Model prezydentury Bronisława Komorowskiego, czyli jak, za co i kogo prezydent Orderem Orła Białego obdarował

„GRUBA KRESKA” – «Manewr, który ocalił antypolskie żydostwo»

Zbigniew Kękuś

„Czas, aby docenić nie tylko tych, którzy mieli odwagę do walki, ale odwagę do mądrej zmiany

– mówił Bronisław Komorowski, dekorując Orderem Orła Białego Jana Krzysztofa Bieleckiego, Aleksandra Halla

i redaktora naczelnego „Gazety” Adama Michnika.”

Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załącznik 1

„– Powiem to z pewną przesadą, ale Komorowski, Schetyna i Siemoniak to trochę takie psy wojny.

Próbują wpuścić Polskę w bezpośredni konflikt z Rosją. I dla jakich celów? Wyłącznie celów kampanii

– mówił na antenie TVP Info Janusz Palikot.”

TVP Info 5 lutego 2015 r.

Szanowni Państwo,

Niniejszego e-mail’a kieruję do Państwa w interesie społecznym.

Bronisław Komorowski poinformował nas, że będzie się ubiegał ponownie o wybór na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Z uzasadnienia, które podał wniosek, że jest zadowolony z siebie w roli prezydenta. Powiedział:

„Zamierzam ubiegać się ponownie o wybór na urząd prezydenta RP. Zachęcają mnie do tego wysokie oceny mojej pracy, wysoki poziom zaufania, widzę w tym akceptację zaproponowanego przeze mnie i realizowanego

przez pięć lat modelu prezydentury opartej o dialog, współpracę i poszukiwanie tego, co nas łączy, a nie dzieli”
PAP 5 lutego 2015 r.

Przypomnę zatem trafną ocenę „modelu prezydentury” B. Komorowskiego zaprezentowaną przez felietonistę „Faktu” Tomasza Kontka i skutkującą jego wartym rozważenia pomysłem… zlikwidoania urzędu prezydenta:

„Po co nam taki urząd?

„Prezydent cieszy się nadzwyczajnym zaufaniem Polaków. Nie mam osobiście nic przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu, ale nie najlepiej to świadczy o rodakach.Czymże zaskarbił sobie prezydent około

70-procentową sympatię? No właśnie … Niczym!

Od czasów Aleksandra Kwaśniewskiego wiadomo, że im polityk mniej angażuje się w bieżące sprawy, tym dla niego lepiej. Wystarczy od czasu do czasu się pokazać, uśmiechnąć, powiedzieć kilka okrągłych zdań, w czym prezydent Komorowski jest mistrzem … Na wiele więcej konstytucja prezydentowi zresztą nie zezwala.

Wrócę więc do pytania, które stawiałem już wiele miesięcy temu: po co nam taki urząd?

Po co nam te „żyrandole”, o których z pewnym lekceważeniem – ale czy nie słusznie? – mówił kiedyś premier Tusk? Bo majestat Rzeczypospolitej musi mieć oblicze konkretnej osoby? Bo – taki argument też słyszałem!

– inni mają prezydentów, a więc protokół dyplomatyczny wymaga, by – gdy przyjdzie im ochota odwiedzić

nasz kraj – mieli się z kim spotkać?”

Źródło: Tomasz Kontek, „Polityczny teatrzyk z konstytucją w tle”; „Fakt”, 21 grudnia 2012 r., s. 2

Jaka jest wartość dodana urzędu prezydenta dla systemu politycznego Rzeczypospolitej, dla Polski i Polaków?

W przypadku B. Komorowskiego to tzw. „plus ujemny”.

Co by było, gdyby nie było prezydenta Bronisława Komorowskiego…?

Nic by nie było.

Nie sposób nie zgodzić się z red. Tomaszem Kontkiem. Tym bardziej, że przecież ma rację, iż …„(…) Na wiele więcej konstytucja prezydentowi zresztą nie zezwala.”

Najlepsze nawet chęci i najbardziej szczere wobec Polski zamiary – w te B. Komorowskiego z między innymi podanych niżej powodów absolutnie nie wierzę – kandydatów na prezydenta na nic się zdadzą gdy brak parlamentarnej większości.

Nawiasem mówiąc, jako „strażnik” „interejsów” i z Parlamentu B. Komorowski też się kiepsko spisuje… . Ustawę 1066 podpisał, GMO podpisał, dodatek do emerytur wpłacanych przez Polaków Żydom rozsianym po świecie podpisał. Jak wierzyć, że to wszystko dla dobra Polski i Polaków.

Polka/Polak – byle nie z przeszłością w Unii Wolności, czy też w którejś z jej „mutantów” i merytoryczny fachowo, a nie li tylko … werbalnie – na urzędzie wyposażonego w większą niż dzisiaj władzę oraz kontrolowalnego w jego działaniach premiera, będzie z dużo większą dla nas korzyścią niż „pałac” z jakże często w przypadku B. Komorowskiego pałacowymi pasożytami, którzy zanim ich przygarnął prezydent pokazali, kto jest grupą docelową ich aktywności w służbie Polsce (?).

Do tego kontrolowalni – w mniejszej niż dzisiaj liczbie – parlamentarzyści, zamiast jakże często „żrejąco-chlejących podróżników szachrajów”, „interfejsów”, w tym łączących diasporę z … diasporą.

„Po co nam taki urząd?”, sama w sobie bardzo interesująca i z całą pewnością warta rozważenia przez władze i społeczeństwo – referendum (?) – propozycja red. Tomasza Kontka, nabiera jeszcze większego znaczenia w kontekście jednego z najdroższych w utrzymaniu prezydentów w Europieii.
Jakby tego było mało – między innymi – „psa wojny”.

Między innymi, bo wiemy, że także politycznie poprawnego sługusa antypolskich nacjonalistów – słusznie wykpiony przez lepiej znającego polskie prawo niż Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej deputowanego W. Olijnykaiii apel B. Komorowskiego w maju 2012 r. w obronie skazanej prawomocnym wyrokiem za działanie na szkodę własnego państwa, antypolskiej nacjonalistki, byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko.

Jak wiadomo B. Komorowski przyjął zaproszenie prezydenta Ukrainy na uroczystości w dniu 22 lutego br. I-ej rocznicy Majdanu.O tyle to już po tym, gdy użyczył majestatu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w obronę przestępcy Julii Tymoszenko nie dziwi, że przecież Majdan zorganizowali i uczestniczyli w nim w dużej mierze antypolscy nacjonaliści, którzy wysuwali terytorialne roszczenia wobec Polski. Politycznie poprawnemu Bronisławowi Komorowskiemu to oczywiście nie przeszkadza. Nietrudno przewidzieć, kto jeszcze, obok polskiego prezydenta skorzysta z zaproszenia…

Zlikwidowanie urzędu prezydenta w kontekście grożącego Polsce zwycięstwa w wyborach w 2015 r. Bronisława Komorowskiego przyniosłoby Polsce także ogromną korzyść wizerunkową. Zakończyłoby zdającą się nie mieć końca serię kompromitacji Rzeczypospolitej Polskiej na najwyższym szczeblu.

Sorry… takiego mamy prezydenta.

Zadowolony ze swojego „modelu prezydentury” żąda B. Komorowski od władz Platformy Obywatelskiej kwoty 15 mln zł na kampanię wyborczą. W wydaniu z dnia 19 stycznia 2015 r. „Fakt” podał:

„Kosztowna wojna o fotel prezydenta. Bronisław Komorowski (63 l.) żąda od swojej partii na kampanię wyborczą 15 mln zł – donosi tygodnik „Wprost”. – Mówię wam to w absolutnej tajemnicy. Prezydent chce wsparcia finansowego na kampanię wyborczą – oświadczyła premier Ewa Kopacz podczas zarządu krajowego Platformy. Ile? Skarbnik partii uściśla, że chodzi o 15 mln zł.”
Źródło: „Komorowski chce 15 mln”; „Fakt”, 19.01.2015, s. 3

Model modelem, dużo wszak ważniejsze od modelu – jakże trafnie zrecenzowanego przez red. Tomasza Kontka:

„Wystarczy od czasu do czasu się pokazać, uśmiechnąć, powiedzieć kilka okrągłych zdań, w czym prezydent Komorowski jest mistrzem …” – prezydentury jest, „model” człowiek, czyli co sobą prezentuje kandydat na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Kto nas kosztuje

W e-mail’u z dnia 4.01.2015 r. przedstawiłem Państwu, w jaki sposób chronił, jako marszałek Sejmu, interesu Donalda Tuska i ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada, gdy A. Grad przygotował antypolski, prożydowski projekt ustawy reprywatyzacyjnej, promowany przez Donalda Tuska jako „sprawiedliwa i przyzwoita ustawa”.
Gdy Donald Tuski razem z Aleksandtem Gradem „wygasili” w 2009 roku stocznie w Gdyni i Szczecinie Bronisław Komorowski też rozłożył nad nimi parasol ochronny. Bo on nie rozważa… możliwości rozpoznawania spraw zgłaszanych Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej przez obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.

Taki model prezydentury.

Nie dziwota, że mu „interfejsy” z Platformy Obywatelskiej gotują owację na stojąco.

Niestety media głównego nurtu nie są obiektywne. „Tuzy” polskiego dziennikarstwa informowane o osobliwych od lat zachowaniach wypromowanego przez – ostatecznie dezertera – D. Tuska na prezydenta B. Komorowskiego ukrywają te informacje przed opinią publiczną. Jakby im zależało, żeby prezydentem Polski był sympatyk, stronnik, obrońca interesów jednego tylko, bardzo wpływowego wprawdzie, ale przecież stanowiącego w Polsce zdecydowaną mniejszość środowiska.

Jeśli o B. Komorowskim to generalnie tylko dobrze, albo neutralnie. Czasem, dla zachowania pozorów, informacja o jakiejś jego kolejnej gafie, następnym faux pas, które notorycznie przytrafiają się mającemu według jego samego zapewnień szlacheckie pochodzenie prezydentowi. Te informacje o wpadkach mają go prezentować jako bardziej ludzkiego. Przytrafiają się prezydentowi, jak każdemu człowiekowi. Jakkolwiek w przypadku B. Komorowskiego mamy do czynienia z dość sporą częstotliwością i wagą kompromitacji. Przykre, że nas, przy czasami – po prostu – chamie, także.

„Internet” bardzo mocno kontestuje szlacheckie pochodzenie – wykształcenia, tego podstawowego, też najlepszego nie odebrał, skoro do dzisiaj dobrze po polsku pisać nie potrafi – B. Komorowskiego, z którym ten się obnosił.

Na temat honorowych obowiązków szlachcica powiedział kiedyś tygodnikowi „Polityka” Andrzej Zamojski:

„Mamy wpojone, że szlachectwo zobowiązuje, że trzeba się zachowywać przyzwoicie,

nie wolno przekraczać pewnej linii.”
Andrzej Zamojski, w: Agnieszka Krzemińska, Jagienka Wilczak, „Raport – Herbowi”; „Polityka”, nr 37, 11 września 2010, s. 36 do 43

Jeśli „Internet” ma rację i opowieści B. Komorowskiego o jego szlacheckim pochodzeniu to li tylko czcze przechwałki – znaczy kłamstwa – i z tego powodu szlachcic uzurpator poczuł się zwolniony z kierowania się w życiu zasadą „szlachectwo zobowiązuje”, to jednak ciąży na nim obowiązek kierowania się zasadą jeszcze „twardszą”… „prezydentura zobowiązuje”.

Osób pochodzenia szlacheckiego jest w Polsce wiele. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jeden.

Osądźcie Państwo, proszę, czy jego samego zdaniem dobry kandydat na Prezydenta, Bronisław Komorowski nie „przekracza pewnej linii”. Kogo ma na myśli, gdy mówi „nas” w kontekście tego z kim czuje się związany.

Jednym z uprawnień Prezydenta jest – art. 144 ust. 3 pkt 16 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – „nadawanie orderów i odznaczeń”.

W dniu 11 listopada 2010 r. B. Komorowski obdarował Orderem Orła Białego Krzysztofa Bieleckiego, Adama Michnika i Aleksandra Halla. Oto informacja o Orderze zamieszczona na stronie internetowej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej:

„Order Orła Białego – Najwyższy order Rzeczypospolitej, ustanowiony w 1705 r., reaktywowany w 1921 r.
Nadawany jest za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla Rzeczypospolitej Polskiej, położone zarówno w czasie pokoju jak i w czasie wojny. Nie dzieli się na klasy. Nadawany jest najwybitniejszym Polakom oraz najwyższym rangą przedstawicielom państw obcych.”

Źródło: Strona internetowa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej www.prezydent.pl

Obdarowując wyżej wymienionych najwyższym Orderem Rzeczypospolitej B. Komorowski mówił – Załącznik 1:

„Czas, aby docenić nie tylko tych, którzy mieli odwagę do walki, ale odwagę do mądrej zmiany – mówił Bronisław Komorowski, dekorując Orderem Orła Białego Jana Krzysztofa Bieleckiego, Aleksandra Halla i redaktora naczelnego „Gazety” Adama Michnika (…) Dodał że w przypadku odznaczonych osób odczuwa wielką radość i osobistą satysfakcję. Bo wie, ile dobrego te osoby zrobiły dla Polski – tym bardziej, że sam to obserwował i przeżywał. (…) Prezydent wskazał, że do tej pory nagradzano głównie za walkę z systemem, ale teraz przyszedł czas, by nagradzać także za budowanie państwa niepodległego. – Do tego trzeba było wiele mądrości, a panowie ją mieli. To była mądrość i odwaga wielkiej zmiany. (…) To pierwsze polityczne decyzje o odznaczeniach nowego prezydenta. Komorowski zaznaczył, że chciałby bardzo, „by odznaczenia były przyznawane za ewidentne zasługi, bez próby mierzenia czyjegokolwiek życiorysu, dokonań, miarami sympatii, czy antypatii partyjnych”.

Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załącznik 1

Gdy słucham Bronisława Komorowskiego – lub czytam, co powiedział – nie wątpię, że gdyby żył, to i o nim by powiedział Cyceron:

„Mówić dobrze może tylko ten, kto myśli rozumie.”
Cyceron

Co charakterystyczne, to że pierwsze decyzje B. Komorowskiego o odznaczeniach dotyczyły Żydów, którzy według uwiarygodnionych przez „Newsweeka” w przypadku Adama Michnika źródeł – patrz: tekst poniżej – funkcjonują społecznie pod zmienionymi imionami i nazwiskami.

Źródła internetowe, których wiarygodność w przypadku A. Michnika potwierdził Igor Miecik w opublikowanym w wydaniu „Nesweeka” z dnia 14.11.2010 r. artykule pt. „Człowiek Orła Białego”; podają, że Jan Krzysztof Bielecki to Izaak Blumenfeld, Aleksander Hall to Miron Hurman, a Adam Michnik to Aaron Szechter.

Wśród osób, którym B. Komorowski przyznał Order Orła Białego był jeszcze jeden z współtwórców Okrągłego Stołu bp Alojzy Orszulik. Ze względu na zły stan zdrowia nie stawił się na uroczystości.

Zatrudniony w gazecie kawalera Orderu, Adama Michnika red. Paweł Wroński nadał artykułowi na temat uroczystości w pałacu prezydenckim nawiązujący do wystąpienia B. Komorowskiego tytuł – Załącznik 1: „Orzeł Biały za budowanie”.

Nie wiem, co, kiedy i gdzie dla Polski zbudował K. Bielecki

Nie wiem, jakie jego zasługi.

Wiem, że zrobił karierę zawodową, że go Żydzi kreują na mędrca, tuza. Ot i wszystko.

Ja uważam go za jednego z największych w historii Polski destruktorów.

Uważam, że za sposób wypełniania funkcji premiera – w okresie od stycznia do grudnia 1991 r., gdy złożył dymisję, za jego wtedy krótkowzroczność lub świadome działanie na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, uległość wobec obcokrajowców K. Bielecki powinien zostać postawiony przed Trybunałem Stanu.

Ekonomiści słusznie zarzucają mu, że popełnił błąd – o ile był to błąd, a nie świadome działanie polonofoba – i negocjując z Unią Europejską, zgodził się na przyjęcie warunków instytucjonalnych sztucznie niwelujących różnice w rozwoju między nami a UE, co utrudniło formowanie kapitału krajowego, polskiego /np. Jadwiga Staniszkis, „Słabość PO, szanse PiS”; „Newsweek – Europa”, październik 2010, nr 10, s. 11/.

Jego decyzje na zawsze zmieniły strukturę własnościową gospodarki, tj. właścicieli uczyniły – w myśl doktryny: „Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.“ – siłą roboczą, wyrobnikami, „niewolnikami” pozbawionymi zdolności do warunkującej rozwój i gwarantującej wolność gospodarczą akumulacji kapitału. Przewaga – jak w żadnym z państw byłego bloku wschodniego – kapitału zagranicznego taki ma skutek, że Polska gospodarka ma ograniczone wielce zdolności do akumulowania kapitału, a zatem i do rozwoju.

Staliśmy się państwem wyrobników, transferujących kapitał do innych państw.

Natychmiast po wprowadzeniu w życie pakietu ustaw, które na trwałe bardzo negatywnie zmieniły strukturę własnościową polskiej gospodarki, Krzysztof Bielecki podał się do dymisji, by niedługo potem zostać – magister ekonomii ze specjalnością ekonomiki transportu morskiego – dyrektorem i przedstawicielem Polski w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie. Po powrocie do Polski został Prezesem Zarządu Banku PEKAO S.A.

Generalnie pracował zatem przez całe życie na siebie.

Ale Orła Białego dostał.

Co i kiedy zrobił Krzysztof Bielecki dobrego, mądrego dla Polski? Co i kiedy zbudował, żeby dostać od Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Order przyznawany… najwybitniejszym Polakom za znamienite zasługi?

Bronisław Komorowski nie wyjaśnił w wygłoszonym w dniu 11.11.2010 r. na charakterystycznym dla niego bardzo wysokim poziomie egzaltacji przemówieniu, za co konkretnie obdarował wyżej wymienionych Orderem Orła Białego. „Gazeta Wyborcza” w wydaniu z dnia 12 listopada 2010 r. podała:

„Wniosek złożyła w 2005r. przewodnicząca kapituły prof. Barbara Skarga i zaaprobowała go kapituła w składzie: Krzysztof Skubiszewski, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek i Władysław Bartoszewski.

Jednak ze względu na to, że kadencja Aleksandra Kwaśniewskiego się kończyła, decyzję pozostawiono następnemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Ten jej nie podjął.”

Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załącznik 1

Paweł Wroński zacytował także pragnienie B. Komorowskiego:

„To pierwsze “polityczne” decyzje o odznaczeniach nowego prezydenta. Komorowski zaznaczył, że chciałby bardzo, “by odznaczenia były przyznawane za ewidentne zasługi, bez próby mierzenia czyjegokolwiek życiorysu, dokonań, miarkami sympatii czy antypatii partyjnych”.

Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załącznik 1

W nadziei, że poznam te „ewidentne zasługi”, tj. przyczyny obdarowania K. Bieleckiego przez kapitułę Orderu najwyższym polskim odznaczeniem, skierowanym do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej pismem z dnia 22 października 2012 r. złożyłem: „Wniosek o doręczenie mi kopii wniosku kapituły Orderu Orła Białego o przyznanie mgr Krzysztofowi Bieleckiemu Orderu Orła Białego.”

Odpowiedzi udzieliła mi pismem z dnia 7 listopada 2012 r. Dyrektor Biura Kadr i Odznaczeń Kancelarii Prezydenta Małgorzata Neumann – Załącznik 2: „Warszawa, 07 listopada 2012 r. Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Biuro Kadr i Odznaczeń Dyrektor Małgorzata Neumann BKO 417-661/12 Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ Szanowny Panie, w odpowiedzi na Pana pismo, w którym prosi Pan o doręczenie kopii wniosku Kapituły Orderu Orła Białego o nadanie Orderu panu Krzysztofowi Bieleckiemu, uprzejmie wyjaśniam.

Order Orła Białego został nadany panu Krzysztofowi Bieleckiemu z inicjatywy własnej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego. W związku nie był składany w tej sprawie wniosek Kapituły Orderu.

Dodatkowo informuję, że decyzja Prezydenta o nadaniu orderu nie jest aktem administracyjnym i w związku z tym, nie wymaga uzasadnienia, z poważaniem”
Źródło: Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Biuro Kadr i Odznaczeń, sygn. BKO 417- 661/12, pismo

Dyrektora Biura Kadr i Odznaczeń Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 listopada 2012 r. Małgorzaty Neumann – Załącznik 2

Cywilizacja szwindla.

Nie było kapituły…

Wręczając Order wspomnianej trójce Bronisław Komorowski powiedział:

„- To wielki przywilej prezydenta, że może w imieniu całego społeczeństwa, narodu, państwa docenić zasługi m.in. odznaczeniami, orderami, w tym tym największym, jakim jest Order Orła Białego – powiedział.”

Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załączniki 1

Bronisław Komorowski najwyraźniej pozycjonuje siebie, jak Ludwik XIV Wielki „król Słońce”. Tamten też mówił „jestem ludem i władcą”. Nawiasem mówiąc, rozbudowanym wielce „ceremoniałem dworskim”, co czyni polskiego prezydenta jednym z najdroższych w utrzymaniu w Europie – w dodatku przez jeden z najbiedniejszych w Europie narodów – Bronisław Komorowski także przypomina „króla Słońce”.

Nie dowiedziałem się zatem, za jakie zasługi dostał K. Bielecki od B. Komorowskiego Order Orła Białego.

Wiadomo, że nie wszystkim spodobał się ten „model prezydentury”. Paweł Wroński podał:

„Z członków kapituły Orderu Orła Białego zjawił się tylko prof. Wiesław Chrzanowski.
Kilka dni temu w proteście przeciwko trybowi przyznania tego odznaczenia ustąpili Bogusław Nizieński i Andrzej Gwiazda. (…) Nie było też przedstawicieli Episkopatu z wyjątkiem arcybiskupa prawosławnego Sawy.”
Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załączniki 1

Okazuje się, że – przynajmniej w przypadku K. Bieleckiego – „tryb” polegał na… arbitralnej decyzji Bronisława Komorowskiego. Podjętej, jak nas informował: „w imieniu całego społeczeństwa, narodu, państwa”.

Nie dość, że te wszelkiej maści kapituły, komitety nominacyjne” itp. to towarzystwa wzajemnej adoracji – a my się mamy cieszyć z ogromnych „sukcesów” laureatów – to nawet i tę procedurę, tj. kapitułę, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pominął, żeby frajdę zrobić kolesiom, za to, co on sam „obserwował i przeżywał”, ale co jednak… wolał ukryć przed nami.

Wskazać należy, że o ile w przypadku K. Bieleckiego dziennikarz „Gazety Wyborczej” Paweł Wroński z całą pewnością okazał się oszustem – co akurat w przypadku „Gazety” Adama Michnika ani trochę nie dziwi, wszak to organ „cywilizacji szwindla”, a sam redaktor naczelny ukrywa przed opinią publiczną swoje prawdzie imię i nazwisko – bo wbrew przekazanej przez niego informacji: „Wniosek w 2005r. przewodnicząca kapituły prof. Barbara Skarga i zaaprobowała go kapituła w składzie: Krzysztof Skubiszewski, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek i Władysław Bartoszewski.”w jego przypadku nie było wniosku kapituły,to w przypadku Adama Michnika wydaje się, że także mamy do czynienia ze szwindlem.

Oto bowiem po otrzymaniu w.w. pisma z dnia 7 listopada 2012 r. dyrektor Małgorzaty Neumann pismem z dnia 26 listopada 2012 r. skierowałem wniosek do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej: „Wniosek o doręczenie mi kopii /z pieczęcią Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej poświadczającą za zgodność z oryginałem na każdej ze stron/ wniosku kapituły Orderu Orła Białego o przyznanie Orderu Adamowi Michnikowi.”

Do dnia wysłania niniejszego e-mail’a nie otrzymałem odpowiedzi.

Jak poznaję to środowisko domyślam się, że uczynieni przez B. Komorowskiego „kawalerami” Orderu Orła Białego K. Bielecki, A. Hall i A. Michnik nie są świadomi tego, że ze względu na okoliczności przyznania im odznaczenia, ma on w ich przypadku wartość li tylko odpustowej błyskotki, świecidełka. Takiej… „gwiazdy szeryfa”.

A jak się prężyli przy jego odbieraniu K. Bielecki i A. Michnik. K. Bieleckiego o mało własne ego nie rozsadziło. Plótł o zasługach jego rządu. Że niby miały być wielkie – sam złożył po 11 miesiącach dymisję – bo on został czwartym tego rządu „kawalerem” Orderu:

„Dla mnie jest to wyróżnienie dla mojego rządu. Chyba po latach okazuje się, że był dobry, skoro czterech jego członków: Wiesław Chrzanowski, Krzysztof Skubiszewski, Leszek Balcerowicz im ja, otrzymało Orła Białego.”

Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załącznik 1

Jakby nie zwrócił uwagi, że w jego przypadku trzeba było… 20 lat czekać na łaskawość okazaną mu przez B. Komorowskiego. Bo nawet żadna ze zmieniających się w składzie osobowym kapituł, nie widziała w nim kawalera Orderu.

Adam Michnik z kolei powiedział:

„-To dla mnie wielki dzień i jestem wzruszony.

Bardzo dziękuję prezydentowi Komorowskiemu i tym wszystkim, którzy uznali, że przyznanie mi tego odznaczenia nie będzie wstydem dla Rzeczypospolitej.”
Źródło: Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4 – Załącznik 1

Tych wszystkich był… jeden.

Redaktor naczelny trafnie wyczuł kontekst…

Wstyd jest. Ogromny.

Podziękowania trzeba było zakończyć na prezydencie Komorowskim. Okazuje się, że wszystkimi, którzy uznali, że nie będzie wstydem dla Rzeczypospolitej był … li tylko „prezydent Słońce”.

Co czyni sytuację jeszcze bardziej groteskową, to że niewiele wcześniej A. Michnik taką, na najwyższym poziomie uniesienia, złożył za pośrednictwem jego organu prasowego deklarację:

„I będę szukał tej prawdy najprawdziwszej Kochany Gustawie.”

Źródło: Adam Michnik, w:„Kochany Gustawie”, Gazeta Wyborcza nr 57, wydanie z dnia 07/03/2008, s. 2

A tu… najwyższe polskie odznaczenie, Order Orła Białego i… szwindel. W ortodoksyjnej postaci.

Nie dziwota, mamy wszak do czynienia z redaktorem naczelnym naczelnego organu prasowego „cywilizacji szwindla”.

Organu, którego dziennikarze mają śmiałość nazywać inne dzienniki brukowcami. Najciemniej pod latarnią…

Wskazać trzeba, że jeśli w przypadku żadnego z obdarowanych przez B. Komorowskiego Orderem Orła Białego w dniu 11.11.2010 r. wniosku nie złożyła kapituła Orderu – a opisane wyżej fakty na to wskazują – i „kawalerów” wybrał on sam, to znaczy, że zdaniem Bronisława Komorowskiego… żaden Polak nie-Żyd nie zasłużył na wyróżnienie znalezienia się w grupie pierwszych, którym ten przyznał Order po objęciu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskie za „mądrość, zasługi i budowanie”.

xxx

Ponieważ rozegzaltowany, jak zawsze, gdy o/do swoich mówi i dla swoich coś robi podczas uroczystości w dniu 11.11.2010 r. coś B. Komorowski snuł o mądrości i zasługach wybranych przez niego na „kawalerów” Orderu, dobrze będzie przypomnieć, jak są mądrzy i dla kogo zasłużeni.

Adam Michnik głupi nie jest.

Jak pamiętamy wymyślił razem z podobnymi mu tzw. „opozycjonistami w PRL’u” tzw. „grubą kreskę”. Tak ją definiuję:

„GRUBA KRESKA” – «Manewr, który ocalił antypolskie żydostwo»

Zbigniew Kękuś

A jak tego bronił, jakich używał – obrażających Polaków – argumentów. Jak nam „jechał” po emocjach i wartościach. Mówił, a jego organ prasowy cytował redaktora naczelnego:

„W przesłaniu Jana Pawła II był szacunek dla drugiego człowieka. (…) Jednocześnie we wszystkim, o czym mówił Jan Paweł II, było wezwanie do odwagi, do męstwa, ale nigdy do przemocy.
A już zupełnie nigdy do zemsty i odwetu. (…) I ostatnia uwaga, pesymistyczna. Marcin Król pytał, czy Polacy przyjęli naukę Jana Pawła II. Jak obserwuję dziś, to co się dzieje, ten jazgot, te nagonki nietolerancji, to myślę, że gdyby Polacy mieli wybierać papieża, to Karola Wojtyły by nie wybrali.”
Źródło: Adam Michnik w: „Świat po papieżu”, „Gazeta Wyborcza”, 6-7 grudnia 2008r., s. 17

Michnik by wybrał… Bo to dobry człowiek jest i czerpał całymi garściami z nauki JPII.

A wszystko to – „jazgot”, „nagonki nietolerancji”, brak szacunku Polaków dla nauki Jana Pawła II o odwadze i męstwie – z tej tylko przyczyny, że… byli wśród Polaków tacy, którzy inne mieli niż on zdanie na temat lustracji.

Michnik bronił – po prostu – swoich, Żydów.

Komuna to formacja żydowska. A że w opozycji do niej byli Polacy, to Żydom donosili na nich … Żydzi. Gdy łajdacy mieli powody czuć się zagrożeni, to guru, szef „sekty autorytetów różnej maści, w tym moralnych” wymyślił tolerancję, miłość bliźniego i grubą kreskę.

Jak jest A. Michnik sam tolerancyjny ujawnił jego przyjaciel:

„PYSZAŁEK. A kiedy narodził się Michnik narcyz, pyszałek? Czy rzeczywiście istnieje?

Koledzy wspominają, że swoim gwiazdorstwem już na studiach irytował otoczenie, w tym najbliższych sobie „komandosów”. Michnikowi wypominają egzaltację, salonowe gusta i niezrozumiałe relacje z ludźmi bliskimi władzy.

Czy Michnik pyszałek narodził się już w czasach dzieciństwa? Bo od dziecka w leżącej jeszcze w gruzach stolicy, Michnik mieszka w alei Przyjaciół, gdzie w domach otoczonych krzakami róż windy wjeżdżają wprost do mieszkań? Bo jego ojciec Ozjasz Szechter jest komunistycznym dygnitarzem. (…) Być możeMichnik jest pyszałkiem i narcyzem, niektórzy, nawet wśród jego przyjaciół są tego pewni.

Są pewni, że to może być jedna z istotnych cech jego charakteru.

„- Bywał brutalny wobec ludzi nie dlatego, że chciał zrobić im przykrość, ale dlatego, że z istnienia przykrości

czy niektórych uczuć nie zdawał sobie sprawy – mówi przyjaciel Michnika.”
Źródło: Igor Miecik, „Człowiek Orła Białego”; „Newsweek”, 46/2010, 14.11.10, s. 21-23

Żyd nie może być robiącym przykrość, brutalnym sukinsynem. A jeśli już Żyd jest sukinsynem to jest nim… nieświadomie. Ile ja się takich historii naczytałem o Żydach lub członkach ich rodzin w pismach sporządzanych przez funkcjonariuszy instytucji zażydzonego wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej …

Ciekawe, czy brutalny bywał A. Michnik wobec Żydów, czy wobec Polaków.

Od lat zastanawiam się, co miał na myśli odznaczony potem przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej najwyższym polskim odznaczeniem Adam Michnik, gdy w grudniu 2007 r. mówił:

„Każdy naród ma taką inteligencję na jaką zasłużył,

choć ja sądzę, że nasz naród ma lepszą inteligencję, niż zasłużył.”

Adam Michnik, „Wykłady na nowe tysiąclecie – mowa pogrzebowa nad grobem IV Rzeczpospolitej”,

Uniwersytet Warszawski, 11 grudnia 2007r.

Adam Michnik ma chyba ogromne kompleksy…

Jeśli tym narodem, który nie zasłużył na inteligencję, jaką ma miałby być Naród Polski, to … Aaron Szechter jest – po prostu – łajdakiem.

Wszak wszystko, co ma, status zawodowy, materialny, zawdzięcza wyłącznie nam, Polakom. Naszej odwadze, męstwu oraz naszej, niestety czasem zgubnej dla nas, ufności i tolerancji.

Jego wkładem było tylko cwaniactwo.

Ufni Polacy dali się nabrać A. Michnikowi i jemu podobnym, którzy nas potem razem ze swoimi w Magdalence przechlali.

Z widocznymi dzisiaj dla nas w każdej dziedzinie życia efektami.

Dzisiaj nie ma… Komitetu Obrony Robotników z jego żydowską quasi-inteligencją. Quasi, bo to z reguły ograniczone, ale pozbawione skrupułów w niszczeniu prawdziwej polskiej inteligencji cwaniaczki są, o jakich słusznie mówił Herbert G. Wells:

„Żydzi są bardzo sprytnym narodem, lecz nie dość sprytnym, aby swój spryt powściągnąć”
Herbert George Wells

Ja bym na miejscu cwanego Żyda Michnika oraz jemu podobnych uważał, wszak sam napisał przed laty w artykule, któremu nadał tytuł „Kanalia, kanalia, kanalia!”:

„Przegrani i rozgoryczeni, wykluczeni i upokorzeni, będą przeklinać świat i – być może

– kolejny raz wystawią swój gorzki rachunek. Nam, beneficjentom.”
Źródło: Adam Michnik, „Kanalia, kanalia, kanalia!”; „Gazeta Wyborcza”, 14-15 maja 2005, s. 14

Jeśli Żydzi nie powściągną swojego sprytu, to im „rozgoryczeni, wykluczeni i upokorzeni”, a przy tym coraz bardziej wk… na nich Polacy z całą pewnością wystawią rachunek i skończy tępe, okrutne, pasożytnicze, chciwe, cwane żydostwo na latarniach.

Co nie ja wymyśliłem, ale uczestnik Okrągłego Stołu prof. Marcin Król. Przed rokiem. Dzieląc się swoimi przemyśleniami z czytelnikami „Gazety Wyborczej”.

„Musimy się ruszyć, odzyskać ideę równości. Inaczej przyjdzie to „coś” i będziemy wisieć na latarniach

– mówi Marcin Króliv w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim.”

Źródło: Prof. Marcin Król, w: „Byliśmy głupi”; „Gazeta Wyborcza”, 8-9 lutego 2014 r., s. 12, 13

Wprawdzietrudno w to uwierzyć, ale być może gdy w 2007 r. wygłaszając jego „mowę pogrzebową” mówił „nasz naród” miał A. Michnik na myśli Żydów, którzy nie zasłużyli – niektórzy z całą pewnością nie zasłużyli – na taką, którą mają, w nas Polakach inteligencję.

Gdyby to miał na myśli redaktor naczelny, to powinni się cieszyć Żydzi, że takich nas mają, a nie niszczyć nas bez skrupułów, w tym z wykorzystaniem zażydzonych instytucji wymiaru sprawiedliwości coraz bardziej Judeopolonii.

Nie rozumiem, jak osobnikowi, jak Adam Michnik można było dać najwyższy order Rzeczypospolitej, nadawany najwybitniejszym Polakom za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla Rzeczypospolitej Polskiej.

Bronisław Komorowski z jego „modelem prezydentury” uznał, że trzeba.

A że nie było chętnych, żeby współdecydować, to mu go dał sam. Celem poprawienia sobie samemu i swojemu protegowanemu samopoczucia, w sposób właściwy „cywilizacji szwindla” wyjaśnił, że: „w imieniu całego społeczeństwa, narodu, państwa”.

Warto przypomnieć, że zanim w opisanych wyżej okolicznościach dał B. Komorowski A. Michnikowi Order Orła Białego, to z inicjatywy dziennikarzy gazety tegoż niestrudzonego poszukiwacza i pogromcy krzyży Adama Michnika – który kiedyś protest głodowy w… kościele św. Marcina w Warszawie prowadził dla dobra polskich robotników – wydał komendę „krzyż wyprowadzić” sprzed pałacu prezydenckiego.

Taki model… Prezydentury.

xxx

W przypadku Krzysztofa Bieleckiego też nigdy się nie dowiemy, co miał na myśli zachwycony nim B. Komorowski, gdy mu dawał Order Orła Białego. Dla siebie to zostawił prezydent – „Bo wie (…)” – co dobrego zrobił mądry K. Bielecki dla Polski i co zbudował.

Wskazać zatem należy, że z podanych wyżej powodów jest K. Bielecki postacią co najmniej kontrowersyjną.

Co do akcentowanej przez życzliwego mu B. Komorowskiego mądrości jego „kawalera” wskazać należy, że był K. Bielecki częstym obiektem kpin. Z całą pewnością zasłużonych. Leszek Balcerowicz mówił o nim, jako o premierze:

„Nieco atrapowy premier wyciągnięty z kapelusza przez prezydenta Lecha Wałęsę.”

Źródło: Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz, „Balcerowicz musiał wrócić”; „Newsweek”, 13.02.2011, s. 22

Być może znana już powszechnie przeszłość Lecha Wałęsy /„Bolek”/ stanowi wyjaśnienie, dlaczego akurat K. Bieleckiego wyciągnął z kapelusza na atrapowego premiera. Przypomnę:

„ATRAPA” – «imitacja sprzedawanych towarów lub puste opakowanie, przedmiot naśladujący coś»

Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, str. 27

Jeszcze gorsze zdanie ma o K. Bieleckim właściciel firmy Malma Michel Marbot, który zarzuca mu, że gdy był – w okresie od 1 października 2003 r. do 24 listopada 2009 r., gdy złożył dymisję – prezesem zarządu Banku Peako S.A. dopuścił się zdrady Narodu Polski:

„Dla mnie Bielecki jest zdrajcą swojego kraju.”
Źródło: „Oskarżam”, wywiad z Michlem Marbotem, „wSieci”, 22 kwietnia-4 maja 2014, s. 34-37

Nie tylko B. Komorowski uważa K. Bieleckiego za człowieka mądrego i za tę jego mądrość – którą generalnie nie wiadomo, kiedy i gdzie dla Polski się wykazał – dał mu w dniu 11 listopada 2010 r. Orła Białego.

Kilka miesięcy wcześniej, zaraz po tym.gdy K. Bielecki złożył – zdaniem tygodnika „Wprost” wymuszoną przez Włochów z Grupy UniCredit – dymisję ze stanowiska prezesa zarządu Banku PEKAO S.A., w dniu 10 marca 2010 r. inny wybitny polityk Platformy Obywatelskiej, wtedy premier Donald Tusk powołał go na przewodniczącego Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

Jak widział swoją misję społeczną K. Bielecki wyjaśnił mediom:

„-Mogę pracować w Radzie bo przebywam teraz na rocznym płatnym urlopie pod zakazem konkurencji,

jestem więc przekonany, że mogę coś zrobić pro publico bono, coś co może się przydać panu premierowi

– mówił z kolei Jan Krzysztof Bielecki, dziękując mu za powierzenie stanowiska przewodniczącego Rady.”

Źródło: „Gazeta Wyborcza” 2010.03.09

Teraz już wiemy, że „coś, co mogło się przydać Donaldowi Tuskowi” niewiele miało wspólnego z „pro publico bono”.

Obiecywał, że będzie działał „pro publico bono”, a zaczął od tego, że członkowie Rady otrzymali przywilej w postaci darmowych podróży zagranicznych.

W Zarządzeniu Nr 15 Prezesa Rady Ministrów z dnia 4 marca 2010 r. w sprawie utworzenia Rady Gospodarczej podano: „§ 6. 2. Członkom Rady przysługuje zwrot kosztów przejazdów i noclegów zgodnie z przepisami w sprawie należności przysługujących pracownikom zatrudnionym w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowejna obszarze kraju.”

W dnu 10.03.2010 r. Przewodniczącym Rady został mgr K. Bielecki. Przyjrzał się Zarządzeniu i już w dniu 25 marca 2011 r. premier D. Tusk wydała Zarządzenie zmieniające Zarządzenie z dnia 4 marca 2011 r. Podano w nim: „(…) 2. Członkom Rady przysługuje zwrot kosztów przejazdów i noclegów zgodnie z przepisami w sprawie należności przysługujących pracownikom zatrudnionym w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju lub poza granicami kraju.”.

I … woził się po świecie za darmo pan magister oraz woził członków Rady. Niewielu w Polsce wie, co – oraz … po co czy też na co – robili członkowie Rady, ale wiemy, że to tak ważna – dla Polski oczywiście – „praca” była, że korzystali z przywileju darmowego wojażowania po świecie. Ta korzyść mogła mieć większą wartość niż wynagrodzenie, którego w tradycyjnej postaci nie pobierali K. Bielecki i członkowie Rady.

Było o przywilejach, teraz będzie o efektach „pro publico bono” pracy mgr K. Bieleckiego.

W wydaniu „Gazety Wyborczej” z dnia 21.02.2011 r. opublikowano artykuł Agaty Nowakowskiej i Dominiki Wielowiejskiej pt. „Sprzedawać czy nie sprzedawać”, w którym autorki napisały:

„Spór między tuzami polskiej ekonomii Leszkiem Balcerowiczem a Janem Krzysztofem Bieleckim dotyczy nie tylko OFE, ale także prywatyzacji. Balcerowicz zarzuca rządowi zaplanowane na lata 2011-13 jej przyhamowanie oraz pseudoprywatyzację, gdy jedna państwowa spółka kupuje inną.

Bielecki godzi się z tym, że część firm „strategicznych” zostanie państwowa – będą to „narodowe czempiony” –

i skupia się raczej na lepszym zarzadzaniu”

Źródło: Agata Nowakowska, Dominika Wielowiejska, „Sprzedawać czy nie sprzedawać”; „Gazeta Wyborcza”, 21 lutego 2011 r., s. 25

Co wręcz zabawne „Gazeta Wyborcza” zaprezentowała mgr K. Bieleckiego jako „tuza ekonomii” – to nic, że tylko „polskiej” – zaraz po tym, gdy ten, przez lata ortodoksyjny liberał, nagle transformował się w skrajnego etatystę. Andrzej Olechowski w taki sposób komentował – kpiąc z „tuza” – woltę magistra:

„- Kładę to na karb specyficznego poczucia humoru Krzysztofa Bieleckiego.

Nie chcę wierzyć, że dokonał takiej ewolucji.”

Źródło: „Z Andrzejem Olechowskim rozmawiają Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz – Platforma istnieje dzięki PiS”; „Newsweek”, 6.02.2011, s. 16

To jakby kpina z koniunkturalnego błazna.

O ile tylko błazna…

Tuz to, jak większości – w „Gazecie Wyborczej” nie wszystkim – wiadomo:

„TUZ” – «1. ktoś, kto jest znakomitością w jakiejś dziedzinie»

„Słownik Wyrazów Obcych”, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2003, s. 1138

Sam ekonomista, li tylko doktor ekonomii, nie żeby tuz, ciekaw, jak ewoluowały poglądy uznanego przez tuzy dziennikarstwa z „GW” za znakomitość w dziedzinie ekonomii przewodniczącego Rady Gospodarczej przy D. Tusku, jakimi ścieżkami podążały jego myśli z punktu „a” „ortodoksyjny liberał” do punktu „b” „skrajny etatysta”, zatroskany, czy aby premier trafnego dokonał wyboru na przewodniczącego Rady, pismem z dnia 24 lutego 2011 r. skierowanym do K. Bieleckiego złożyłem wniosek o sporządzenie i doręczenie mi informacji na temat jego dorobku naukowego w dziedzinie ekonomii w okresie od stycznia 2005 r. do grudnia 2010 r., tj. w okresie poprzedzającym powołanie go na przewodniczącego Rady. Prosiłem „tuza polskiej ekonomii” o podanie mi:

tytułów wszystkich jego publikacji – książki, podręczniki, artykuły, itp. – opublikowanych w podanym wyżej okresie w Polsce i za granicą,
tytułów konferencji, seminariów w Polsce i za granicą, w których uczestniczył w podanym wyżej okresie oraz tytułów referatów, które na nich wygłosił,
tematów prac badawczych /projektów/, w których uczestniczył w podanym wyżej okresie oraz informacji o tym, w jakim charakterze w nich uczestniczył,
innych jego osiągnięć, które sam zaliczał do swego dorobku naukowego.

K. Bielecki nie był łaskaw sam sporządzić odpowiedzi. Delegował jej sporządzenie na Radcę Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego, a ten wyjaśnił mi pismem z dnia 23 marca 2011 r. – Załącznik 3: „Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Departament Skarg, Wniosków i Obsługi Rady Ministrów do Spraw Uchodźców Warszawa, dnia 23 marca 2011 r. Nr DSWRU-571-1415/09-(69)/11/JI Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/

Potwierdzając otrzymanie pisma z dn. 24 lutego 2011 r. skierowanego do Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego Przewodniczącego Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów – przekazanego celem rozpatrzenia do Departamentu Skarg, Wniosków i Obsługi Rady do Spraw Uchodźców – Departament wyjaśnia co następuje.

Pan Jan Krzysztof Bielecki w 1973 r. ukończył studia na Uniwersytecie Gdańskim w Sopocie na Wydziale Ekonomiki Transportu ze specjalnością ekonomiki transportu morskiego. Przez pewien okres pracował jako asystent w Instytucie Ekonomiki Transportu Wodnego i praktycznie na tym etapie zakończył swój kontakt z pracą naukowo-badawczą.

W dniu 9 marca 2010 r. został powołany przez Premiera Donalda Tuska w skład Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów, w której objął następnie funkcję jej przewodniczącego.

Zgodnie z Zarządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 4 marca 2010 r. w sprawie utworzenia Rady Gospodarczej, Prezes Rady Ministrów do składu Rady powołuje osoby reprezentujące – środowiska naukowe w dziedzinie: ekonomii, polityki społecznej, prawa i socjologii; środowiska biznesu; administracji rządowej.

Pan Jan Krzysztof Bielecki reprezentuje w składzie Rady środowiska szeroko pojętego biznesu. Jako praktyk biznesu – o czym świadczyć mogą jego liczne funkcje i zajmowane stanowiska w organizacjach gospodarczych –z oczywistych względów nie zajmował się pracą naukową, zatem pytanie o dorobek naukowy jest bezprzedmiotowe.

Radca Szefa KPRM Jerzy Izdebski”
Źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Departament Skarg, Wniosków i Obsługi Rady Ministrów do Spraw

Uchodźców, Nr DSWRU-571-1415/09-(69)/11/JI, pismo Radcy Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego z dnia 23 marca 2011 r. – Załącznik 3

Zatem jednak nie tuz ekonomii. Nie może być takowym magister ze specjalnością ekonomika transportu morskiego. Bez żadnego dorobku naukowego.

Jeśli bezprzedmiotowe było pytanie o dorobek naukowy mgr K. Bieleckiego, to… jeszcze bardziej bezprzedmiotowe było kreowanie go przez „Gazetę Wyborczą” na tuza polskiej ekonomii.

Jaki natomiast z K. Bieleckiego praktyk, który reprezentował w Radzie, jako jej szef, środowiska szeroko pojętego biznesu, udowodnił on sam prezentacją, którą jako przewodniczący Rady zawiesił na stronie internetowej KPRM.

Otóż zgodnie z deklaracją „mogę coś zrobić pro publico bono, coś co może się przydać panu premierowi” K. Bielecki wpadł na pomysł, jak dopomóc koledze w rozdawaniu synekur.

Rozwinięcie pomysłu, który „GW” w taki sposób przedstawiła:

„Bielecki godzi się z tym, że część firm „strategicznych” zostanie państwowa – będą to „narodowe czempiony” –

i skupia się raczej na lepszym zarządzaniu”

Źródło: Agata Nowakowska, Dominika Wielowiejska, „Sprzedawać czy nie sprzedawać”; „Gazeta Wyborcza”, 21 lutego 2011 r., s. 25

polegać miało na wyposażeniu D. Tuska we władzę do powołania – jak to fachowo nazwał magister – „ciała”, za pomocą którego premier mógłby rozdzielać synekury, tj. powoływać zarządy spółek Skarbu Państwa.

Swojemu pomysłowi przewodniczący taką nadał formę i pochwalił się nim na stronie internetowej KPRM – Załącznik 4:

„Komitet Nominacyjny – nowo utworzone ciało

Działa jak firma head-hunterska
10 osób o najwyższej reputacji zawodowej, doświadczeni menedżerowie
Powoływani przez Premiera na podstawie szerokich rekomendacji (kadencja 5-letnia)”

Źródło: Rada Gospodarcza przy Prezesie Rady Ministrów pod przewodnictwem mgr Krzysztofa Bieleckiego,

prezentacja pt. „Narodowy Program Rozwoju Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa; Rada Gospodarcza, Warszawa, listopad 2010 r.”; internetowe strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, str. 8 – Załącznik 4

Gdyby mi mój podwładny z czasów zanim mi judeoferajna zakończyła karierę zawodową przyniósł prezentację, jak ta pt. „Narodowy Program Rozwoju Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”, to by musiał… sporo jeszcze nad nią – treścią i formą – popracować.

A przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, obdarowany w tym samym czasie – 11 listopad 2010 r. – przez Bronisława Komorowskiego Orderem Orła Białego za… mądrość, mgr Krzysztof Bielecki nie wstydził „tego” opublikować na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W dodatku pod tytułem: „Narodowy Program … ”. Nowy ład…

Załączam prezentację mgr K. Bieleckiego w całości – Załącznik 4 – żebyście Państwo sami mogli ocenić, kwalifikacje fachowe kolegi Donalda Tuska i jego protegowanego, a przede wszystkim… przewidzieć możliwe, do ujawnienia się w przyszłości, skutki doradzania przez niego przez kilka lat premierowi Rzeczypospolitej Polskiej. Pro publico bono … (?)

Co interesujące, to że jako czynniki ryzyka odpływu kapitału z gospodarki wskazał mgr Krzysztof Bielecki:

„1. Ryzyko odpływu kapitału”:

– Polska to kraj córek spólek-córek dużych międzynarodowych grup

– centra decyzyjne przedsiębiorstw zlokalizowane za granicą”
Źródło: Rada Gospodarcza przy Prezesie Rady Ministrów pod przewodnictwem mgr Krzysztofa Bieleckiego,

prezentacja pt. „Narodowy Program Rozwoju Właścicielskiego Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”; internetowe strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, str. 4 – Załącznik 4

A czyja to wina, jak nie właśnie mgr. K. Bieleckiego …? Czyż to nie skutek jego decyzji z okresu, gdy był premierem przez 11 miesięcy 1991 roku.

Na stronie 2 prezentacji podał K. Bielecki – Załącznik 4:„Doświadczenia światowe pokazują, że duże firmy z silnym kapitałem lokalnym są jednym z fundamentów rozwoju gospodarczego kraju, jego stabilności i pozycji międzynarodowej.”
Nie wiem, czy świadomie, ale… posypał mgr K. Bielecki głowę popiołem.
Nie wiedział o tym w 1991 roku mgr K. Bielecki, gdy „wyciągnięty z kapelusza” przez Lecha – „Bolka” – Wałęsę podejmował jako „atrapowy premier” decyzje całkowicie à rebours, rozbieżne z tymi, które trzeba było podejmować na podstawie światowych przecież doświadczeń i skutkujące dzisiaj sytuacją, jak opisana przez… mgr. K. Bieleckiego na str. 4 jego Prezentacji z listopada 2010 r.?

No i gdzie, ta mądrość K. Bieleckiego, gdzie jego budowanie, skoro sam się przyznał do „destrukcji”, by nie rzec „demolki”.
Rozumiem, każdy ma prawo do błędu. Wiem, że Żydzi we władzach – ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej – Polski mogą z przywileju bezkarnego popełniania błędów korzystać szczególnie. Ale jak skomentować to, że nawet sam mgr K. Bielecki przyznał się w listopadzie 2010 r. do błędu w 1991 r., przedstawił w prezentacji zamieszczonej na stronie KPRM jego skutki, tj. ryzyka, a także metody przeciwdziałania im oraz ich eliminowania, a B, Komorowski dał mu w dniu 11 listopada 2010 r. Order Orła Białego za… – Załącznik 1:„budowanie państwa niepodległego.”, bo – Załącznik 1: „To była mądrość i odwaga wielkiej zmiany.”i on wie – Załącznik 1: „ile dobrego te osoby zrobiły dla Polski.”

Dostał zatem K. Bielecki od B. Komorowskiego Order Orła Białego za budowanie państwa niepodległego, mimo że dokładnie w tym samym czasie, gdy go odbierał sam przyznał w prezentacji, którą umieściłna stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, że skutkiem jego decyzji z 1991 r. jest ogromne zagrożenie gospodarczej suwerenności Polski.

Niezbadane są ścieżki, którymi podążają myśli Bronisława Komorowskiego.

Zanim przygotował jego „Narodowy Program…” mgr K. Bielecki najwyraźniej nie czytał opublikowanego w „GW” kilka tygodni wcześniej, wtedy, gdy eksperci dyskutowali – a on sam „prześlizgnął się” po temacie /patrz: tekst poniżej/ – na temat OFE artykułu, w którym prof. Leszek Balcerowicz apelował: „Polaków nie można traktować jak baranów” – Załącznik 5.

Niestety tak nas, Polaków, niektórzy głupi, niedouczeni, cwani Żydzi traktują.

Tolerujemy to.

Z całą pewnością, jak to Polacy… do czasu.

Nie wątpię, że gdy z zacytowanym wyżej za autorem wkładem mgr K. Bieleckiego w rozwój polskiej myśli ekonomicznej zapoznali się moi koledzy rówieśnicy, z którymi miałem przed wieloma laty przyjemność pracować na Akademii Ekonomicznej w Krakowie /obecnie Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie/, to… pokładali się ze śmiechu.

Oto tuz polskiej ekonomii i praktyk biznesu w jednej osobie, mgr K. Bielecki proponował „hit” ekonomii socjalizmu czyli WOG’i /Wielkie Organizacje Gospodarcze/, o których ja, jako wtedy pracownik AE, uczyłem studentów w – o ile dobrze pamiętam – połowie lat 70-ych.

Ich zarządy także powoływał komitet. Nie „Nominacyjny”, jak u mgr K. Bieleckiego, ale … Centralny.

A ten miał z kolei centralnego – nazwijmy to – „nominatora”, który zwał się Pierwszym Sekretarzem.

Mam na myśli oczywiście Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Dla „GW” tuz, dla D. Tuska praktyk biznesu, i … trup z szafy, ubrany w nowoczesną, dodającą powagi bo zaczerpniętą z języka angielskiego nazwę „czempiony”.

Zgodna z deklaracją … „mogę coś zrobić pro publico bono, coś co może się przydać panu premierowi” żenada.

Donald Tusk miał powołać „ciało”, które miało działać „jak firma head-huntertska” i dystrybuować synekury.

Przykład Aleksandra Grada pokazuje, jak działało by „ciało”, gdyby Donaldowi Tuskowi pomysł K. Bieleckiego wprowadzić w życie się udało.

W jednym z poprzednich e-mail’i przekazałem Państwu informacje poświadczające, w jaki sposób mnie potraktował w lutym 2009 r. kandydat mgr K. Bieleckiego na „super head-huntera” Donald Tusk, gdy mu udowodniłem, że promowany przez niego jako „sprawiedliwa i przyzwoita ustawa” projekt ustawy reprywatyzacyjnej ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada z grudnia 2008 r. był wielce groźnym dla Polaków bublem.

Niewykluczone, że proponując powołanie przez D. Tuska „ciała”, które potem miało powoływać członków zarządów Spółek Skarbu Państwa, mgr K. Bielecki odwołał się do jego osobistych doświadczeń rekrutacyjnych.

Być może jego też obsadzały na stanowiskach, które zajmował jakieś życzliwe mu ciała. Magister ekonomii, specjalność ekonomika transportu morskiego na stanowisku dyrektora w EBOiR – nawet jeśli to parabank – to ciekawostka.

Być może forma spłacenia K. Bieleckiemu długu wdzięczności za usługi, które będąc premierem Polski wyświadczył obcemu kapitałowi.

Nawiasem mówiąc EBOiR był przez lata jakby „przechowalnią” polskich … byłych premierów reprezentujących to samo środowisko. Być może był w jego strukturach jakiś „komitet nominacyjny”, jakże specyficznym kierujący się kryterium w doborze kadr z Polski.

Wykpiłem – na nic innego nie zasługiwała – „koncepcję” „pro Tusk bono” tuza polskiej ekonomii, a zarazem praktyka biznesu, eksperta TVN mgr. K. Bieleckiego z listopada 2010 r. w piśmie do premiera oraz do autora prezentacji. A że z całą pewnością nie ja jeden, to prezentacja… powisiała sobie na stronie internetowej jako dowód światłego myślenia i mądrości autora i… znikła.

Celem uniknięcia zarzutu stronniczości, w uzasadnieniu dla mojego stanowiska, że przewodniczący Rady Gospodarczej przy Donaldzie Tusku to groźny dla Polski – co najmniej – ignorant, zaprezentuję opinię o nim i jego postawie, jako szefa Rady, którą przedstawił podczas dyskusji nad jednym z najważniejszych dla Polaków „projektów” ostatnich lat, tj. OFE, były członek Rady Polityki Pieniężnej, prof. dr hab. Andrzej Wojtyna, w artykule pt. „J.K. Bielecki nie wykorzystał lekcji z Izby Gmin”. Oto fragmenty artykułu prof. A. Wojtyny z prezentowanego w lutym 2011 r. w cyklu pt. „Debata o zmianach w systemie emerytalnym”, i zatytułowanego „J.K. Bielecki nie wykorzystał lekcji z Izby Gmin” – podtytuł: „Sposób przedstawienia przez Radę Gospodarczą i rząd propozycji zmian w systemie emerytalnym jest zaprzeczeniem dobrych praktyk” – Załącznik 5: „Na tle uporządkowanej argumentacji prof. L. Balcerowicza artykuł premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego („Gazeta” z 29-30 stycznia) jeszcze raz pokazuje jak niedojrzałe i słabo przygotowane są propozycje rządu w sprawie radykalnych zmian w OFE. (…) Problem w tym, że JKB mgliście wypowiada się na temat docelowego wariantu zmodyfikowanego systemu emerytalnego i jego skutków dla przyszłych pokoleń. Nie wiadomo więc „na co” miałaby być ta zmiana, którą chciałby on zarządzać, choć można przypuszczać, że jego zdaniem byłaby to zmiana „na lepsze”. Powołuje się przy tym na doświadczenia z pobytu w Londynie, gdzie między innymi chodził na posiedzenia Izby Gmin i „widział, jak bardzo debata publiczna koncentrowała się wokół realnych wyzwań i jak była drobiazgowa”. Szkoda tylko, że ta ostrość spojrzenia nabyta w Londynie pozwoliła mu dostrzec wyłącznie słabości naszego systemu emerytalnego, a nie przełożyła się na efekty prac Rady Gospodarczej, którą kieruje. Co charakterystyczne, z artykułu wcale nie wynika, czy JKB uważa się za autora lub współautora propozycji zmian w systemie emerytalnym czy raczej za recenzenta. Pisze on: „Cieszę się, że powstał projekt rządowy”. Nie pisze jednak, czy znaczy to również, że sam projekt mu się podoba, a jeśli mu się podoba, to czy dlatego, że uważa się za jego współautora. Jeśli jednocześnie uwzględni się, że równie niejasna jest rola Rady Gospodarczej w tym procesie, a część jej członków próbuje się mniej lub bardziej wyraźnie od całego pomysłu zdystansować, to jest to duża różnica w stosunku do reformy z lat 90., do „ojcostwa” której przyznawało się nawet zbyt wiele osób.
A. Nowakowska i D. Wielowieyska przytoczyły ostatnio („Gazeta” z 31.01) taką oto wypowiedź JKB: „Ja swoją pracą w Radzie Gospodarczej, za którą nie biorę żadnych pieniędzy, spłacam Polsce to, co sam zyskałem na transformacji”. Ja widzę to inaczej. Sądzę, że za okres sprawowania funkcji premiera, to Polska ma dług wobec niego (pomijam działalność biznesową i w EBOiR). Ale jego koncepcja wykorzystania zmian w OFE do poprawy bieżącej sytuacji budżetu wyraźnie ten dług zmniejszyła.

Uważam, że w porównaniu z tym, co JKB sam proponuje pod postacią „zarządzania zmianą”, sposób przygotowania i wprowadzenia reformy emerytalnej w końcu lat 90. można uznać za majstersztyk. Sposób przedstawienia przez Radę Gospodarczą i rząd propozycji zmian w systemie jest zaprzeczeniem dobrych praktyk, które JKB chce promować. Pisze on na przykład: „że w korporacji zmiana ma większą szansę powodzenia, jeżeli pracownicy widzą jej potrzebę i rozumieją jej sens”. Jeśli tak, to trzeba było wyjaśnić tę potrzebę, a nie do ostatniej chwili ukrywać jej ścisły związek z obawą przed politycznymi skutkami przekroczenia przez dług progu 55 proc. PKB. Jeśli JKB tak bardzo ubolewa nad dystansem dzielącym nas od „dojrzałych demokracji”, to dlaczego Rada Gospodarcza nie zachęciła rządu do opracowania lub sama nie przygotowała „białej księgi” wyjaśniającej konieczność i przewidywane skutki zmian? Jeśli JKB skarży się, że obecna debata jest zbyt mało merytoryczna, a nawet nacechowana melodramatyzmem, to dlaczego nie narzucił jej wysokich standardów, przygotowując dokument na odpowiednim poziomie? Opowiada się on też za takim podejściem, w którym „można by rozłożyć konieczne zmiany na etapy, a nie sklejać jej pospiesznie w formę terapii szokowej”, Ale to właśnie rządowa propozycja zmian w OFE jest kwintesencją takiego „pospiesznego sklejania”; nikt poza nim i Radą nie występował z podobnym pomysłem i nie opowiadał się za takim tempem jego wprowadzenia w życie, a autorzy raportu OECD o Polsce uwierzyli już nawet, że projekt odłożono na półkę.

„Pragmatyzm i zarządzanie zmianą” w podejściu rządu oznaczały dotąd forsowanie rozwiązań o daleko idących, a słabo rozpoznanych konsekwencjach przy: 1) bardzo dużej różnicy zdań w rządzie, a nawet wśród członków Rady Gospodarczej oraz 2) uzupełnianiu pomysłu prawie codziennie kolejny element, w związku z czym nie bardzo wiadomo, którą i czyją wersję można uznać za obowiązujący punkt odniesienia.

(…) Uważam jednak, że dla sposobu prowadzenia dyskusji publicznej byłoby lepiej, żeby prof. L. Balcerowicz domagał się (…) poważnego dokumentu rządowego, który zmiany w OFE umiejscawia w całym pakiecie koniecznych reform. Rada Gospodarcza powinna odegrać kluczową rolę w jego opracowaniu. Jeśli dokument ten będzie odpowiadał standardom Izby Gmin, to pojawi się nadzieja na obniżenie w przyszłości jawnego i ukrytego długu publicznego, a nasz dług wdzięczności wobec J.K. Bieleckiego będzie przez lata rósł, co mierzyć będzie zegar ufundowany przez przyszłych emerytów. Dopóki taki dokument się nie pojawi, to lepiej, żeby Sejm projektem zmian w OFE się nie zajmował.”

Dobra „Krakowska Szkoła Ekonomii”. Szkoła troski o interes społeczny.

Takich nie potrzebował Donald Tusk w swojej radzie.

Najkrócej rzecz ujmując prof. dr hab. Andrzej Wojtyna zarzucił przewodniczącemu Rady Gospodarczej przy Donaldzie Tusku, mgr. Krzysztofowi Bieleckiemu… karygodną beztroskę w sprawie naszej, Polaków – bez względu na pochodzenie, wyznanie, orientację seksualną itp. itd. – przyszłości.

Może stąd ta beztroska, że zwany Janem Krzysztofem Bieleckim kolega poniemieckiego Żyda Donalda Tuska w rzeczywistości nazywa się Izaak Blumenfeld i ma, po prostu – tak samo, jak jego w 2010 r. pryncypał – w d… – „mieć w d… ”: «lekceważyć kogoś, coś»; Słownik Języka Polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2005, s. 165 – nas, Polaków, razem z naszą przyszłością.

O swoją zadbał, od czasu, gdy go na „atrapowego premiera” wyciągnął „z kapelusza” Lech Wałęsa.

W dodatku za to, co mu się jedyne w życiu zawodowym udało, tj. za zabezpieczenie sobie samemu spokojnej starości, od Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dostał Order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie.

Wtedy właśnie, gdy w listopadzie 2010 r. trwała debata w sprawie OFE z uczestnictwem w niej w opisany przez prof. A. Wojtynę sposób przewodniczącego Rady Gospodarczej mgr. K. Bieleckiego, Bronisław Komorowski dał K. Bieleckiemu w dniu 11 listopada 2010 r. Order Orła Białego.

Za… – aż się wierzyć nie chce – mądrość, budowanie i zasługi.

To w najczystszej, ortodoksyjnej postaci, ze strony Bronisława Komorowskiego profanacja Orderu. Przypomnę:

„PROFANACJA”: «znieważenie, potraktowanie bez należnego szacunku rzeczy otoczonej czcią»

Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 759

Dokument, o którym pisał prof. A. Wojtyna nie powstał, Sejm – „interfejsy” z PO – zajął się naprędce projektem zmian w OFE, ze skutkami dla nas … o których z coraz większym przerażeniem o przyszłość myślimy.

Artykuł prof. A. Wojtyny stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego Donald Tusk nie utworzył Rady Gospodarczej dla ekonomisty z dorobkiem ale dla ekonomicznego „transformera” mgr K. Bieleckiego. Bo on nie potrzebował profesjonalistów, którzy by mu doradzali, jak postępować z korzyścią dla Polaków, ale pochlebców, klakierów, którzy albo mu kadzili, że go Bóg dotknął geniuszem, albo działali – jak mgr K. Bielecki – pro Tusk bono.

Uwagę prof. A. Wojtyny: „Jeśli JKB skarży się, że obecna debata jest zbyt mało merytoryczna, a nawet nacechowana melodramatyzmem, to dlaczego nie narzucił jej wysokich standardów, przygotowując dokument na odpowiednim poziomie?” można odnieść do zaprezentowanej wyżej hucpy pt.: „Narodowy Program Rozwoju Właścicielskiego Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”.
Wysokie standardy w sprawach Polski i Polaków to nie był nigdy cel mgr Krzysztofa Bieleckiego, tak samo atrapowego przewodniczącego Rady Gospodarczej przy Donaldzie Tusku, jak był atrapowym premierem.

Skutki jego działań w służbie Polsce nie są niestety atrapowe. Są, dla Polaków, opłakane.

xxx

Oby nie okazało się, że w Polsce, jak w Grecji politycy przez całe lata fałszowali dane gospodarcze i kraj stanął na krawędzi bankructwa.

Skłonność do kłamania najwyższych w hierarchii przedstawicieli „cywilizacji szwindla”, Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego, a także podążającej mocno tropem D. Tuska Ewy – lawirantki – Kopacz, mogą rodzić najgorsze obawy.

D. Tusk zanim uciekł z Polski, zdążył razem z jego „interfejsami” z Parlamentu i Bronisławem Komorowskim „zabezpieczyć tyły”. W 2014 r. weszła w życie ustawa, o której tak media informowały:

„10 stycznia 2014 r. Sejm RP uchwalił ustawę /198 posłów Platformy Obywatelskiej – ZKE/ legalizującą udział formacji zbrojnych państw trzecich „we wspólnych operacjach”, do których zaliczone zostały działania w celu ochrony porządku, bezpieczeństwa i zapobiegania przestępczości w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami)na terytorium Rzeczypospolitej.
Wnioskodawcą projektu jest premier Donald Tusk.”

Bo Polska sama bronić się, ani porządku utrzymać, już nie potrafi…

„Interfejsy” z Platformy Obywatelskiej „interfejsami”. Ale że Bronisław Komorowski podpisał tą ustawę…

Dowiódł, że zamieniwszy Sejm na Kancelarię Prezydenta pozostał „interfejsem”.

Dzisiaj mówi B. Komorowski, że on widzi siebie kandydatem… obywatelskim na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Mnóstwo w ciągu minionych ponad czterech lat dowodów zaangażowania Bronisława Komorowskiego w reprezentowanie i ochronę interesów Żydów polonofobów oraz dyskryminowania Polaków, w tym Żydów patriotów.

Pierwsze, „polityczne”, decyzje o obdarowaniu Żydów, Adama Michnika i Krzysztofa Bieleckiego Orderem Orła Białego, z pominięciem kapituły, a potem manipulowanie przekazem, że to – Załącznik 1: „w imieniu całego społeczeństwa, narodu, państwa” pokazują, kto zacz Bronisław Komorowski. Po wyjeździe D. Tuska w listopadzie 2014 r. pierwszy w Polsce przedstawiciel „cywilizacji szwindla”.

Ma nas walka Bronisława Komorowskiego o reelekcję kosztować kilkanaście – z góry wiadomo, że zmarnowanych na obrońcę interesu antypolskiej mniejszości żydowskiej – milionów złotych.

Na B. Komorowskiego z innej jeszcze niż podane wyżej przyczyny bardzo należy uważać. Janusz Palikot powiedział 5 lutego 2015 r.:

„– Powiem to z pewną przesadą, ale Komorowski, Schetyna i Siemoniak to trochę takie psy wojny.

Próbują wpuścić Polskę w bezpośredni konflikt z Rosją. I dla jakich celów? Wyłącznie celów kampanii

– mówił na antenie TVP Info Janusz Palikot.”

TVP Info 5 lutego 2015 r.

Gdybym to ja powiedział, to by mnie jacyś eksperci z zakresu psychiatrii uznali za paranoika, schizofrenika itp. itd. Jeśli nie na „dożywocie”, to na obserwację do szpitala psychiatrycznego został bym skierowany na pewno.

Jeśli o prowadzeniu przez wrogie Polsce środowiska – przyjaznymi ich z całą pewnością nazwać nie można – do wojny „mówi” już nie tylko Internet, ale oficjalnie jeden z najbardziej znanych w Polsce polityków, to … chyba rzeczywiście pora zacząć się bać. I bardzo uważnie przyglądać oraz przysłuchiwać „psom wojny”.

Do wymienionego przez J. Palikota „towarzystwa” –„Komorowski, Schetyna, Siemoniak” – z całą pewnością należy dodać także parę innych „psów”, w tym Donalda Tuska. Oswojonego, łatwego w hodowli,wytresowanego, jedzącego z rękiv „interfejsa” pomiędzy kanclerz Niemiec Angelą Merkel i Radą Europejską.

Psy wojny wiedzą, że ich synów nie wezmą w kamachy – chyba, że chłopaki będą mieli większe „jaja” niż ich tatusiowie z elity politycznej i sami zgłoszą gotowość bronienia Polski przed skutkami politycznej aktywności tatusiów – a i swoje żony i córki uchowają przed… agresją okupanta.

Donald Tusk, na przykład, zapewnił swojej córce, z użyciem ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, „zmasowaną” – „z ziemi i z powietrza” /funkcjonariusze BOR, samochód, helikopter/ – sponsorowaną przez Skarb Państwa ochronę BOR, nawet po tym, jak w następstwie zaprezentowania przez nią pupy w Internecie, absztyfikanci zaczęli dla niej stanowić zagrożenievi. D. Tusk mówił wtedy, że to zagrożenie dla jego córki to z powodu katastrofy Smoleńskiej. Katastrofa…

Ewentualna wojna z Rosją, czyli wariant „reset”, może być doskonałym sposobem na rozwiązanie problemu ujawnienia się prędzej czy później skutków rządów od lat Żydów polonofobów.

Może być także metodą realizacji planów Żydów – w tym niemieckich – wobec Polski sięgających okresu międzywojennego, przekształcenia Polski w Judeopolonię.

Najkrócej rzecz ujmując… północ Polski i Śląsk do Niemiec, a pas centralny po wschodnią Ukrainę… Judeopolonia.

To wcale nie musi być takie trudne do przeprowadzenia…

Na północy stocznie wygaszone, w tym z ogromnym osobistym zaangażowaniem zwanego przez dziennikarzy niemieckich m.in. „jedzącym z ręki” i „łatwym w hodowli” Donalda Tuska. Na południu wygasi się kopanie. Jeszcze trochę i zagrożeni widmem głodu dla swoich dzieci – tych oczywiście, które z własnej woli nie wyemigrują – rodzice sami będą prosić, żeby ich… gdzieś przyłączyć.

Nie mówiąc, że jedna, dwie prowokacje też się mogą przydarzyć, potem jacyś separatyści, braterska pomoc – na przykład chłopców z bundeswery – w ramach zainicjowanej przez D. Tuska, przeprowadzonej przez „interfejsy” z PO i PSL przez Parlament i podpisanej przez B. Komorowskiego ustawy 1066, a potem już z górki…

Kiedyś rozdawacze, przez ostatnie lata wygaszacze – tego, czego rozdawacze nie rozdali – osiągną cel.

Dla dobra Polaków… Oni – Żydzi polonofoby – wszystko, co robią, to dla naszego, Polaków, „dobra”.

Niemożliwe, że psy wojny osiągną cel…?

To, co dzisiaj na Ukrainie też kilkanaście miesięcy temu mogło wydawać się niemożliwe.

Rolnicy już nawet mówią w wywiadach dla TVN 24 /10.02.2015 r./, że „Schetyna podpala Polskę od wschodu”.

Jeśli chodzi o stosunki społeczne, to ona – Judeopolonia – już mocno jest w obecnych granicach administracyjnych Polski. Najgłupszy nawet, najbardziej prymitywny Żyd barbarzyńca może zrobić z Polakiem, co mu się rzewnie podoba i… „klęka” przed Żydem dzikusem cała Rzeczpospolita Polska funkcjonariuszy publicznych.

Psy wojny, w tym – według Janusza Palikota, a ja w całej rozciągłości się z nim zgadzam – Bronisław Komorowski, mogą chcieć więcej. A konflikt Rosji z Ukrainą, z ewentualnym zaangażowaniem w niego Polski może być doskonałą okazją po temu, żeby to „więcej” uzyskać.

Wystarczy być tylko w połowie choćby tak inteligentnym, jak mocno obnoszący się z jego inteligencją, bardziej cwany niż inteligentny Adam Michnik, żeby widzieć, że Żydzi polonofoby „interfejsy” pomiędzy diasporą polską i jej resztą w świecie, konsekwentnie, krok po kroku realizują od lat plan:

„Plany Żydów:
– wyniszczyć kraj finansowo;
– pozbawić 5 milionów pracowników posad poprzez zrujnowanie zakładów pracy,
– zrujnować rolnictwo aby 3 miliony rolników emigrowało “za chlebem”;
– “oczyścić” kraj z inteligencji patriotycznej;
– wyludnić kraj innymi sposobami do liczby 15 milionów Polaków,

którzy będą służyć kolonizatorom żydowskim za wyrobników;
Źródło:wponline.freeserves.com/antysemityzm1.htm

Tak się składa, że Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula prof. K. Rybiński… potwierdza realizację tych planów. Powołując się na dane ONZ pisze w opublikowanym przez „Fakt” artykule zatytułowanym „Niszczymy naród szybciej niż gestapo”: „Otóż według ostrzegawczej prognozy ONZ, jeżeli dzietność nie wzrośnie, pod koniec tego stulecia Polaków będzie 16 milionów.”vii.

Ja nie niszczę … Nie my, Polacy, w tym Żydzi, patrioci niszczymy, ale… bydło.

W zasadzie po wydarciu jeszcze od Polaków – ze środków uzyskanych z wyprzedaży tego, czego jeszcze nie sprzedano i nie wydano, w tym np. lasów – odszkodowań za krzywdy wyrządzone Żydom w Polsce przez Żydów faszystów i Żydów bolszewików… można nas „brać” na wojnę.

Po niej nastanie nowa rzeczywistość.

Co pewne, to że gdy nas Żydzi polonofoby, psy wojny, wciągną w wojnę, to nam będą wmawiać, że to dla naszego Polaków dobra. Oni przecież wszystko, co robią, to wyłącznie dla naszego, Polaków, dobra. Tak od 25 lat. Co taki ma – między innymi – skutek, że po tym, jak już opuściło kraj ok. 3 mln Polaków, 80 proc. maturzystów deklaruje, że też chce wyjechać.

A prezydent Bronisław Komorowski szczęśliwy i zadowolony z jego „modelu prezydentury”. Obiecuje, że nam będzie… sprowadzał imigrantów. 140 tys. rocznie. „Pałacowi” eksperci już pracują nad ustawą. Dla naszego dobra.

Ja przestrzegam przed Żydami. Niewielu tak dobrze ich poznało, jak ja. Niewielu wie, jak bardzo w rzeczywistości inni są od tego, co – wtedy, gdy chodzi ochronę ich, cwaniaczków interesików – deklarują. Niewielu, jak ja, wie, jak bardzo miał rację Antoni Słonimski, gdy pisał:

„Oprócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew, fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.”

Antoni Słonimski, w: Wiadomości Literackie nr 35 z 31 sierpnia 1924 r.

To jest prawda… najprawdziwsza.

Żydom nienawidzić wolno Polaków, ale Polakom o tej nienawiści nie wolno mówić, ani pisać, bo … akt oskarżenia, utrata pracy, więzienie, szpital psychiatryczny itp.

W przypadku niektórych Żydów ich do nas – w tym polskiej państwowości p stosunek ani trochę się nie zmienił od tego sprzed lat opisanego przez Ewę Kurek w zamieszczonym w „Warszawskiej Gazecie” z czerwca ubiegłego roku artykule pt. „Problemy z historią – Polacy i Żydzi”viii.

Nie wszyscy oczywiście Żydzi są nikczemnikami, nie wszyscy Żydzi w Polsce są polonofobami. Nie wszyscy są szowinistami, nie wszyscy nienawidzą krzycząc, że trzeba penalizować za tzw. „mowę nienawiści” i wprowadzając odpowiednie po temu prawo.

Co ich jednak wyróżnia i jest z całą pewnością przyczyną ich zbiorowego sukcesu w eliminowaniu przeciwników patologii osobników wśród nich do cna zdemoralizowanych, to niespotykana w innych społecznościach solidarność. Żyd z Żydem będzie się „żarł”, ale, gdy jeden Żyd okaże się degeneratem, to drugi Żyd nie udzieli pomocy nie-Żydowi krzywdzonemu przez tchórza, degenerata megalomana.

Po moich – oraz moich wtedy małoletnich dzieci – od 1997 roku doświadczeniach z żydostwem w instytucjach wymiaru sprawiedliwości, potem w innych rodzajach władzy, a ostatecznie i w biznesie, straciłem już nadzieję, że trafię wśród nich na Żyda, którego opuściłoby żydostwo z typowymi dlań okrucieństwem, chciwością, pazernością, pogardą dla nie-Żydów, obłudą, arogancją, butą, ignorancją, hucpą, cwaniactwem niesłusznie utożsamianym przez cwaniaczków z inteligencją, skłonnością do egzaltacji i krasomówczego pustosłowia, jojczeniem i labiedzeniem, gdy w kłopotach, tchórzostwem, brakiem honoru oraz pierwszym wśród źródeł sukcesów judeoferajny… solidarnością w judeopatologii.

Bywa, że im większy łajdak, nikczemnik, tym bardziej dla Żydów – do wyboru – „autorytet”, „żywy pomnik”, „legenda”, „ikona”, „bogactwo narodowe”, „bezcenne bogactwo narodowe” i… czego by jeszcze nie wymyślili, a żydowskie media nie wmawiały.

Sorry… takimi mi się dają poznać.

Komiczne, groteskowe towarzystwo. Groźni dla pracowitego ufnego Narodu Polski. Autorytety różnej maści.

Gdyby mający zamiar zamykać Polaków w więzieniu na trzy lata za znieważenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiejixbufon ibuc, za jakiego uważam Bronisława Komorowskiego, miał zamiar poczuć się znieważony lub zniesławiony tym określeniem, to wyjaśniam, że bucem jest dla mnie osoba, Bronisław Komorowski, a nie urząd Prezydenta, a ponadto buc, to «oczłowieku zarozumiałym i aroganckim».

Z całą pewnością takim – zarozumiałym i aroganckim – zaprezentował nam się B. Komorowski dając Order Orła Białego A. Michnikowi i K. Bieleckiemu w opisanych wyżej okolicznościach. Obdarowanie najwyższym polskim odznaczeniem K. Bieleckiego z uzasadnieniem, że to za mądrość, zasługi i budowanie, dokładnie w tym samym czasie – listopad 2010 r. – gdy K. Bielecki uczestniczył jako przewodniczący Rady Gospodarczej przy Donaldzie Tusku w opisany wyżej, zrecenzowany przez prof. A. Wojtynę, sposób w debacie nad OFE oraz przyznał się w sporządzonej przez niego i umieszczonej na internetowej stronie KPRM prezentacji „Narodowy Program Rozwoju Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”, że skutkiem jego przecież jako premiera w 1991 r. decyzji są ogromne zagrożenia dla polskiej gospodarki, jest też formą „sprostytuowania się” B. Komorowskiego. Według Słownika Języka Polskiego „Prostytuować się” znaczy: «wysługiwać się komuś dla pieniędzy lub innych korzyści»

Bronisław Komorowski wysłużył się K. Bieleckiemu.

Działania K. Bieleckiego jako premiera, których skutki nawet on sam ocenił w listopadzie 2010 r. jako wymagające przeciwdziałania zagrożenia, przyznając się do, w 1991 r., gdy był premierem, krótkowzroczności – w najlepszym razie, bo w najgorszym świadomym działaniem na szkodę Polski i Polaków – i braku zdolności do strategicznego myślenia, dla Bronisława Komorowskiego stały się okazują do obdarowania go w listopadzie 2010 r. Orderem Orła Białego za … „mądrość, zasługi i budowanie”. W dodatku z pominięciem kapituły. Za to, jak wmawiał beneficjentom jego hucpy i sobie samemu: „w imieniu całego społeczeństwa, narodu, państwa.”

Taki mamy – między innymi selekcja negatywna na kawalerów Orderu Orła Białego – model prezydentury Bronisława Komorowskiego. Jego powód do dumy i przyczynę decyzji o ubieganiu się ponownie o wybór na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Wprawdzie Konstytucja zapewnia mi:

„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”

Artykuł 54.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

a jak twierdzi uznany w zeszłym roku przez „Dziennik Gazetę Prawną” za „prawnika XX-lecia” – laudację na cześć wygłosił minister sprawiedliwości Marek Biernackix, listy gratulacyjne skierowali do laureata marszałek Sejmu Ewa Kopacz i prezydent Bronisław Komorowski – były Rzecznik Praw Obywatelskich, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, były przewodniczący Rządowego Centrum Legislacji, były przewodniczący, a obecnie członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości, były kierownik Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie prof. dr hab. Andrzej Zoll:

(…) W ocenie Trybunału /Europejski Trybunał Praw Człowieka – ZKE/ „[…] Podnoszenie lub rozgłaszanie prawdziwych zarzutów dotyczących osób pełniących funkcje publiczne o takie postępowanie lub właściwości, które mogą narazić je na utratę zaufania potrzebnego do danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności […] jest czynem – niezależnie od intencji sprawcy – ex definitione służącym społecznie uzasadnionemu interesowi (…). Z całą pewnością w przypadku osób pełniących funkcje publiczne tego rodzaju interes uzasadniał będzie przyjęcie szerokich granic krytyki.”

Źródło:Kodeks karny część szczególna, Komentarz do art. 117 – 277 k.k. pod redakcją Andrzeja Zolla 3 wydanie,

LEX a Wolters Kluwer business, s. 803

i powinienem czuć się niezagrożony, ale … mam – nawet z nim, gdy był Rzecznikiem Praw Obywatelskich – swoje doświadczenia.

Gdyby zatem B. Komorowski w jego powodowanym troską o dobro Polaków pragnieniu zapobieżenia brutalizacji życia publicznego – patrz: przypis 10 – uznał, że trzeba mnie umieścić w więzieniu za słowa użyte przeze mnie pod jego adresem w niniejszym e-mail’u, uprzejmie informuję, że… z ogromną radością spotkam się w tej sprawie z którymś z podwładnych tchórzliwego, okrutnego tumana, Prokuratora Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wschód Krystyny Kowalczyk. Z ewentualnym oskarżeniem powinien chyba jednak wystąpić Prokurator Apelacyjny w Krakowie Artur Wrona. Osobnik wyjątkowo nikczemnego – zamiast nieskazitelnegoxi – charakteru, mający za to życzliwego mu przyjaciela w osobie Andrzeja Seremetaxii, niefortunnie dla uczciwych Polaków, ofiar zdemoralizowanych Żydów, w tym tumanów mściwych, powołanego na Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej.

Ewentualne spotkanie w sądzie, z którymś z panów – albo z obydwoma naraz – Adam Michnik /Aaron Szechter/, Jan Krzysztof Bielecki /Izaak Blumenfeld/ także byłoby ciekawym doświadczeniem.

Gdyby ktoś chciał mi przypisać antysemityzm, uprzejmie informuję, że jeśli już jakiemuś megalomanowi rasiście idiocie przyjdzie taki pomysł do głowy, to bardziej adekwatnym byłby zarzut – tak samo jak „antysemityzmu” bzdurny – antyżydzizmu, żydofobii, albo czegoś podobnego.

Nawiasem mówiąc, żądanie B. Komorowskiego, żeby nas na 3 lata do więzienia wsadzać za słowa o prezydencie jest w sprzeczności nie tylko z jego, podobno „kombatanta” w walce o wolność … słowa, przeszłością, ale także z jego opowieściami o dzisiaj wolności w Polsce. Jako żywo przypomina hit kabaretu Elita sprzed lat, tj. z okresu rządzenia się poprzedeniej żydokomuny, wykonywaną przez Janusza Kaczmarka piosenkę Włodzimierza Plaskoty o … „wolnej rączce, ale w trybach”.

Pamiętamy… „pero, pero bilans musi wyjść na zero!” Ciekawe będzie poznać bilans dla Polaków rządów od lat – niech mi będzie wolno zacytować … – psów wojny. Czy też polonofobów, bo to ta sama wataha.

„Fakt”, na podstawie nagranych rozmów przedstawicieli klasy politycznej taką podał latem 2014 r. definicję państwa polskiego:

„PAŃSTWO POLSKIE” – «Struktura istniejąca w teorii. Rozkichana. Panuje w niej syf»

„Słownik afery taśmowej”; „Fakt”, 28-29.06.2014, s. 5, 6

A żydostwo à rebours … Ordery, tytuły, nagrody, komitety nominacyjne, synekury…
Jak za poprzedniej żydokomuny… „klapa, rączka, buźka, goździk”.

Innymi słowy, im gorzej, tym lepiej. To znaczy, im gorzej Polakom, tym lepiej Żydom pasożytom funkcjonującym społecznie – jak „poszukiwacz prawdy najprawdziwszej” Adam Michnik – pod zmienionymi nazwiskami i imionami.

To wszystko skutki „grubej kreski”, manewru, który ocalił antypolskie żydostwo.

W „Folwarku zwierzęcym” G. Orwella tak samo było… Im kierującym nim świniom żyło się lepiej, tym reszcie harujących na nie zwierząt było gorzej. Świnie oczywiście wszystko, co robiły – w tym żarły i chlały za „folwarczne” – to li tylko, jak twierdziłyxiii, w interesie nie-świń.

A ufny, ambitny, pracowity koń zdechł…

Dla niektórych z naszej dzisiaj sceny politycznej postaci z Orwella, to jakby żywcem wzięte pierwowzory.

Aż roi się od świń wśród Żydów w Polsce. Przypomnę:„ŚWINIA” – «o człowieku postępującym nieetycznie, nieprzyzwoicie»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 1013.

Nazwiska…? Proszę bardzo… Na przykład były i obecna Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Andrzej Zoll i prof. Irena Lipowicz. To – w obydwóch przypadkach – coś dużo gorszego niż społeczne pasożyty. Następna fasada. Nie było Rzecznika, nie było komu Polaka przestępcą robić. Mnie przestępcą, za słowa, uczynił Rzecznik Praw Obywatelskich demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej A. Zoll, a jego interesiku chroni Rzecznik Irena Lipowicz. A Zoll ma o niej doskonałe zdanie…xiv Żydówka, fanka patologii Żyda A. Zolla i jego małżonki adw. Wiesławy Zoll.

Żydzi obłudnicy z najbliższego otocznia B. Komorowskiego, Tomasz Nałęcz i Jan Lityński to kolejni obrońcy interesu „folwarku”.

Z którejkolwiek z podanych wyżej przyczyn – znieważenie, zniesławienie, rasizm, antysemityzm i czego by jeszcze nie wymyślono – ewentualna konfrontacja z prokuratorami i sędziami z Krakowa oraz biegłymi sądowymi lekarzami psychiatrami z listy prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie to będzie dla mnie przyjemność…

Mam za sobą wiele doświadczeń. Poradzę sobie.

Daleko ważniejszym, od ewentualnie mnie przedstawionych przez judeoferjnę zarzutów, dla nas wszystkich – w tym dla normalnych Żydów Polaków patriotów lub choćby świadomych, co przyniesie Polsce realizacja oczywistych przecież wobec nas zamiarów niektórych Żydów i filożydów polonofobów – problemem jest ten zgłoszony przez posła Janusza Palikota i bardzo nawiązujący do Żydów sprzed lat sprzeciwu wobec polskiej państwowości, wolnościxv:

„– Powiem to z pewną przesadą, ale Komorowski, Schetyna i Siemoniak to trochę takie psy wojny.

Próbują wpuścić Polskę w bezpośredni konflikt z Rosją. I dla jakich celów? Wyłącznie celów kampanii

– mówił na antenie TVP Info Janusz Palikot.”

TVP Info 5 lutego 2015 r.

Pies wojny Bronisław Komorowski dał mnóstwo dowodów na to, że chroni interesów Żydów polonofobów. A jak dowodzi doświadczenie życiowe, z całą pewnością ani ciut nie mylił się autor, między innymi, „Roku 1984” i „Folwarku zwierzęcego” George Orwell, gdy mówił:

„Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz”

George Orwell

To nie ja.To George Orwell.

Zgodnie z obcą ortodoksyjnym purystom, krasomówcom szowinistom o nikczemnych charakterach zasadą Anny Dymnej:

„Słowa niby-brzydkie, używane w dobrym celu, są więcej warte niż piękne słowa, które wyrażają fałsz.”
Anna Dymna

Ja natomiast twierdzę, że Bronisław Komorowski nie raz się – jako marszałek Sejmu i jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – „sprostytuował” w przedstawionym tego słowa wyżej znaczeniu. Uważam go – informowałem go o tym kilkukrotnie w przeszłości, w tym w pismach umieszczonych na stronie www.kekusz.pl, niniejszy e-mail nie będzie więc dla niego żadnym zaskoczeniem – za m.in. chamaxvi, pozera, tzw. pożytecznego idiotęxvii, sługusa Żydów polonofobów i nie dość, że kosztownego dla Polaków w utrzymaniu, to niebezpiecznego dla nas w jego wobec nas zamiarach /patrz: przypis 10/, bucaxviii. W wersji nadętyxix. Jeśli dodatkowo nie jest pochodzenia szlacheckiego, z czym się przez lata obnosił, to jest i kłamcą. Żenującym.

Kłopot jest, bo Bronisław Komorowski sam siebie uważa się za tak dobrego prezydenta, że chce nas – którzy inne o nim mamy zdanie oraz nieświadomych, co i kogo sobą naprawdę prezentuje – uszczęśliwiać sobą przez kolejną kadencję.

Ja zaś uważam, że tak jego samego, psa wojny, jak jego „model prezydentury” oraz niektórych z jego „pałacowych” pasożytów polonofobów opisuje zwrotka jakże pouczającej bajeczki:

„Choć w oszustwach jest fachowcem,

To się wilk nie zmieni w owcę.

Wilk był wilkiem, jest i będzie:
wszędzie – zawsze, zawsze – wszędzie.”
Bogusław Michalec, „Wilk i owce”, Wydawnictwo AKSJOMAT 2009

xxx

W załączeniu przesyłam skany dokumentów poświadczających fakty przedstawione przeze mnie w niniejszym e-mail’u:

Załączniki:

Paweł Wroński, „Orzeł Biały za budowanie”; „Gazeta Wyborcza”, 12 listopada 2010r., s. 4
Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Biuro Kadr i Odznaczeń, sygn. BKO 417- 661/12, pismo dyrektora Biura Kadr i Odznaczeń Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 listopada 2012 r. Małgorzaty Neumann
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Departament Skarg, Wniosków i Obsługi Rady Ministrów do Spraw Uchodźców, Nr DSWRU-571-1415/09-(69)/11/JI, pismo Radcy Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego z dnia 23 marca 2011 r.
Rada Gospodarcza przy Prezesie Rady Ministrów pod przewodnictwem mgr Krzysztofa Bieleckiego, prezentacja pt. „Narodowy Program Rozwoju Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa; Rada Gospodarcza, Warszawa, listopad 2010 r.”; internetowe strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
Andrzej Wojtyna, „J.K. Bielecki nie wykorzystał lekcji z Izby Gmin”; „Gazeta Wyborcza”, 11.02.2011 r.

Z poważaniem,

dr Zbigniew Kękuś

i„W pracach nad kolejnymi ustawami parlamentarzyści PO dostają z kancelarii premiera gotowe projekty i harmonogram, kiedy mają je uchwalić. Bez prawa zmian. Mirosław Sekuła dowcipnie to określił, że posłowie są tylko interfejsem między ściągawką do głosowania a przyciskiem.” – Źródło: Piotr Gursztyn, „Między sprzecznościami, czyli paradoksy platformy”; Dziennik Gazeta Prawna, 12 listopada 2009r., s. A14

ii „Komorowski jednym z najdroższych prezydentów Europy: Jeśli senat zatwierdzi nowelizację budżetu, w tym roku na utrzymanie Bronisława Komorowskiego wydamy 175 milionów złotych. W odniesieniu do wielkości gospodarki kraju najwięcej na utrzymanie prezydenta wydają obywatele Malty, Włoch i Łotwy. Bronisław Komorowski jest w tym zestawieniu czwartym najdroższym prezydentem republik Unii Europejskiej – donosi “Dziennik Gazeta Prawna”.
– Źródło: Komorowski jednym z najdroższych prezydentów Europy: www.wprost.pl, 2013-09-4

iii„Prezydent Komorowski zwrócił się w środę z prośbą o zmianę “anachronicznego” prawa do wszystkich sił politycznych Ukrainy – i do ugrupowań rządzących, i do opozycji. Deputowany Wołodymyr Olijnyk jako pierwszy odniósł się do apelu prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego. (…) Nasi koledzy w Europie powinni zrozumieć, żeTymoszenko odpowiada za przekroczenie uprawnień służbowych,a nie za decyzje polityczne. (…) Podobne zapisy istnieją także w kodeksie karnym Polski.”- Źródło: Polska Agencja Prasowa, 29-05-2012

iv„MARCIN KRÓL – ur. 1944., jest filozofem i historykiem idei. W marcu 1968 roku jako doktorant na UW brał udział w studenckich protestach, został aresztowany. W latach 70. pracował w PAN i redagował podziemne czasopismo „Res Publica”, pisał też do paryskiej „Kultury”. W czasie „Solidarności” doradca Regionu Mazowsze. W 1989 r. uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, potem zaangażował się w kampanię prezydencką Tadeusza Mazowieckiego, w końcu jednak zrezygnował z polityki. Był dziekanem na UW, zasiadał w zarządzie Fundacji Batorego. Wykłada, pisze książki – ostatnia to „Europa w obliczu końca”.

v„Donald Tusk (56 l.) cały czas jest zainteresowany kandydowaniem na szefa Komisji Europejskiej – twierdzi niemiecki dziennik „Der Spiegel”. Inna niemiecka gazeta „Die Welt” idzie jeszcze dalej, twierdząc, że Angela Merkel (63 l.) forsuje kandydaturę D. Tuska na to stanowisko, bo … może nim sterować.” – Źródło: Maro, „Merkel wypycha Donalda Tuska do Brukseli?” ; „Fakt”, 30.12.2013 r., s. 3
„Dziennik „Die Welt” napisał, że Tusk nadaje się – z punktu widzenia Berlina – na szefa KE, bo „je z ręki”, „jest oswojony” (w oryginale „Handzahm”). (…) „Der Spiegel” określił główną cechę Tuska mianem „pflegeleicht”, czyli „wytresowany”, „łatwy w hodowli”. – Źródło: Sławomir Sieradzki, „Niemiecki Kompleks Tuska – stan podległości politycznej szefa polskiego rządu wobec Berlina często osiąga stan krytyczny dla polskich interesów”; „w Sieci”, Nr 17/18 2014, 22 kwietnia – 4 maja, str. 27 – 29

vi„Katarzyna Tusk (27 l.) ma nowych opiekunów – rosłych agentów rządowej ochrony, którzy jeżdżą za nią cywilnym autem i nie spuszczają jej z oczu. (…) – Ochronę przyznał minister spraw wewnętrznych /Bartłomiej Sienkiewicz- ZKE/. Powodem były wysyłane pogróżki oraz korespondencja od licznych wielbicieli, którzy zgłaszają Kasi matrymonialne propozycje – zdradził nam nasz rozmówca z ministerstwa.” – Źródło: Mar, „Córka premiera ma rządową ochronę”; „Fakt”, 30.01.2014 r., str. 6
„(…) Emocje w sieci wzbudziły odważne zdjęcia w półprzezroczystej, mocno przylegającej do ciała sukience, ujawniając w pełni wdzięki córki premiera. Zamieszczone na modowym blogu zdjęcia tak rozgrzały internautów, że najpierw długo spierali się, czy i jaką bieliznę skrywa pod kreacją Kasia Tusk, potem zaś stwierdzili, że tak doskonałych kształtów nie posiada nikt nawet córka premiera. „Na wszystkich zdjęciach widać retusz” – napisał internauta. „Nie posiadam Photoshopa. Ale bardzo się cieszę, że zdjęcia wyglądają na obrabiane, potraktuję to więc jako naprawdę miły komplement (…) „Dla jednych będę za chudą szkapą, dla innych Kasią, która ma kawał pupy, szerokie biodra i duże uda.” – Źródło: „Naga prawda o Kasi Tusk!” Gorąca dyskusja w sieci o pupie córki premiera. Odważna sesja zdjęciowa znanej blogerki” ; „Fakt”, 18 czerwca 2012 r., s. 8

vii„Niszczymy naród szybciej niż gestapo.
Szacuje się, że w czasie drugiej wojny światowej ubyło 10 milionów Polaków. (…) Otóż według ostrzegawczej prognozy ONZ, jeżeli dzietność nie wzrośnie, pod koniec tego stulecia Polaków będzie 16 milionów. Powtórzmy, własną głupotą doprowadzimy do tego, że liczebność narodu spadnie o 22 miliony (…) Czyli czeka nas w tym stuleciu katastrofa o skali dwukrotnie przekraczającej skutki II wojny światowej. I co? I nic. Nie ma żadnej debaty w masowych mediach, nie ma poważnej polityki prorodzinnej, trwamy w tym szaleństwie. (…) Jeżeli polityka gospodarcza i społeczna się nie zmienią, nasze wnuki będą z pogardą mówiły o pokoleniu swoich dziadków, że trzy zabory, niemieccy i sowieccy okupanci nie dali nam rady, ale wykończyliśmy się sami, przez głupotę i krótkowzroczność naszych polityków. I będą mówiły po angielsku i niemiecku.” – Źródło: „Prof. Rybiński: Niszczymy naród szybciej niż gestapo”; „Fakt”, 30.10.2013 r., s. 8

viii„Zderzenie polskich doświadczeń i tradycji w postrzeganiu i rozumieniu pojęcia WOLNOŚCI było – obok 123 lat braku solidarności w walce o wolność – przyczyną totalnego odrzucenia przez Polaków narodu żydowskiego jako współobywateli wolnej Rzeczypospolitej. U progu XX w. Polacy zrozumieli, że w kwestii wolności (jako pojęcia i celu ogólnonarodowych działań) drogi polskie nigdy nie zejdą się z drogami żydowskimi. O ile poczynając od Kościuszki i Mickiewicza, a na intelektualistach galicyjskich i wczesnym Piłsudskim kończąc, Polacy wierzyli jeszcze, że wolność jest tym, co dla Polaków i Żydów może stanowić zwornik pojednania i braterstwa, o tyle w pierwszych latach XX w. i w wolnej Polsce lat 1918 – 1939 wyzbyli się wszelakich złudzeń. Wiedzieli już, że żydowska wolność jest czymś innym niż wolność polska i nie ma między nimi punktu stycznego. Dlatego coraz bardziej popularna wśród Polaków stawała się idea postrzegania Żydów jako uciążliwych lokatorów cudzoziemców w państwie polskim, których Polska musi się pozbyć m.in. przez emigrację do Palestyny, usunięcie z życia publicznego i odebranie silnej pozycji ekonomicznej. Ten polski bunt wobec Żydów polskich – wiecznych cudzoziemców, polscy Żydzi nazywali polskim antysemityzmem, który ponoć wyssali z mlekiem matki.
Może i mieli rację polscy Żydzi. Nie ma sensu ukrywać, że żyjący w latach 1918-1939 Polacy mieli serdecznie dość uciążliwych żydowskich lokatorów. Pragnęli, aby Żydzi zostawili Polskę w spokoju, znaleźli sobie jakieś inne Polin i tam w pomyślności i dobrobycie wiedli żydowskie życie. W tym sensie na pewno byli antysemitami.
(…) Relacje pomiędzy obywatelem demokratycznego kraju a państwem zakładają, z grubsza rzecz biorąc, wzajemność praw i obowiązków. Podobnie było w przedwojennej Polsce. Każdy obywatel państwa polskiego, także polski Żyd, otrzymywał od państwa określone prawa i brał na siebie określone prawem obowiązki względem tegoż państwa. Tak było w Polsce od zawsze. Zręby struktur demokratycznej władzy zostały w Polsce zbudowane już w XV w. Tymczasem Żydzi polscy, domagający się maksymalnego zakresu praw obywatelskich, nie poczuwali się do wypełniania obywatelskich obowiązków względem państwa polskiego.
(…) Jakkolwiek przyjąć wytłumaczenie braku postawy obywatelskiej polskich Żydów w sferze obowiązków względem państwa polskiego, można powiedzieć, że w latach 1795-1939 byli współobywatelami i cudzoziemcami zarazem, swoimi i obcymi na polskiej ziemi. Troszcząc się o wszechstronny rozwój polskich Żydów byli współobywatelami. Pozostając obojętnymi wobec spraw niepodległości, a w postrzeganiu wolności nie uwzględniając potrzeby istnienia państwa polskiego, Żydzi polscy przydali sobie w państwie polskim miano cudzoziemców.”
Źródło: Ewa Kurek, „Problemy z historią – Polacy i Żydzi”, „Warszawska Gazeta”. 6-12 czerwca 2014 r., s. 19

ix„Do więzienia za obrazę prezydenta! A miała być zmiana prawa”
„Z kodeksu karnego miała zniknąć kara więzienia za znieważanie prezydenta. Ale rząd, na wyraźne życzenie Bronisława Komorowskiego (61 l.) wycofał się z takich planów. (…) Obecny prezydent broni swojej osoby. Jego zdaniem złagodzenie prawa przyczyniłoby się do brutalizacji życia publicznego. W ocenie prezydenckich prawników, obowiązujące przepisy … nie ograniczają swobody wypowiedzi.” – Źródło: „Do więzienia za obrazę prezydenta! A miała być zmiana prawa”; „Fakt”, 11.09.2013 r., s. 4

x„– Aby zrozumieć, dlaczego jest postacią szczególną, nie wystarczy wymienienie tych zasług i tytułów. Konieczna jest chwila refleksji, aby zrozumieć, jak ważna dla rozwoju kraju była postawa i zestaw wartości, które reprezentuje profesor Zoll” – Minister sprawiedliwości Marek Biernacki, laudacja na cześć prof. dr hab. Andrzeja Zolla, uroczystość nadania prof. dr hab. Andrzejowi Zollowi przez „Dziennik Gazetę Prawną” tytułu „prawnika XX-lecia”; Źródło: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/791157,zlote-paragrafy-2014-andrzej-zoll-prawnikiem-xx-lecia.html

xi Artykuł 14.1. ustawy o Prokuraturze z dnia 20 czerwca 1985 r.: „Prokuratorem może być powołany ten, kto (…) 2. jest nieskazitelnego charakteru.”

xii„Andrzej Seremet – „Niesterowalny państwowiec”, „człowiek bez politycznych pleców”, „niezawisły sędzia, za którym stoją wyłącznie wyśmienite kwalifikacje” – to kilka opinii o Andrzeju Seremecie. Czy krakowski prawnik został prokuratorem generalnym, bo jest uosobieniem cnót, czy też jego taktyka była koronkową robotą mającą na celu wyprowadzenie w pole polityków i konkurentów. Przyjaciele (…) Artur Wrona, Prokurator Okręgowy w Krakowie./powołany w dniu 30 kwietnia 2010 r. przez Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta na Prokuratora Apelacyjnego w Krakowie – ZKE/” – Źródło: Michał Krzymowski, „Pan Zagadka – Andrzej Seremet”; „Wprost”, 21 marca 2010r., s. 046

xiii„Towarzysze!
Ufam, że rozumiecie, iż my świnie, nie robimy tego dla własnej przyjemności. Tak naprawdę wielu z nas nie lubi mleka i jabłek. Łącznie ze mną. Jemy te produkty tylko po to, by zachować w dobrym stanie nasze zdrowie. Mleko i jabłka (co zostało drodzy towarzysze, udowodnione przez naukę) zawierają składniki absolutnie niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania świni. Naszym narzędziem pracy jest umysł.
To na naszych barkach spoczywa odpowiednia organizacja i zarządzanie farmą.
Dzień i noc dbamy o to, by żyło wam się lepiej. To dla waszego dobra pijemy to mleko i jemy te jabłka.”
– Źródło: George Orwell, „Folwark zwierzęcy”, przemowa Krzykaczki (Squealer)

xiv„Słowa te piszę już po wyborze na nowego Rzecznika Praw Obywatelskich profesor Ireny Lipowicz. To świetny wybór. Znam panią Lipowicz od wielu lat. Oboje należeliśmy do nieformalnej grupy osób z różnych krajów europejskich zajmujących się problemami konstytucyjnymi w aspekcie praw człowieka. Grupa spotykała się systematycznie w różnych miejscowościach. Gościłem a Ambasadzie RP w Wiedniu za czasów sprawowania tam rządów przez panią Lipowicz. Mogłem obserwować, z jakim szacunkiem odnoszą się do niej Austriacy. Obecnie należę do Rady Fundacji Polsko-Niemieckiej. Jednym z dwóch dyrektorów wykonawczych Fundacji była pani Lipowicz. Też bardzo wysoko oceniam działalność na tym polu. I w końcu znów ostatnio spotkaliśmy się w ostatnich trzech latach, biorąc udział w pracach konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”. Mam więc podstawę, by pokusić się o prognozę. Jest ona wyjątkowo korzystna. Będziemy mieć bardzo dobrą Rzecznika Praw Obywatelskich.” – Źródło: Andrzej Zoll, „Zollowie – opowieść rodzinna”; Wydawnictwo Literackie, Sp. z o.o., 2011, s. 490

xv Patrz: przypis 9

xvi„CHAM” «człowiek niekulturalny»; Słownik Języka Polskiego

xvii„Pożyteczny idiota” – «ros. Поле́зный идиот, pejoratywne określenie przypisywane Leninowi, który miałby tak określać zachodnich dziennikarzy piszących entuzjastycznie o rewolucji bolszewickiej i ukrywających jej niepowodzenia»

xviii„BUC” – «o człowieku zarozumiałym i aroganckim»; Słownik Języka Polskiego

xix„NADĘTY” – «zarozumiały, pyszałkowaty; nienaturalny»;Słownik Języka Polskiego

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/