:))) BOMBA Krzysztof Kornatowicz: Autopsja folwarku zwierzęcego u Konfederatów2016

Od: Krzysztof Kornatowicz
Data: 29 marca 2016 13:09
Temat: Re: Strategia i taktyka
Do: Jarosław Utrata
DW: Roman Klimczyk, “jan.sposob”, Paweł Ziemiński, Andrzej Dziąba, Andrzej Szubert, Otylia Zigman, Zbigniew Szymanowski, Krzysztof Dmowski, EdwardPiltz, Jerzy Truchlewski, Jerzy Lechowski, Krzysztof Lachowski, Stanisław Adamczyk, Adam Domaradzki, Marcin Halicki, marcin halicki, Damian Kmiotek, Małgorzata Wirkus, Jacek Rossakiewicz, Krzysztof Kaszuba, Ruszard Schaeffer, Wojciech Dobrzyński, Piotr Jankowski, Jacek Kędzierski JN, Andrzej Jędrzejewski, “w.sawicki”, Ryszard Opara, alina nowaczyk, Witold Drozdowski, Adam Tittinger, zapalowski, Mirosław Dykiel, Sławek Ostaszewski, MrNacjonalista, Romuald Starosielec, Marcin Rak, Józef Kamycki, krzysztof jan lewandowski

Szanowni Państwo

Ja również prosiłem aby mnie wykreślić z Waszych dyskusji . Dla mnie jest to kompletne pustosłowie , bez konkretów , taka pospolita paplanina , którą rozbiorę na atomy pierwsze aby zdemaskować tą kolejną gęganinę bez najmniejszych szans powodzenia . Ze zgrozą bowiem dostrzegłem , że wielu z was  utożsamia się z taką paplaniną , ją rozumie , popiera , a nawet milczy . Przedstawiam zatem moją diagnozę jednego z tych tekstów , który niektórzy z Was ocenili bardzo wysoko i równie niezrozumiale się do niego odnieśli .

Witam wszystkich świątecznie :).
Padają tu tematy z którymi nie można się ni zgodzić, chociaż język jaki jest do tego używany budzi niechęć i buduje negatywne emocje, szczególnie że sprawia wrażenie personalnych ataków.

autor musi się na coś zdecydować – czy skoro tematy są ważne i poważne , atakować język , którym zostały wyrażone ? Czy wyrażone w obojętnie jakim języku sprawy ważne i poważne , diagnozujące negatywnie Waszą prace , warte są analizowania pod kątem użytych słów , o ile nie przekroczyły granicy ( męskiej ) niegrzeczności ?   Jeśli ktoś zwraca Wam uwagę na elementarne błędy prowadzące Waszą wieloletnią pracę na manowce , czy warto ktosia atakować za użyty język ?! A co to za ten język , kto się nim posłużył , w jakim odniesieniu i kto , co go do tego języka sprowokowało , że w odczuciu autora tego długiego tekstu nazwał on go zniechęcającym i budującym negatywne emocje ? Może zasadnym było go użyć ? Czy można mieć negatywne emocje , jak ktoś próbuje , obojętnie jakim językiem , zwrócić nam uwagę , że z Waszą wieloletnią pracą idziecie w szkodę ?! A kto to taki użył tego zniechęcającego języka ? Konkretnie , kto , do kogo , co ? A może to jest jaka zgaduj zgadula , która to Ula ? Konkretnie panowie , nie insynuujcie , piszcie konkretnie , krótko , na temat , bez rozciągania , bez domniemywania , kto , co , jak , dlaczego tak uważacie , bo my w święta mamy co robić , niż czytać Wasze teksty , z których dla mnie zupełnie nic nie wynika ! Takie pustosłowie .
Co do istoty zagadnienia związanego ze strategią działań zgadzam się w całej rozciągłości, w rozszerzeniu o podział działań na taktyczne i strategiczne.
Z kim autor się zgadza – ze mną , z Beinem , z kim ? Kto dokonał tego podziału , kiedy ???
O ile większość z nas jako cele średnioterminowe ma wspólne (obalenie, zmiana systemu społecznego), to te dalsze – jak ten system ma w przyszłości wyglądać, wzbudzi na pewno różne mieszane poglądy i różnice zdań. Czyli ktoś już określił i podzielił cele na średnio , krótko i długoterminowe ? Kto to taki ? Kiedy ?
Aby jako grupa działać skutecznie, powinniśmy opracować metodykę działań i planować ich realizację w sposób który zapewni ustalenie wspólnych celów strategicznych.
Nie , pomyliłem się , okazuje się , że nikt takich celów nie wyznaczył , a więc nie ma celów średnio i długoterminowych . To o czym pisze wobec tego autor ???
Do tego jak te cele osiągnąć, to już działania taktyczne.
Droga jaką chcemy się poruszać jest wyboista i ma po drodze wiele rozwidleń i alternatywnych szlaków. Niektóre zwieść nas mogą na manowce, inne doprowadzą do autostrady. Bez skupienia się na zaplanowaniu i wskazaniu kierunków – ryzykujemy stratą czasu i energii.
Są jeszcze drogi niebezpieczne , gdzie można spotkać wygłodniałego tygrysa , drogi przyjemne , gdzie stoją w lesie rozebrane panieny z dużymi cyckami , a dla cycoholików , to bardzo ważna informacja , którymi drogami podążać .
Jest to istotne również z innego punktu widzenia – NIE MUSIMY jechać tym samym wozem- znając cel i kierunek – możemy dotrzeć na miejsce różnymi ścieżkami, wspierając się po drodze w różny sposób, nie tylko popychając podczas stromego podejścia, ale przekazując informacje o wygodniejszej formie podróży. Nie , miły panie ! Jak będziemy jechać różnymi drogami , to cycoholicy nam wozu nie popchną pod górę . Coś pan kręci ! Ci , co będą setki kilometrów jechać w nowiutkim Mercedesie zapewne wygodniej będą podróżowali od tych na hulajnodze , wiec po co tych na hulajnodze informować o wygodniejszej formie podróży , żeby używali słów budzących niechęć i budujących negatywne emocje ? ( E ! Mietek , my tu se szybko i ciepło jedziemy Mercedesikiem , a co u ciebie ? Piździ wiatr ze śniegiem , co ? Pochwal się barania łąko , gdzieżeś to już dojechał ?  ) .
Jest to ważne też z powodów czysto pragmatycznych, jeśli każdy z nas będzie ciągnął wóz w inną stronę, wypadkowo będzie on stał w miejscu, mimo włożenia w to dużo sił i energii.
Panowie , jesteście wielcy !  To już wybitny wykład na temat wektora sił oddziaływających ! No , dużo można z tego przekazu się dowiedzieć . Na przykład , jak ktoś będzie udawał , że ciągnie , a ciągnąć nie będzie , to pomimo ciągnięcia będziecie się cofać , do tego kompletnie wyczerpując swoje siły .  Albo jak ktoś puści specjalnie linkę , jak wóz będzie ciągnięty pod górę , to i wóz spadnie w przepaść z calutką zawartością , więc po co było ciągnąć ?  Albo jak konkurencja obok przemknie rakietą bez wysiłku – kto weźmie i zabierze wam wszystkie cukierki ?! Można by tu długo jeszcze opisać te do niczego nie prowadzące rozważania . O , na przykład ………………
Obserwuję z boku od pewnego czasu ten alternatywny “rynek polityczny” i mam coraz bardziej mieszane uczucia. Szczególnie jeśli chodzi o liderów i związane z tym problemy, ponieważ jest zauważalną i niestety bardzo symptomatyczną kwestią problem lojalności liderów wobec głoszonych zasad działania i ich zmiany w czasie, gdzie ikony walki z czasem zmieniają swoje poglądy, nastawienie i odniesienie do celów jakie im przyświecały na początku działań.
Brawo ! W moim języku napisał bym to tak – obserwuję zachowania naszych liderów , którzy zmienili swoje poglądy na inne , niż te , z którymi startowaliśmy . Skoro cele zostały przez liderów zmienione , trzeba się zastanowić , czy my – działacze się z nimi utożsamiamy ? Przybyliśmy do organizacji z zupełnie innymi celami i zamiarami , niż te , które teraz wytyczają liderzy . Należy najpierw rozstrzygnąć , czy się pod nimi podpisujemy , co do nowych celów i drogi ich realizacji . Bo my wcale nie musimy być prowadzeni w nieświadomości . Oczekujemy wytyczenia konkretnego celu i konkretnego czasu jego realizacji , a nie brnięcia w niewiadomo jakim kierunku i nie wiadomo jaką drogą . Czy to nam chciał w pokrętny sposób przekazać autor ? Ja nie wiem , ale pan Kamycki , jako lider też nie wie co autor miał na myśli , skoro podzielił jego opinię . Chyba , że Kamycki nie jest jednym z liderów ( moim zdaniem jest ) .
Stąd też uważam że nie możemy działać w oparciu o struktury związane z liderami i piramidalną strukturą zarządzania, ponieważ wcześniej lub później idee zostaną wypaczone i działania przekierowane.
Pragmatyczne działania wymagają budowania struktur płaskich, o jak najszerszym wsparciu bez wyróżnionych liderów , czy jednostkowych punktów władzy.
Czyli budowy wojska bez dowództwa . O , przestrzegał bym przed sukcesami militarnymi takiego wojska . Organizacja musi mieć swojego lidera , który wie do czego dąży , wysyła wyraźne , czytelne sygnały i składając ofertę polityczną działaczom wie , że oni współpracują z nim w osiągnięciu ich wspólnego celu podstawowego . Inaczej taki twór nie ma racji bytu i się rozpadnie ( jak dziesiątki innych organizacyjek bez określonego celu i opracowanego sposobu celu osiągnięcia )
System ma już wielowiekowe doświadczenia w uzależnianiu i przejmowaniu takich struktur, i każda którą zbudujemy w oparciu taki schemat zostanie w analogiczny sposób jak tysiące wcześniejszych – przejęta.
System ma umiejętności niszczenia konkurencji na różnych szczeblach jej rozwoju , poczynając od stopni podstawowych . Dlatego organizacja musi mieć silnych , inteligentnych , błyskotliwych liderów , którzy doskonale wiedzą jak osiągnąć cele . Są pomysłowi , przebiegli , a jednocześnie skłonni analizować podpowiedzi innych , a nóż trafi się ktoś genialny ?! Liderzy , którzy obrażają się na propozycje innych , nie potrafią ich elegancko , choć negatywnie ocenić , nie nadają się na liderów . Zapatrzeni bowiem w swoje jedynie słuszne racje , nie dostrzegą nawet swoich błędów i świetnych propozycji innych działaczy .
Nie łudźmy się że NAM uda się inaczej. To mrzonka, która będzie miała rację bytu tylko do czasu, aż działania nasze zaczną być postrzegane jako skuteczne.
Możecie długo na tą skuteczność czekać i się nie doczekać .
Trudno jest przejąć strukturę płaską, o demokratycznym podłożu i współdecydowaniu, gdzie liczy się wola ogółu a rola liderów sprowadza się do czystej reprezentacji tej woli. Oczywiste skojarzenia są chyba widoczne z obecnym systemem, ale ma on tyle wspólnego z demokracją co i nic.
Aby struktury płaskie mogły się lęgnąć przesłanie musi być zrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba , łatwe do zaszczepienia , przekazania i wywołujące potrzebę jednoczenia ludzkich sił . Czy Konfederaci mają takie konfitury ? Moim zdaniem Wasze konfitury są przeznaczone dla smakoszy bardziej , niż przeciętni zjadacze chleba wyrafinowanych . Czym zatem zapraszać do działania zwykłych , przeciętnych , leniwych umysłowo obywateli ? Czym ??? Takich płaskich struktur na Waszych opracowaniach nie stworzycie , więc dyskusja w okół nich jest bezpodstawna .

Nie ukrywam że te przemyślenia i analiza sytuacji zaprowadziła mnie już jakiś czas temu do poszukiwań rozwiązania tego problemu w sposób systemowy i zasadniczy. Niedawno pojawiła się w mojej przestrzeni inicjatywa budowy systemu dyskusyjno decyzyjnego która wplata się w uzyskanie możliwości rozwiązania tego (i nie tylko) problemu zbudowania systemu władzy maksymalnie spłaszczonej.
System w założeniu ma blok dyskusyjny, gdzie deliberuje się na poszczególne tematy, priorytetując je i po ustalonym czasie głosując na poszczególne rozwiązania w oparciu o system preferencyjny, co pozwala na wspólne uzgodnienie stanowiska najbardziej reprezentatywnego i akceptowalnego dla wszystkich uczestników dyskusji. Każda kwestia wrzucona do dyskusji jako wniosek i różne opcje będące pochodną, opcją pierwotnej kwestii jest oceniana na podstawie przydziału punktów zależnych od ilości opcji czy innych ustalonych zasad. Nie trzeba dużej wyobraźni, że tego rodzaju system głosowania zmienił by radykalnie scenę polityczną :).  scenę polityczną
– Nic nie rozumiem , chyba nie tylko ja , ale ja i Beim potrafimy się do tego przyznać , a inni jak czegoś nie pojmują , to z góry przyjmują , ze musi być mądre . Nie rozumiem , czy autor miał na myśli sposób uzgadniania poszczególnych tematów , oraz ich promocji , między dyskutantami o różnych spojrzeniach na zagadnienie i w toku wzajemnej dyskusji grupa decyduje , kto ich przekonał i czyje ( na przykład Kornatowicza ) racje będą uwzględniane ? Ale tu chodzi o jakąś scenę polityczną . Więc nic nie pojmuję .
W wolnej chwili napiszę o tym więcej,
No , to teraz rozumiem , dlaczego nie rozumiem – autor miał zajętą chwilę i dogłębnie nie był w stanie nas oświecić . Miałem zatem powód , aby nie rozumieć . Ale inni zrozumieli i nawet pochwalili . Widocznie jestem mniej inteligentny .
teraz odniosę się jeszcze do jednej kwestii, którą ten system  mógłby rozwiązać – budowę wspólnego programu działań, w oparciu o szeroki system wsparcia i uzgodnienia działań na poziomie konsolidowania różnych środowisk, grup, organizacji, partii, osób fizycznych..
Jest to wymarzone narzędzie, gdzie można w sposób niezależny , bez żadnych nacisków i prób manipulacji na podstawie dyskusji ustalić rozwiązania które zadowoliły by wszystkich – może czasem nie idealne, ale takie które umożliwiły by współdziałania i współpracę a nie budowanie sztucznych podziałów i systemu frontu pomiędzy jakimiś dowolnymi dwoma grupami wpływów (jak to nam zapewnia ordynacja większościowa, czy nawet nasza obecna – głosujemy często wybierając mniejsze zło, a nie racjonalne i osobiste wybory).
O ! Już się odnalazłem – autor należy do tych , którzy wciąż ufają Kobie ( Stalinowi ) , że Koba to dobry człowiek , który nic nie wie o głodzie na Ukrainie , o fali zbrodni i terroru .
To jest Wasz największy problem ! Wy myślicie , że nowi właściciele Polski niechcący błądzą w swoim rządzeniu naszą ojczyzną , gdzie tymczasem to jest wojna IV generacji , a rządzący reprezentują najeźdźcę . I to jest KATASTROFALNA NAIWNOŚĆ WASZYCH KALKULACJI . BEZ ODNIESIENIE SIĘ DO TEGO PODSTAWOWEGO RAŻĄCEGO BŁĘDU ROZPOZNAWANIA PRZYCZYNY RABOWANIA NAS – POLAKÓW Z UŚMIECHU , WSZELKIE WASZE PRACE SĄ DAREMNE . Dlatego uważacie , że najważniejsze to doczekać zaproszenia przez ludożerców do stołu . Nie chcecie żadnej walki , żadnej strategii , żadnego promowania i windowania Waszej marki . Tak , jak polscy Żydzi przed wojną oczekiwali od Hitlera , że zrobi z nich zarządców w Polsce nad Polakami , Wy również oczekujecie , że rządzący nami ludożercy skorzystają z waszych opracowań dla rozwoju III RP . PRZECIEŻ TO KOMPLETNE BZDURY ! Ludożerców cel jest diametralnie inny ! No i co z Wami zrobić , jak pracujecie z uporem maniaka , przy takich bzdurnych założeniach ?! Dlatego nie interesujecie się strategią , walką o wypromowanie swoich analiz , o wymuszenie na sprostytuowanych mediach i na rządzących ludożercach dyskusji publicznej wokół tematów gospodarczych w oparciu o Wasze opracowania . Bo wy wciąż naiwnie ufacie władzy i pokornie pukacie uniżenie , czekając , aż wam otworzą . Już , już , już niedługo wpuszczą , na salony wpuszczą i nakażą sprostytuowanym mediom upublicznić Waszą pracę .
I tu jest pies pogrzebany . Ta ufność ludożercom i ta naiwność nieprzystojna świadomym sytuacji działaczom obywatelskiego nieposłuszeństwa demaskuje Wasze postawy , zachowani ( agresja do tych , którzy wroga wskazują palcem ) skazują Was na kompletną klęskę , więc po co mi czytać te długawe rozprawki ?! Przecież jesteście naiwniejsi od dzieci ! Wy , świadomi obywatele – koń by zdechł wziął ( czas zaprzeszły ) ze śmiechu ! Jak można pracować na tak złych podstawach ?! Nie jesteście w sztabie analityków ekonomicznych Uniwersytetu Studiów Strategicznych . Co co od 26 lat ukradli Polakom władzę mają za zadanie zniszczyć nasz kraj ! A Wy zapraszacie ich do zapoznania się z opracowaniami dla dobra ojczyzny – SZOK !
Niestety ale w budowie tego systemu wystąpiły pertubacje  Był już kiedyś jeden taki , który nazwał te perturbacje ” wiele zła i wypaczeń socjalizmu “(skąd my sto znamy 🙂 , zadziałał system lidera ) i powstała grupa inicjatywna, która będzie ten system opracowywała jeszcze raz. W tej kwestii na pewno przydało by się wsparcie i współpraca :).
Tak , tak , wypaczeniom mówimy NIE ! I wy im oferujecie swoją inicjatywną grupę aby ten ludożerczy system opracować jeszcze raz . Bo uważacie , że to zwykłe wypaczonka socjalizmu , A NIE ZAMIERZONY CICHY ROZBIÓR POLSKI ! SZOK , JAK MOŻNA BYĆ AŻ TAK GŁUPIM !!!

Wszelkie działania nie oparte na szerokim współudziale uważam za chybione, ponieważ jak nas historia nie raz doświadczyła – energia zostanie zmarnowana. A nawet kropka postawiona przez największego malkontenta w takim wspólnie tworzonym dziele, powoduje że jest on współautorem i ma zupełnie inny stosunek do tego dzieła. Bo mimo że może się z nim nie zgadzać w innych punktach – jest to też jego dzieło.
Jeśli zaproponujecie inny sposób skupienia wszystkich na jak największym wsparciu wspólnej idei, to z ciekawością się zapoznam z takim pomysłem :).
Jak na razie widzę duże problemy w tym względzie i przyznam że mimo że miałem przyjemność zapoznać sie z wieloma różnymi projektami, planami, koncepcjami – żaden mimo naprawdę braku zastrzeżeń i pełnym poparciu niemal każdego punktu nie znalazł szerszego wsparcia.
I nie znajdzie , bo kto tak rozdętą ofertę , w tak trudnym temacie , do tego skierowaną do ludożerców , a nie do zjadaczy chleba , kto z tych zjadaczy ją zrozumie , zechce wesprzeć swoją osobą i oddać za nią życie ? A ludożercy ??? No cóż , trzeba przyznać , że zapewne paru skonało ze śmiechu , widząc Wasze kilkuletnie starania . I te śmiertelne zejścia ze śmiechu są Waszym wkładem w tej wojnie IV generacji , w której uznaliście , że trzeba kolaborować z wrogiem w celu odbudowy kraju . SZOK !!!

Czy ktoś zadał sobie kiedyś takie analityczne pytanie dlaczego?

pozdrawiam
Roman Klimczyk

Ponownie bardzo proszę o wyłączenie mojego adresu korespondencyjnego z Waszej grupy dyskusyjnej . Jestem do dyspozycji , jeśli zechcecie o coś zapytać – pytajcie . Pytajcie w formie zrozumiałej , krótkim tekstem , konkretnie . Nie przesyłajcie mi już Waszych dyskusji , bo boję się o swoje nerwy , jak widzę takie kardynalne błedy w rozumieniu świata i rozumiem pana Piotra Beina , że trzasną drzwiami i nie ma zamiaru czytać tych marnych dywagacji . Szkoda czasu i atłasu !

W dniu 29 marca 2016 00:46 użytkownik Piotr Bein: prosiłem usunąć mój e-adres z listy rozsyłkowej

On Monday, March 28, 2016 11:56 AM, Jarosław Utrata:
Panie Romanie,
Cieszę się, że w dotychczasowym nieco już destrukcyjnym klimacie rozmów pojawił się Pan ze swoją argumentacją. Z tego co Pan napisał widzę, że przebyliśmy analogiczną ścieżkę rozumowania. A do tego co Pan napisał mogę jedynie dodać i mocniej zaakcentować następujące kwestie.
1. Używając terminologii piekarniczej: korzystne, pożądane wg określonych cech zmiany dla środowiska może wprowadzić “zaprogramowany na wspólnotowy cel”  zaczyn a nie ferment, nawet jeśli to będzie tylko ferment myśli – pomysłów a nie fizycznych czynów.. I tu warto sobie zadać pytanie czy/ jakim my Konfederaci jesteśmy  zaczynem, a może wciąż tylko fermentem? Czy biorąc pod uwagę ostatnie burzliwe i zaczepne  wypowiedzi można powiedzieć, że jesteśmy zaczynem z którego może powstać dobrze wyrośnięty chleb? Owszem, w wielu z nas nie brakuje energii do ” rośnięcia”, zaledwie mała grupka jest świadoma o jaki mniej więcej “wypiek” -” kulinarne dzieło” tu chodzi i czy/jak należy propagować zaczyn?
 Podobnie do p. Romana czuję pod skórą, że środowiska, grupy reformatorskie to póki co silne atraktory dla uaktywniania i rozdęcia ludzkiego ego a nie propagacji merytorycznej. Jesteśmy tylko ludźmi, więc można by rzec jest to niejako naturalne, zrozumiałe. Niestety niszczące, nawet dla ciekawych i wydawałoby się rozwojowych inicjatyw. Wiem o tym dobrze, ponieważ sam miałem z tym kłopoty. Bardzo mi w tym pomogła lektura OSHO.
2. Żyjemy w świecie o niejasnych wartościach i porządku. Naszą naczelną dewizą (raczej niż wartością) jest wolność. Ale dokładnie nie wiemy gdzie ta wolność ma granice i przez to zatracamy przyzwoitość. W miejscu powszechnie niegdyś stosowanej przemocy fizycznej stosujemy bezpardonową walkę na tzw “argumenty”. Nakręcani naszym rozdętym ego wolimy wejść na ring i naparzać się tymi podobnymi do pięści argumentami, zamiast zdystansować się do sporu, poszukać kompromisu. Retoryczne chuligaństwo,  hejterstwo obecne dziś są praktycznie na każdym kroku.
Aby spróbować z tego wyjść musimy zdać sobie sprawę z tego, że sami po części jesteśmy ofiarami tego systemu. Ci, którzy chcą tworzyć zaczyn muszą również spojrzeć wgłąb siebie oraz zostać poddani wnikliwej zewnętrznej ocenie nie tylko z punktu widzenia merytorycznych kompetencji. Żyjemy w świecie pozbawionym naturalnych reperów: wartości i hierarchii wypływających z autentycznego humanizmu. . . Musimy zacząć od ich ponownego zdefiniowania i usystematyzowania nawet na poziomie strategii budowania nowego ładu społecznego – mechanizmu tworzenia nowej lepszej Polski, nowego lepszego świata. Wstępne i przystępne (max. na 1 – 2 kartkach papieru) sformułowanie takiej nowej rzeczywistości, czyli wizji co chcemy osiągnąć + jakiegoś szkieletu strategii już dziś bardzo by nam pomogło w komunikowaniu się. To byłyby nasze pierwsze Konfederackie repery umożliwiające prace i współprace w organizacyjnej strukturze poziomej.. Dzięki temu moglibyśmy bardziej świadomie łączyć nasze wysiłki, organizować pracę i współpracę (elementy strategia, taktyka), opisać i uruchomić  interesariuszy, .. Z uwagi na występujące dziś powszechnie “rozmyte” zasady gry i wynikające z tego olbrzymie ryzyko chaosu poglądowego zastosowanie systemów deliberacyjnych wydaje mi się również niezbędne. Takie systemy są już dostępne/testowane; w Polsce – projekt p. Mądrego, i liquid democracy (stosowany już z powodzeniem w Niemczech), system stosowany w Hiszpanii.
cdn…
W dniu 28 marca 2016 13:19 użytkownik Roman Klimczyk:

Witam wszystkich świątecznie :).
Padają tu tematy z którymi nie można się ni zgodzić, chociaż język jaki jest do tego używany budzi niechęć i buduje negatywne emocje, szczególnie że sprawia wrażenie personalnych ataków.
Co do istoty zagadnienia związanego ze strategią działań zgadzam się w całej rozciągłości, w rozszerzeniu o podział działań na taktyczne i strategiczne.
O ile większość z nas jako cele średnioterminowe ma wspólne (obalenie, zmiana systemu społecznego), to te dalsze – jak ten system ma w przyszłości wyglądać, wzbudzi na pewno różne mieszane poglądy i różnice zdań.
Aby jako grupa działać skutecznie, powinniśmy opracować metodykę działań i planować ich realizację w sposób który zapewni ustalenie wspólnych celów strategicznych.
Do tego jak te cele osiągnąć, to już działania taktyczne.
Droga jaką chcemy się poruszać jest wyboista i ma po drodze wiele rozwidleń i alternatywnych szlaków. Niektóre zwieść nas mogą na manowce, inne doprowadzą do autostrady. Bez skupienia się na zaplanowaniu i wskazaniu kierunków – ryzykujemy stratą czasu i energii.
Jest to istotne również z innego punktu widzenia – NIE MUSIMY jechać tym samym wozem- znając cel i kierunek – możemy dotrzeć na miejsce różnymi ścieżkami, wspierając się po drodze w różny sposób, nie tylko popychając podczas stromego podejścia, ale przekazując informacje o wygodniejszej formie podróży.
Jest to ważne też z powodów czysto pragmatycznych, jeśli każdy z nas będzie ciągnął wóz w inną stronę, wypadkowo będzie on stał w miejscu, mimo włożenia w to dużo sił i energii.
Obserwuję z boku od pewnego czasu ten alternatywny “rynek polityczny” i mam coraz bardziej mieszane uczucia. Szczególnie jeśli chodzi o liderów i związane z tym problemy, ponieważ jest zauważalną i niestety bardzo symptomatyczną kwestią problem lojalności liderów wobec głoszonych zasad działania i ich zmiany w czasie, gdzie ikony walki z czasem zmieniają swoje poglądy, nastawienie i odniesienie do celów jakie im przyświecały na początku działań.
Stąd też uważam że nie możemy działać w oparciu o struktury związane z liderami i piramidalną strukturą zarządzania, ponieważ wcześniej lub później idee zostaną wypaczone i działania przekierowane.
Pragmatyczne działania wymagają budowania struktur płaskich, o jak najszerszym wsparciu bez wyróżnionych liderów , czy jednostkowych punktów władzy.
System ma już wielowiekowe doświadczenia w uzależnianiu i przejmowaniu takich struktur, i każda którą zbudujemy w oparciu taki schemat zostanie w analogiczny sposób jak tysiące wcześniejszych – przejęta.
Nie łudźmy się że NAM uda się inaczej. To mrzonka, która będzie miała rację bytu tylko do czasu, aż działania nasze zaczną być postrzegane jako skuteczne.
Trudno jest przejąć strukturę płaską, o demokratycznym podłożu i współdecydowaniu, gdzie liczy się wola ogółu a rola liderów sprowadza się do czystej reprezentacji tej woli. Oczywiste skojarzenia są chyba widoczne z obecnym systemem, ale ma on tyle wspólnego z demokracją co i nic.
Nie ukrywam że te przemyślenia i analiza sytuacji zaprowadziła mnie już jakiś czas temu do poszukiwań rozwiązania tego problemu w sposób systemowy i zasadniczy. Niedawno pojawiła się w mojej przestrzeni inicjatywa budowy systemu dyskusyjno decyzyjnego która wplata się w uzyskanie możliwości rozwiązania tego (i nie tylko) problemu zbudowania systemu władzy maksymalnie spłaszczonej.
System w założeniu ma blok dyskusyjny, gdzie deliberuje się na poszczególne tematy, priorytetując je i po ustalonym czasie głosując na poszczególne rozwiązania w oparciu o system preferencyjny, co pozwala na wspólne uzgodnienie stanowiska najbardziej reprezentatywnego i akceptowalnego dla wszystkich uczestników dyskusji. Każda kwestia wrzucona do dyskusji jako wniosek i różne opcje będące pochodną, opcją pierwotnej kwestii jest oceniana na podstawie przydziału punktów zależnych od ilości opcji czy innych ustalonych zasad. Nie trzeba dużej wyobraźni, że tego rodzaju system głosowania zmienił by radykalnie scenę polityczną :).
W wolnej chwili napiszę o tym więcej, teraz odniosę się jeszcze do jednej kwestii, którą ten system mógłby rozwiązać – budowę wspólnego programu działań, w oparciu o szeroki system wsparcia i uzgodnienia działań na poziomie konsolidowania różnych środowisk, grup, organizacji, partii, osób fizycznych..
Jest to wymarzone narzędzie, gdzie można w sposób niezależny , bez żadnych nacisków i prób manipulacji na podstawie dyskusji ustalić rozwiązania które zadowoliły by wszystkich – może czasem nie idealne, ale takie które umożliwiły by współdziałania i współpracę a nie budowanie sztucznych podziałów i systemu frontu pomiędzy jakimiś dowolnymi dwoma grupami wpływów (jak to nam zapewnia ordynacja większościowa, czy nawet nasza obecna – głosujemy często wybierając mniejsze zło, a nie racjonalne i osobiste wybory).

Niestety ale w budowie tego systemu wystąpiły pertubacje (skąd my sto znamy 🙂 , zadziałał system lidera ) i powstała grupa inicjatywna, która będzie ten system opracowywała jeszcze raz. W tej kwestii na pewno przydało by się wsparcie i współpraca :).
Wszelkie działania nie oparte na szerokim współudziale uważam za chybione, ponieważ jak nas historia nie raz doświadczyła – energia zostanie zmarnowana. A nawet kropka postawiona przez największego malkontenta w takim wspólnie tworzonym dziele, powoduje że jest on współautorem i ma zupełnie inny stosunek do tego dzieła. Bo mimo że może się z nim nie zgadzać w innych punktach – jest to też jego dzieło.
Jeśli zaproponujecie inny sposób skupienia wszystkich na jak największym wsparciu wspólnej idei, to z ciekawością się zapoznam z takim pomysłem :).
Jak na razie widzę duże problemy w tym względzie i przyznam że mimo że miałem przyjemność zapoznać sie z wieloma różnymi projektami, planami, koncepcjami – żaden mimo naprawdę braku zastrzeżeń i pełnym poparciu niemal każdego punktu nie znalazł szerszego wsparcia.
Czy ktoś zadał sobie kiedyś takie analityczne pytanie dlaczego?

pozdrawiam
Roman Klimczyk

P.S.
Nie spierajmy się, nie atakujmy, ale nauczmy się konsensusu i współpracy. Nikt nie ma licencji na rozum i nie jest wszechwiedzący. Starajmy się rozwiązywać problemy. Analitycznie i bez emocji..

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/