Miraże wolności!

Miraże wolności!

Adam Biedronka

Pojęcie wolności należy obecnie do najbardziej eksploatowanych w propagandzie przez siły liberalno-lewicowe haseł. W wyrafinowany sposób manipulując nim, anarchizuje się, modernizuje i zniewala społeczeństwo. Szermując z jednej strony hasłami walki o wolność, a z drugiej posługując się przemocą, przymusem i siłą, co jest swoistym paradoksem, obala się również dzisiaj niewygodne, „niedemokratyczne” rządy i systemy. W tym procesie modernizacji, budowy nowych, „wolnych”, „obywatelskich” społeczeństw, wychowania „nowego”, wolnego, a w istocie całkowicie zniewolonego człowieka, bazuje się na różnych ludzkich słabościach i tęsknotach, poczuciu nędzy i niesprawiedliwości. Celowo rozpala się w ludzkich duszach wewnętrzne, wolnościowe pragnienia. A jak wykazuje historia, kreowane sztucznie procesy wolnościowe służą wyłącznie interesom wąskich grup społecznych, niektórym narodom. Nie sięgając daleko, za przykład może tutaj posłużyć praktyczna realizacja hasła z lat 80-tych „nie ma wolności bez solidarności” w nowej już rzeczywistości. Wraz z rozgrabieniem w „wolnej” już Polsce dorobku pokoleń, pogorszeniu uległa sytuacja wielu walczących o jej wolność ludzi. Wzbogacili się w niesamowitym tempie tylko nieliczni. Dla spauperyzowanych nie spełniło się marzenie o wolności, którym ich tak usilnie karmiono.

Pod płaszczykiem toczącej się walki o wolność i demokrację dla Iraku, Białorusi, Rosji itd. również nie kryje się walka o wolność dla tych społeczeństw, ale o bogactwa naturalne, światowe zasoby energetyczne, o wpływy ekonomiczne, polityczne w regionie i całym świecie. Do tej walki o rzekomą wolność, najczęściej prowadzonej w interesie innych, a nie swoim, wciągane są, jak zauważył Roman Dmowski, wszelkimi sposobami osoby naiwne, łatwowierne, narody niedojrzałe. Dla tych walczących o wolność, walka ich jest w swej istocie walką o fikcyjną, a nie rzeczywistą wolność, której wewnętrznie pragną, za którą przelewają krew, ale do której nigdy się nie zbliżają. Ta wymarzona wolność ciągle jak horyzonty się odsuwa, gdy próbują ją uchwycić, zawsze staje się przyszłością, gdyż nie istnieje w rzeczywistości, a więc dzisiaj, tu i teraz. Wolność ta nie jest niczym innym jak fatamorganą, instrumentem do mamienia ludzi, manipulowania społeczeństwami i światem.

Różne wolności!

Najwyższą wartość wszechobejmującą rzeczywistą wolność, o którą człowiek – jak mu się wydaje – walczy, od niepamiętnych czasów, trudno jest zdefiniować. Żyjąc w czasie i przestrzeni, świecie trójwymiarowym, człowiek nie może pojąć, czym jest rzeczywista, prawdziwa, absolutna wolność, a nie fikcja tej wolności. Może co najwyżej poprzez bolesne życiowe doświadczenia zrozumieć, czym nie jest wolność i tworzy sobie swoje osobiste, cząstkowe wyobrażenie tej wolności. I tak dla jednych wolnością będzie prawo do publicznego wyrażania własnych poglądów, zaspokajania i upowszechniania różnych egoistycznych skłonności i dewiacji, a dla jeszcze innych możliwość wykorzystywania, eksploatowania bliźnich. Utożsamiając wolność z solidarnością, w nośnym ostatnio haśle: „Nie ma wolności bez solidarności i solidarności bez wolności”, pojęcie wolności sprowadzono w praktyce do solidarnego, mafijnego, grupowego grabienia i zawłaszczania sobie Polski.

Wolność, o którą ciągle człowiek się dobija, to jest tylko pozorna wolność, kiepska imitacja prawdziwej wolności. Wyobrażenia tej pozornej wolności każdy sobie kształtuje sam, poprzez swoje osobiste „ja”. Indywidualne „ja”, nawet te same przeżycia, zmysłowe spostrzeżenia w różny sposób, odmiennie u każdego – filtruje. Do świadomości przekazywane są tylko wrażenia i informacje akceptowane przez dane „ja”, uważane za ważne i istotne. To, co nie odpowiada, nie pasuje, nie jest przyjmowane, ale od świadomości odpychane. W ten sposób kształtuje się nie tylko indywidualne wyobrażenie o pozornej „wolności”, ale w ogóle rzekomy obraz świata indywidualnego człowieka. Według tego swojego osobistego, ograniczonego wyobrażenia wolności człowiek próbuje zmieniać świat. Jednakże inspirowane zazwyczaj w ukryciu przewroty, rewolucje i przemiany, nawet do tej wydumanej wolności, nie przybliżają go o krok.

Wzrastające zniewolenie!

Wraz z coraz potężniejszym wołaniem w dzisiejszych czasach o wolność, w tym głównie wolność pozorną, wydumaną, następuje z drugiej strony coraz silniejsze zniewolenie człowieka. Za pośrednictwem środków masowego przekazu, reklam, systemów wychowawczych itd. wykorzystujących wyniki badań naukowych, osiągnięcia techniki narzuca się ludziom wbrew ich woli różne sztucznie spreparowane wyobrażenia i steruje ich zachowaniami w zaplanowanym, pożądanym kierunku. Dotyczy to milionów, miliardów bezrobotnych ludzi na całym świecie, którzy coraz intensywniej uganiają się za tymi narzuconymi im, wmówionymi, nie swoimi celami, uważając je za swoje. Ludzie ci już od dzieciństwa poddawani różnorakim negatywnym impulsom i oddziaływaniom z upływem czasu nieświadomie wprowadzają się w stan autohipnozy i ich usypiający rozum interpretuje rzeczywiście istniejący świat w sposób całkowicie fałszywy. Następuje coraz silniejsze, szczelniejsze odgradzanie człowieka od otaczającej go rzeczywistości.

Nadchodząca obecnie, po okresie materialistycznego konsumpcjonizmu niezdolnego zaspokoić często sztucznie wykreowanych ludzkich potrzeb, epoka wiedzy i informacji nastawiona na uzyskanie jak największej ilości informacji, w jak najkrótszym czasie również szczególnie silnie programuje umysły wszystkich ludzi w jednym i tym samym ustalonym z góry kierunku. Wiedza i informacja dla ludzkiego intelektu, torującego w normalnych warunkach człowiekowi drogę, staje się teraz niezbędnym pożywieniem, bez którego intelekt nie może już żyć.

Ten nadmiar wiedzy i informacji, jakim zalewany jest współczesny człowiek, nie pozwala na świadome jej przyswajanie. W konsekwencji następuje zablokowanie świadomości i jej rozwój w niewłaściwym kierunku. Sprzyja temu również promowanie dzisiaj wyłącznie intelektualnego rozwoju człowieka. Jedynie rozwijanie intelektu w rozsądnych granicach prowadzi do prawidłowego rozwoju świadomości i zdolności myślenia. Sam bowiem intelekt, skończona w sobie zdolność ludzkiej istoty, mimo intensywnego treningu, nie jest w stanie przekroczyć swoich strukturalnych ograniczeń oraz rozwiązać, o czym śni wielu zwłaszcza materialistycznie nastawionych naukowców i intelektualistów, podstawowych ludzkich problemów, uwolnić człowieka do życia w prawdziwej wolności. Na niemożliwość poznania przez intelekt prawdziwej rzeczywistości, a tym bardziej Boga, zwracał uwagę Tertulian w stwierdzeniu: „Credo quia absurdum: Wierzę, ponieważ przełamuje to ograniczenia umysłu”. Niezdolny w wyniku swoich strukturalnych ograniczeń do rozpoznania prawdziwej rzeczywistości, co dostrzegali już greccy sceptycy, a także Platon w opowieści o uwięzionym w jaskini, tworzy człowiek na podstawie złudnych projekcji zmysłów, osobistych doświadczeń, własny obraz rzekomej rzeczywistości. Toteż całe dzieje ludzkości, jak wykazuje historia myśli ludzkiej i filozoficznej, są właśnie historią ludzkich myślowych obrazów, modeli określających ich tożsamość, kreujących ich życie. Każdy bez wyjątku człowiek tworzy sobie na drodze analizy systematycznej jakiegoś obiektu czy też zjawiska umysłowy model własnej rzeczywistości. Model taki, tym bardziej szczegółowy, im bardziej rozwinięta zdolność myślenia, ciągle modyfikowany, względny i ograniczony, nie zdolny do uchwycenia tego, co nienamacalne, pozwala nam jedynie poznać, ale też nie do końca, tylko jakiś wąski wycinek rzeczywistości. Ponadto przyjmowane za pewnik, często fałszywe ludzkie mniemanie, uznawanie za prawdę tylko tego, co zgadza się z własnym modelem, szybko prowadzi do modelu tego skostnienia i całkowitego zwyrodnienia.

Nasze modele myślowe, zniekształcające rzeczywistość, to psycho-emocjonalne pola energii. Ciągle odżywiane energią psychiczną, stają się z czasem niezależnymi już od nas fantomami, żyjącymi własnym, niezależnym życiem, zmuszającymi do myślenia przez ich pryzmat, według ich woli, utrudniając wyjście naszego myślenia poza wyznaczone, utarte szlaki, koleiny, uniemożliwiające tym samym działalność, w pełni tego słowa, twórczą.

W dzisiejszej epoce informatyczno-elektronicznej modele, często wprowadzane celowo do ludzkiej podświadomości, zaciemniające obraz rzeczywistości, ograniczające ludzkie możliwości poznawcze, coraz silniej wewnętrznie zniewalają ludzką duszę. Stając się ich więźniem, człowiek w tęsknocie za prawdziwą wolnością podejmuje walkę o pozorną wolność, swobodę realizacji najczęściej swoich egoistycznych, partykularnych interesów, a nawet o tolerowanie wszelkich dewiacji i wszelkiego zła. Obecnie w kierunku walki o pozorną, fikcyjną, fałszywą wolność programowane są całe narody, na gruzach których zamierza budować się sztuczne, posłuszne decydentom tego świata społeczeństwa obywatelskie. Dla sił programujących w tym kierunku nie liczy się prawda o istocie człowieka, strukturalnym jego zniewoleniu, naturalnych związkach z innymi. Ukrywa się również przed ludźmi, że ta wolność, o której się ciągle dzisiaj tyle mówi i o którą wzywa się do walki w skali międzynarodowej i na ulicach, faktycznie dla nich nie istnieje. A uznawanie naturalnych powiązań i ograniczeń człowieka za oczywistą prawdę, zamachem na wolność i godność człowieka, nazywa się wręcz totalitaryzmem. Po dziś dzień zarzuca się między innymi Dmowskiemu skłonności do totalitarystycznego sposobu myślenia, nawiązując do jego wypowiedzi po doświadczeniach japońskich, w których uznał, że związek moralny człowieka z narodem nie zależy od woli jednostki, że „w pewnej, szerokiej sferze czynów” jednostka „nie ma wolnej woli, ale musi być posłuszna woli zbiorowej narodu, wyrażającej się w odziedziczonych instynktach”. A przecież istnienie oczywistego faktu potężnego, integrującego, magnetycznego pola siły, szkieletu duszy narodu, wytwarzanego przez wszystkie pokolenia, wszystkie wydarzenia zapisane w zbiorowej pamięci, znajdującego się w narodowej świadomości, aktywnego w ludzkiej podświadomości, w pełni uzasadniało trafność sprzed ponad 100 lat wypowiedź Dmowskiego co do zakresu wolności, siły związku Japończyka z własnym narodem, niezdolnego „nawet przy największym wysiłku woli, wyrwać z duszy swej tego uczucia, które go trzyma wśród narodu, wiąże z jego przeszłością, z jego celami”. Oczywiście, Dmowski również dostrzegał, że ta wiążąca w całość magnetyczna siła duszy narodu, ograniczająca dowolne działania człowieka, faktyczny decydent wytyczający przyszłość jako strażnik ukształtowanego modelu charakteru narodowego, utrudnia pozbywanie się negatywnych cech i skłonności z zachowań narodu. Obiektywny, naturalny stan rzeczy, w którym człowiek ograniczony w swym wolnym postępowaniu, stanowi ogniwo dla wszystkich, łączące przeszłość z przyszłością i przez swój związek krwi z rodzicami ma swój udział w biologicznym łańcuchu przodków, wszystkich pokoleń jest nie do zaakceptowania przez kosmopolityczno-lewicowych apologetów pozornej wolności, o czym świadczą ich jawne i ukryte destruktywne działania wobec narodów.

Uwięziony w osobie!

Człowiek nie jest wolnym ptakiem, jak się wydaje wszelkiej maści wolnościowcom, lecz wręcz przeciwnie, marionetką wprawioną w ruch przez niewidzialną rękę, aktorem i zarazem widzem toczących się wydarzeń na ziemskiej scenie. Mówi nawet o tym pojęcie „osoba” (persona) używane do określenia zewnętrznej istoty człowieka, a które w łacinie oznacza również postać z dramatu – maskę. Właśnie na tę maskę-osobę, zakrywającą autentyczność prawdziwego człowieka, zwrócił niedawno uwagę Benedykt XVI w warszawskiej katedrze. To, że osoba-maska, zewnętrzna powłoka zasłania tylko nicość upadłego człowieka, skłoniło nawet św. Pawła do napisania w liście do Rzymian (2,11), że: „u Boga nie ma względu na osobę”.

Upadły człowiek, karykatura człowieka boskiego, uwięziony w wytworzonej przez siebie personie (osobie) postępuje w życiu tak samo jak błazen i to właśnie jego „błazeństwo”, określane również w języku arabskim słowem maska, nie pozwala mu na osiągnięcie rzeczywistej wolności. Daremne jego wysiłki na drodze do uwolnienia opisuje stary mit o Prometeuszu symbolizujący upadłego człowieka, który wykorzystując boski ogień, boskiego ducha niezgodnie z wolą Boga, nadużywając boskiej wolności, boskich sił stwórczych do manipulowania boskim porządkiem, nie jest już w stanie osiągnąć prawdziwego, absolutnie boskiego wyzwolenia, na które wciąż z utęsknieniem czeka. Wytwarzając kulturę i sztukę człowiek tym samym oddzielił się od Stwórcy i przykuł do twardych skał wytworzonej przez siebie pozornej rzeczywistości, własnych, przemijających w czasie obrazów i wytworów. W opisie obrazującym pożeraną przez orła i ciągle odrastającą wątrobę Prometeusza przykutego do skał, mit daje odpowiedź, dlaczego upadły człowiek dąży tylko do pozornej, względnej, zewnętrznej wolności polegającej na chwilowych stanach psychicznych, na ciągłym usuwaniu stanów odczuwanych jako ograniczające, a nie do wolności prawdziwej, wewnętrznej, trwałej i absolutnej. Jeżeli przyjmiemy za wieloma religiami i koncepcjami, że wątroba jest siedzibą ludzkiego „ja”, „ludzkich pożądań”, tak jak serce siedzibą duszy ludzkiej, to właśnie ciągle odrastająca wątroba Prometeusza, egoistyczne „ja” upadłego człowieka, nie pozwala mu się wznieść do nad natury, przykuwając go łańcuchami swoich pożądań do twardych skał wytworzonej przez siebie nierzeczywistości i zagubionego w ciągłej pogoni za pozorną wolnością, prowadzi od jednego do drugiego zniewolenia. Ta pozorna wolność, za którą ugania się ludzkie „ja”, zawsze wszystko wyradza w egoizm. Do prawdziwej, wyższej wolności, niezależnej od ludzkich wyobrażeń, egoistyczne „ja” nigdy człowieka nie doprowadzi. A toczona przez nie od tysiącleci walka o wolność, o uwolnienie „pełnie swobód i praw”, rozwój na drodze kultury i humanizmu zazwyczaj prowadzi do przelewu krwi, nie zmienia go w jakikolwiek sposób strukturalnie i pozostaje ono w swej istocie zawsze takie samo, a wręcz utwierdza się wraz z „rozwojem cywilizacji” w istniejącym stanie.

Prawdziwa wolność!

Do prawdziwej wolności, za którą tęskni głębsza duchowa istota człowieka, a nie egoistyczne „ja”, dążące jedynie do uwolnienia się od tego wszystkiego, co aktualnie stoi mu na przeszkodzie, nie dochodzi się drogą przewrotów, przemian, modernizacji i rewolucji oraz w naszym czasie i przestrzeni. Wolność rzeczywista, pełna, ostateczna i jedyna znajduje się w innym, wyższym duchowym wymiarze. Drogę do niej wskazują wielkie systemy religijne. Ujmując rzecz skrótowo, polega ona na odrzuceniu dyktatu ziemskiego, przemijającego, egoistycznego „ja”, które od tej wolności odgradza, ukrzyżowaniu go na krzyżu codziennej, dobrowolnej służby na rzecz aspektu duchowego, przebudzeniu głębszej, duchowej, prawdziwej istoty człowieka, rozwiązaniu stopniowym jego imitacji, tj. istoty pozornej, osoby-maski, która rozwinęła się po upadku w miejsce prawdziwego, pierwotnego boskiego człowieka, uniemożliwiając mu tym samym dalsze swoje objawienie. Ta przemiana, ponowne narodziny, ale już nie z krwi i ciała, tylko z wody i ducha, to niezbędny warunek do wkroczenia w świat ducha, porządek niezdeterminowany przez zmysły, emocje, naturę, jak i wszelki ład społeczny. Człowiek tylko wówczas odzyskuje absolutną, prawdziwą wolność, gdy ponownie jednoczy się z boskim porządkiem, w którym już żył będąc nośnikiem obrazu Logosu, współdziałając z boskich procesach twórczych. Niezmierzona, doskonała, wieczna wolność jest życiem w boskiej wszechjedności, współdziałaniem w boskim wszechobjawieniu, urzeczywistnieniem się w harmonii z boskim porządkiem, rozpoznawaniem w nim samego siebie jako słowa Boga. Ale powrotu z czasoprzestrzeni, w której odnoszący wszystko do siebie człowiek jak mityczny Narcyz, zakochany w sobie, w swoim obrazie i stworzeniu, spożywa owoce z „drzewa poznania dobra i zła” do nieprzemijalnej formy objawienia, znoszącej wszelkie formy zniewolenia, mieszczącej się w jedności z Bogiem o własnych siłach, dokonać sam nie może. Dlatego Ojciec wysłał mu na pomoc Zbawiciela Swojego Syna, oczyszczającego na Boga otwarte serce, rozpalającego w wiecznej nieśmiertelnej duszy człowieka moc uśpionego w niej, na skutek grzechu pierworodnego, boskiego ducha. Człowiek dotknięty duchem prawdziwej już wyższej wolności zaczyna rozumieć, co wolność boska oznacza i wyzbywając się swojej maski w pełnym poświęceniu na rzecz innych, rodziny i narodu, rozpoznaje sens swej ziemskiej wędrówki przygotowującej go do pełnej wolności w jedności z Bogiem. W ten sposób powstaje pomost ku wolnemu życiu, wolności i boskiej miłości, mieszczących się we wszechobejmującej doskonałej z Bogiem jedności. W tej jedności znoszącej wszelkie zniewolenia tkwi potężna, niezniszczalna i wieczna siła. Zmierzając zatem do prawdziwej, a nie fałszywej wolności, budujmy w życiu nieegoistyczną jedność i harmonię z boskim stworzeniem, drugim człowiekiem, w swojej rodzinie i w swoim narodzie. Myśl Polska

Wierzę w Boga i Bogu jestem posłuszny a nie człowieczkowi!!
http://www.christusvincit-tv.pl/viewpage.php?page_id=1
http://gloria.tv/?user=48386&videos

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/