[+ komenty PB] Prof. Maciej Giertych: Ukraina + “Ida” + Muzeum Polin + Ruch odbudowy żydostwa w Polsce + Masoneria a odwołanie abp. Wielgusa

Wybór tekstów z: Opoka w Kraju, numer 87(108) z kwietnia 2015 r.

PB: Gratuluję Prof.Maciejowi Giertychowi celnej analizy interesu narodowego wobec Rosji już 30 lat temu, ale następujące kwiatki psują artykuł:

  • “Z okresu przemian brak im bohaterów, chociażby takich jak u nas Wałęsa czy Mazowiecki, których postawa wymagała jakiejś dozy heroizmu.” Pan profesor żartuje chyba! Lejba Kone i Icek Dikman to nie Polacy ani bohaterowie – chyba że negatywni! Życząc Ukraińcom tożsamości narodowej i własnego państwa, chyba nie życzy im pan profesor ‘bohaterów” jak … tu nieskończona lista sruli w juncie kijowskiej, zapoczątkowanej Timoszenko i Majdanem.
  • “…obecne walki z Donbasem, a faktycznie z Rosją, bohaterstwo obrońców lotniska w Doniecku (zwanych „cyborgami”) itd. dadzą Ukrainie jakiś punkt odniesienie dla swojej odrębnej historii.” Pisane na kolanie?To nie Ukraińcy najechali ludobójczo na Donbas, do wieków etnicznie i historycznie rosyjski, tylko żydłacka junta kijowska i “ukraińscy” oliparchowie, wysługując się wyhodowanymi przez siebie ektremistami: bandyckimi, zwydoniałymi i odurnionymi odwieczną rusofobią “niemiecką” (de facto żydłacką, bo od ok. XIX w. Niemcami rządzą srule), oraz pofajdanymi najemnikami obcymi, w tym polactfo. Lotniska bronił taki właśnie element. Poborowe wojsko ukraińskie i lud ukraiński (tak jak i Polacy, niewyprani rusofobią anii wredną żydłacką propagandą) nie chcą wojny w ogóle, a zwłaszcza wojny z braćmi we krwi i historii, Rosjanami.
  • “Brak im patriotyzmu – są masowe ucieczki przed poborem.” To właśnie patriotyzm dla własnej racji stanu a nie srulowej i “chłopski rozum” większości Ukraińców wywołują w nich niechęć do wojny za srulowe interesa przeciw ich braciom, Noworosjanom.
  • “Nie widać konsolidacji społecznej wokół władzy.” Tu Ukraińcy są mądrzejsi od większości Polaków. Kto konsolidowałby się wokół obcej narodowi władzy!
  • Czy Ukraina utrzyma się jako niepodlegle państwo…” A jest, była kiedyś niepodległa? Powstała jako “państwo” (ONZ nie ma definicji Ukrainy) na trupie ZSRR (zachachmęcając etnicznie i historycznie rosyjskie Noworosję i Krym) z inicjatywy żydobanksterskiej, jak wszystkie “przełomy” historyczne. Wydaje mi się, że Putin czeka, aż się Ukraińcy samozdefiniują jako naród, przeganiając srulstwo i banderszczochów. Przykład opołczeńców Noworosji już zaraził frakcje prawosieków — kilka mies. temu rozmawiali o wspólnym marszu na Kijów. Taka Ukraina to najlepszy sąsiad i partner także dla Polski. Putin nie raz dał dowód, że niezależy mu na podziale Ukrainy, tylko na wzmocnieniu jej autentycznym, niezmanipulowanym żywiołem narodowym. W najnowszym filmie dokumentalnym, Putin werbalizuje to samo, niezostawiając wątpliwości.
  • “…powinniśmy zachować większy dystans do Ukrainy. Tam się rozgrywa mocarstwowa próba sił między USA i Rosją. Nasz interes w tym jest mocno wątpliwy.”Absolutnie nie! Powinniśmy zwiększyć wpływanie, ale nie na rzecz sruli, tylko dla NARODU UKRAINSKIEGO, z powodu wspomnianego w poprzednim punkcie: nasz interes narodowy! O sprawiedliwości społecznej nie wspomnę katolikowi Giertychowi, który by zostawił naszych braci Słowian-Ukraińców na pastwę żydłactwa, bo to rzekomo konflikt Rosja-USA. Proszę obejrzeć filmiki protestujących “prowincjonalnych” kobit ukraińskich – jak tu nie pokochać i nie poprzeć takiego bliźniego?!

 

Ukraina

W roku 1985 wydałem broszurkę pt. “O stosunkach polsko-rosyjskich dzisiaj. Jest tam spory fragment o Ukrainie. Oto on:

„Sprowadza się to do tworzenia państwa metodą drugą, z woli obcej siły. Popieranie takiej czy innej orientacji politycznej wśród obcych ludów to ingerencja w wewnętrzne sprawy innych państw, co z pozycji etycznej budzi więcej zastrzeżeń niż pochwał. Niemcy wmawiali nam kiedyś odrębność Kaszubów czy Góralenfolk’u.

Jak powiedziałem wyżej, państwa mogą powstać z woli ościennych państw czy odległych mocarstw, ale żadna racja etyczna za taką działalnością państwowotwórczą nie stoi. Oczywiście nie ma nic niemoralnego w tym, że u sąsiadów sympatyzujemy z takim kierunkiem politycznym, który jest dla nas korzystny. Nie ma nic niemoralnego w sympatyzowaniu z nacjonalizmem ukraińskim, rzecz jednak w tym, czy jest on dla Polski korzystny.

Niepodległa Ukraina to pomysł wcale nie ukraiński. Zrodził się jako pomysł antyrosyjski w lożach masońskich na początku XIX wieku. Wiele czołowych postaci zaangażowanych w tworzenie ideologii separatyzmu Wielkiej Ukrainy to Polacy jak np. Jan i Seweryn Potoccy, Włodzimierz Antonowicz czy Metropolita Szeptycki. Nazwiska symbole, Chmielnicki i Mazepa, to też byli Polacy. A z drugiej strony Rusin (dziś powiedzielibyśmy Ukrainiec) Michał Korybut Wiśniowiecki to nasz król „Piast”. Poplątane mamy losy.

Koncepcja niepodległej Ukrainy doczekała się realizacji jedynie z woli Niemców. W czasie I wojny światowej Niemcy panowali na wschodzie aż po Don. Ogłosili Ukrainę państwem i zawarli z nim antypolski traktat pokojowy 9 II 1918 r. w Brześciu Litewskim. Ukraina ta obejmowała olbrzymie terytorium, jak obecna republika związkowa, a ponadto Niemcy odstąpili jej nawet spory szmat Królestwa Kongresowego (Biała Podlaska, Zamość, Chełm, Tomaszów itd.). Ukraina ta politycznie i gospodarczo była zupełnie zależna od Niemiec i jako państwo satelitarne niemieckie stanowić miała przeciwwagę dla zawsze niepewnej politycznie „Polski” wykrojonej z Królestwa Kongresowego.

Oczywiście przegrana niemiecka na zachodnim froncie szybko pokazała, że owa państwowość ukraińska, nawet wzmocniona o Galicję Wschodnią i regularne formacje austriackie z ukraińskim żołnierzem, nie ma żadnych korzeni lokalnych, narodowych, że własnymi siłami się nie ostoi i to w czasach rosyjskiej wojny domowej, kiedy zaledwie 60 tys. armia czechosłowacka potrafiła zapanować nad całą Syberią.

Tę niemiecką koncepcję państwowości ukraińskiej podtrzymywali Anglicy

swym poparciem dla Ukraińców walczących z Polską o Małopolskę Wschodnią, podtrzymywał Piłsudski swym układem z Petlurą (w którym Petlura do niczego się nie zobowiązał, bo niczym nie dysponował) oraz swą wyprawą na Kijów. Okazało się, że nie ma tam komu oddać władzy, nie ma się z kim federować. Jak wiemy skończyło się kontrofensywą Armii Czerwonej, która zatrzymana została dopiero bitwą warszawską 14-16 sierpnia 1920 r., dowodzoną przez gen. Tadeusza Rozwadowskiego.

W II wojnie światowej Niemcy znowu zaczęli tworzyć zręby państwowości ukraińskiej w oparciu o ukraińskich nacjonalistów. Jaki był stosunek Stefana Bandery i jemu podobnych do polskości, co robiły bandy UPA, dobrze pamiętamy.

Państwo ukraińskie istnieć może jedynie w oparciu o obcą siłę, o Niemców, a wtedy będzie zdecydowanie antypolskie. Nie nasz w tym interes, by do tworzenia tej państwowości ręki przykładać.

Sprawa ma jeszcze drugi aspekt. Popieranie separatyzmu ukraińskiego to program antyrosyjski, program rozbicia ZSRR. Kto taki program głosi automatycznie ustawia się w szeregu przeciwników Moskwy. Żadne deklaracje o pragnieniu stosunków dobrosąsiedzkich nie zmienią tego oczywistego faktu. Każdy rozsądny polityk polski, każdy Polak świadomy rzeczywistych interesów naszego narodu wie, że konflikt z ZSRR nie jest w naszym interesie. Pragnąc dobrych stosunków sąsiedzkich z ZSRR nie możemy dążyć do jego rozbicia. Takie hasła padające z polskich ust czynią nas niepewnym sojusznikiem. Zmuszają ZSRR do patrzenia nam w palce.”

Sądzę, że te myśli z 1985 r. są w większości nadal aktualne. Ukraina nie stoi na własnych nogach. Ma ogromne wsparcie Zachodu, w tym Niemiec, ale także nie wiadomo po co Polski. Życzę Ukraińcom, by się dorobili własnego narodu, własnej tożsamości i własnego państwa, ale siłami własnymi. Po rozpadzie ZSRR okazało się, że Ukraina może istnieć tylko jako satelita, czy to Rosji, czy też Zachodu. Gdy ukraińska republika radziecka stała się niepodległym krajem, przewodniczący radzieckiej Rady Najwyższej Ukrainy, Leonid Krawczuk, stał się prezydentem kraju.

Z okresu przemian brak im bohaterów, chociażby takich jak u nas Wałęsa czy Mazowiecki, których postawa wymagała jakiejś dozy heroizmu. Brak Ukraińcom historii, do której mogliby się odwołać – odwołują się więc do tradycji banderowskich, jedynych walk, w których Ukraina samodzielnie miała jakiś program. Nie jest wykluczone, że obecne walki z Donbasem, a faktycznie z Rosją, bohaterstwo obrońców lotniska w Doniecku (zwanych „cyborgami”) itd. dadzą Ukrainie jakiś punkt odniesienie dla swojej odrębnej historii, ale droga to daleka. Narody tak szybko nie powstają. Musi wokół tych wydarzeń wyrosnąć jakaś literatura piękna w języku ukraińskim, jakaś legenda (jak u nas o Westerplatte), coś do czego z chlubą można by się odwołać.

Tymczasem mamy obraz państwa sezonowego, z ogromną korupcją, potężnymi wpływami obcymi, z ogromnymi wpływami tzw. oligarchów, niezdolnego do samoobrony, ani do niezależnej polityki. Brak im patriotyzmu – są masowe ucieczki przed poborem. Nie widać konsolidacji społecznej wokół władzy.

Czy Ukraina utrzyma się jako niepodlegle państwo, w jakim kształcie

terytorialnym, z jakim systemem wewnętrznym, związanym z Rosją czy z Zachodem i przede wszystko z jakim obliczem cywilizacyjnym, pokaże przyszłość. Albo zadecyduje o tym wola narodu ukraińskiego, albo okaże się, że nie ma czegoś takiego jak naród ukraiński i pozostanie twór polityczny zależny od zewnętrznych okoliczności. Niestety, obawiam się, że jeżeli Ukraina ostoi się jako niezależne państwo, to będzie w swojej polityce zewnętrznej anty-polska. Nasze działania pomocowe na niewiele się zdadzą. Mniejszość ukraińska w Polsce jest z ducha banderowska. Liczni studenci ukraińscy studiujący na nasz koszt, na naszych uczelniach, jakoś nie nabierają sympatii do Polski. Bardziej widać to u ukraińskich imigrantów czy robotników sezonowych – Polska dla nich to bogaty, wymarzony, Zachód. Bardziej spodziewam się ukraińskiej imigracji, połączonej z polonizacją, niż ze wzrostem nastrojów pro-polskich na samej Ukrainie.

Na pewno nie mamy co liczyć na tradycje jagiellońskie. Żadna unia czy federacja realną nie jest. Może nawet zdarzyć się coś jeszcze innego. Ukraina jako nasz sąsiad stanie się nam wroga i przez to poprawią się nasze relacje z Rosją (sąsiad naszego sąsiada). Odgrywać więc będzie rolę jakby buforu między nami a Rosją. Podobną rolę może pełnić, a właściwie już pełni dziś, Białoruś.

Prezydent Czech Milosz Zeman w ostrych słowach odpowiedział grupie Ukraińców, którzy wysłali do niego list “w obronie Stepana Bandery”. “Czy znacie rozkaz Bandery: »Zabijcie każdego Polaka między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia?«. Jeśli nie znacie, nie jesteście Ukraińcami” – odpisał Zeman. (http://www.nawolyniu.pl/artykuly/zeman.htm).

A co my? Udzielając Ukrainie pomoc finansową i szkoleniową, winniśmy żądać skruchy za Wołyń. Niemcy okazali ją za II wojnę światową. Armenia stale jej żąda od Turcji. My też musimy. A w ogóle to powinniśmy zachować większy dystans do Ukrainy. Tam się rozgrywa mocarstwowa próba sił między USA i Rosją. Nasz interes w tym jest mocno wątpliwy.

NOTATKI

Oskar dla „Idy”

„Ida” dostała Oskara, ale film jest fałszywy.

Żydzi przed wojną nie gospodarowali na roli.

Żydzi nie organizują ekshumacji (pamiętamy Jedwabne!).

Żydowska sędzina czasu stalinowskiego doniosłaby na Polaka, który zabił jej

rodzinę, a zamiast tego, ona popełnia samobójstwo. Psychologicznie nie uzasadnione.

Gdzie są Niemcy w tym filmie?

Skąd więc te zachwyty?

###

PB: “muzeum jako objaw pozytywny. Raczej poprawi nasze wzajemne stosunki, niż je pogorszy…” ‘Wzajemne’znaczy dwie strony, a strona polska tak została sponiewierana przez wredną hasbarę jak w tym muzeum, że Polacy nie zapomną przez dobre kilka pokoleń.

“…turystom z zachodu pozwoli odróżnić powstanie w Getcie od powstania Warszawskiego, nazistę od Polaka, holokaust od tysiącletniego współżycia…” Wątpię. Zaprogramowana przez żydłacką propagandę globalnie, młodzież się nie oduczy srulo-kłamstw wpajanych na każdym kroku od przedszkola. Wręcz przeciwnie, wyjedzie z Polin wzmocniona w wierze w srulo-oszustwa historyczne, przekonana o nienawiści i zbrodniach Polaków na Żydach, nieświadoma Golgoty PL. Widziałem to już w Auschwitz na młodzieży nie-izraelskiej.

 

Polin

Zwiedziłem muzeum historii Żydów w Polsce „Polin”. Bardzo dobrze, że takie muzeum powstało. Wycieczki żydowskie będą zwiedzać nie tylko pamiątki po holokauście, ale również to muzeum, gdzie znajdą 1000-letnią historię swojej obecności w Polsce. Muzeum jest ciekawie zorganizowane, przystępne, bogate.

W muzeum są też informacje o krzywdach, jakich Żydzi doznali na ziemiach polskich. Chodzi nie tylko o holokaust, ukazany słusznie jako wina Niemiec, ale i także o polskie winy. Są dane o pogromach spowodowanych oskarżeniami o mord rytualny i profanacje Hostii. Są dane o tragedii w Jedwabnem spowodowanej oskarżeniami o kolaborację z okupacją sowiecką w latach 1939-1941. Są dane o „wypędzeniach” z Polski w r. 1968 spowodowane oskarżeniami o udział Żydów we władzach PRL okresu stalinowskiego. Natomiast nie ma żadnej wzmianki o tym, na ile te różne oskarżenia były uzasadnione. Szczególnie brak mi wzmianki o Żydokomunie, o Żydach we władzach Polski stalinowskiej. Świadczy to o tym, że ekspozycja była przygotowana przez środowiska żydowskie, bez udziału polskich, bo pretensje żydowskie wobec Polaków są, a pretensji Polaków wobec Żydów nie ma.

O „wypędzeniach” z 1968 r. piszę w cudzysłowie, bo było to wypędzenie z nomenklatury, połączone z przywilejem wyjazdu z Polski. Kto chciał – pozostał. Wówczas Polakom łatwo nie pozwalano wyjeżdżać na Zachód, więc te paszporty w jedną stronę były przywilejem, a nie represją.

Zabrakło mi też wzmianki o próbie stworzenia państwa żydowskiego na Lubelszczyźnie w latach 1939-1941, o tzw. projekcie Nisko (w Nisku miała być stolica). Zapewne pominięto ten wątek, bo trzeba by wspomnieć o współpracy niektórych środowisk żydowskich z hitlerowskimi Niemcami.

Niezależnie od tego co powyżej, uważam pojawienie się tego muzeum jako objaw pozytywny. Raczej poprawi nasze wzajemne stosunki, niż je pogorszy, a turystom z zachodu pozwoli odróżnić powstanie w Getcie od powstania Warszawskiego, nazistę od Polaka, holokaust od tysiącletniego współżycia.

###

Kongres JRMIP

W dniach 11-13 V 2012 odbył się w Berlinie Kongres JRMIP (Jewish Renaissance Movement in Poland – Ruch odbudowy żydostwa w Polsce). Dyskutowano (po angielsku) o tym jak trzeba zmienić Europę, by odbudować społeczność żydowską w Polsce. W dyskusji proponowano, by zyski z turystyki holokaustowej szły na potrzeby międzynarodowe, by 15% polskiego budżetu szło na kulturę itd. Dyskutowano czy zasada „prawa powrotu” ma być rozszerzona na kraje Europy. Postulowano likwidację państw narodowych w myśl zasady wielokulturowości. Całą debatę przenika przekonanie, że przyjdzie czas, gdy Żydzi będą musieli opuścić Izrael (http://vimeo.com/58930634).

###

PB: [Kościół Katolicki nie] jest równy innym religiom, gdyż jest jedynie prawdziwy.” Takie mniemanie o swej religii stawia katolików i prof. Giertycha w szeregach rycerzy rozwalania “cywilizacji łacińskiej” przez żydomasonerię, m.in. poprzez słusznie krytykowany poniżej synkretyzm.

 

Synkretyzm

Pojawił się nowy pomysł synkretyczny. Shimon Peres, były prezydent Izraela był przyjęty na audiencji przez papieża Franciszka w dniu 4 IX 14. Zaproponował on, by powołać coś w rodzaju ONZ dla religii – Organizację Zjednoczonych Religii, pod przewodnictwem papieża, który jest „jedynym przywódcą prawdziwie szanowanym”.

Peres sugerował, że dawniej wojny były na podłożu nacjonalistycznym, a dzisiaj są na podłożu religijnym, stąd przydałaby się współpraca różnych religii w zwalczaniu wojen. Według rzecznika Watykanu, ks. Federico Lombardi, papież wykazał zainteresowanie, ale „nie podjął żadnej decyzji, ani nie zadeklarował osobistego zaangażowania”. Zwrócił uwagę, że tematykę tę podejmują już Papieskie Rady ds. Dialogu Międzywyznaniowego i „Iustitia et Pax”. Agencje przypominają, że w czerwcu na zaproszenie papieża Franciszka był w Watykanie Peres jeszcze jako prezydent Izraela i palestyński prezydent Mahmoud Abbas, i we trzech wspólnie modlili się o pokój na Bliskim Wschodzie. (http://blogs.reuters.com/faithworld/2014/09/05/shimon-peres-floats-idea-of-u-n-style-united-religions-with-pope-francis/).

Należy się spodziewać, że temat będzie dalej drążony. Jest już Światowa Rada

Kościołów (bez udziału Kościoła katolickiego). Synkretyczne próby powtarzają się co jakiś czas, ale Kościół nie może się do tego poniżać. Nie jest równy innym religiom, gdyż jest jedynie prawdziwy. Żaden cel nie uświęca środków.

###

Światowe finanse

Watykan zaapelował do rządów na świecie o reformę międzynarodowego

systemu finansowego i monetarnego oraz powołanie “światowej władzy publicznej”

zarządzającej finansami. Wezwanie to znalazło się w dokumencie Papieskiej Rady

Iustitia et Pax (http://wiadomosci.onet.pl/swiat/watykan-ujawnil-plan-chce-swiatowej-

wladzy-publicznej/sc320). Czyżby zalążek „rządu światowego”?

###

Masoneria a odwołanie abp. Wielgusa

W książce abp. Stanisława Wielgusa „Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki” (Wyd. Sióstr Loretanek, Warszawa 2014) jest taki fragment (str. 193-195): „Rodzi się pytanie, dlaczego Lech i Jarosław Kaczyńscy oraz ludzie z nimi związani byli autorami nagonki na moją osobę? Przytoczone wyżej opinie wskazują na to, że po prostu nie nadawałem się do budowy IV Rzeczypospolitej, jaką sobie wymarzyli i jaką przez dwa lata próbowali realizować, dzieląc Polaków i w swoim obłędzie lustracyjnym prześladując – niemal po bolszewicku – wielu z nich, w tym zwłaszcza ludzi Kościoła, który potraktowali instrumentalnie i który chcieli sobie całkowicie podporządkować. Kaczyńscy wiedzieli chociażby z wywiadu, jakiego udzieliłem, o ile pamiętam, w początkach grudnia 2006 roku Ewie Czaczkowskiej z Rzeczypospolitej, gdy na jej pytanie: ‘Jak ksiądz Arcybiskup ocenia IV RP?’ – odpowiedziałem:”

(Tu fragment tego wywiadu, w którym abp Wielgus krytykuje liczenie kolejnej Polski tylko od siebie). I dalej jego tekst: „W niektórych cytowanych wyżej wypowiedziach na temat mojej sprawy jest mowa o wpływach masońskich. Jest to bardzo prawdopodobne. W czasie kampanii prowadzonej przeciwko mnie skontaktował się ze mną jeden z wybitnych hierarchów światowego Kościoła katolickiego, który mnie poinformował, że atak przeprowadzony na mnie został wykonany na rozkaz światowej masonerii, w którą uwikłani są liczni z tych, którzy mnie atakowali. Wydaje się to być możliwe, gdy uwzględni się historię przyjaciela Lecha Kaczyńskiego, Bronisława Wildsteina, a także to, z jaką radością witano w dniu 9 września 2007 roku reaktywowanie żydowsko-masońskiej loży B’nai B’rith, której działalność została przerwana dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 22 listopada 1938 roku, rozwiązującym organizacje masońskie w Polsce.”

O tej sprawie pisał też abp Wielgus w artykule „Kościół zwycięży zawsze” (Nasz Dziennik 20-21 XII 2014, s. 24): „Moim zdaniem stały za tym określone siły, które przekraczały granice naszego kraju. Nie będę tego w tej chwili kontynuował. Faktem jest, że Lech Kaczyński stał się moim nieprzyjacielem i bardzo mu zależało, żebym nie został arcybiskupem warszawskim”.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/