Prof. Bieleń: Wokół Ukrainy

http://jeznach.ne.3lab.info/post/122647,wokol-ukrainy

[…] Rosja jest i pozostanie mocarstwem, tego nikt nie zmieni, ale można stopniowo zmieniać jej nastawienie do świata, jeśli Zachód spróbuje zrozumieć jej urazy, przesądy i nastawienia. Wymaga to czasu i spokojnej perswazji, dialogu, który tworzy więzi partnerskie, sytuacyjne i informacyjne. Rosję, podobnie jak Chiny czy Indie, należy włączać w struktury kolektywnych decyzji i konsultacji, a nie izolować i stygmatyzować oraz przystawiać zimnowojenne miarki i negatywne schematy wizerunkowe. Etykietowanie Rosji jako wroga, deprecjonowanie jej roli w stosunkach międzynarodowych, chęć wykluczenia i zablokowania – to oznaka kryzysu intelektualnego Zachodu, to objaw słabości, a nie siły, to także dowód deficytu przywództwa politycznego. Realizm nakazuje sporządzenie jednoznacznej diagnozy, że dzisiejszej Europy nie stać na eskalację konfliktu na Ukrainie. Nie da się rozwiązać żadnego problemu bezpieczeństwa europejskiego bez udziału Rosji. Muszą sobie zdać sprawę z tego także Stany Zjednoczone, które odegrały negatywną rolę w eskalacji konfliktu na Ukrainie.
Jedynym sposobem  zachowania pokoju w stosunkach międzynarodowych jest dialog, którego istotą  jest rozpatrywanie możliwości porozumienia, poszukiwanie dróg prowadzących do zbliżenia stanowisk, wypracowywanie rozwiązań opartych na kompromisie, możliwych do przyjęcia dla każdej ze stron i każdej z nich przynoszących jakieś korzyści. W dialogu nie chodzi o rozwiązania szczegółowe (te są przedmiotem żmudnych negocjacji), lecz o zmniejszanie dystansu, stwarzanie podstaw porozumienia, wytyczanie kierunków, uzgadnianie pryncypiów. Najważniejszymi warunkami dialogu są życzliwość i dobra wola, otwartość na racje drugiej strony, chęć jej zrozumienia. Z nich płynie tolerancja rozumiana jako znoszenie odmienności, nieraz trudnej do zaakceptowania. Papież Franciszek, nawołujący do dialogu, uważa, że  rodzi się on „z postawy szacunku wobec drugiej osoby, z przekonania, że tamta osoba ma coś dobrego do powiedzenia”. Chodzi też o znalezienie miejsca we własnym sercu „dla jej punktu widzenia, jej opinii i jej propozycji. Dialog wiąże się z ciepłym przyjęciem, a nie z potępieniem z góry. Aby prowadzić dialog, trzeba wiedzieć, jak zmniejszać bariery, jak otworzyć drzwi własnego domu i jak oferować ciepło”[5]. Zatem tylko taka Europa wygra z Rosją, która będzie posługiwać się językiem dialogu i porozumienia. Rosję próbowano wiele razy „wypchnąć” z Europy, ale nigdy nie było to skuteczne. Może warto więc sięgnąć do lekcji płynących z historii i zastanowić się, co zrobić z tą nagromadzoną przez wieki nieufnością i nienawiścią?
W perspektywie minionego roku uderza brak pogłębionej refleksji nad skutkami nowej wojny w Europie. Być może jest to wynik  ogłupiającej propagandy i amoku medialnego, sprowadzającego się do bellizacjimyślenia politycznego? Może jest to także efekt amnezji historycznej dzisiejszych generacji polityków, inercji środowisk intelektualnych, a także silnych wpływów kompleksu zbrojeniowego i militarystycznych grup nacisku, w których byli ministrowie obrony i generałowie w stanie spoczynku odgrywają niebagatelną rolę jako lobbyści?
[…] Warto pamiętać, że wojny wywołują najczęściej władcy, propagandyści i doktrynerzy, pełni politycznych ambicji, obsesji i służący celom wyznaczanym przez możnych protektorów – politycznych patronów i sponsorów. Podsycanie narodowych nienawiści, a zwłaszcza nawoływanie do odwetu za Krym, stygmatyzowanie Rosji jako śmiertelnego wroga, który na drodze do podboju świata ma tylko Polskę – jest nie tylko sprzeczne z polską konstytucją i kodeksem karnym, ale także z poczuciem rudymentarnej odpowiedzialności politycznej. Czas najwyższy stonować polityczne wypowiedzi, pełne inwektyw i agresywnych tonów. Czas też skończyć z prymitywnymi porównaniami do wydarzeń historycznych i prostych analogii, które zwalniają kręgi polityczne i eksperckie z wysiłku intelektualnego i odważnej analizy. Analogie i porównania do 1938 r. – monachijskiej konferencji, na której Hitler otrzymał zgodę Zachodu na rozbiór Czechosłowacji – rażą swoim prymitywizmem. Zapomina się, że Hitler nie krył swojej totalitarnej ideologii i nienawiści, pomagającej osiągać cele geopolityczne. W przypadku Putina takich intencji nie ma. Jak trudno przyznać, że Rosja staje w obronie konkretnej ludności, która swoje aspiracje wyraża poprzez chęć afiliacji z nią, a nie z Ukrainą. Nie ma powodów, aby politycy, generałowie, pseudoeksperci i usłużni dziennikarze  nadal prześcigali się w publicznych wypowiedziach, jak ugodzić najboleśniej Putina i jego Rosję. Polskim podżegaczom do wojny wydaje się, że są bezkarni. Wpędzają oni Polskę w tarapaty na długie lata. Trzeba bowiem mieć na uwadze, że rozkręcenie spirali zbrojeń pogrąży Polskę w zależnościach  kredytowych od wielkich koncernów zbrojeniowych, obcych i groźnych strategii wojennych oraz konfrontacji z największym sąsiadem na Wschodzie na całe dekady. To absolutnie nie leży w polskim interesie narodowym!

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/