[dyskusja] 100 Polaków do Senatu

Andrzej Szubert: Na temat ludzi z Samoobrony mam niewielką wiedzę. Wiem, że pan zna lepiej to środowisko. Jednak “osiągnięcia” Samoobrony bez Leppera są widoczne gołym okiem. Bez niego nie zaistniałaby. Po nim się nie liczy.
O zmarłych należy mówić prawdę. Leppera nie gloryfikuję. Był podejrzliwy, bał się utracić pozycję absolutnego lidera, wodza.

Z wieloma jego pomysłami absolutnie nie zgadzałem się. Kiedyś na portalu ProPolonia (był taki kiedyś) na którym Lepper publikował niekiedy swoje teksty ostro go skrytykowałem i zadałem mu kilka pytań. Lepper w jednym z tekstów skrytykował Kalksteinów za to, że za udział polskiego kontyngentu wojskowego w wojnie w Iraku nie wytargowali żadnych korzystnych dla Polski kontraktów. Zarzuciłem mu wtedy cynizm i ślepotę. Stwierdziłem, że udział naszych żołnierzy w tej banksterskiej wojnie był dla nas hańbą. No i zadałem mu pytania – dlaczego Polska ma wspierać bandyckie agresje i wojny. I czy moralne/etyczne jest pchanie się do nich po to, aby na krwi Irakijczyków robić interesy i zabiegać o kontrakty. Lepper nie odpowiedział mi.
To co w Lepperze ceniłem to upór, determinacja, umiejętność organizowania protestów (blokady dróg, wysypywanie z wagonów importowanego zboża). Mimo wad był w sumie postacią pozytywną, nietuzinkową. Był zagrożeniem dla systemu i dlatego ostatecznie został zamordowany.

Paweł Ziemiński: W tym co pan pisze jest tylko część prawdy tak o Samoobronie, jak i o Lepperze. O zmarłym źle się nie mówi, zwłaszcza, gdy tak jak Lepper zrobił wiele rzeczy, na których innym nie starczało odwagi. Ma on jednak wiele “grzechów” wobec szczególnie starego ( pierwszego) zaplecza osobowego Samoobrony To jest temat, który przyjdzie czas , że warto będzie ujawnić, gdyż miało to i ma bardzo istotny wpływ na obecną sytuację i kondycję środowisk narodowo-patriotyczno-ludowych.  Znam kilka osób z
bezpośredniego zaplecza Leppera z początku lat 90-tych i mam wobec tego własną ocenę Samoobrony i Leppera. Choć życzyłem mu dobrze i jak było można, starałem się pomagać. Tematu póki co nie chciałbym dyskutować publicznie, ale przyjdzie na to czas wkrótce.

Andrzej Szubert: Panie Pawle, Samoobrona zaistniała wyłącznie dzięki Lepperowi. Bez niego była i jest niczym. Tragedią Leppera było to, że miał poparcie wielu chłopów, ale brakowało mu ludzi godnych zaufania. Gdy pierwszym razem weszli do knessejmu (2001) ponad 20 jego posłów zostało kupionych przez partie okupanta i odeszło z Samoobrony. Następnym razem Lepper był cwańszy i kazak przyszłym posłom podpisywać weksle. Wiedział, że bez tego okupant ponownie wykradnie mu dużą część posłów. Sam wiem, że wielu ludzi z Samoobrony było do nieczego. Co widać po Samoobronie bez Leppera. To on był celem ataku. Nie Samoobrona.

Andrzej Dziąba: Bardzo rozsądny program i spojrzenie na rzeczywistość.

Paweł Ziemiński: Dziękuję za odpowiedź. Temat jest na dłuższą rozmowę. Podzielam w zdecydowanej większości pana pogląd. Co do Samoobrony miałbym odmienny, wynikający z bezpośredniego kontaktu z wielu działaczami z różnych okresów działalności tej partii.

Andrzej Szubert: Panie Pawle, Z chęcią odpowiem na pana pytania. Na początku jedno uściślenie – ja nie protestowałem gwałtownie a jedynie skrytykowałem pomysł udziału w wyborczej farsie podając powody krytyki.

Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że publicystyka to jedyna forma działania, jaka nam pozostała.  Choć jest ona ważna biorąc pod uwagę stan świadomości Polaków. Strategię działania widzę tak: uczyć się, organizować oddolnie,
podtrzymywać parę w kotle i czekać na właściwy moment.
Naturalnie że należy się organizować w stowarzyszenia, grupy, związki, kluby, nawet partie itp. Tyle, że działalność ich nie powinna koncentrować się na startach w wyborczych farsach. A tak w większości przypadków jest. Już od lat widać to, że przed każdą zbliżającą się farsą (wybory komunalne, parlamentarne, prezydęckie) gwałtownie
aktywizują się one i zajmują jedynie przygotowaniami do udziału w farsie. Po klapie wyborczej ich aktywność spada prawie lub całkiem do zera, po czym znów się budzą, gdy zbliża się kolejna farsa.

Czy tak musi być? Jestem w stanie wyobrazić sobie stowarzyszenia czy związki, które są aktywne edukacyjnie, publicystycznie, społecznie, kulturalnie a nawet politycznie – ale bez udziału w wyborczych farsach. Takie grupy mogą zajmować się różnymi innymi sprawami. Mogą np. systematycznie urządzać wieczornice czy pikniki patriotyczno-historyczne. Mogą wychodzić na ulicę z okazji różnych rocznic i świąt. Np. 3 maja mogą podczas wiecu
wyjaśnić, dlaczego konstytucja 3 maja była zła. A 13 kwietnia (dzień pamięci ofiar Katynia) mogą na wiecu wyjśnić, kto ponosi winę za Katyń. Mogą urządzać wycieczki do ciekawych, ważnych lub zapomnianych miejsc związanych z naszą historią i kulturą. Mogą urządzać wieczorki kulturalne z tańcami i śpiewem. Mogą zakładać kółka zainteresowań (historyczne, geograficzne, dla majsterkowiczów itd.) Mogą urządzać wycieczki rowerowe – ot tak – dla zdrowia, kondycji i bycia razem.
Mogą sobie nawzajem pomagać zawodowo, w kłopotach rodzinnych. Mogą wychodzić na ulicę aby protestować przy każdej nadarzającej się okazji. A tych okupant nam nie szczędzi….Mogą…Mogą… Przy sporej inwencji stowarzyszenia mogą podejmować wiele różnych ciekawych aktywności wiążących ludzi ze sobą.
Samozorganizowanie się jest b. ważne. Niestety zbyt wiele grup organizuje się TYLKO po to, aby wziąć udział w kolejnej farsie wyborczej.

Co do Samoobrony – okupant Leppera demonizował w żydomediach od lat, zanim nawet wszedł do knessejmu. Jednak bezskutecznie i jego popularność rosła. W końcu postanowiono go wykończyć – przynajmniej politycznie. I zrobiono by to nawet gdyby do koalicji nie wszedł. Już sama jego obecność w knessejmie była dla okupanta nie do zniesienia. Nie uważam za błąd wejście jego do koalicji. I tak by go wykończyli. A dlaczego wszedł do koalicji? Pewnie myślał, że będąc wicepremierem będzie miał większy wpływ na politykę, niż siedząc w opozycji. Naturalnie przeliczył się. Ale los Samoobrony i metody okupanta usuwania z knessejmu niewygodnych osób i partii powinny uświadomić wszystkim aspirującym do knessejmu jak zabawa w posła/senatora może się skończyć.

I dlatego powtarzam – nie tędy droga.

PB: Nie do mnie pisze Ziemiński, ale odpowiem z mego pktu. Jestem publicystą i badaczem, a nie politykiem. Moim zadaniej jest analiza inicjatyw i krytyka, gdzie zauważę niebezpieczeństwo dla wspólnej sprawy czy rażące odchyłki od strumienia patriotycznego dla Polskiej Racji Stanu. Z uwagi na doświadczenie w kontr-propagandzie, staram się zwłaszcza identyfikować i demaskować próby agenturalnych manipulacji świadomością Polaków — zamierzone jak i nieświadome przez autorów tekstów i inicjatyw.

Gotów świadomościowo, od lat bezskutecznie wypatruję skutecznych akcji politycznych rodaków. Zamiast nich obserwuję fiasko po fiasku, klapę po klapie, żenującą manipuację po manipulacji, podczas gdy rośnie objętość pomyj na Beina “żyda”. Przy tym przywódcy inicjatyw lub aspirujący na takich ignorują doradczą krytykę, w myśl zgubnego dla narodu gromadomyślenia: https://piotrbein.net/2015/08/16/piotr-bein-badzcie-wdzieczni-za-doskwierajacych-krytkow/

Paweł Ziemiński: Szanowni Panowie, A.Szubert i W.Dąbrowski,  przyznam, że panów gwałtowny protest przeciwko koncepcji (nie wiem tak do końca, czy będzie ona zrealizowana) “Lista 100” bardzo mnie zaciekawił.
Bo o tym, jaki jest układ sił finansowych i medialnych ( o to rozstrzyga) na polskiej scenie politycznej, dobrze wiemy. Znamy także historię ostatniego 26 lecia i sposoby pacyfikowania i rozbijania wszelkich prób inicjatyw narodowych lub chociażby patriotycznych. Pomimo tej wiedzy, których wszystkich niuansów zapewne ani panowie, ani ja nie znamy, ja w przeciwieństwie do panów mam inny pogląd na sens i potrzebę walki politycznej, a także na jej metody.
Na wstępie chciałbym poprosić, jeśli to możliwe, o odpowiedź na pytanie: czy oprócz publicystyki widzicie konieczność innych form aktywności politycznej? Odnoszę wrażenie, że stoicie na pozycjach całkowitej pasywności w działaniu. W zasadzie hołdujecie praktycznej bierności (w sensie działań organizacyjno-środowiskowych, dawania przykładu w publicznych zachowaniach, powoływania do życia narodowych instytucji i mediów itp.). Budowanie świadomości, to bardzo wiele i ten proces winien być nieprzerwany, ale…? No właśnie. Świadomość bez przekuwania jej w konkret organizacyjny i instytucjonalny, to w zasadzie wychowywanie do frustracji i samozagłady psychicznej oraz niszczenie naturalnego procesu wyłaniania przywództwa i praktyki współdziałania. W konsekwencji jest to koncepcja antywspólnotowa i antynarodowa.
Orientowanie się na strategię: albo wszystko, albo nic, źle wróży praktyce politycznego działania. Strategia znacznie bardziej owocna, to taka, żeby jeśli nie stać cię w danej chwili na samodzielne i ostateczne zwycięstwo, czekaj w gotowości ( świadomościowej + organizacyjnej) na sprzyjający moment kiedy mając kadry, zasoby i doświadczenie ze znacznie większym prawdopodobieństwem lub z całkowita pewnością zdecydujesz się na atak. W międzyczasie nie rezygnuj z wspierania wszystkiego co cię wzmacnia i osłabianiu wszystkiego z czym walczysz.
Przykład Samoobrony nie jest do końca szczęśliwy, gdyż weszła ona w nieprzemyślany układ “współrządzenia” z całkowicie nielojalnym partnerem (PiS) i w dużej mierze konformistycznym i pseudonarodowym ( LPR Giertycha), a poza tym Samoobrona odziedziczyła wiele grzechów układu z którym z zasady miała walczyć.
Prawda jest dosyć banalna, bardzo dużo zależy od formatu ludzi uprawiających politykę.

Andrzej Szubert: Wybory w Rosji krytykowały najgłośniej żydowska opozycja, bo sromotnie przegrała i USrael, bo Putin wygrał. A tymczasem w samym USraelu w Teksasie zabroniono OBWE obserwacji wyborów.

Teksas. Władze stanu nie chcą wysłanników OBWE podczas wyborów; grożą im więzieniem


To jest demonkracja-demokratura w usraelskiej wersji.
Aha – i przypomnę jeszcze hucpę liczenia głosów na Florydzie w 2000 roku. Trwało to ponad 30 dni. Liczono wielokrotnie ręcznie.
http://archiwum.wiz.pl/2001/01043100.asp
Demokratura usraelska działa tak, że niekiedy kandydat który ma więcej głosów przegrywa, bo przeważają głosy tzw. elektorów. Co potwierdza “teorię spiskową”, że nie ważne jest jak ludzie głosowali a ważne kto i jak liczy głosy.

PB: W Rosji i in. krajach niedemonkratycznych żydłactwo kwestionuje wyniki wyborów, gdy im nie pasują. Często jest to zalążkiem przewrotów i zmiany systemu na żydłacki.

Andrzej Szubert: Panie Walerianie, Pełna zgoda.Przypomnę jeszcze kilka faktów pokazujących jak działa żydo-banksterska demokratura parlamentarna.

– Wiele lat temu We Francji w jednym z regionów wygrał FN Le Pena. Co zrobiły agenturalne władze? Wyrokiem sądu unieważniły pod byle pretekstem wyniki wyborów w tym jednym jedynym regionie. Potem nastąpiła obróbka me(n)dialna, ataki na FN i farsę wyborczą powtórzono. Nie wiadomo do końca jak głosowali ludzie. Ważne było to, kto i jak liczył głosy. FN w powtórce przegrał.

– W Hiszpanii głośny był skandal, gdy na listach wyborczych znaleziono sporą ilość nieboszczyków. Niektórzy nie żyli od lat. A mimo to “wzięli udział” w farsie wyborczej głosując na dwie główne partie agenturalne. Wybory zza grobów.

– W Austrii, gdy partia Haidera wygrała w Karyntii a w parlamencie austriackim miała 26 % i weszła do koalicji rządzącej jewrounijna swołocz zawyła z oburzenia. Austrię jewrounia bojkotowała prawie rok. Partię Haidera rozbito od wewnątrz kupując lub zastraszając część jego ludzi oraz aktywizując wcześniej zainstalowaną tam agenturę. Haidera zmuszono do opuszczenia partii, a pod nowym kierownictwem stała się ona partią systemową. Gdy Haider założył nową partię i chciał wrócić do polityki zamordowano go w zainscenizowanym wypadku samochodowym.

– Jak było z Lepperem pamiętamy – Kalkstein w lutym 2005 w fundacji Sorosa straszył Lepperem. A jesienią wciągnął go do koalicji. Powołane zaraz potem przez okupanta CBŚ sfabrykowało “aferę gruntową” mieszając w nią Leppera. Dodatkowo sfabrykowano “seksaferę”. Koalicja padła a skompromitowany Lepper i Samoobrona w przyspieszonych wyborach zdobyli 0,81% głosów i wylądowali w politycznym rowie. Gdy Lepper zamierzał powrócić do polityki dopadł go mossadowsko-cia-owski seryjny samobójca.

Pchać się do knessejmu tylko po to, aby z niego wylecieć – strata czasu. Skompromitować niewygodnego posła/senatora dla żydo-służb to nie problem – podrzucą takiemu w biurze poselskim/senatorskim narkotyki czy pornografię dzieciącą i gościu jest ugotowany.

Naiwniacy zapominają, że okupant nie będzie grał fair play. Widzą tylko jeden cel – dostać kilka foteli w knessejmie lub senacie. A co potem? Ale kto by zajmował się takimi pierdołami.

Zapomniałem o JFK. Gdy postanowił odebrać banksterom monopol na emisję pieniądza i wyemitował rządowe dolary ubili go.
Walka z okupantem to poważna sprawa. A nie zabawa w farsy wyborcze.

Mam tylko wątpliwości czy wszyscy kandydaci z tej listy pchają się do koryta. Niejeden z nich chciałby coś zrobić, coś zmienić widząc katastrofalną sytuację kraju. Ale nie tędy droga.

Walerian Dąbrowski: Panie Andrzeju!

Oczywiście naszych aktywistów dążących, utopijne brednie głszących w drodze do koryta. Przecież już wielebny ks. H. Kołłątaj ogłaszając 3 – go Maja zabezpieczył się przed przejęciem władzy przez motłoch czyli Polaków. Trójpodział władzy w tzw. demokraji i to ten oficjalny nad, którym czuwa jeszcze Trybunał Konstytudyjny a nad nim Trybunał Stanu jest zabezpieczeniem wystarczająym aby ie odddać władzy gdyby w “wborach” poszł coś nie tak. Tu chyba też jesteśmy zgodmi? Tak mniemam i pozdrawiam..

Andrzej Szubert: Ma Pan na myśli mnie czy startujących w farsie?

Walerian Dąbrowski: Smutna megalomania. Inaczej tego nazwać nie potrafię.

Andrzej Szubert: Eh… Tego się obawiałem. Dopiero co skończyło się szajbowanie na punkcie farsy wyborczej do Belwederu i już ruszyło szajbowanie na punkcie następnej farsy. Myślałem że ci z WPS wreszcie zmądrzeli. Niestety oni nadal chcą hulajnogą dolecieć na Andromedę.

Senat zabetonuje POPiS. Być może załapie się do niego także garstka “niezależnych” kandydatów – ale “niezależnych”  wspieranych przez bandę czworga i/lub żydo-media (np. kukizowe żulikowe boJOWniki).
Jeśli nastąpi “cud” i wejdzie do senatu kilku rzeczywiście niezależnych to będzie wszystko. Ciekawe, co oni zwojują?
PS. Człowiek, który nie wyciąga wniosków z historii skazany jest na powtarzanie tych samych błędów.
Nie będę się rozpisywał. Nie zadam pytania – co startujący w farsie wyborczej do senatu chcą osiągnąć? Wiadomo – chcą zdobyć ileś tam foteli. Pytam – i co dalej?
Przypominam w tym miejscu historię Samoobrony i zamordowanego A. Leppera. W 2005 roku mieli 56 posłów i 3 senatorów. Dwa lata później wylecieli z knessejmu na zbity pysk. Podobnie było z LPR-em.
Zdobyć kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt foteli to jeszcze nie wszystko. Należy je jeszcze utrzymać i nie dać się wrobić w prowokacje okupanta.
Ale co tam historia, co tam Samoobrona. My wygramy i rozwalimy system.

2015-08-23 21:05 GMT+02:00 Andrzej Dziąba: Lista 100 Polaków do Senatu — Komitetu Wyborczego POLSKA PATRIOTYCZNA

Jerzy Truchlewski: Rozmawiałem w czwartek z panią prof. Anną Raźny w sprawie kandydowania do Senatu. Pani prof. podziękowała za zaufanie ale nie przyjęła propozycji. Powodem odmowy było duże zaangażowanie w pewne projekty natury naukowej, z których nie może zrezygnować gdyż wiązałoby się to z utratą dotychczasowego wkładu pracy jak również niedotrzymaniem pewnych obietnic w stosunku do innych osób w ten projekt zaangażowanych. Tak więc musimy uszanować wolę pani Profesor.

……………………………………………………………..

Dnia Niedziela, 23 Sierpnia 2015 19:18 Paweł Ziemiński:

Szanowni Państwo,

przesyłam wstępną propozycję osobową dla listy “100 Polaków do Senatu” z zamiarem wystawienia jej z KW Polska Patriotyczna. Rzetelni, odpowiedzialnie o Polsce myślący Senatorowie, to wbrew pozorom wielka siła w polityce państwa, w każdym z jej aspektów.

Część osób znam z Ich znaczącego wkładu w  sprawy polskie,ale nie mam Ich akceptacji do propozycji jaką przedstawiam w załączniku( jako skrótowy program “Listy 100 Polaków do Senatu”).

Jest także kilkanaście osób, które z wielkim zadowoleniem widziałbym na “Liście 100″, ale wymaga to jeszcze kontaktu z tymi osobami. (?) tym znakiem sygnowałem osoby, co do których deklaracji nie mam zgody nawet wstępnej, ale które proponowałbym zaprosić do ‘Listy 100”. Jeśli macie takie osoby z własnych środowisk, to  także proszę o pilne ich wskazanie i wpisanie na przesłaną listę. “Listę 100” winniśmy wspólnie zaakceptować.

Czasu mamy dramatycznie mało ( do 15 września), aby zebrać po ok. 2500 podpisów pod każdą z proponowanych osób ( przypominam, że głosy poparcia mogą pochodzić wyłącznie od osób zamieszkujących w danym okręgu, z którego zgłaszany jest kandydat) .

Pozdrawiam i czekam na szybką odpowiedź.

Paweł Ziemiński

prezes Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej

t. 510 070 755

P.S. Nie mam aktualnego emaila do p. prof. A.Raźny. Proszę o przesłanie. Dotyczy to także K.Rękasa. i pani Litwin.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/