Polak do Rosjan: Trudności w rozumieniu źródeł błędów

Trudności w rozumieniu źródeł błędów

2 maja 2015 04:25 komentarzy: 8 Autor:  A • A • A

graf. red.Drodzy bracia Słowianie! Mieszkańcy „Rosji”. Jako Polak, osoba której przodkowie walczyli we wszystkich powstaniach narodowych, działali w konspiracji w czasie II Wojny Światowej, siedzieli w niemieckich obozach koncentracyjnych, jako osoba której bliski krewny pochowany jest w Katyniu, jako osoba której część rodziny przetrwała wojnę dzięki zsyłce do Kazachstanu w roku 1940 – co pozwoliło uniknąć rzezi jaką sprawili Polakom banderowcy – mam chyba prawo napisać do Was kilka zdań…

Rok temu, kilku komentujących tłumaczone na rosyjski felietony zamieszczane w „Obserwatorze politycznym” pisało mniej więcej tak, że „dobrze teraz Polakom po wprowadzeniu odwetowych sankcji przez Rosję! Chcieli Polacy sankcji przeciwko Rosji to teraz mają!”.

Dzieli nas wiele, nas Polaków z Wami Rosjanami, szczególnie jeżeli chodzi o nasz stosunek do naszych własnych państw. Wynika to z odmiennej historii. Gdy jeszcze w prapoczątkach naszych państw nasi średniowieczni władcy utrzymywali wzajemne bliskie kontakty i „więzy krwi” – to później bywało różnie. Najlepiej te różnice naszych mentalności charakteryzują nasze narodowe dewizy: „Bóg-Honor-Ojczyzna” oraz „За Веру, Царя и Отечество”…

Ale pamiętajmy ile nas łączy! Taka sama słowiańska otwarta i gościnna dusza, ta sama przelewana prze wieki krew we wspólnej walce z germańskimi, szwedzkimi, tatarskimi czy tureckimi najeźdźcami. My pamiętamy, że w części Polski, która wchodziła w skład Imperium Rosyjskiego nasz kraj przeżywał rozkwit gospodarczy. Pamiętamy, że Polacy, polscy inżynierowie, technicy, robotnicy, polscy kapitaliści – budowali Rosję. Pamiętamy polskie firmy na Donbasie, przez polskie firmy budowane koleje i mosty w całej Rosji, przez Polaków budowane i zasiedlane, kwitnące pola naftowe Baku czy porty Dalekiego Wschodu Rosji, niemal „polskie” miasta dalekiej, odkrywanej przez Polaków – nie zawsze z własnej woli – Syberii…

Tak samo tragicznie splotły się nasze losy w czasie II Wojny Światowej – wszak obok zamordowanych Polaków w Katyniu i innych podobnych miejscach spoczywa wielokrotnie większa liczba zamordowanych obywateli Związku Radzieckiego, ofiar wewnętrznego terroru. Wszak Polska obok Związku Radzieckiego poniosła największe straty osobowe i materialne (procentowo) spośród wszystkich krajów koalicji antyniemieckiej! Razem zdobywaliśmy Berlin i obok radzieckiej tylko polska flaga wisiała nad zdobytym symbolem niemieckiego hitleryzmu!

Minęło od tego czasu 70 lat. Wiele się zmieniło. Teraz – już prawie – nasze narody znajdują się po różnych stronach nie przez nas zbudowanego muru. Możemy Wam zazdrościć, że Rosja posiada teraz kogoś takiego Jak Władimir Putin, że posiada ekipę osób, które go wspierają i odbudowują zarówno waszą dumę narodową jak i gospodarkę…

Ale możemy popuścić wodze fantazji i wyobrazić sobie sytuację, w której kolejne trzy kadencje sprawowałby urząd prezydenta ktoś pokroju Jelcyna. Albo można sobie wyobrazić, że „Plac Błotny” wygrywa wybory za pomocą „demokracji” lub „majdanu” za amerykańskie pieniądze! Wyobrażalne? Tak, w skrajnym scenariuszu niestety Tak! Czy w takim przypadku obecna Rosja nie przypominałaby obecnej rozpadającej się Ukrainy? Czy w najlepszym przypadku obecna Rosja nie przypominałaby obecnej Polski? Polski teoretycznie „wolnej”, ale bez własnych przedsiębiorstw, tak biednej, że ponad 3 miliony jej obywateli uciekło za chlebem i perspektywami lepszego życia w świat! Polski, która ma narzuconą i tak skonstruowaną konstytucję i prawa, które nie pozwalają na demokratyczne odsunięcie od władzy tych samych osób od 25 lat – jak uważa wielu – wiernie wypełniających rozkazy zza oceanu.

Rosja w okresie „jelcynowskim” straciła około 500 miliardów dolarów, bezpowrotnie wyprowadzonych poza jej granice. Biedna i dużo mniejsza Polska straciła „tylko” połowę tej sumy! Rosja, dzięki wprowadzonemu „kapitałowi macierzyńskiemu” rozwija się także demograficznie – w przeciwieństwie do Polski – z jej upadającym szkolnictwem, brakiem żłobków, przedszkoli, zanikiem ochrony medycznej i brakiem poczucia stabilności, jaki odczuwają wszyscy obywatele naszego kraju…

To nie Polacy przemawiają do obywateli Polski z mediów prawie w 100% należących do kilku zachodnich koncernów. To nie Polacy trzymają w garści obywateli Polski poprzez niemal i wyłącznie zachodnie banki… To nie Polacy nawołują do pomocy banderowcom, którzy doszli – w części – do władzy na Ukrainie. To nie Polacy nie zgadzają się na stawianie pomników pamięci ofiar banderowców i burzenie pomników Armii Radzieckiej. To tylko „polskie” władze, które za każdym razem dobitnie pokazują, że obcy im jest patriotyzm, solidarność, dbałość o polską rację stanu i zwykłe poczucie przyzwoitości. W przyszłym roku zachodni „inwestorzy” będą mieli możliwość wykupienia polskiej ziemi i polskich lasów – ostatniego fragmentu Polski, który jeszcze należy do naszego Narodu…

Więc nie piszcie drodzy „bracia Moskale”, że „dobrze nam tak” i że „sami tego chcieli”…, Bo żaden Polak (z wyjątkiem tych, którzy służą obcym), nie jest na tyle głupi by niszczyć swoją gospodarkę, by odwracać bieg historii, by niszczyć pomniki! Po co Polacy mieliby to robić? By zwiększyć bezrobocie i emigrację? By gloryfikować Niemcy, które zniszczyły Polskę i wymordowały tyle milionów polskich obywateli? By czekać na wzajemne niszczenie polskich pomników na wschodzie, poza granicami kraju?

Warto przypomnieć sobie czasy, gdy Polska nie tylko była „najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym”, ale dla obywateli ZSRR prawdziwym oknem na świat. Do Was docierała poprzez Polskę najnowsza literatura światowa. Nie tylko „beletrystyka”, ale i prace naukowe. Przypomnijcie sobie polskie artykuły w Waszych sklepach, za którymi stały kolejki… Teraz tego już nie ma, bo nie ma polskich fabryk, polskich marek i artykułów, które moglibyśmy promować i sprzedawać…

Burzenie Muru Berlińskiego oglądałem na żywo w kanadyjskiej telewizji wraz z kilkoma studentami z USA i Kanady w schronisku młodzieżowym nad sama Niagarą… Oglądaliśmy i popijaliśmy jakieś alkohole… Studenci byli jak na mieszkańców Ameryki Północnej niezwykle dobrze poinformowani. W tym czasie w Polsce było już pół roku po wyborach, wprowadzano nowy system, który w tym czasie miał być „trzecią drogą” – czymś pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem. Nikt nie przypuszczał, że w Polsce zapanuje bezwzględny, XIX wieczny kapitalizm…

Studenci dyskutowali ze mną i wciąż z żalem mówili. „Po co to robicie, tam w Europie Wschodniej? Czy nie wiecie, że wkrótce zapanuje u was bezrobocie, że stracicie wszystkie zdobycze socjalne? Że dla nas, w Ameryce – jesteście jedyną nadzieją na możliwość tworzenia i istnienia świata naprawdę wolnego i demokratycznego? Jeżeli w Europie Wschodniej i w Związku Radzieckim powstanie to, co jest u nas to nie będzie już żadnej nadziei dla naszej planety!”

W tym smutnym dniu pierwszej rocznicy ludobójstwa Rosjan w Odessie, którego dokonał wściekły z nacjonalizmu tłum ukraińskich mieszkańców miasta i przyjezdnych kibiców, należy jeszcze głębiej zastanowić się nad tym, co to znaczy żyć obok siebie. Nie można pozwolić obcym, na to żeby rozkazywali Słowianom się nawzajem nienawidzić i zabijać. Dramat Odessy, nie może powtórzyć się nigdy więcej.

…………………………..

Wspomóż naszą działalność

Darowizna

Newsletter

Email:

Kategorie

Kategorie

Archiwum

Archiwum

Политический обозреватель

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/