. 437 § 1 kpk postanowił zażalenia nie uwzględnić i zaskarżone postanowienie utrzymać w mocy.
Uzasadnienie
Do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście wpłynęło zawiadomienie Zbigniewa Kękusia z dnia 26.01.2010 r. o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Analiza treści zawiadomienia wskazuje, iż w wyniku zaniepokojenia opublikowanym projektem ustawy reprywatyzacyjnej złożył odpowiednie wnioski merytoryczne do treści projektu ustawy. Bronisław Komorowski nie rozpatrzył jednak wniosków skarżącego i nie udzielił mu żadnej odpowiedzi. Nierozpoznanie wniosków wyczerpuje w ocenie Zbigniewa Kękusia znamiona przestępstwa niedopełnienia obowiązków tj. czynu z art. 231 kk.
Postanowieniem z dnia 27.10.2009 r. /chodzi oczywiście o Postanowienie z dnia 29.01.2010 r., skoro złożyłem zawiadomienie w dniu 26.01.2010 r., to nikt go nie mógł rozpoznać … przed jego złożeniem – ZKE/ Asesor Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście odmówił wszczęcia śledztwa wobec braku znamion czynu zabronionego, na zasadzie art. 17 § 1 pkt 2 kpk.
W zażaleniu na postanowienie Asesora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście skarżący ponownie podniósł argumenty przedstawione w zawiadomieniu.
Sąd Rejonowy zważył, co następuje:
Wniesione zażalenie jest oczywiście bezzasadne.
Skarżący zarzuca Bronisławowi Komorowskiemu będącemu funkcjonariuszem publicznym – – Marszałkiem Sejmu popełnienie przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych, polegającego na zaniechaniu rozpatrzenia wniosków zgłoszonych przez Skarżącego.
W świetle przepisu art. 2 kk odpowiedzialności karnej za przestępstwo skutkowe popełnione przez zaniechanie podlega ten tylko, na kim ciąży prawny, szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi.
Wobec stwierdzenia braku po stronie Marszałka Sejmu prawnego obowiązku rozpatrywania wszelkich kierowanych przez niego wniosków, stwierdzić należy, iż brak aktywności Marszałka Sejmu w przedmiocie rozpoznania wniosku Zbigniewa Kękusia nie wyczerpuje znamion przestępstwa niedopełnienia obowiązków.
Wobec powyższego orzeczono jak w sentencji.”
Źródło: Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 702/10,
Postanowienie z dnia 16 września 2010 r. – Załącznik 8

Być może rzeczywiście brak „po stronie Marszałka Sejmu prawnego obowiązku rozpatrywania wszelkich kierowanych przez niego wniosków”, ale wnioski kierowane do niego powinien rozpoznawać Bronisław Komorowski, gdy był marszałkiem Sejmu. Tym bardziej, że te, które ja skierowałem do niego pismem z dnia 5 stycznia 2009 r. dotyczyły sprawy rzeczywiście bardzo ważnej dla Polski.

Podkreślić należy, że sędzia Adam Grzejszczak wydał Postanowienie z dnia 16 września 2010 r. kilka dni po tym, gdy już prezydent Bronisław Komorowski mówił na Jasnej Górze:

„– Mogłem tutaj (…) pomyśleć o tym, co jest najważniejsze w życiu narodu, w życiu każdego człowieka, także w moim własnym życiu, aby lepiej służyć; służyć tak, jak się przyjęło widzieć problem służby, problem działania w służbie Bogu, ludziom i ojczyźnie.
– Myślę także o nas wszystkich, że gdzieś w każdym z nas jest taka potrzeba, żeby czuć się przytulonym przez Matkę Boską i żeby czuć, że wszyscy inni ludzie wokół nas myślą podobnie;
gdzieś w tym samym miejscu szukają tego, co w życiu najważniejsze.”
Źródło: „Bronisław Komorowski – prezydenturę zaczynam od błogosławieństwa” , wystąpienie w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze w dniu 5 września 2010 r., Wiadomości – WP.PL; http://wiadomości.wp.pl/kat,1342,title,Prezydenture-zaczynam-od-blogoslawienstwa

Nie wiem, czy ostatecznie Matka Boska przytuliła działającego w służbie Żydom Bronisława Komorowskiego.
Z całą pewnością „przytulili” go asesor Bartosz Tomczak i sędzia Adam Grzejszczak. Rozbieżność w usprawiedliwieniu, które zastosował sędzia A. Grzejszczak w dniu 16 września 2010 r. w celu uchronienia go przed statusem przestępcy – Załącznik 8:„Wobec stwierdzenia braku po stronie Marszałka Sejmu prawnego obowiązku rozpatrywania wszelkich kierowanych przez niego /chodziło chyba sędziemu o wnioski kierowane do marszałka – ZKE/ wniosków, stwierdzić należy, iż brak aktywności Marszałka Sejmu w przedmiocie rozpoznania wniosku Zbigniewa Kękusia nie wyczerpuje znamion przestępstwa niedopełnienia obowiązków.”, a egzaltowanym, jak zawsze w przypadku B. Komorowskiego na Jasnej Górze: „– Mogłem tutaj (…) pomyśleć o tym, co jest najważniejsze w życiu narodu, w życiu każdego człowieka, także w moim własnym życiu, aby lepiej służyć; służyć tak, jak się przyjęło widzieć problem służby, problem działania w służbie Bogu, ludziom i ojczyźnie.”doskonałym jest dowodem, że Bronisław Komorowski wzorem jest polityka, o jakich mówi Krzysztof Cugowski:

„Dziś wiem, że jak polityk mówi „Polska”, „Ojczyzna”, to mogę go najwyżej kopnąć w dupę.
Bo większość polityków dobrem kraju i żyjących w nim ludzi nie interesuje się w ogóle albo tylko trochę.”
Źródło:„Jestem sierotą po „PO-PISIE”, wywiad z Krzysztofem Cugowskim, Kurier Lubelski, 21.07.2012
Chodzi o polityków, którzy zasługują na to, żeby ich „kopnąć w dupę” za to, że ślubując, że będą „czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli”, mają kraj i ludzi w d… – „mieć w d…”: «lekceważyć kogoś»; Słownik Języka Polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2005, s. 165.

Czy choć trochę zmienił się Bronisław Komorowski przez ponad 4 lata, które minęły od kiedy on na Jasnej Górze przyrzekał, sędzia Adam Grzejszczak kilka dni później orzekał?
Ani trochę!
Jakim był rozegzaltowanym na usłudze judeoferajny obłudnikiem, takim wciąż jest.
Prezentuje nam się jakże często jako tzw. „pożyteczny idiota” – ros.Поле́зный идиот, pejoratywne określenie przypisywane Leninowi, który miałby tak określać zachodnich dziennikarzy piszących entuzjastycznie o rewolucji bolszewickiej i ukrywających jej niepowodzenia – który robi, mówi i podpisuje, co mu każą.
Nie wyrósł z roli „interfejsa”, w którą go wpasował Donald Tusk.
Dlatego, jakby nie pragnął: „żeby czuć się przytulonym przez Matkę Boską i żeby czuć, że wszyscy inni ludzie wokół nas myślą podobnie”, bardzo różnimy się w myśleniu.
O ile – na przykład – Bronisław Komorowski myśli, a nawet nam to wmawia, że 84 proc. Polaków uważa się za szczęśliwych, to … 80 proc. maturzystów deklaruje pragnienie wyjazdu z Polski.
Jakie mają na to lekarstwo Bronisław Komorowski i jego środowiska…? „Gazeta Wyborcza” wyjaśnia:

„Jeśli chcemy zatrzymać nadchodzącą katastrofę demograficzną, potrzebujemy 140 tys. imigrantów. I to co roku! Nie jesteśmy na to przygotowani. Kancelaria Prezydenta już pracuje nad nową polityką imigracyjną. Jednym z jej wyzwań będzie, jak przekonać Polaków do obcokrajowców.”
Źródło: „Polska nie tylko dla Polaków”; „Gazeta Wyborcza”, 2014.10.28

Ech my, Polacy!
„Antysemici” i „ksenofoby”.

A może by tak pomyślał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, co zrobić, żeby jednak zatrzymać w Polsce młodzież marzącą o emigracji, żeby tych co wyjechali zachęcić do powrotu, a młode Polki do tego, żeby chciały rodzić dzieci w Polsce…
Słyszeliście Państwo, żeby „pałac” Bronisława Komorowskiego, jeden z najdroższych w utrzymaniu w Europie, w tym celu podejmował jakieś działania. Ma dla nas… multikulti.
Odnoszę wrażenie, że w Polsce żyje się coraz lepiej. Wszystkim… poza Polakami.
Jeszcze trochę i będziemy „przepraszać, że żyjemy”.
Pięć lat temu mogliśmy się nabrać na krasomówcze bla, bla, bla i jako wypadki przy pracy traktować chamskie popisy przekonanych o własnej wielkości aktorzyn żydowskiego pochodzenia z tzw. „komitetu honorowego”, pod przywództwem „profesora”, polonofoba przez Donalda Tuska zwanego „bezcennym bogactwem narodowym”.
Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi…
Bo po szkodzie.
Nie wiem, jak Państwo, ale ja uważam, że Bronisław Komorowski nie zasługuje na tych 15 mln zł, których żąda od kierownictwa Platformy Obywatelskiej. Moim zdaniem każda w niego zainwestowana z publicznych środków złotówka, to pieniądz zainwestowany przez Naród Polski w nadętego, politycznie poprawnego konformistę, oportunistę, narażającego na kompromitację majestat Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w tym użyczający go nawet w celu ochrony interesu nie dość, że przestępcy, to antypolskiej nacjonalistki.
Tych spośród Państwa, którzy zgadzacie się ze mną, uprzejmie proszę o rozpowszechnienie niniejszego e-maila.
Jako – z załączonymi do niego kopiami dokumentów – dowód obłudy Bronisława Komorowskiego oraz metod stosowanych celem ochrony jego wizerunku przez funkcjonariuszy jego środowisk.

„Kombatantom”, „opozycjonistom w PRL”, „legendom”, „ikonom”, „żywym pomnikom” i innym członkom „sekty autorytetów różnej maści, w tym „moralnych”, którzy kiedyś ponoć z narażeniem życia walczyli o prawo Polaków do wolności słowa, a dzisiaj nie tylko twierdzą, że „wolność słowa ma swoje granice”, ale za słowa kryminalizują, pragnę zwrócić uwagę, że wciąż jednak jeszcze obowiązuje prawo:

„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”
Artykuł 54.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

A jak twierdzi uznany w zeszłym roku przez „Dziennik Gazetę Prawną” za „prawnika XX-lecia” – laudację na cześć wygłosił minister sprawiedliwości Marek Biernackiiii, listy gratulacyjne skierowali do laureata marszałek Sejmu Ewa Kopacz i prezydentBronisław Komorowski – były Rzecznik Praw Obywatelskich demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej prof. dr hab. Andrzej Zoll:

(…) W ocenie Trybunału /Europejski Trybunał Praw Człowieka – ZKE/ „[…] Podnoszenie lub rozgłaszanie prawdziwych zarzutów dotyczących osób pełniących funkcje publiczne o takie postępowanie lub właściwości, które mogą narazić je na utratę zaufania potrzebnego do danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności […] jest czynem – niezależnie od intencji sprawcy – ex definitione służącym społecznie uzasadnionemu interesowi (…). Z całą pewnością w przypadku osób pełniących funkcje publiczne tego rodzaju interes uzasadniał będzie przyjęcie szerokich granic krytyki.”
Źródło:Kodeks karny część szczególna, Komentarz do art. 117 – 277 k.k. pod redakcją Andrzeja Zolla 3 wydanie, LEX a Wolters Kluwer business, s. 803

W załączeniu przesyłam skany dokumentów poświadczających fakty przedstawione przeze mnie w niniejszym piśmie:

Załączniki:
Jędrzej Bielecki: „Państwo zwróci 20 procent”; Dziennik Polska Europa Świat, 23.12.2008r., s. 3
„Z ustawy skorzysta 15 tys. Żydów”wywiad z Jehudą Evron’em, Prezesem Holocaust Restitution Committee w Nowym Jorku, „Dziennik Polska Europa Świat”, 23.12.2008r. s. 3
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, pismo Z. Kękusia z dnia 5 stycznia 2009 r. do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego
Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście, sygn. akt 1 Ds. 106/10/BT, postanowienie asesora Bartosza Tomczaka z dnia 29 stycznia 2010 r.
Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście, sygn. akt: 1 Ds. 106/10/BT pismo Zastępcy Prokuratora Rejonowego Warszawa Śródmieście Zdzisława Kuropatwy z dnia 11 marca 2010r. do Sądu Rejonowego w Warszawie Wydział II Karny
Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny, sygn. akt II Kp 702/10, Protokół posiedzenia w dniu 14 czerwca 2010 r.
Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie II Wydział Karny, Sygn. Akt II Kp 702/10, Postanowienie SSR Krzysztofa Ptasiewicza, z dnia 2 lipca 2010 r.
Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny, sygn. akt II Kp 702/10, Protokół posiedzenia w dniu 16 września 2010 r.
Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie Wydział II Karny, sygn. akt II Kp 702/10, Postanowienie z dnia 16 września 2010 r.

Z poważaniem,

Zbigniew Kękuś
i„Szef MSZ Radosław Sikorski (…): Sojusz Polska – Stany Zjednoczone jest: „nic niewartymrobieniem lodaAmerykanom, którzy traktują nas jak murzynów” -Źródło: BAŁ, „Zrobiliśmy laskę Amerykanom”; „Fakt”, 23.06.2014, s. 2
ii„Robienie laski” – «Rodzaj aktywności dyplomatycznej. Uprawia ją minister Sikorski w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, a także premier Orban w – nomen omen – stosunkach z Władimirem Putinem»; „Słownik afery taśmowej”; „Fakt”, 28-29.06.2014, s. 6
iii„– Aby zrozumieć, dlaczego jest postacią szczególną, nie wystarczy wymienienie tych zasług i tytułów. Konieczna jest chwila refleksji, aby zrozumieć, jak ważna dla rozwoju kraju była postawa i zestaw wartości, które reprezentuje profesor Zoll” – Minister sprawiedliwości Marek Biernacki, laudacja na cześć prof. dr hab. Andrzeja Zolla, uroczystość nadania prof. dr hab. Andrzejowi Zollowi przez „Dziennik Gazetę Prawną” tytułu „prawnika XX-lecia”; Źródło: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/791157,zlote-paragrafy-2014-andrzej-zoll-prawnikiem-xx-lecia.html

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/