Katobanderyzm, czyli KK po stronie zła

Katobanderyzm, czyli Kościół Katolicki po stronie zła. Przypadek Józefa Kocyłowskiego.

Posted by Marucha w dniu 2015-03-24 (wtorek)

Ryba psuje się od głowy, a Kościół Katolicki od Watykanu. Od dawna wiadomo, że Watykan sprzyja nacjonalistycznym organizacjom ukraińskim i popiera tamtejszych morderców Polaków.

Aby rozszerzyć swoje wpływy na Ukrainę, Kościół Katolicki gotów jest sprzymierzyć się z samym diabłem. A przynajmniej ze Stepanem Banderą i Adolfem Hitlerem czy też z Ukraińcami, którzy ich popierają.

[Z tym Hitlerem to autor pojechał po bandzie – admin]

Hańbą dla Kościoła Katolickiego i Jana Pawła II jest wyniesienie na ołtarze wroga Polaków, który popierał tworzenie dywizji SS-Galizien, niejakiego Josifa (Jozafata) Kocyłowskiego, grekokatolickiego biskupa Przemyśla. Beatyfikował go sam „polski papież”, Karol Wojtyła, podczas wizyty na Ukrainie w czerwcu 2001 r. Nie chce się wierzyć, że Jan Paweł II nie znał jego przeszłości, skoro KK przeprowadził specjalne dochodzenie, by uczynić tego człowieka świętym. A więc „polski papież” w tym wypadku świadomie stanął po stronie ZŁA!

Josif (Jozafat) Kocyłowski to czystej krwi Ukrainiec. Był człowiekiem wykształconym. Ukończył gimnazjum w Jaśle, kolegium świętego Jozafata w Rzymie i uniwersytet papieski Angelicum. Cechowało go to, że całe życie nienawidził Polski i Polaków. Wielokrotnie dowiódł w rozmaity sposób, że jest prawdziwym wrogiem naszego narodu.

Święcenia kapłańskie przyjął w 1907 roku. W 1911 roku wstąpił do zakonu bazylianów. W 1917 r. został grekokatolickim biskupem Przemyśla. Już wtedy dokonał spektakularnego, antypolskiego czynu – pobłogosławił zajęcie Przemyśla przez Ukraińską Republikę Ludową Przemyśla. Określił się wtedy jednoznacznie, że staje po stronie swoich ziomków, którzy zgłaszają pretensje do Przemyśla, a nawet do Krakowa, uważając je za stare, „ukraińskie” miasta. Jedyne, na czym mu zależało, to „samostijna Ukraina”. O tym, że Ukraina ma się rozciągać również na zachód od Sanu mówił Kocyłowski w czasie mszy w intencji przyszłego państwa ukraińskiego odprawionej 4 listopada 1918 roku w Przemyślu. W 1918 r. Kocyłowski został członkiem Ukrainskiej Rady Narodowej.

Największą hańbą okrył się Kocyłowski w czasie II wojny światowej. Wziął udział w uroczystym powitaniu wojsk niemieckich, które wkroczyły do Przemyśla 27 czerwca 1941 r. Dał wyraz swemu uwielbieniu do III Rzeszy w liście pasterskim z 7 lipca 1941 r., gdzie napisał: „Sława wielkiemu führerowi Adolfowi Hitlerowi, wyzwolicielowi i najlepszemu przyjacielowi ukraińskiego narodu”. „Wszystkie siły ukraińskiego społeczeństwa na pomoc Wielkim Niemcom i ich zwycięskiej armii – wtórował ordynariuszowi jego sufragan biskup Hrihorij Łakota.

Aby dać wyraz radości, z tego, że III Rzesza wkroczyła do Przemyśla, biskup Kocyłowski wydał bankiet na cześć niemieckich oficerów. W czasie bankietu złożył im życzenia sukcesów w walce z bolszewikami.

Dwa lata później, 4 lipca 1943 r. Kocyłowski odprawił w Przemyślu specjalną mszę świętą dla ukraińskich ochotników wstępujących do 14. Dywizji Grenadierów SS.

– Idźcie do boju i wracajcie zwycięzcy! – przemawiał w kazaniu do SS-manów ukraińskich. Po mszy stał na trybunie, kiedy odbywała się defilada oddziałów SS Galizien w Przemyślu, obok niego stali inni księża grekokatoliccy (ksiądz Jan Kaczmar i ksiądz Bazyli Hrynyk) i Niemcy. Zdaniem pełnomocnika USSR ds. repatriacji Ukrainców, Kocyłowski w czasie II wojny światowej był członkiem okręgowego prowidu (władz) OUN UPA.

Dobre czasy dla Kocyłowskiego skończyły się wraz z końcem II wojny światowej. Tuż po zakończeniu działań wojennych zdradzieckim duchownym zajęła się polska służba bezpieczeństwa. W 1945 r. został aresztowany przez UB i osadzony w więzieniu w Rzeszowie. W styczniu 1946 r. deportowano go za granicę, na teren ZSRR, jednak już po paru dniach udało mu się wrócić do Przemyśla. Po paru miesiącach został ponownie aresztowany przez władze polskie i przekazany władzom radzieckim na Ukrainie.

W czasie procesu sądowego postawiono mu następujące zarzuty:
– kolaboracja z niemieckim okupantem
– udział w organizacji 14. Dywizji Grenadierów SS
– utrzymywania kontaktów z ukraińskim podziemiem nacjonalistycznym.

W lutym 1947 r. został skazany na 10 lat łagru. Zmarł w więzieniu w 1947 r.

Tę niechlubną postać zdradzieckiego wroga Polaków beatyfikował „polski papież” Karol Wojtyła! Tym samym, JP2 wyniósł do rangi świętego człowieka, którzy błogosławił i modlił się za ukraińskich SS-manów.

Ten czyn jest policzkiem wymierzonym przez „polskiego papieża” we wszystkich Polaków, którym jest droga pamięć o tysiącach naszych rodaków zamordowanych przez Ukraińców w czasie II wojny światowej.

Ale to jeszcze nie koniec hańby…

W 2013 r. na wniosek przemyskiej Platformy Obywatelskiej (do której należą członkowie Związku Ukrainców w Polsce) nadano jednej z ulic imię Kocyłowskiego.

W 2014 r. środowiska kresowe, Wspólnota Samorządowa Dolina Sanu, a nawet przemyski PiS próbowały zmienić patrona tejże ulicy. Wspólnota Samorządowa Dolina Sanu zwracała się w tej sprawie do wojewody podkarpackiego i do rady miasta Przemyśla. Niestety, bezskutecznie. W Przemyślu nadal jest ulica imienia polakożercy i przyjaciela SS, niejakiego Kocyłowskiego. Jak długo będzie trwała ta skandaliczna sytuacja?

http://ja-ruskiagent.blogspot.de

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/