Ogród lipiec – październik

Foto Iwona, tekst Piotr Bein od 12.7.2020

corona

Koronawirus namnaża się nam w ogrodzie :))))

Pierwsza połowa lipca — zbiór jagód 

Maliny (kilka gatunków), aronia, wczesne borówki, agrest (hybryd agrestowo-porzeczkowy, soczysty i słodki), porzeczki czerwone, różowe i czarne. Dzień w dzień, po parę do kilku litrów, większość do mrożenia, trochę do spożycia bieżącego — własnego i gości. Na okrasę nieustannie produkują w kilku miejscach w ogrodzie poziomki, niewybredne co do gleby, ulubione przez dzieci.

Przed zbiorem porzeczek, lub wcześniej, gdyby zielsko powodowało opadanie owocu, ręcznie usuwam je ostrożnie. Porzeczka czerwona i różowa dojrzewa w jednym czasie na całym krzaku, więc gałązki przeznaczone do przycinania można zbierać odcinając z owocem.

Najkłopotliwsza jest czarna porzeczka.  Dojrzewa nieregularnie w jednym kiściu i każda łodyga ma swój harmonogram dojrzewania. Sporo przez to strat owocu, ale żyjątka też potrzebują pojeść — pociesza Iwona.

Porzeczki, maliny oraz kanadyjskie jagody: wczesne borówki i dzika aronia Saskatoon berry. W lesie ponadto można znaleźć jagodę salal berry (znaczące źródło pożywienia Indian, tłumi apetyt) oraz podobne kształtem do malin thimble berry (smaczne lecz za delikatne do upraw komercyjnych) i salmon berry (czerwone i żołte, bardziej wodniste).

Zbieramy jak leci po linii lub miejscami, ustaliwszy odpowiedzialność między nami. Zaniedbanie nawet o jeden dzień to straty owocu przejrzałego lub spleśniałego z powodu opadów. Zbieranie jest okazją obserwacji wydajności i zdrowia poszczególnych osobników. Chore lub niewydajne usuwamy przy okazji.

Jeden z trzech naszych krzewów aronii musiałem wyciąć w pień. Z bliskości drzew iglastych nabyła nieuleczalną chorobę, objawiającą się w zdrewniałym naroślu na większości jagód. Miejsce po niej zajmie krzew borówki kanadyjskiej zacienionej już  dokumentnie przez klony.

Pozostałe krzewy aronii przyciąłem drastycznie jak co rok, żeby nie pięły się do poziomu sąsiednich drzew, których dolne zbyteczne gałęzie usuwam przy okazji.

strawberbed

Wyżywiwszy szopy-pracze, ślimaki i ptaki (i nas na bieżąco, ale bez zapasu na zimę), truskawki wypuszczają wąsy (źródło nowych roślinek na jesieni). Trawniki mamy wielokulturowe, nie tylko trawka. Tu widać koniczynkę. Na wiosnę wyrywam na tony moje ulubione 🙂 zielsko, jaskry.

Te dwie grządki mają nawodnienie i truskawka rośnie w nacięciach w tkaninie ogrodniczej, a pomiędzy — rośnie zielsko pod tkaniną. Wg Iwony nie ma żadnej różnicy w plonie z hektara 🙂 względem truskawek z “zielsku”, gdzie nie potrzeba pielić ani nawadniać u nas przed latem. Do bani zatem filmiki z Polski jaki to cud ta tkanina.  Na komercyjnej fermie widziałem tu litą czarną folię zamiast tkaniny ogrodniczej, tyle że farmer co rok sadzi świeże roślinki truskawek. Ja sukcesywnie uzupełniam zmiarniałe i przestarzałe. Szerokość ścieżki trawiastej równa szerokości kosiarki. Ponieważ kosiarka precyzyjnie podchodzi lewą stroną, przejeżdżam raz w każdym kierunku.

Warzywa

chives

Szczypiorek, jedno z najwcześniejszych warzyw, nadal rodzi. Iwona zbierając przycina krótko. Ne świeżo znakomity do każdego posiłku — kanapki, sałatki, warzywne potrawki, zupy, jajecznice, wypieki chleba, bułek i pity. Reszta suszona i mrożona na zimę.

bedbypots

Iwona wzorowo zagospodarowała nową grządkę wzdłuż donic ze wspinaczami. Warzywa lubią kompost “leśny” z patykami i odrobiną igliwia, jaki nieuchronnie spada do zagrody kompostowej umieszczonej w naszym “lasku”.

pomidorki

Będą pomidorki do ulubionych kanapek: chleb razowy (niemiecki, cztery razy tu droższy na przecenie niż w lidlu w Niemczech!) z masłem, plasterki pomidora, na to skrawki własnego czosnku lub cebuli, co tam akurat Iwona wystawi na stół.

bean1

Fasola na grządce. Nie wiemy czy i jak wysoko się wywinduje, lecz kijów ci u nas dostatek.

kale

Będą własne nasiona jarmużu.

cukedream

Marzenie: ogórek z hipermarketu (dłg. 40 cm) w roli statysty przy roślinie ogórka w donicy. Widać zalążek owocu.

zucdream

Marzenie2.0. Młode cukinie z marketu, dłg. ok. 20 cm. Chrupię na surowo.

Zbiory warzyw

Zbiory warzyw zaczęły się pod koniec lipca. Fasolka i ogórki były pierwsze. Oto plon z 2. sierpnia:



...jest już posiłek

Z kupną rzodkiewką i wypiekiem Iwony był już niezły posiłek:

Z kupną rzodkiewką i własnym wypiekiem Iwony...

Kabaczki, fasola zielona, ogóreczki

Tydzień później pokazały się kabaczki

Fasola na siatce

Fasola na siatce podwyższonej patykami

Ogórki nie skorzystały z szansy wspinaczki

Plon 19. sierpnia, typowy co dzień do paru dni: Ogórek, kabaczek, cukinia, parę rodzajów fasoli, bób, bogata w minerały zielenina i kwiaty jadalne — tu męskie, dla lepszego plonu oderwane z krzaka cukinii po zapyleniu kwiatu damskiego 🙂

Inżynieria zaawansowana 🙂

fencextfencext1

Najszybsza fasola wspięła się na szczyt siatki, dorobiłem pół metra wyżej z patyków po wyciętej aronii. Surpryza wykonana wczesnym rankiem (chłodna rosa na bose nogi, cisza poranka z odgłosami ptaków, aromat odnowionego nocą powietrza) zanim Iwona wstała,  nie zrobiła na żonie wrażenia. A ja myślałem, że to będzie cudo inżynierii i sztuki użytkowej 🙂 Na słupie po prawej węzeł irygacyjny w pełnym użyciu. Jeśli przyjdą susze, zainstaluję rozgałęźnik poczwórny, teraz jest podwójny. Na szczycie słupa przymocowałem wieszak na węże, by nie pałętały się kosiarce.

pipejunk

Kombinuję z reperacjami systemu irygacji, z pudełka rozmaitych części od czego innego. Z takiego szmelcu skleciłem przenośną irygację, począwszy od trzech stojących osobno krzewów borówek, podłączaną do węża z pobliskiego węzła wodnego. Podczas letnich upałów,  moja przenośna podlewarka okazała się jedną z najprzydatniejszych. Zostawiałem na cały dzień, w krytycznych okresach suszy na noc, skierowaszy poszczególne dysze w rejony korzeni krzewów i drzew. Osadzone na złączkach T, dysze nakierowuję na dany punkt, lub “w niebo” by tworzyły deszczyk. Zasięg strumienia z dyszy regulują zaworem doprowadzającym wodę do ustrojstwa. Uratowało ono sytuację, gdy w środku lata i “covida” zabrakło w sklepach węży kropelkowych i zraszaczy rozpryskowych.

tee

W jagodniku założyłem wąż kropelkowy. Od złączki T (prawy dolny róg) wstawiłem odcinek rury pół-sztywnej do samotnego krzewu, oszczędzając na długości węża kropelkowego. Dysza jak powyżej z części szmelcowych, w tym przypadku mosiężna wciśnięta cieńszym końcem w rurę.

Pyrkowisko

Ziemniaki wyrosły z wieku wągrowego, bo nawet jak im ślimaki podziurawią liście, to rosną zdrowo i kwitną to tu to tam. Samotny ziemniak pod byłym krzakiem chmielu wykaraskał się z szoku przez kilka dni pochmurno-deszczowych i rośnie,  podziurawiony przez ślimaki.

hopsout

Wokół słupka rósł chmiel z koroną średnicy 1,5 m. Wyciąłem bezlitośnie, gdy zaczął zarastać doświadczalne poletko pyrek. Korzeń i parę głównych łodyg chmielu zostawiłem do przesadzenia zimą.

potatflower

potatflwr

ptflwr

Ziemniaki rosną bez problemu, a co w ziemi to nie wiem 🙂 Chwalą się pięknem swego kwiecia, jeden tu, drugi tam kilka dni póżniej. Zasadziłem mieszankę gatunków, sam nie wiem który jest jaki, ale po kwieciu można zgadywać kolor skórki bulw.

Ziemniaczane plony

Ok. połowy lipca zlikwidowałem na poletku jeden krzaczek pyrek, bo strasznie zmarniał. Kopałem, kopałem — i nic w logicznym promieniu łodygi. Dopiero na dalszej peryferii znalazłem dwie pyrki, być może urodzone przez sąsiedniego ziemniaka.

Parę dni później zaczęły marnieć rosnące osobniki z rodzaju smacznych, podłużnych maluchów (paluszki), posadzone w sześciu dołkach po ok. cztery sztuki, każdy z więcej niż jednym pędem. Wyrosło mniej więcej tyle, ile zasadzilem — ok. 20-25 pyrek.

Na koniec lipca odkopałem na poletku więdnące krzaki paru gatunków. Wśród sadzeniaków paluszków, plon wyniósł ca. 8 pyrek na dołek, każda pyrka z masą ok. 10 razy większą niż przeciętny sadzeniak. Zachowały jedynie podłużny kształt rodzica. Karłowatych paluszków było w sumie kilka.

Dwa krzaki pyrki większej, jednej czerwonej, drugiej białej, dały po ok. 10 pyrek rozmaitej wielkości, karłów nie licząc. Jeden krzak miał dwie łodygi, drugi jedną — znacznie mniej niż pędów w sadzeniaku.

Zostawiliśmy “zielsko” (jadalne dla nas, więc w końcu użyteczne) na wyżerkę szkodnikom ziemniaczanym takim jak ślimaki.

Jeden osobnik tulił zielonego bobasa tuż pod ściółką.

W każdym przypadku głębokie kopanie, odsunąwszy ściółkę i ostrożnie przy granicy z sąsiednim krzaczkiem:

Cały plon z dwu krzaków, w sumie 3 łodygi:

Trzeci, dorodny krzak z jedną łogygą urodził grubasa i pisklaczka.

W każdym krzaku każdego gatunku było zatem kilka razy mniej łodyg niż pędów w sadzeniakach. Wszystkie łodygi rosły z gleby nawilgoconej, ale nie zamoczonej.

Ciekaw zawartości, jedną donicę piętrową rozbieram na poletku kompostu, by odzyskać glebę. Przewracam “wieżowiec” i zsuwam górną donicę:

Nie wymacawszy pyrek w ziemi z górnej donicy, usuwam łodygi i zielsko. Dolną donicę wywracam dnem do góry. Zdejmuję dolną, drenażową warstwę badyli:

Tuż pod nią (nad nią — w normalnej pozycji donicy) wyłaniają się ładne pyrki, w sumie 5 sporych i 3 małe, nieźle jak na jeden sadzeniak, gdy górne piętro nie urodziło nic: 

Dla porównania, plon z krzaczka wyrosłego poza-doświadczalnie na którejś grządce, pól-permakulturnie przy czosnku, bez specjalnych zabiegów:

Wniosek na podst. tej ograniczonej próbki: piętrowa hodowla zwyczajnych gatunków ziemniaka nie popłaca — na balkonie ani w ogrodzie.

W pierwszej połowie sierpnia łodygi marnieją bardziej masowo, jak w Polsce na jesieni.  Oto wyniki wykopków 13. sierpnia, począwszy od etażowej donicy:

Na poletku zaś, trzy krzaki z paluszków posadzonych “w szparę”, przysypywane kompostem ze ściółką sienną na wierzchu, dały w sumie 16 pyrek porządnej wielkości (większej niż maławe sadzeniaki) oraz 8 kurdupli. Wynik ok. 5 razy wyższy niż z eksperymentu w dołkach, gdzie sadzeniaki były mniejsze i marniejsze. Gleba nawilgocona sporadycznym deszczem i “nawałnicami” z węży kropelkowych.

pyr14

Plon z donicy i poletka 13. sierpnia. W drugiej dłoni łogygi — na śmiecie, żeby nie hodować ewentualnych chorób. Na 1-ym planie poletko 4,8 m na 3 m: ścinki trawy z koszenia sypane na trawnik. Sadzeniaki w przyszłym roku pójdą na powierzchnię gleby pod ściółką, przysypywane trawą koszoną, jeśli egzemplarz eksperymentalny sprawdzi się w br. w takich warunkach; nie ruszam go, rośnie pod wiśnią w ściółce patykowo-siennej.  Z lewej eksperymentalne stoisko donic etażowych ziemniaka– ok. 1,5 m kw. Widać w jednej z nich jarmuż na przynętę ślimakom. Z tyłu spory trawnik na ewentualne podwojenie tegorocznych pól. W tle nasz “las”. Bosonogo w ogrodzie i w “lasku” — zdrowo dla równowagi elektrycznej organizmu i samopoczucia, polecam! Tytłanie się z glebie i klęczenie na ziemi wzbogaca mikrobiom i wzmacnia immunologicznie. Mam notorycznie “brudne” kolana :))) “Szorty” z obciętych wytartych spodni  coraz cieńsze, nie kupię nowych przez zakaz przymierzania z powodu śfirusa #%&^@***!!!

Pięć dni później, 18. sierpnia na poletku rozkopałem kolejne więdnące łodygi:

pyr18.8.1Z jedno-etażowej donicy z marną ale jeszcze zieloną łodygą i liśćmi podziurawionymi przez ślimaki było 12 zdrowych pyrek średniej wielkości. Obie łodygi miały rozwinięte, silne, zdrowe korzenie — w porównaniu z odkopywanymi od początku plonów — i też żadnego śladu po sadzeniaku. Przeplantowałem je do tej samej donicy, podlałem (fotka z prawej), nałożyłem siana na wierzch i wkopałem donicę w ściółkę sienną dla ochrony korzeni przed upałami. Pomimo dostatecznej wilgoci wewnątrz donicy, roślina nie wytrzymała słońca i uschła na pieprz.

Druga donica, dwu-etażowa, nic nie urodziła na górnym piętrze. Ale plon był zadowalający:  9 pyrek sporej wielkości i dwa maluchy:

W sumie plon 18. sierpnia, na wierzchu pyrki z ww. donicy dwu-etażowej:

pyr18.8.11

pyr30.8Pod koniec sierpnia zlikwidowałem donicę półtora-etażową z wyschniętą łodygą. Górne piętro nic nie urodziło. Łączny plon z jednego sadzeniaka: 12 średnich pyrek i dwie małe. Gleba wilgotna lecz nie mokra, niskiej jakości w dolnej warstwie, być może wpłynęła na wielkość owocu.

W rocznicę najazdu syjohitlerowców na Polskę, odkryłem ściółkę znad części ładnie rozbudowanego krzaka pyrek pod wiśnią. To jest experyment symulujący sadzenie w ściółce wyschniętych, nieskompostowanych “zielonych śmieci” ogrodowych. Mam całe poletko tego, maceruje się pod plandekami na przyszły rok.

Posadzony na dnie ściółki patykowej przykrytej sianem dla zabezpieczenia ewentualnych bulw przed światlem (zielone ziemniaki są toksyczne), krzak urodził dużą ilość pyrek tuż pod ściółką. Konsylium z udziałem pani doktor psychologii i doktora medycyny zdecydowało wyciągnąć tylko pyrki przy łodydze zmarniałej na śmierć, reszcie dać szansę mimo nadżartych liści, przykrywając sianem. “Zmarła” łodyga okazała się żywa — połączenie z resztą krzaka korzeniami, więc nie wyrwaliśmy.

W górnym lewym rogu typowa ściółka pod wiśnią: patyczki i badyle. W przeciwnym rogu lewej fotki zmarniały acz dobrze rozbudowany krzak położył się na trawbik, maksymalizując wystawienie na słońce i chłodzenie od trawy. Plon: 3 duże pyrki (jedna z “pępowiną”) i jeden maluszek pozują na ściółce siennej.

14. września dokończyłem wykopki pod wiśnią. Łodygi nie były całkowicie wyschnięte, na tle takiejże rozmaitej ściółki. Pod nimi znalazłem 8 pyrek, w tym jedna ogromna a jedna maława przeżarta przez jakiegoś robala, Było ponadto pięć zielonych maluchów. do przez wkopanie na zimę na zbiór przyszłoroczny.  Iwona przyznała się do wyciągnięcia jednej pyrki bez wiedzy Naczelnego Eksperymentatora. Zatem pod wiśnią jeden sadzeniak obrodził 12 pyrkami dużej i średniej wielkości oraz 5 zielonymi maluchami do przezimowania. Dwa zielone maluchy wsadziłem w glebę i przykryłem sianem

3. września odkopałem 2 czy 3 krzaczki (trudno powiedzieć po suchych 3 łodygach): czerwonych pyrek 8 sporych i 2 mniejsze, paluszków 10 średnich i 10 małych.

6. września zlikwidowałem 2 donice 2-etażowe ze zwiędłymi krzaczkami po parę łodyg. W sumie 10 pyrek słusznej wielkości i 12 mniejszych, po równo na donicę, wszystkie na dolnym piętrze i zdrowe. Gleba niewypasiona, resztki wilgoci.

14. września. Dwa  krzaczki, ilość łodyg nie do stwierdzenia z powodu ich rozkładu już miesiąc temu. Sadzeniak “złocisty” (Yukon Gold? zgniłe resztki) dał 13 różnej wielkości (w tym jeden zepsuty) i 4 małe ziemniaki. Sadzeniak  brązowawy przy chmielu urodził, odpowiednio, 5  i 3.

16. września. Dwa krzaczki paluszków (łącznie 20 średnich i małych oraz 11 maleństw) i jeden czerwonych pyrek (5 średnich i 1 maluch).

……………….

Do 16.9.2020 zebrałem plon z 7 donic (7 sadzeniaków) i ok. 23 krzaków na poletku (ok. 23 sadzeniaków). W sumie było 276 pyrek różnej wielkości, z ok. 30 sadzeniaków rozmaitego rodzaju, przeciętnie 9 pyrek na sadzeniaka. Maleństw nie liczyłem, pójdą do ziemi na plon w przyszłym roku. Zostały do zbioru 2 donice i ok. 17 krzaków na poletku.

20. września 5 “brązowych” sporych pyrek i 2 karzełki w 1,5-piętrowej donicy.

3. października z poletka: z 1 lub 2 sadzeniaków — 12 “brązowych” małej do średniej wielkości i 10 karłów; z 1 sadzeniaka “paluszka” — 12 małych i średnich i 5 karłów; sieroty — 2 średnie i 5 karłów.

7. października reszta poletka, liczba krzaczków niewiadoma z powodu rozkładu łodyg. 19 pyrek “brązowych” od małych do dużych i dwie sierotki “paluszki” po sąsiednich uprzednio wykopanych.  36 “białych” od dużych po małe i 12 karłów.

Szacuję liczbę sadzeniaków w zbiorze z 7.10.2020: 40 pozostałych po chorobach minus wykopki z 3 do 4 sadzeniaków  do tej pory =  6 do 7.

Z 40 sadzeniaków, które przeżyły wczesne choroby i zniszczenie, zebrałem zatem w sumie 362 pyrki różnego typu i wielkości, przeciętnie 9 pyrek na sadzeniak. Przewidywałem przy sadzeniu plon ok. 400 pyrek. Z karzełkami plon wyniósł więc powyżej spodziewanej liczby. W przeliczeniu na wszystkie 45 sadzeniaków, plon wyniósł 8 pyrek na sadzeniaka.

Plon nie wydaje się zależeć od nakładu pracy pielęgnacyjnej, podlewania, ani warunków glebowych. Wszystkie sadzeniaki otrzymały dawki popiołu i wzmacniacza wzrostu (mączka kostna). Uprawa w donicach nie dala lepszych plonow niż na poletku. Niezbadaną kwestią pozostaje sadzenie dwu odmian w jednej wysokiej donicy — na dnie wcześniejsza, a późniejsza nad tamtą na poziomie drugiej kondygnacji. Jest to istotne dla ogrodników balkonowych, jakich coraz więcej w Polsce. Zachęcam dop wlasnych doświadczeń, jako że warunki klimatyczne i dostępność rozmaitych sadzeniaków mogą być w kraju inne niż w Vancouverze.

Jesienne sadzenie na wiosenne pyrki

Karzełki przeznaczam do eksperymentalnego sadzenia przed zimą dla ustalenia ochrony przed mrozem. Oto filmik z mej strefy klimatycznej:

Poza metodą z filmiku, planuję zasadzić pod “zielonymi śmieciami” i pod ściółką sienną (poletko przygotowane na przyszły rok). Dla ochrony przez mrozem dodam na wierzch liści i skoszonej trawy. Pokryję plandeką dla ochrony przed nadmierną wilgocią.

12.10.2020 zasadziłem:

  • Pod “zielonymi śmieciami” 15 ziemniaków “białych” z supermarketu, które zaczęły wypuszczać wypustki pędów wiosennych, oraz 39 maluchów (w tym zielone) różnych gatunków z tegorocznych zbiorów — w sumie 9 rzędów po 6 sadzeniaków.
  • Przy wsch. skraju płd. poletka pod ściółką sienną 16 maluchów jw. w 2 rzędach, przy pyrce posadzonej latem (nie wyrosła i zostawiłem zielonego malucha w ziemi na przyszłą wiosnę).

Gospodarka “leśna”

Odłamane wichurami, grubsze z przycinki drzew oraz suche obcinane stopniowo na dole żywych pni, gałęzie układam przy granicy posesji  w naszym “lesie”.

chrust1W br. tnę odłożone gałęzie i zbieram drobnicę na chrust do kominka. Cieńsze patyki i drobnicę wkładam do pudeł i kontenerków, składuję w szopie. W zimie zaoszczędzi to rąbania na rozpałkę co dzień, co nie jest przyjemne na zewnątrz przy mokrej pogodzie.

Po lewej, odcięte gałęzie klonów. Grubsze odcinki redukuję na kawałki piłą ręczną na długość do kominka. Gałązki z liśćmi tnę sekatorem
i wrzucam na kompost. Przycinki gałęzi w “lesie” wpuszczają więcej światła, pomagając zieleni zarastać ściółkę. Porządna, mocna drabina własnej roboty, odzyskana ze stosu drewna odpadowego na sąsiedniej budowie. Drabinę aluminiową wygiąłem przy upadku na spadzistym terenie. Na szczęście nic mi się nie stało, ale drabinie musiałem odciąć wygięty koniec, ok. 30 cm.

Już trzy sezony ogrzewam chałupę głównie drewnem z jednego kominka. W zimniejsze dni uzupełniam grzejnikami elektrycznymi. Co sezon grzewczy oszczędzam tak parę tys. dolców na ogrzewaniu i mam zdrowe zajęcie, które lubię: latem cięcie gałęzi i patyków oraz odpadowego drewna grubszego kalibru z budów, a zimą palenie w kominku i związane czyszczenie, usuwanie gwoździ z paleniska (z drewna z budów) oraz popiołu (nawóz potasowy do ogrodu).

chrust

Konserwacja zewn. chałupy

Suche lato jest okazją do konserwacji rynien (kit najlepiej wysycha na suchym podłożu w suchym powietrzu) i napraw dachu (w wilgotną pogodę cedrowe gonta stwarzają ryzyko poślizgu). Po paru latach pustych obietnic speców, że naprawią mi czapę komina zdmuchniętą przez wichurę, wreszcie sprawa załatwiona.

Staruchowi wejść na dach to nie bagatela. Zrobił to młodzik; wykręcił górny, uszkodzony element metalowego izolowanego przewodu kominowego. Składy budowłane nie mają nic co by pasowało. Nie było też solidnego elementu, do którego możnaby przymocować nową czapę. Blaszane słupki starej czapy przerdzewiały i puściły ją z wiatrem. Ażurowy nowy czubek pod czapę zwinąlem z siatki galwanizowanej o oczkach 25 mm i przymocowałem drutem 2 mm do czterech podstaw przerdzewiałych słupków. Wyszło to mocne. Nowa czapa — z blachy tyłnej obudowy starej kuchenki z piekarnikiem, wygięta wzdłuż krawędzi na okapy. W dziurki przebite w okapach zahaczyłem drut 2 mm i przymocowanym na okrętkę pod kołnierzem czubka przewodu komina. Posd wpływem naciągu drutu, wyszła powierzchnia hiperboliczna, z korzystnym spadkiem w dwu kierunkach:

Na początku października nastała znów ładna pogoda. Zwietrzałe  gontowe grzbiety nad werandą  zastąpiłem pasmami blachy. Ubytki gont na szczycie uzupełniłem odpadowymi gontami cedrowymi z sąsiedniej budowy. Miały akurat rzadko spotykaną starą grubość!

Ptactwo i owady

ptak

Jakieś takie malutkie wróblopodobne, zwykle zlatują się hałaśliwą zgrają. Obserwujemy je (i kolibry) przez okno:

okno

koliber
“Helikopter” w pozycji operacyjnej przy ulubionym powoju, wiciokrzewie.
koliber1
Fotka z krótkim czasem ekspozycji, inaczej skrzydełka wychodzą zamazane.
koliber2
Ulubiony kwiat powoju o słodkim aromacie, źródło nektaru.
koliber3
Syrop z cukru trzcinowego. Kolibry słysząc nas przylatują na małą odległość. Nie boją się, pewne swej szybkości, precyzji i manewrowości.
flowers4all
Róża nie przyciąga kolibrów, a pachnie intensywnie jak kwiat po prawej, też ulubiony krzew kolibrów.

Na początku sierpnia Iwona zauważyła, że rezydencje owadów w oknach i drzwiach zostały odsklepione przez właścicieli, a w oknie kuchennym powstał domek jakiejś osy-solitera:

Pokazy z 18. sierpnia:

Dla zdrowia i ducha

Tytłanie się w ziemi wzbogaca faunę osobistą (w każdej szczypcie gleby są miliony mikrobów) i wzmacnia odporność na plandemiczne śfirusy. Przebywanie na słońcu i świeżym powietrzu bez namordnika wytwarza witaminę D i dotlenia,  a liczenie pyrek chroni przed altzheimerem:

Gruby chce jeść, musi zaiwaniać. Tu przy swym ulubionym poletku doświadczalnym pyrek

staw

W stawku rosną rzęsa i irysy, na brzegu hortensja. W poprzednich latach port imperium kolejki ogrodowej, od paru lat ładnie zdziczał przez problemy z szopami-praczami, budowy na sąsiedniej posesji oraz dziur w membranie gumowej wydziobywanych przez ptaki.

makowka

driedMakówki po przekwitłych makach, suszone zioła i kwiaty — do użytku domowego oraz inspiracja dla Iwony-artystki:

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/

1 comment

Comments are closed.