Coroczne świętowanie totalnej klęski bez szukania jego genezy – Powstanie Warszawskie

From: Ambroży Mejer
Date: August 2, 2015 9:18:04 AM PDT (CA)
Subject: Coroczne świętowanie totalnej klęski bez szukania jego genezy – Powstanie Warszawskie

Jesteśmy corocznie świadkami wątpliwej apoteozy, czegoś co racjonalnie normalny człowiek odżegnuje się od swego udziału w toku zdarzeń przekreślający kierowania się mądrością postępowania, aby nie zniszczyć co jest dobre, a co najważniejsze, aby siebie nie zabić bez szans ocalenia i sukcesu. Słyszy się teraz w propagandzie, „że był to triumf ducha nad materią”, albo co było we wczorajszej (1.VIII.2015r.) w TVP1 debacie, młody (przypominający niemal licealistę) dr filozofii, czy socjologii, jako niewątpliwy „autorytet” w rozmowie z dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego porównując do zbrojnego powstania mieszkańców Paryża w 1944 r., jako rzekoma analogia, stwierdził odkrywczo, że gdyby decydenci, czy mieszkańcy, uczestnicy tych wydarzeń w Warszawie wiedzieli, jaki będzie tego tragiczny koniec, to na pewno powstanie by nie wybuchło. Nic się nie mówi, ani słowem, jakie było tło politycznej sytuacji podjęcia tych działań. A przede wszystkim, kto za tym stał? Ano właśnie, co najważniejsze jest pomijane – to cecha propagandy manipulacji. Zastępuje się rozum polityczną propagandą pod bieżącą tego potrzebę. A jak było?
Wykorzystuję, co poniżej list sprzed 2 lat (2013) kierowany do bliskich znajomych, Przyjaciół w refleksji nad tym corocznym nagłaśnianym zagadnieniem – jak było?
Antologia powstań – kult pięknych klęsk – o co chodzi?
Powstanie Warszawskie Nagłaśniana jest codziennie w informacji kontynuacja tragicznej godziny „W” – czas narodowej katastrofy, przypomnienia i świętowanie klęski – m.in. w pierwszych dnia sierpnia ’44 na Woli wymordowano już na początku 50-60 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy, słowem masakra. Sprawców nie osądzono, nigdy ich też nie szukano, ani nie dociekano ich przyczyn i motywacji. Przykryciem są patetyczne idee „narodowej” potrzeby dla niepodległości, mocno krwią okupionej „daniny” bez której Polski miało by rzekomo nie być. Ten ton wypowiedzi jest we wszystkich mediach jednakowy, tak z „prawej” i z „lewej” w tym i w r. „Maryja”, niby nie było wyjścia, jak tylko dać się Polakom zabić, jako upust potrzebnej krwi „Bez umiaru”. Propaganda prześciga się w ich podnoszeniu nawołując do powagi chwili, a zarazem reklamując jazgot na woodstock J. Owsiaka bez cienia uwagi o niestosowności i profanacji “powagi” czasu (w PS). Wysuwają się “autorytety” dla propagandy smutku – jakże „patriotyczne”. Analogia tych wydarzeń do powstania styczniowego jest oczywista – Jak ? – poprzez zakulisowe konspiracyjne działanie określonego środowiska dla wywołania krwawego rejwachu z werdyktem bez szans osiągnięcia stawianych sobie dla naszego narodu celu. Główny osiągnięty cel był misternie ukryty wbrew co było nagłośnione, aż do obecnej chwili, co trwa permanentnie, nie przypadkowo jak dotąd nieprzerwanie.
Kieruję te refleksje dla rozsądnych, – dla podania dalej – którzy nieco więcej są odporni na publiczne manipulacje do bólu z premedytacją tragiczne w błędach politycznych założeń. Ale może warto przybliżyć sobie co w załączeniu – kalendarium powstania warszawskiego.
Bardzo trafnie ten narodowy charakter określił narodowy emigrant śp. dr Stanisław Kozanecki w publikacji „Bez umiaru” – o to jego sekwencja: Ostatnim jakże tragicznym przykładem była decyzja naszych władz osiadłych w Londynie wywołania powstania w Warszawie w roku 1944-ym, w którym zginęła, obok masy cywilnych mieszkańców, patriotyczna elita narodu.
Brak umiaru, logiki, tendencja do  skrajności, trzymanie się zasady “wszystko albo nic”, przeskoki z nadmiaru miłości do istnej nienawiści, przeskok z jakiegoś niesamowitego wysiłku woli czy mięśni do gnuśności, nadmierne zaufanie do własnego “ego” z brakiem należytej dozy szacunku do Drugiego, to wszystko wtargnęło z biegiem wieków w nasz charakter narodowy i ….
1 sierpnia, godzina 17:00 to czas specyficzny. W całej Polsce słyszymy syreny, wielu z nas staje na baczność, aby oddać cześć bohaterom, którzy walczyli w Warszawie w 1944 roku. Cały kraj zastyga na pewien czas i pogrąża się w zadumie. Powstanie Warszawskie wbiło się w naszą narodową pamięć jako legenda, coś z czego mielibyśmy być dumni. Czy naprawdę na takiej tradycji powinniśmy budować swoją tożsamość?…
Więcej na stronie: http://www.mysl.pl/?m=6&art_id=1755&more=more
Do podstawowych obowiązków gen. Bora należało sprawdzenie wiarygodności rzekomego meldunku płk Chruściela i jeżeli faktycznie by został potwierdzony, to i tak zgodnie z wcześniejszymi planami i ustaleniami sztabowymi nie spełnione były warunki do wydania rozkazu o rozpoczęciu powstania. Głównym sygnałem tutaj miało być rozpoczęcie manewru okrążającego przez armię radziecką Warszawy oraz wycofywanie się z niej niemieckich wojsk liniowych. Z meldunku płk nie wynikało, że rozpoczął się manewr okrążający Warszawę. Sam gen. Bór wcześniej uważał, że walki należy rozpocząć, gdy Niemcy będą opuszczać Śródmieście. Brak cierpliwości i określone nastawienie polityczne zwłaszcza gen. Pełczyńskiego i Okulickiego, zagorzałych zwolenników jak najszybszego rozpoczęcia akcji zbrojnej, doprowadzi, że ….
„Od strony politycznej sprawa była szczególnie skomplikowana, gdyż dla polskiego rządu w Londynie Związek Radziecki w tym czasie nie był sojusznikiem i właśnie przeciwko niemu skierowane było politycznie powstanie. Nasuwa się pytanie, czy uznając kogoś za przeciwnika, a nawet i wroga, przy skomplikowaniu się sytuacji na warszawskim odcinku frontu, należało oczekiwać na pomoc z tej strony i dopatrywać się w jej braku perfidii i głównej przyczyny klęski? Ten aspekt zagadnienia będzie oczywiście wykorzystywany po dziś dzień w prowadzonej propagandzie antyrosyjskiej zwłaszcza przez orientację pro-piłsudczykowską odpowiedzialną za wybuch powstania.  /…/
Rano 30 lipca właśnie w tym samym dniu – podaje Jan Nowak-Jeziorański – kiedy ostatecznie zameldowałem się Borowi, wpadł na melinę… kolega z akcji ,,N” pseudonim Wolf i załamując ręce wykrzykiwał ,,Co oni robią. Przecież w obecnej sytuacji to jest szaleństwo”. Łączniczka, która mnie wiozła na spotkanie z komendantem AK, mówiła po drodze: W panu ostatnia nadzieja. Może Pan ich przekona, może pan im wyperswaduje, żeby tego nie robili. /…/
Więcej treści w załączeniu – dla cierpliwych, wymagających od siebie więcej woli myśli i wysiłku poznania, nawet, gdy inni tego nie wymagają.
Ale, o co tu chodzi?
– patrz: Imperium zła http://pl.gloria.tv/?media=334031
PS Jak było i jest – wbrew propagandzie – w tym czasie u J. Owsiaka na Woodstock:  http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=9206&Itemid=56
http://kefir2010.wordpress.com/2013/08/01/alkohol-narkotyki-seks-i-przystanek-woodstock/

PRZECIWNICY KULTU SPRAWCÓW PW

65R. – Powstanie Warszawskie 1-4

Wobec fety powstania – R. Dmowski

Powstanie Warszawskie – fetysz zwycięstwa

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/