[dyskusja] Chicago: 71. rocznica powstania Brygady Świętokrzyskiej

PB: Jest granica wytrzymałości na odporność katolactfa na racjonalność. Zawsze traktowałem ich normalnie, ale od czasu ich ciągłej nagonki i objawów zdebilenia religiozno-scyropolskiego już dalej nie mogłem, tym bardziej że widziałem, jakie szkody robią Polskiej Racji Stanu. Pralnia przelewa się od brudów, w większości katolactfa. Fakt życiowy, nie będę brał kursów dyplomacji dla tego chłamu. W działaniach przeciw mnie prześcignęli mosiadziaków!

Pyrek: Kto jest najpierw katolikiem a dopiero później Polakiem to jego sprawa. Religia katolicka jest prawa i sprawom polskim nie powinna kolidować.
Żydomasonów w szeregach kk nie należy identyfikować jako przedstawicieli tej wiary bo po to oni w szeregi tego kościoła weszli aby go zniszczyć.
Ludzi którzy mają dobre intencje a są okłamywani nie należy równać np z powyższymi. Słusznie należy szerzyć prawdę że np Kalkstein był katolikiem na pokaz i co roku urządzał Chanukę w pałacu.
Do różnych nawiedzonych należy mieć dystans i jeżeli nam bezpośrednio nie zagrażają to nie przejmować się nimi.
Prawdę należy pokazywać, jednak nazywanie np ciemnotą nie jest dobrym kierunkiem. Sami nie wiemy wszystkiego, a pokora to wskazany przymiot.
Ogólnie dziękuję za informacje, rozpisywać się nie będę bo uciążliwe jest dla mnie przebywanie w domu z racji prześladowania mnie bronią mikrofalową.

Andrzej Szubert:  Panie Pyrek, Katolactfo to nie inwektywa a adekwatna dla wielu (zdecydowanej większości) gorliwych katolików nazwa. Jak nazwać człowieka który powiedział:
„Jako katolik rzymski Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”
Co powiedzieć o katolikach którzy napisali:
“…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki…”
A co powiedzieć o katoliku, który wypisuje idiotyzmy, że Adam i Ewa w raju gadali po polsku? A co o tych którzy co chwilę nawolują do obrony kościoła? A przecież przedstawiciele episkopatu brali udział w żydowskim spisku w Magdalence, kk brał udział w ramach złodziejskiej komisji majątkowej w szabrowaniu majątku narodowego. I pasożytuje na owieczkach i na państwie. Co powiedzieć o katolikach uprawiających kult kolesia Brzezińskiego, JP nr 2, który pchał Polskę w łapska żydowskie? I co powiedzieć o katolikach walczących pomiędzy sobą o to, którzy z nich są “prawdziwymi katolikami” – przed- czy posoborowi? I co myśleć o milionach katolików, którzy ogłupieni wierzą, że Kalkstein to polski patriota? Czy oni zasługują na szacunek? I na inną nazwę? Okupant co chwilę zaciąga ich na fałszywe barykady. I oni jak bezmyślne bydło dają się na nie zaciągać. I walczą o krzyże, wiarę, kościół. A Polska ginie…
A już złość mnie ogarnia, gdy słyszę brednie o “ogromnych zasługach kościoła dla Polski” i że katolicyzm to najwyższa forma polskości i patriotyzmu. Nigdy nikomu nie zabraniałem i nie zabraniam wierzyć w żydowskich idoli, mam wielu znajomych katolików, ale załganą propagandę zaczadzonego katolactfa demaskuję obnażając jej oszustwa i łgarstwa. I nie zamierzam tego zaprzestać. Prawda nas wyzwoli – czyż nie?

Co do inwektyw – kilka miesięcy temu poinformowała mnie pewna osoba (jeśli Pan chce podam Panu jej adres mailowy), podrzuciła nawet linki, o “dyskusji” na mój temat na blogu katodebila Maruchy. Niczym tej dyskusji nie sprowokowałem, bo nie zaglądam tam od lat. Pod moim adresem padały różne wyzwiska, np. żydowski chuj, kurwa itp. W porównaniu z tymi wyzwiskami katolactwo to wręcz pochlebstwo.

Nie przeczę, że zdarzali się Polacy, katolicy odbijający się od bezmyślnego stada owieczek. Ale aż tak wielu ich nie było. Ponadto jeśli oni sami utrwalali u innych katolików stereotypy Polaka-katolika i chcieli Polskę przykutą łańcuchem do Watykanu –  już to samo niwelowało ich “wybitność”. Bo Polska ma być Polską a nie kościelną prowincją Watykanu, a Polak ma być Polakiem – a nie duchowym Żydem.
Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)” http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html
Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)” http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9128/ja-tez-jestem-zydem-duchowym
Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html

Utrwalenie nienawiści do Rosji było celem pośrednim a końcowym odzyskanie niepodległości… Utrwalanie rusofobii było bezsensowne. Do dzisiaj odbija się nam czkawką. A droga do niepodległości za pośrednictwem takich powstań była ślepą uliczką. Jeszcze kilka takich “zrywów” i zabrakłoby Polaków.
Przed zaborami istniała wielonmarodowa Rzeczypospolita. Polacy stanowili w niej mniejszość (mniej niż 50 %).
Car głupi rzeczywiście nie był. I dlatego pozwolił Wielopolskiemu na reformy i liberalizację. Niestety to nie pasowało “patriotom” i woleli rzekę wylanej krwi, represje i nasiloną rusyfikację.
Rodziewiczówna, gdyby powstania styczniowego zaślepieńcy nie wywołali, miałaby zgoła inne dzieciństwo i młodość. Car brutalnie stłumił powstanie, narzucił represje i ostrą rusyfikację. Ale czy władze przedrozbiorowej Rzeczypospolitej inaczej traktowały powstania chłopskie czy kozackie?
Wcześniej już o tym wspominałem – są sytuacje kiedy walka jest obowiązkiem. Ale wtedy – w 1863 roku takiej sytuacji nie było. A powstanie zamiast przybliżyć wolność co najwyżej ją oddalało. Bo im mniej Polaków było, im byli biedniejsi, tym trudniej było im pokonać rosnący w siłę carat.

Nie zgodzę się że Polskę mieli w nosie i że chodziło głównie wykrwawienie Wermachtu i Armii Czerwonej… Nie zrozumiał mnie Pan. Mieli Polskę w nosie w tym sensie, że było im kompletnie obojętne co III Rzesza zrobi z Polakami. Nie mieli najmniejszego zamiaru Polsce pomagać. A czy Polska była “równorządnym celem”? Oczywiście że chcieli ją podbić. Co zrobili ostatecznie w 1989 roku. Tyle że polska gospodarka była dużo słabsza niż niemiecka a tym bardziej Polska nie posiadała tylu naturalnych “skarbów” co ZSRR. I to właśnie niemiecka gospodarka i skarby Syberii były ich upragnionym łupem.
Ponadto już przed wojną żydo-banksterzy snuli dalekosiężne plany stopniowej likwidacji w Europie państw narodowych jako etap realizacji planów ich światowego państwa. Już wtedy zapewne mieli zarysy przyszłej powojennej jewrounii. Do niej potrzebowali podbitych Niemiec, które dla jewrounii są jednak ważniejsze niż Polska. Nie tylko ze względów gospodarczych. Mieszkańców Niemiec jest dwa razy więcej.
III rzesza nie zabiegała o sojusz wojskowy z Polską. Ale to władze sanacyjne, znając plany żydo-zachodu powinny szukać sojusznika w jednym z sąsiadów. Gdyby sanacja sama zaproponowała Hitlerowi sojusz przeciwko ZSRR myślę, że na to by przystał. Od przedwojennej wschodniej granicy RP miałby bliżej do Moskwy. I miałby więcej wojska.
Cena gazu jest taka, jaką “wytargowali” przedstawiciele okupanta. Wielokrotnie słyszałem o tym, że nawet Rosjanie byli zdziwieni. Oni nie stawiali takich wygórowanych żądań. Ale “polska” strona chciała płacić tak dużo. Rosjanie byli zaskoczeni, ale zgodzili się. Jeśli kontrahent chce tyle płacić – czemu nie. Ponadto – co jest dla mnie raczej pewne – gdyby Polska nie była wrogiem Rosji moglibyśmy mieć gaz dużo tańszy.
A to, że Żydzi stracili pełnię władzy w ZSRR zawdzięczamy Rosjanom. To Żukow i rosyjskie wojsko rozwalili po śmierci Stalina garnizony żydo-NKWD i zlikwidowali Berię.

Pyrek: Panie Szubert stosowanie inwektyw wobec “katolactfa” świadczy o złej woli. Proszę pamiętać że zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Nie sami żyjemy na tym świecie i chcą nie chcąc musimy się starać dogadać. Wielu wybitnych polaków było katolikami i nie należy winić tu religii a poszczególnych ludzi.
Podobnie nie sama komuna była zła a konkretni “ludzie”.
Pisze Pan o celach jaki im przyświecał. […] Mądrzej jest poczekać, aż mur zmurszeje i padnie pod naporem wiatru.
Utrwalenie nienawiści do Rosji było celem pośrednim a końcowym odzyskanie niepodległości, bo w końcu Polska istniała przed zaborami.
Pisze Pan: Oni mogli dalej żyć, uczyć się, pracować, zakładać rodziny, płodzić potomstwo, budować siłę gospodarczą i powiększać zamożność polskich mieszkańców zaboru rosyjskiego“. Z tego co mi wiadomo było to bardzo utrudnione, car nie był na tyle głupi aby pozwalać na rozwój który zbyto by zagrażał. Odsyłam do lektury Maria Rodziewiczówna “Barcikowscy”

Kompleks jot – żydo-banksterzy – mieli Polskę w nosie. […] Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Nie zgodzę się że Polskę mieli w nosie i że chodziło głównie wykrwawienie Wermachtu i Armii Czerwonej, myślę że Polacy byli równorzędnym celem. Sam Pan zresztą pisze że odmawiali nam kredytów i “rzucili nas na pożarcie”. A nie wiadomo mi specjalnie o staraniach ze strony III Rzeszy abyśmy razem uderzyli na ZSRR, zamiast tego o wspomnianym wcześniej ultimatum w sprawie Gdańska, likwidacji polskiej inteligencji.
To że w wielu dziedzinach było dobrze za PRL zawdzięczamy temu że żydzi stracili pełnie władzy w ZSRR, gdyby nie to podejrzewam że było by znacznie gorzej. http://aferyprawa.eu/Artykuly/BEZ-STRACHU-Albin-Siwak-Taka-jest-PRAWDZIWA-HISTORIA-KOMUNISTYCZNEJ-Rosji
Oczywiście zgodzę się że nie należy szukać wroga w obecnej Rosji i jest to potencjalnie bardziej wiarygodny partner od zachodu. Nawet wysoka cena gazu nie jest to politycznie duża cena.
Głównym problemem naszym jest to że w Polsce wciąż nie rządzą Polacy a kompleks jot za pomocą Chazarów.

Andrzej Szubert do Pyrek: Może się Pan nie stara, ale to czasem Panu wychodzi bo np. wypowiada się Pan obraźliwie o katolikach, zarzuca im Pan m.in. nienawiść a sam Pan daje wyraz podobnych uczuć względem nich. I nie chodzi mi tu o to kto ma racje. Nie ponoszę odpowiedzialności za emocjonalne reakcje moich adwersarzy. Co do katolicyzmu…Demaskuję go (jego antypolskość, antysłowiańskość), demaskuję zaślepienie gorliwych katolików. Robię to bez nienawiści. Owszem, nie cierpię katolactfa za jego ciemnotę, głupotę i wybitną szkodliwość dla Polski i polskiej racji stanu, ale kierowany jestem nie nienawiścią a realistyczną oceną ogromnej szkodliwości katolicyzmu. To katolicy mnie nienawidzą i własną nienawiść projektują na mnie i mi przypisują.

“Moim zdaniem Pan to zbytnio upraszcza. To nie jest takie proste poddać się gdy w działaniach wojennych giną twoi bliscy i znajomi. Wróg do nas strzela, zrzuca bomby czyli chce nas zabić. Skąd ludzie mają wiedzieć że po prostu nie zostaną wymordowani jak złożą broń. Zresztą wiadomo że pierwsza do obozów koncentracyjnych trafiła polska inteligencja, jak również wiadomo że Niemcy mieli w planach wyczyszczenie tych ziem z nas ale chcieli to rozłożyć w czasie.” Wiem, że nie jest łatwo się poddać, gdy giną bliscy, ale kontynuowanie działań wojennych powodowało, że niepotrzebnie Polacy ginęli dalej. Zwłaszcza ludność cywilna. A szansa na pokonanie wrogów była zerowa. Wielu z tych Polaków, którzy zginęli w wojnie obronnej po 17 września miało przynajmniej teoretyczne szanse na doczekanie końca wojny. Niestety zginęli niepotrzebnie już na jej początku. Naród to przede wszystkim żywi ludzie. Wojen na polskich ziemiach było w przeszłości wiele. I wszystkie kiedyś się kończyły. Im więcej po nich pozostawało żywych Polaków tym lepiej było dla Polski. Nierozważne szafowanie krwią Polaków nie jest “patriotyzmem”.

“W tym wypadku nie mam jednoznacznego zdania, bo rozumiem że celem jaki im przyświecał. Nie chcieli być częścią Rosji a chcieli mieć własny kraj o nazwie Polska, pomimo tych ofiar. Wybór naszych przodków że nie stanowimy dziś tak jak inne narody części Rosji. A co przyniesie przyszłość tak jak wspomniałem nie specjalnie jest nam wiadomo.” Pisze Pan o celach jaki im przyświecał. Ale w tym przypadku jedynym ich celem było utrwalenie nienawiści do Rosji za cenę “wylania rzeki polskiej krwi”. Przy czym owi “patrioci” nie mielli najmniejszej wątpliwości, że powstanie krwawo stłumione upadnie. “Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu, iż dla stłumienia naszego ruchu, Rossya nietylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszoną wylać rzekę krwi polskiej; – ta zaś rzeka, stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najezdcami naszego kraju;” https://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/ 

Po co posyłali na rzeź dziesiątki tys. Polaków? Oni mogli dalej żyć, uczyć się, pracować, zakładać rodziny, płodzić potomstwo, budować siłę gospodarczą i powiększać zamożność polskich mieszkańców zaboru rosyjskiego – co byłoby niezwykle korzystne w 1918 r. A tak u progu niepodległości panowały na polskich ziemiach zaboru rosyjskiego bieda, zacofanie i analfabetyzm. Romantyzm jest piękny i bardziej ponętny niż pozytywizm i praca organiczna. Ale przynosił Polsce jedynie zniszczenia, klęski i rzeki wylanej polskiej krwi. Walenie głową w mur kończy się zawsze rozbiciem głowy. Mądrzej jest poczekać, aż mur zmurszeje i padnie pod naporem wiatru.

“Racja że powstanie Wielkopolskie za mało jest doceniane. Pewnie przygotowywano się do niego tak jak do innych powstań zbrojąc w miarę możliwości. Ale z tego co gdzieś zaczytałem sam wybuch nastąpił spontanicznie na fali represji niemieckiej na ludności cywilnej, a powstanie się stopniowo rozszerzało.” Powstanie Wielkopolskie wcale nie wybuchło “spontanicznie”. Wielkopolanie zbroili się, organizowali i czeka na właściwy moment, na “iskrę” która zapali lont. Iskrą okazał się przyjazd Paderewskigo do Poznania. Tysiące Polaków wyszło go powitać. Przy okazji dogadali się, a następnego dnia w zorganizowany sposób zaczęli walkę. Inne znane powstania nie były tak dobrze przygotowane. W lipcu 44 zamiast z lasu ściągać broń do Warszawy z Warszawy do lasów wysłano prawie tysiąc pm-ów i dużą ilość amunicji . Był to oczywisty sabotaż i pchanie AK-owców z gołymi rękami na śmierć. Powstanie styczniowe było gorzej przygotowane, powstańcy słabo uzbrojeni, trwały tarcia pomiędzy “białymi” a “czerwonymi” a wybuch powstania został przyspieszony wobec ogłoszenia przez Wielopolskiego “branki”.
Powstanie listopadowe także było gorzej przygotowane. Jedynym plusem powstańców było zaskoczenie Rosjan, dzięki czemu powstańcy zdobyli arsenał. Ale mieszczanie, nawet uzbrojeni, nie mają szans na pokonanie zawodowej armii. Spiskowcy podchorążowiec nie chcieli pamiętać o tym, że 20 lat wcześniej Korsykanin mający sześćsettysięczną świetnie uzbrojoną i wyszkoloną armię upokorzony wycofał się z Rosji. Ponad 500 000 jego żołnierzy do domów nie wróciło. Walcząc z Rosją należy pamiętać o tym, że jej “sprzymierzeńcem” są ogromne przestrzenie, mrozy, głód itp. Młodzi, naiwni, zapaleni podchorążowie wierzyli jednak, że oni mimo to jakoś tam zwyciężą. Jak się to skończyło – wiemy.

“Mi się jednak wydaje że kompleks jot rozgrywający te wydarzenia nie przewidział dla Polski roli partnera dla Niemiec przeciw ZSRR i odwrotnie. Mało prawdopodobne było aby chcieli takiego sojuszu bo dawali by nam korzystniejsze warunki.” Kompleks jot – żydo-banksterzy – mieli Polskę w nosie. Spisali ją na straty. Chcieli wykrwawienia Wermachtu i Armii Czerwonej na stepach pod Uralem i Kaukazem. Bo wtedy mogliby zająć udrzając od zachodu po kolei Berlin, Warszawę , Moskwę i całe ZSRR – po Pacyfik. To było ich marzeniem.
Myślę, że sojusz Polski z III Rzeszą byłby im nawet na rękę – połączone siły zbrojne żydo-hitlerowców i Polski łacniej zadałyby cięższe straty Stalinowi i mogłyby rzeczywiście podejść pod Ural. Natomiast sojusz Polski z ZSRR był im wybitnie nie na rękę. Bitność polskiego wojska plus liczebność i ubrojenie Armii Czerwonej byłyby dla Wehrmachtu zbyt twardym orzechem do zgryzienia. Sojusz Polski z III Rzeszą zostałby ponadto po wojnie przez żydowską propagandę bez skrupułów wykorzystany – mieliby świetny “dowód” na polski “antysemityzm” – Polacy kolaborantem i sojusznikiem Hitlera. W scenariuszu zakładającym sojusz Polski z III Rzeszą, Polska “wyzwolona” po wojnie przez zachodnich “aliantów” zostałaby totalnie zgnojona przez zachodnie żydostwo. Polaków wywłaszczono by ze wszystkiego, nawet z ziemi w ramach “odszkodowań” za “polskie zbrodnie” na Żydach. Nigdy nie powstałyby pod kuratelą zachodnich “aliantów” na terenie Polski huty, stocznie, przemysł ciężki itp. Powinniśmy być w sumie zadowoleni, że wyzwolenie Polski spod żydo-hitlerowskiej okupacji przyszło od wschodu. Mimo zbrodni i terroru żydo-komuny. Wiem, że zginęło z jej łapsk kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Ale miliony innych przez 45 lat żyło bez widma bezrobocia. A przyrost naturalny był w tym okresie największy w tysiącletniej historii Polski. Pod “okupacją” sowiecką w latach 1944 – 1989 liczba ludności wzrosła o 60 % – z 24 do 38 milionów. Tak szybko  Polaków nigdy nie przybywało. Obecnie od 26 lat nas nie przybywa, a w “wolnej” Polsce Polacy zostali wywłaszczeni już z prawie wszystkiego. I nie mamy gwaranta przynależności do Polski Ziem Zachodnich. ZSRR takim gwarantem był.
Zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Przypomnę jeszcze znaleziony gdzieś w internecie komentarz nieznanej mi osoby: Projekt rozbioru Polski narodził się po wybuchu wojny rosyjsko-tureckiej w 1768 w głowie kanclerza austriackiego Kaunitza. Rozbiorów Polski dokonali nie Rosjanie a trzech niemieckich monarchów: król Prus Fryderyk II, cesarzowa Austrii Maria Teresa i Niemka ze Szczecina Zofia Anhalt-Zerbst (Katarzyna II, która nie umiała słowa po rosyjsku). To żywioł niemiecki, nie Rosjanie, zniszczył wtedy Polskę. Teraz też.
W Warszawie car założył i zbudował Uniwersytet Warszawski i Politechnikę Warszawską ( tak, te budynki pochodzą z czasów caratu) aby Polacy mogli się kształcić. Niemcy budowali w Polsce tylko obozy zagłady, a polskich profesorów wyłapywali i eksterminowali, byliśmy dla nich untermensch’e ; podobnie robili banderowcy którzy tez mordowali razem z Niemcami polskich profesorów m.in. Tadeusza Boy-Żeleńskiego we Lwowie. Sowieci gdy zajeli Lwów pozwolili mu nauczać i publikować po polsku.
Gdyby Rosjanie w 1944 roku zatrzymali się na Zbruczu i Niemenie, szaulisi i banderowcy dorżnęli by Nas aż za Kraków a dalej był Oświęcim, gdzie Niemcy spalili by Nas zaraz po Żydach i żadne AK (ilu Polaków oni uratowali ? ilu Niemców zabili ?), żaden Zachód by Nas nie obronił.
W 45 roku gdy Rosjanie i Polacy zdobywali Reichstag i Kancelarie Rzeszy bronili go nie Niemcy ale ponad 800 francuskich esesmanów z liczącej 7300 ludzi Brygady Grenadierów SS (1 francuska) „Charlemagne”. Od Churchilla Anders usłyszał tylko: „Może Pan zabierać swoich żołnierzy, nie jesteście Nam już potrzebni..”

Po II wojnie, tylko dzięki Rosji uzyskaliśmy b. dobre granice bez mniejszości narodowych (to olbrzymia zaleta dla państwa) z olbrzymią linią brzegową; przez 45 lat sprzedawali nam ropę i gaz po b. preferencyjnych cenach, mogliśmy odbudować kraj i stworzyć kilka gałęzi polskiego przemysłu (tysiące nowych, polskich zakładów przemysłowych), biologicznie przybyło nas kilkanaście milionów. Było to odrodzenie nacji, nie eksterminacja.
W Ameryce z wielkich milionowych plemion Indian, zostało dziś kilku, których w cyrku pokazują, albo siedzą w rezerwatach po kilkaset szt. Rozpili i wystrzelali te dzielne plemiona Indiańskie, a potem Hollywood robił o tym jeszcze filmy, żeby jeszcze na ich tragedii kasy dorobić. Ameryka ma w najnowszej historii (nowożytnej historii) kilkaset lat niewolnictwa murzynów i ich strasznego wyzysku, a jeszcze w 60-tych latach panowała tam usankcjonowana segregacja rasowa. USA, Kanada i Ukraina nie podpisały niedawną (sprzed miesiąca) ustawę antyfaszystowską zgłoszona w ONZ. Członkowie SS (von Braun i inni) zamiast być osądzeni tworzyli amerykański program rakietowy.
Kilka lat temu USA wyciągnęły na forum polityki europejskiej i finansują najbardziej bestialską i nieludzka formę faszyzmu – banderyzm, nie licząc się zupełnie z odczuciami i historią innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej: Polaków, Rosjan, Czechów, Słowaków, Białorusinów, dla których ta ideologia jednoznacznie jest związaną z ludobójstwem i eksterminacją w czystej postaci.
To nie Rosja pchała się na Zachód, to Zachód zawsze chciał zniszczyć Rosję. Wielonarodowe armie Napoleona i Hitlera szły na Moskwę. To nie sam Hitler i Niemcy szli na Rosję, to szła cala Europa; były w tej armii dywizje rumuńskie, węgierskie bułgarskie, włoskie byli esesmani Francuzi, Hiszpanie, nawet Szwedzi; jedynie Serbowie, Grecy i Polacy, nie mieli swoich jednostek w armii Hitlera (choć było tam kilkanaście tys. Polaków, Ślązaków w większości, siłą wcielonych do Wermachtu). I to nie była wojna o terytorium tylko, to była wojna aby zniszczyć całkowicie ten dzielny naród i jego państwo. Nie udało im się to. I teraz tez się nie uda.

Opublikowałem go u siebie w PS: https://opolczykpl.wordpress.com/2015/06/11/z-okazji-dnia-rosji-wszystkim-rosjanom-oraz-wszystkim-narodom-zamieszkujacym-federacje-rosyjska-wszystkiego-najlepszego/
Przypomnę jeszcze moje własne słowa:
“To co teraz powiem, wzburzy zapewne niejednego patriotę i wszystkich tzw. „patiotów” – uważam, że położenie geopolityczne naszego kraju sprawia, że nie jest możliwe odzyskanie w chwili obecnej w pełni suwerennej politycznie i militarnie Polski. Wprawdzie Rosja byłaby w stanie zaakceptować Polskę suwerenną, nawet niekoniecznie prorosyjską. Rosja zaakceptowałaby także Polskę neutralną, która odgradzałaby Rosję od bandyckiego NATO. Natomiast bandycki żydo-zachód na neutralną choćby Polskę nigdy się nie zgodzi. Już dla Watykanu Rzeczypospolita była kordonem odgradzającym prawosławną Rosję od „łacińskiej” Europy. Utworzone po I wojnie św. niektóre kraje Europy środkowo-wschodniej służyły zachodowi jako „kordon sanitarny” odgradzający żydobolszewicką ZSRR od Europy zachodniej. Gdyby nie padł carat kilku z tych państw (Litwy, Łotwy, Estonii) prawdopodobnie by nie było. II RP była najważniejszym ogniwem owego „kordonu”. Dwadzieścia lat później II RP żydo-banksterski zachód oddał III Rzeszy na pożarcie:

„Krytycy postawy Anglii i Francji w 1939 r. zwykli ignorować sabotowanie kredytów dla Polski przez rząd Anglii – i to nie tylko angielskich kredytów – ale i francuskich (przy jednoczesnym hojnym kredytowaniu zbrojeń III Rzeszy!). Zwykli również ignorować taki drobiazg, jak planowe niepoinformowanie przez „aliantów” polskiego wywiadu o tajnym protokole dodatkowym do paktu Ribbentrop – Mołotow,”
http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/09/04/abbeville1939-a-wojna-obronna-ii-rp-zdrada-czy-realizm/

Zachodni „sojusznicy” zdradzili nas przed wrześniem 39, zdradzili we wrześniu 39, a później w Jałcie wydali Polskę na łaskę i niełaskę Stalina. Od 1989 roku ponownie jesteśmy „sojusznikiem” żydo-zachodu. Rola jaką nam przypisano jest oczywista – mamy szczuć i pluć na Rosję, mamy wspierać antyrosyjskie prowokacje, mamy pomagać w żydo-banksterskich wojnach i okupacjach. Jesteśmy parobkiem żydo-zachodu. I miliony „patriotów” godzi się na to tylko dlatego, że w ich oczach bandyckie NATO chroni nas przed Rosją. Mimo że Rosja wcale nam nie zagraża. A wręcz przeciwnie – Rosja mogłaby nawet pomóc nam odzyskać niepodległość. Ignorowane jest przez „patriotów” także to, że w razie wojny Rosji z zachodem Polska będzie strefą śmierci. Obrona NATO skoncentrowana będzie na linii Odry. Polskę znów bandycki zachód poświęci w obronie własnego tyłka. Podobnie było w czasach zimnej wojny, gdy w Polskę były wymierzone USraelskie głowice atomowe a zdrajca płatny agent Kukliński (dla wielu „patriotów” wielki „patriota”) dostarczał CIA dokładniejsze namiary na cele na terenie Polski do zniszczenia ich usraelskimi głowicami atomowymi.

Sojusz z Rosją jest ratunkiem dla Polski. Inaczej zawsze Polska będzie parobkiem żydo-zachodu. Przeszkodą na drodze do takiego sojuszu jest nadal rozpowszechniona wśród tzw. „patriotów” rusofobia. Wiem, jak trudno jest od niej się uwolnić. Sam byłem do 2010 roku fanatycznym chorobliwym rusofobem. A jednak wyleczyłem się z tego obłędu. Wystarczyło do tego zapoznanie się z prawdziwymi faktami dotyczącymi stosunków polsko-rosyjskich, odrzucenie załganej antyrosyjskiej propagandy i uświadomienie sobie kto i dlaczego szczuje nas na Rosję.”

Chory fałszywy szkodliwy antypolski „patriotyzm”…

PB do Pyrek: Mi się jednak wydaje że kompleks jot rozgrywający te wydarzenia nie przewidział dla Polski roli partnera dla Niemiec przeciw ZSRR i odwrotnie. Mało prawdopodobne było aby chcieli takiego sojuszu bo dawali by nam korzystniejsze warunki.

Wg mnie kompleks jot wymanewrowałby jakikolwiek układ na szkodę Polakom, bo jednym z celów ich II wojny przeciw gojom było dobijanie polskiego narodu i państwowości. Nie przypadkiem, syjo-hitlerowcy i żydo-sowieci zawarli układ o eksterminacji elit Polski. Nie przypadkiem też, w obu wojnach światowych sruli, Polacy należeli do narodów o największych stratach ludności. Inna rzecz, że straty te mogłyby być mniejsze, gdyby nie zrywy z marszu jak Powstanie Warszawskie.

Z drugiej strony, wywalczenie suwerenności po II wś. pasowało do planów jot obalania imperiów i tworzenia państw narodowych, żeby z kolei je rozmyć w jewrounii w preludium do NWO.

Może powinniśmy zastanowić się tu, czy są alternatywy do beznadziejnej walki zbrojnej i jakie.

Pyrek: Nigdy nie staram się denerwować adwersarzy. Może się Pan nie stara, ale to czasem Panu wychodzi bo np. wypowiada się Pan obraźliwie o katolikach, zarzuca im Pan m.in. nienawiść a sam Pan daje wyraz podobnych uczuć względem nich. I nie chodzi mi tu o to kto ma racje.

Są sytuacje kiedy wojna, walka są obowiązkiem. […] A przecież od 17 września było wiadome, że wojna jest przegrana i że Warszawa wpadnie w niemieckie łapska. Po co więc ginęło niepotrzebnie dziesiątki tysięcy Polaków? Moim zdaniem Pan to zbytnio upraszcza. To nie jest takie proste poddać się gdy w działaniach wojennych giną twoi bliscy i znajomi. Wróg do nas strzela, zrzuca bomby czyli chce nas zabić. Skąd ludzie mają wiedzieć że po prostu nie zostaną wymordowani jak złożą broń.
Zresztą wiadomo że pierwsza do obozów koncentracyjnych trafiła polska inteligencja, jak również wiadomo że Niemcy mieli w planach wyczyszczenie tych ziem z nas ale chcieli to rozłożyć w czasie.

Kolejna sprawa – w grudniu 1943 Stalin w Teheranie przeforsował swoją wizję granic powojennej Polski i zasięg strefy wpływów ZSRR. Wiedział o tym “rząd londyński”, wiedziały AK i NSZ dzięki podziemnej prasie. […] Szanse na zwycięstwo były ZEROWE. A w końcu ZSRR i tak się rozpadł.
Tak ale wiedziano również co reprezentowała sobą żydobolszewia a jej nie trzeba było drażnić aby dokonywała mordów i gwałtów. Sam Pan dobrze wie co działo się w Rosji podczas jej panowania. A kto zasilał partyzantkę jak nie rodziny pomordowanych.
To że ZSRR się w końcu rozpadł nie jest tu dobrym argumentem bo ludzie nie są jasnowidzami. Bardziej ważna była dla nich pamięć o czasach zaborów.

Z zaborami było różnie. […] Uniwersytet warszawski założył carat w 1816 roku. Zamknięto go w 1831 za karę po powstaniu listopadowym.
W tym wypadku nie mam jednoznacznego zdania, bo rozumiem że celem jaki im przyświecał. Nie chcieli być częścią Rosji a chcieli mieć własny kraj o nazwie Polska, pomimo tych ofiar. Wybór naszych przodków że nie stanowimy dziś tak jak inne narody części Rosji. A co przyniesie przyszłość tak jak wspomniałem nie specjalnie jest nam wiadomo.

Nie potępiam powstań en bloc. Podziwiam mądrość, odwagę i waleczność powstańców wielkopolskich. […] Dlaczego “patriotyzmem” jest czczenie szaleńczych zrywów skazanych na porażkę zamiast czczenie powstania, które pokazuje – jak i kiedy robić powstanie aby je wygrać!
Racja że powstanie Wielkopolskie za mało jest doceniane. Pewnie przygotowywano się do niego tak jak do innych powstań zbrojąc w miarę możliwości. Ale z tego co gdzieś zaczytałem sam wybuch nastąpił spontanicznie na fali represji niemieckiej na ludności cywilnej, a powstanie się stopniowo rozszerzało.

Na koniec powrócę jeszcze do wybuchu II wojny. […] Do wojny i tak by doszło. Ale mogła być ona dla Polski o wiele krótsza i mniej tragiczna.
O tym że dojdzie do wojny wiedziano już kilka lat wcześniej, mój ojciec opowiadał mi że wiedział o tym m.in. niemiecki właściciel pobliskiego majątku w Wielkopolsce, z tego powodu zapożyczył ten majątek a pieniądze przetracił. Pytanie jest czyje interesy ten wspominany rząd reprezentował, bo można było się znacznie lepiej do wojny obronnej przygotować i tak jak podczas wojny zimowej mieć dużo korzystniejszy bilans. Cytaty z Wikipedii:
Na przełomie września i października 1938 roku, gdy Niemcy wysunęli żądania wobec Czechosłowacji, zostały one poparte przez Polskę ze skutkiem zajęcia utraconego w 1919 roku Zaolzia. Rzeczpospolita powiększyła się o 800 km² z zamieszkującą je 227-tysięczną ludnością. Społeczeństwo uznało to za akt dziejowej sprawiedliwości. Poparcie dla ministra Józefa Becka zadeklarowała nawet część posłów opozycji. Na zachodzie Europy wytworzył się obraz Polski jako agresora równego Niemcom[27].
24 października 1938 roku minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop podczas rozmowy z ambasadorem polskim w Berlinie wysuwa propozycje „generalnego uporządkowania” stosunków polsko-niemieckich. Zakładała ona powrót w granicę Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska oraz budowę eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej łączącej Prusy Wschodnie z Rzeszą. W zamian zaoferowano przedłużenie deklaracji o nieagresji na 25 lat. Propozycję odrzucono. 28 kwietnia Niemcy wypowiedzieli pakt o nieagresji. 5 maja 1939 roku Józef Beck wygłosił w Sejmie swoje słynne przemówienie[28]:

Słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduję się następnie, że została ona uznana za odrzucenie rokowań – to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! (…) Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.

Sprzymierzenie się np z Niemcami i wspólna napaść na ZSRR, mordowanie Rosjan a potem pokoleniami wspominani polscy kaci tak jak dalej pamiętają tam zajęcie Moskwy.

Mi się jednak wydaje że kompleks jot rozgrywający te wydarzenia nie przewidział dla Polski roli partnera dla Niemiec przeciw ZSRR i odwrotnie. Mało prawdopodobne było aby chcieli takiego sojuszu bo dawali by nam korzystniejsze warunki.

PB: Z jednej strony jest rząd, przywództwo, a z drugiej niepoinformowane masy, kierujące się religionizmem, emocjami itd. łatwo ustawianymi przez propagandę własną i ościenną. Szubert pokazuje poniżej, jak przywództwo może prowadzić naród na zgubę.
Lekcja z tego taka: nie można polegać na żadnych autorytetach, trzeba użyć własnej makówki. Naród myślał, że działa w obronie własnej, a przyczynił się do powiększenia tragedii przez to, że zdał się na emocje i przywództwo.
Porównajcie teraz z uniesieniem bezmóżdża na spotkaniach z Dudą.adzić naród na zgubę. Lekcja z tego taka: nie można polegać na żadnych autorytetach, trzeba użyć własnej makówki.

Andrzej Szubert: Panie Pyrek, Nigdy nie staram się denerwować adwersarzy. Jeśli deneruje ich to, że podawane przeze mnie fakty, wnioski i stawiane pytania są niewygodne, nie pasują do własnej teorii czy własnego wzorca patriotyzmu, nie jest to moją winą.

Są sytuacje kiedy wojna, walka są obowiązkiem. Np. wtedy, gdy wiadome jest, że wróg wszystkich nas zamierza wymordować.  Wtedy walka jest koniecznością i obowiązkiem. Lub gdy istnieje nikła choćby szansa na pomoc z zewnątrz/zwycięstwo/rozejm. Tak było np. 1 września 1939. Dokąd istniała złudna nadzieja, że “sojusznicy” z zachodu uderzą na III Rzeszę, prowadzenie działań wojennych było obowiązkiem. Ale gdy 17 września okazało się że “sojusznicy” z zachodu Polskę zdradzili, od wschodu uderzyła na Polskę ZSRR, a z kraju uciekł rząd i “naczelny wódz”, pozostałe w Polsce dowództwo wojskowe natychmiast powinno podpisać kapitulację. Dalsza walka była niepotrzebnym przelewem głównie polskiej krwi (która mogłaby być przydatna w przyszłości), bez najmniejszych szans na zwycięstwo. A tymczasem kontynuowano działania wojenne. Obrona Warszawy po 17 września była szaleństwem.  I przynosiła niepotrzebne ogromne ofiary. Tylko 25 września podczas nalotów na Warszawę zginęło 10 tysięcy mieszkańców. A przecież od 17 września było wiadome, że wojna jest przegrana i że Warszawa wpadnie w niemieckie łapska. Po co więc ginęło niepotrzebnie dziesiątki tysięcy Polaków?

Kolejna sprawa – w grudniu 1943 Stalin w Teheranie przeforsował swoją wizję granic powojennej Polski i zasięg strefy wpływów ZSRR. Wiedział o tym “rząd londyński”, wiedziały AK i NSZ dzięki podziemnej prasie. Wiadome było więc, że bandycki zachód kolejny raz Polskę zdradzil, wydał w łapska ZSRR i że palcem nie ruszy w naszej obronie. W tej sytuacji kontynuowanie walki przeciwko sowietom (które rozgromiły 10-milionowy Wehrmacht) było czystym szaleństwem. Jedynym tego skutkiem było rozdrażnianie żydo-bolszewii i żydo-komuny, oraz związane z tym zbrodnie i represje nie tylko wobec “wyklętych” ale i wobec ludności cywilnej na terenach działań partyzantki. Szanse na zwycięstwo były ZEROWE. A w końcu ZSRR i tak się rozpadł.

Z zaborami było różnie. Najgorzej było w zaborze pruskim (Hakata, germanizacja). W zaborze rosyjskim było różnie. Były okresy liberalnej polityki caratu. Np. przed powstaniem styczniowym hrabia Wielopolski przekonał cara do liberalizacji. Jako naczelnik rządu cywilnego wyrzucił z Warszawy wielu rosyjskich urzędników, zastępował ich Polakami, przywrócił język polski jako język wykładowy w szkołach, założył Szkołę Główną (https://pl.wikipedia.org/wiki/Szko%C5%82a_G%C5%82%C3%B3wna_Warszawska). Zamknięta została ona na fali represji po powstaniu styczniowym.
Działania Wielopolskiego wściekały “patriotów”, których “racją stanu” była rusofobia. Aby wzmocnić nienawiść do Rosji chcieli powstania.

“Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu, iż dla stłumienia naszego ruchu, Rossya nietylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszoną wylać rzekę krwi polskiej; – ta zaś rzeka, stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najezdcami naszego kraju;”
Powstanie Styczniowe – chybiony patriotyzm i spustoszenia w świadomości narodowej współczesnych Polaków

Mamy tu przykład antypolskiego, szkodliwego “patriotyzmu” – “patrioci” chcieli powstania wiedząc, że tysiące Polaków zginie a powstanie upadnie. Chcieli go tylko po to, aby wzmocnić nastroje antyrosyjskie. A przecież bez tych szkodliwych powstań zabór rosyjski mógł w znacznie lepszej kondycji społecznej, gospodarczej i kulturalnej dotrwać do 1918 roku. O ile lepszy start miałaby wtedy II Rzeczypospolita.
Podobnie było z powstaniem listopadowym. Uniwersytet warszawski założył carat w 1816 roku. Zamknięto go w 1831 za karę po powstaniu listopadowym.

Nie potępiam powstań en bloc. Podziwiam mądrość, odwagę i waleczność powstańców wielkopolskich. Powstańcy wielkopolscy wygrali, choć niemiecki agent Piłsudski nie wsparł powstania ani jednym żołnierzem i ani jednym karabinem (urządził w tym czasie idiotyczną wyprawę kijowską, która sprowokowała bolszewicką nawałę z roku 1920). Nie tylko dobrze Wielkopolanie przygotowali się do powstania, ale przede wszystkim wywołali je w najlepszym z możliwych momentów – Niemcy przegrały wojnę, kajzer abdykował, wojsko niemieckie było zdemoralizowane i rozproszone, w Niemczech rewolucyjne wrzenie. Niestety powstanie wielkopolskie nie jest tak czczone jak fatalne, tragicze w skutkach, przegrane powstania listopadowe, styczniowe czy warszawskie. Dlaczego “patriotyzmem” jest czczenie szaleńczych zrywów skazanych na porażkę zamiast czczenie powstania, które pokazuje – jak i kiedy robić powstanie aby je wygrać!

Na koniec powrócę jeszcze do wybuchu II wojny. Chcę wykazać krańcową nieodpowiedzialność sanacyjnych władz. One znały zamiary zachodu. Mówi o tym raport z 21 listopada 1938 polskiego ambasadora w Waszyngtonie, Jerzego Potockiego  będący relacją jego rozmowy z ambasadorem Williamem Bullittem,  który mówił tak:

“Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a  Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję.  Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów  nie jest  dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji (…)”

Co władze sanacyjne wiedziały na pewno z tego raportu ?
– że wojna jest nieunikniona,
– że zachód nie jest jeszcze do niej gotowy,
– że zachod pragnie, aby III Rzesza zapuściła się w głąb ZSRR i tam wykrwawiła,
– i że dopiero wtedy zachód mógłby przystąpić do wojny (na gotowe – jak sępy).

Ponadto władze sanacyjne wiedziały, że III Rzesza otrzymała od UK i Francji ogromne kredyty na zbrojenia. Wiedziały też, że te same państwa odmówiły Polsce kredytów na zbrojenia.
Abbeville’1939 a wojna obronna II RP – zdrada, czy realizm?

Co wyglądało tak, jakby “sojusznicy” pragnęli ułatwić III Rzeszy “połknięcie” Polski stojącej Hitlerowi na drodze do ataku na ZSRR.

Jakie wnioski powinny wyciągnąć sanacyjne władze na podstawie powyższego raportu i sprawy kredytów na zbrojenia.

Fakty – Zachód chce, aby III Rzesza zaatakowała ZSRR i tam się wykrwawiła. Po drodze jest Polska. Nie udzielono jej kredytów na zbrojenia. Niemcy dozbrojono. Zachód do wojny nie jest jeszcze gotowy.  Wniosek – jego gwarancje dla Polski są mało wiarygodne – jeśli dozbrojona III Rzesza zaatakuje niedozbrojoną Polskę, a zachód do wojny nie jest jeszcze gotowy, uderzenie od zachodu na Niemcy jest b. mało prawdopodobne. Zachód zamierza to zrobić dopiero gdy III Rzesza wykrwawi się na wschodzie.

W takiej sytuacji odpowiedzialny rząd II RP miał obowiązek wejść w niechciany ale konieczy sojusz z którymkolwiek z wrogich “sąsiadów”. A ponieważ wiadome było, że prędzej czy później Niemcy zostaną zaatakowane od zachodu przez USrael i UK, aby znaleźć się w koalicji zwycięzców korzystniejszy byłby sojusz z ZSRR, pomimo jego zbrodniczości. Tam gdzie idzie o życie milionów Polaków sojusze zawiera się nawet ze zbrodniarzami. Zresztął zachód od 1941 roku (rząd londyński z konieczności też) także był “aliantem” ZSRR – mimo jego zbrodniczości. Wchodząca dobrowolnie w sojusz z ZSRR Polska miałaby znacznie lepsze “karty w ręku” po wojnie. I ilu tragedii by Polska uniknęła (Katyń, powstanie warszawskie, ponad 5 lat niemieckiej okupacji).

Do wojny i tak by doszło. Ale mogła być ona dla Polski o wiele krótsza i mniej tragiczna.

Pyrek: Panie Szubert denerwujący jest ton Pana wypowiedzi. Twierdzi Pan szukać pokoju, sprzymierzać się itd, tylko że jak wilk ma chęć i sposobność to i tak owce zje. Poczytaj Pan jakie realia były pod zaborami np Maria Rodziewiczówna “Florian z Wielkiej Hłuszy”. Powiem w skrócie wcale nie było lepiej jak teraz, nawet pomimo tego jakie nam atrakcje fundują siły NWO.
Pisze Pan nie walczyć z najeźdźcą, ja na odpowiedź posłużę się cytatem z książki Siwaka:
“Wystarczy wziąć do ręki encyklopedię, a tam pisze, że Niemcy użyli do stłumienia i likwidacji warszawskiego getta, Wehrmacht, policję i oddziały SS. Razem 2000 żołnierzy. W czasie tego powstania w getcie zginęło 7 000 Żydów, 6 000 Żydów spaliło się w getcie żywcem, nie biorąc udziału w walce. Dowodzący całością operacji w getcie, niemiecki generał SS J. Stroop powiedział:
„Na początku powstania w getcie polscy bandyci przez pięć dni pomagali Żydom. I zabili ponad dwustu naszych żołnierzy”.

Ubolewał gen. Stroop nad tym faktem i stwierdził, że GDY POLACY OPUŚCILI GETTO to ŻYDZI w całym SWYM POWSTANIU zabili zaledwie 27 ŻOŁNIERZY NIEMIECKICH i UKRAIŃSKICH.

Z wielu publikacji światowych, w tym niemieckich i polskich wynika, że do walki w getcie przystąpiło około 500 młodych Żydów, że drugie tyle było chętnych do walki ale nie miało broni. Dopiero gdy padali zabici Żydzi to ci czekający brali ich broń i walczyli.”

Inny przykład Wielki głód na Ukrainie, chcieli to masę ludzi w taki sposób wymordowali, nie specjalnie się bronili bo “nie mieli szans”. Z resztą takich przykładów można wiele znaleźć, Piotr dobrze zna te tematy.

Teraz mimo że jest ciężko to Niemcy czy NKWD nie morduje u nas ludzi na co dzień.

I myśli Pan że gdybyśmy się nie bronili to było by lepiej, mi się nie wydaje tak bo taka jest natura człowieka że będzie krzywdził, wyzyskiwał itd gdy za swoje zbrodnie nie będzie się bał kary.

Nie jestem zwolennikiem powstań gdy szans nie ma na wygarną, ale to tak jak w życiu gdy małego zaczepia większy i słabszy się postawi to mimo że dostanie wpie*dol to ten silniejszy nie będzie w przyszłości taki skory do atakowania tego słabszego.

PB do Arek: Dobrze, że zaczyna pan zadawać pytania 🙂 Tak zaczyna się samo-edukacja LOL

Upamiętnienie tak, ale reszta to emocjonalizm i demagogia bez wyciągnięcia wniosku z kolejnej klęski Polaków.

Dziś też proponujecie walkę zbrojną z okupantem? — dysponującym potężnymi środkami, ukrytym w cieniu, nieuchwytnym, wszechobecnym w skołowanych łbach większości globalnie… który zaprzęgł całą gamę środków, w tym nie-zbrojnych, przeciw nie tylko Polakom?

Co do wartości — w ten sposób żydłactwo pchnie na śmierć wszystkich polegających na nauce społecznej kościoła. A co jeśli ta “nauka” jest manipulowana, tak jak była w przypadku stosunku  katolików ws. konfliktu w b. Jugosławii i nadal jest, w przypadku Ukradliny (przeważająca rusofobia Polaków-katolików)?

Najwyższą wartością jest życie, a to nie znaczy poświęcenie życia w beznadziejnej wojnie .

Napaść 2 zbirów mógłbym spróbować odeprzeć (jeśli miałbym broń), ale  z ryzykiem stracenia własnego życia i bez gwarancji, że obronię rodzinę. Podczas i po II wojnie globalnej żydłactwa przeciw gojom, Polacy doznali napaści nawet nie 2 na jednego, tylko kilku zgraji uzbrojonych po zęby bandytów: żydo-sowieci, syjo-hitlerowcy, srulo-banderowcy i na dodatek V kolumna żydłactwa w kraju.

Czesi i Finowie też przeszli przez II wś. ale bez porównywalnych bio-strat… bo  postawili sobie cel ochrony biologicznej narodu.

Opór zbrojny ma sens w wojnie hybrydowej, gdy jesteśmy pewni sojusznika. W tamtych czasach wszyscy sojusznicy zawiedli (tylko ograniczony umysłowo liczyłby na Zachód i nie widziałby zagrożenia od żydosowietów), nie było reprezentantów intersu Polaków na arenie dyplomatycznej, a światowa propaganda była w łapskach żydłactwa jak dziś. Wszelki opór skazany był na krwawe represje.

Może Polacy powinni nuczyć się chińskich metod Sun Tzu?

Andrzej Szubert: Rzeczywiście dalsze prowadzenie tej dyskusji mija się z sensem. W zderzeniu realizmu z kultem zaślepieńców znalezienie wspólnego języka jest niemożliwe.

Arek (NSZ-NP): Trudno dyskutować z ludźmi mającymi skrajnie odmienną percepcję rzeczywistości… Ja swój system wartości opieram na fundamencie chrześcijańskim, nauce społecznej Kościoła. Jak wytłumaczyć najwyższą ofiarę, która czasami wymagana jest w obronie tychże wartości…?

Też jest przeciwnikiem postawy insurekcyjnej, co nie znaczy, że nie doceniam ludzi, którzy w tym konkretnym czasie i miejscu chwycili za oręż w obronie niepodległości, takie wyjście uważali za słuszne – za to należy się im szacunek.

NSZ znacznie różnił się strategią walki z okupantem od innych formacji niepodległościowych. Nade wszystko chcieli uchronić substancje żywą przed wyniszczeniem. Czy bierność baranów, prowadzi do ich ocalenia? Nie prowadzili akcji zaczepnych, ani z Sowietami, ani z Niemcami, likwidowali bandy zbrodnicze o obliczu komunistycznym w obronie ludności cywilnej. Wrzucanie podziemie narodowe do jednego worka jest nieuczciwe.

Jak wyszła współpraca z Sowietami, obrazuje najlepiej Akcja Burza – masowe egzekucje i wywózki…
We wrześniu sojusz z Francją i WB, które jawiły się jako mocarstwa, wcale nie oznaczał irracjonalności. Dziś z perspektywy czasu tak, ale wtedy… Sojusz ze zbrodniarzami też nie dawał żadnej gwarancji przetrwania! Potępiam Becka, który szafował “honorem narodowym”, ale nie zbrojny opór. Honor i hierarchia to sfera bardzo osobista, nie mógł kłaść na szalę “zbiorowego honoru”.

W 1944, 1945 podziemie antykomunistyczne liczyło kilkaset tysięcy ludzi, i ich opór był uzasadniony. Liczyli na kolejny konflikt mocarstw, zmianę sytuacji geopolitycznej i na owy “cud”. To nie byli psychole-samobójcy – to pewne. Gdyby nie ten zbrojny opór, to nie wiadomo (no chyba że wy wszystko wiecie) czy nie bylibyśmy kolejną republiką sowiecką, czy chłop pozostałby przy swojej ziemi, czy istniałby prywatne rzemiosła, wreszcie czy Kościół pozostałby niezależny.
Walki w kolejnych latach, i postawa poszczególnych ludzi : Pilecki, Łupaszko, NZW, WiN, itd  to powrót do pkt. 1

Czy widząc napaść dwóch zbirów na własne domostwo, rodzinę; pozostałbyś bierny, zaniechał obrony, czy może starał się “porozumieć” z napastnikami?! Dziś (!) wszyscy “mądrzy” kierują nas na tory edukacji…

PB: Pojawiła się, bo tak zaplanowało żydłactwo, żeby x lat później zacząć zniewalać państwa narodowe w jewrounii, w drodze do NWO.
największą wartością są żywi Polacy – Zgoda, tylko muszą być do tego myślący. A z tym niewesoło.

Andrzej Szubert: Zarówno powstania jak i “niepodległość” wskutek upadku monarchii i imperiów były wynikiem mega-manipulacji przez żydłactwo. Zgoda. Ale jednak Polska pojawiła się w 1918 na mapie i to bez szaleńczego “zrywu niepodległościowego”. A wygłupy Piłsudskiego (“wyprawa kielecka”) były śmieszne, żałosne i gówno warte. Nie zmieniły nic. Poza tym, że gnida Piłsudski po drodze z Krakowa do Kielc kazał powiesić kilku polskich chłopów. Bo podejrzewał, że są “ruskimi szpiegami”. Dowodów oczywiście nie miał, ale wieszać “podejrzanych” kazał. I tak wieszał tych, którym rzekomo “niósł wolność”.
Porywanie się z motyką na Słońce (jak NSZ) jest szaleństwem. I szkodzi polskiej racji stanu, której największą wartością są żywi Polacy. A nie sterty “bohaterskich” trupów.

PB: Zarówno powstania jak i “niepodległość” wskutek upadku monarchii i imperiów były wynikiem mega-manipulacji przez żydłactwo.  Pierwsze oczywiste, drugie — szukaj tu: https://piotrbein.net/2010/04/22/judeocentrycy-i-masowe-zbrodnie/
Już Sun Tzu wiedział, że najlepsza wojna to taka bez jednego wystrzału, co można wyłącznie osiągnąć wojną nie-zbrojną, w tym info-wojna, dyplomacja…
Życząc owocnej edukacji w tych dziedzinach, pozdrawiam młodzież patriotyczną w Chicago — Piotr Bein

Andrzej Szubert: Jestem zdecydowanym przeciwnikiem irracjonalnego patriotyzmu. Nigdy np. nie czczę powstań z góry skazanych na klęskę. W środowiskach “patriotycznych” kultowe jest m.in. powstanie styczniowe. Nie interesuje owych patriotów, że do tego powstania durną skatoliczoną szlachtę popchano na rzeź.
Żydzi a Powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar
Powstanie Styczniowe – chybiony patriotyzm i spustoszenia w świadomości narodowej współczesnych Polaków
Kraj uległ zniszczeniu, biologiczne straty po polskiej stronie (zabici, ranni, kaleki, wywiezieni na Sybir) były ogromne i nigdy nie powetowane. Żydzi po powstaniu przejmowali majątki szlachty, carat po powstaniu ostro dokręcił śrubę – taki był efekt ślepego “patriotyzmu”.

Podobnie było z powstaniem warszawskim.
Samobójczy patriotyzm

A teraz NSZ… Jaką choćby minimalną szansę miał NSZ aby kontynuować walkę równocześnie z III Rzeszą, ZSRR i komunistyczną partyzantką (wojna Polaków z Polakami, bo w AL byli też Polacy)?
W wojnie obronnej we wrześniu regularne wojsko polskie liczyło milion żołnierzy i posiadało  4300 dział, 880 czołgów i 400 samolotów. Rozbite zostało w ciągu miesiąca. Jakie szanse na pokonanie Wehrmachtu, SS, Luftwaffe, Armii Czerwonej i NKWD miało sto tysięcy ludzi z NSZ, z których co dziesiąty miał jakąś tam pukawkę. Nie mieli czołgów, samolotów, dział. Broń i amunicję musieli zdobywać na wrogach. Niekiedy zdobycie jednego karabinu kosztowało życie kilku ludzi z NSZ. Bo wróg był lepiej uzbrojony.

Już wrzesień 39, zwłaszcza w obliczu zdrady “sojuszników” z zachodu powinien był zmusić ludzi z NSZ do przemyślenia własnej doktryny. Sytuacja wyglądała tak – Polska była wtedy zbyt słaba, aby poradzić sobie z samą tylko III Rzeczą czy samą tylko ZSRR. Myśl o walce równocześnie z III Rzeszą i ZSRR mogła skutkować tylko jednym – totalną klęską i wydaniem milionów Polaków na rzeź i represje ze strony zarówno III Rzeszy, jak  i ZSRR, przy ZEROWYCH szansach na suwerenność.

Rozsądek to rzadka wśród polskich patriotów cecha. Ważniejsze są dla nich hasła, slogany, ideologia oraz irracjonalistyczny, często samobójczy patriotyzm.

Międzywojenna Polska wciśnięta była pomiędzy wrogimi wobec niej Niemcami (od 1933 III Rzeszą) i ZSRR. W takiej sytuacji JEDYNYM rozsądnym wyjściem byłby sojusz z jednym z sąsiadów. Bo wtedy przynajmniej z jego strony nie zagrażało Polsce wyniszczenie. Szaleństwo sanacji polegało na tym, że “sojuszników” szukała na zachodzie. Jak się to skończyło – wiemy.

W czasie wojny, gdy już wiadome było, że w Teheranie “sojusznicy” sprzedali Polskę, kontynuowanie walki z ZSRR mogło skutkować tylko jednym – rozdrażnianiem zbrodniczej NKWD, co niepotrzebnie zwiększało liczbę ofiar po stronie polskiej.
Niestety zaślepieńcy z NSZ (i AK) nie wyciągnęli wniosków z historii. Polska pod zaborami była 123 lata. Wszystkie powstania przynosiyły jedynie straty. Aż w końcu zdarzył się “cud”, zaborcy wzięli się za łby, przegrali woję, zaborcze monarchie upadły i na Polskę spadła niepodległość. Choć Polacy nawzajem sobie przeszkadzali a nawet strzelali do siebie walcząc we wrogich sobie armiach rosyjskiej i niemiecko-austriackiej.

Patrotyzm prowadzący do nikąd w imię haseł i sloganów w gruncie rzeczy jest pseudopatriotyzmem. I szkodzi polskiej racji stanu. Patriotyzm to postawa polegająca na tym, aby nie  wydawać na niepotrzebną rzeź Polaków. Gdy wróg jest zbyt silny należy się poddać. I czekać, aż sytuacja się zmieni. A nie szafować polską krwią niepotrzebnie, posyłając do piachu Polaków w bezsensownej, skazanej na przegraną walce.

Ile milionów Polaków uratowały NSZ i AK razem wzięte? Ilu wrogów zabiły? Dlatego obcy jest mi kult patriotyzmu prowadzącego do nikąd, posyłającego Polaków do piachu, obcy jest mi kult NSZ, AK i “wyklętych”. Przypomnę jeszcze pytania postawione kiedyś przez “Palmera”:

  • Co naród polski zyskał na walce „wyklętych” – konkretnie, wymiernie, a nie mitologicznie. Czyli – co trwale osiągnęli żołnierze „wyklęci”?
  • Co walka „wyklętych” w tamtych realiach mogła dla narodu polskiego wygrać?
  • Czy podział – „bohaterowie”- „wyklęci”, – „zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez „wyklętych” jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?

Żydowska agentura wpływu idzie w zaparte

Proszę jednak o odpowiedzi konkretne, bez patriotycznej retoryki o honorze, o walce do końca, o niezłomności, wierności ideałom. Proszę o konkrety – co “wyklęci” (NSZ, AK, WIN) konkretnie dali Polakom? W czym i czym poprawili los i dolę Polaków?

……………………………………..

Narodowe Siły Zbrojne-Nowe Pokolenie Chicago NSZ-NP <[email protected]>:
71. rocznica powstania Brygady Świętokrzyskiej

W dniu 11 sierpnia 2015 r. uczciliśmy 71-szą rocznicę sformowania Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. Był to największy oddział liczącej ponad sto tysięcy osób formacji ideowo-wojskowej NSZ.

Brygada Świętokrzyska walczyła z wrogami Polski: okupantem niemieckim, sowieckim oraz „rodzimymi” oddziałami komunistycznymi. 13 stycznia 1944 r. zmuszona ofensywą bolszewicką Brygada Świętokrzyska wymaszerowała na Zachód. W trakcie marszu oddział toczył krwawe boje z siłami Wermachtu i Armii Czerwonej. 5 maja 1945 r. Brygada wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny w  Holiszowie (Czechy), uwalniając około 700 więźniarek, w tym 167 Polek oraz ponad 200 Żydówek. Do niewoli wzięto ok. 200 esesmanów i 15 strażniczek; w walce rannych zostało 2 polskich żołnierzy.

Po II wojnie światowej Brygada Świętokrzyska szkalowana była nie tylko w propagandzie komunistycznej, ale także przez elitę emigracyjną i przedstawicieli innych formacji niepodległościowych.

Uroczysty hołd złożyliśmy pod Pomnikiem Polskiego Żołnierza w kwaterze kombatanckiej cmentarza Maryhill w Niles. Wraz z nami obecna była Pani Bożena Piwowarska, wdowa po ŚP  kpr. pchor. Stanisławie Piwowarskim ps. „Ostry”, żołnierzu Brygady Świętokrzyskiej. Na rozpoczęcie wszyscy odmówiliśmy modlitwę Narodowych Sił Zbrojnych, po której odśpiewaliśmy Hymn Polski. Po chwili zadumy i wspólnej refleksji był czas na dyskusję z Panią Piwowarską o ogromnych zasługach Brygady w walce o niepodległość Polski, o Jej mężu oraz naszych spostrzeżeniach i uczuciach dotyczących bohaterskiej postawy żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej, która tak wspaniałe zasłużyła się Ojczyźnie, a która przez wiele lat niezasłużenie znajdowała się na marginesie polskiej historii.

Cześć Ich pamięci!  Czołem Wielkiej Polsce!

Narodowe Siły Zbrojne-Nowe Pokolenie Chicago

Strona Główna

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/