Reportaż śledczy: zniszczenie nauki o polach torsyjnych w Rosji

W.A. Żygałow: Zniszczenie badań pól torsyjnych w Rosji. Niezależne dochodzenie

Tłumaczył Piotr Bein, 22.9.2020 z wersji rosyjskiej Жигалов В.А. / Уничтожение торсионных исследований в России

Kopia zapasowa: Zhigalov Vlad _Unichtozhenie torsionnyx issledovanij v Rossii

[Strona 183] Wyniki działalności Komisji ds. Pseudonauki Rosyjskiej Akademii Nauk (Komisja) od 1998

• Ponad 20 artykułów zawierających oszczerstwa i obelgi;

• Zakaz publikacji artykułów przez badaczy pól torsyjnych w fizyce czasopismach rosyjskich nt. fizyki;

• Zakaz na poziomie Wyższej Komisji Atestacji rozważania prac nt. eksperymentów potwierdzenia pól torsyjnych;

• Stworzenie strony Profesora Konkretnego z oszczerstwami i obelgami na badaczy;

• Kampania celem zdyskredytowania tematu pól torsyjnych na forach internetowych;

• Obraźliwe listy do naukowców;

• Listy do zachodnich fizyków oczerniające naukowców rosyjskich;

• Nacisk administracyjny na urząd patentowy i zakaz patentowania technologii torsyjnych;

• Nacisk administracyjny na kierownictwo instytucji akademickich i uniwersytety uczestniczące w badaniach pól torsyjnych;

• Presja administracyjna na RSC Energia, firmę komercyjnych zastosowań pól torsyjnych;

• Nacisk administracyjny na Roscosmos;

• Nacisk administracyjny na producentów wirowych generatorów ciepła.

Najbardziej efektywną metodę pracy Komisji zilustrował G.N. Dulniew. Wg niego laboratorium badań pól torsyjnych, które istniało w l. 1990. w GITMO (St. Petersburg), zamknąl obecny rektor  GITMO (uczeń samego Dulniewa, byłego rektora). Czemu? „Chce zostać akademikiem Rosyjskiej Akademii Nauk” – wyjaśnił Dulniew.

[Strona 184]  Wnioski
 
Wyciągam następujące ogólne wnioski z analizy hipotezy 10 kłamców:
 
1. Celem Komisji ds. Pseudonauki Rosyjskiej Akademii Nauk (Komsja) było zapobieżenie wdrożeniu na dużą skalę
badań nowych zjawisk uważanych za zwolenników nowego paradygmatu za przejawy pól torsyjnych. Cel ten został częściowo osiągnięty: badania kontynuowano, ale w rzeczywistości już skrycie. Dopiero niedawno wyniki eksperymentów sprzed 10 do 20 lat zaczęły przenikać do Internetu.
 
2. Realizując ten cel, członkowie Komisji rażąco naruszyli normy moralne i ewentualnie również kodeks karny (publiczne zniesławienie, publiczne zniewagi). Z powodu pomówień ucierpiała reputacja wielu uczciwych ludzi, a dziedzina badania pól torsyjnych zyskała miano „pseudonauki” i „oszustwa”.
 
3. Wyniki eksperymentów z polami torsyjnymi wydają się wstępem w zupełnie nowy etap rozwoju fizyki. Wyniki te nie są zafałszowane ani błędami eksperymentalnymi. Wiele z tych wyników ma niezależne potwierdzenie i zastosowanie w praktyce – w medycynie, geologii, metalurgii, rolnictwie.
 
4. Nie do utrzymania są oskarżenia o oszustwa Akimowa, Szipowa i in. badaczy pól torsyjnych przez członków Komisji.
 
5. Oskarżenia członków Komisji o pseudonaukowe modele Akimowa i Szipowa również są nie do obrony.
 
Przed przeprowadzeniem tego śledztwa miałem kilka złudzeń:
 
Iluzja 1. Praktyka oficjalnej nauki postępuje (przynajmniej próbuje) zgodnie z deklarowaną metodologią naukową: o uznaniu niektórych wyników powinien decydować jedynie poziom jakości badań i ich niezależne potwierdzenie. — Jednak w większości przypadków oficjalna nauka nawet nie stara się przestrzegać tej zasady i wyraźnie dzieli wyniki na dozwolone i zabronione.
 
Iluzja 2. Nauka wyklucza stosowanie metod walki charakterystycznych dla przestępcy i polityka: kłamstwa i pomówienia, groźby, obelgi i manipulacje. — Niestety, współczesna oficjalna nauka szeroko używa takich metod przeciwko niechcianym naukowcom.
 
Iluzja 3. Starsi doświadczeni naukowcy są wzorami do naśladowania. — Niestety zachowanie niektórych akademików RAS jest nie do pogodzenia z tytułem naukowca i przyzwoitej osoby.

Iluzja 4. Widząc że sprawa przeciw badaniom nad polami torsyjnymi jest faktycznie sfabrykowana, społeczność naukowa zmieni swoje podejście do zniesławionych badaczy. — Naukowcy nie są niezależni w swoich sądach, poddają się manipulacji, zmieniają metodologię naukową.

W miejsce starych iluzji, które wypłynęły mi podczas wykonywania tego śledztwa, nabyłem następującego nowego zrozumienia sytuacji:
 
• Nauka jest pełna niesamowitych odkryć, których jeszcze nie dokonano, jak i tych dokonanych, które zostały zakazane przez władze naukowe. Ludzie na czele wiedzy naukowej, którzy próbują przetestować pewne śmiałe hipotezy, znajdują się dziś pod bardzo silną presją materialistycznych fundamentalistów, gotowych dołożyć wszelkich starań, aby nie dopuścić do udowodnienia tych nowych hipotez.
 
• Uczciwość jest niezbędną cechą naukowca; zasada ta nie dopuszcza wyjątków. Etyka w nauce ma fundamentalne znaczenie.
 
• Komisja, składająca się z ludzi, którzy celowo zniekształcają fakty, pomawiają i znieważają w metodycznej walce, nie jest już dla mnie przedmiotem zainteresowania ani autorytetu; ich biuletyny, artykuły i raporty po przeprowadzonej analizie mają dla mnie wartość zepsutego papieru. Dotyczy to nie tylko tematu skręcania: nie ufam już ani słowu z tego, co zostało wyprodukowane przez Komisję.
 
• Grupa ludzi spiskujących i korzystających z potężnych zasobów administracyjne w celu zorganizowania i przeprowadzenia kampanii prześladowania naukowców z całego obszaru badań, to rodzaj przestępczości zorganizowanej. Od takich ludzi i komisji należy trzymać z daleka – mogą być bardzo niebezpieczni.
 
• Współczesny, ogólnie akceptowany naukowy obraz świata może okazać się sztucznie zniekształcony i niekompletny z powodu przestępczej działalności takich grup ludzi obdarzonych władzą. To jest ich główna zbrodnia przeciwko nauce.
 
+++++++++++++++++++++++++++
 

[Strona 12] Opinia W.J. Tarasenki

Rozważmy teraz opinię drugiej strony. W 2002 r. W.J. Tarasenko, kandydat nauk technicznych, akademik Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, pierwszy zastępca. A.E. Akimow z Międzynarodowego Instytutu Fizyki Teoretycznej i Stosowanej we wstępie do komunikatu prasowego „Zwalczanie pseudonauki jako rodzaj działalności naukowej” [1] pisze:

W 1991 r. W nr 9 i 10 gazety “Poisk “organu Prezydium Akademii Nauk ZSRR, ukazał się artykuł „Tufta” (doskonały tytuł gazety akademickiej, który pozwala zrozumieć współczesny język niektórych „intelektualistów” nauki). Artykuł ten zapoczątkował burzliwą działalność E.B. Aleksandrowa, ówczesnego członka korespondenta Akademii Nauk ZSRR, zastępcy dyrektora Państwowego Instytutu Optycznego im. S.I. Wawilowa, co zakończyło się skandalem w Komisji Nauki i Techniki Rady Najwyższej ZSRR oraz wyborem EB Aleksandrowa na akademika.

Ta komisja wyjaśniła Akimowowi po spotkaniu tam, że inicjatorem tego wydarzenia był wówczas zastępca Rady Najwyższej ZSRR ds. spisków w  Akademii Nauk, akademik W.L. Ginzburg. Akimowowi powiedziano, że podstawą rozważenia przez Ginzburga była uchwała Wydziału Fizyki Ogólnej i Astronomii Akademii Nauk ZSRR nr 8-105 z 29.5.1991. Można przypuszczać, że w celu stworzenia choćby pozoru obiektywizmu w tej decyzji, oprócz nazwiska Akimowa wymieniono jeszcze dwóch badaczy (Akimow nie znał nawet jednego z nich), co nie miało nic wspólnego z twórczością Akimowa, ale główny patos ataków został skierowany do Akimowa. Dlatego autorzy tej rezolucji, jeśli byli konsekwentni, powinni byli nazwać ją nie o walce z pseudonauką, ale o walce z Akimowem. 

W szczególności Państwowy Komitet Nauki i Technologii ZSRR, w przeciwieństwie do Akademii Nauk ZSRR, nie trząsł powietrzem pseudonaukową demagogią, ale postąpił słusznie. Wybrano dwie grupy naukowe w Moskwie i Leningradzie, których liderzy z jednej strony okazali się ludźmi o najwyższych kwalifikacjach, naukowej uczciwości i obiektywizmu, az drugiej strony nie tylko sceptycznie nastawionych, ale i nastawionych negatywnie do prac nad polami torsyjnymi, jeden z nich rozmawiając z Akimowem podejmuje się tej pracy tylko w celu przeprowadzenia czystego eksperymentu i udowodnienia, że ​​żadne z twierdzeń Akimowa nie jest prawdziwe. 

Kilka miesięcy później zaprosił Akimowa do tego samego biura do szefa Wydziału Wysokich Technologii Państwowego Komitetu Nauki i Technologii ZSRR dr W.W. Bojki i powiedział:” W tym biurze powiedziałem, że udowodnię że twierdzenia A.E. Akimowa nie mają miejsca. Ale po przeprowadzeniu wybranych przeze mnie eksperymentów i przeprowadzonych przez siły mojego laboratorium przy użyciu generatorów skrętnych, muszę uczciwie stwierdzić, że eksperymenty te dały pozytywne wyniki ”. Były to eksperymenty dotyczące wpływu promieniowania skrętnego na widmo promieniowania Mössbauera.

Przez dziesięć lat, z mnóstwem słów o walce z pseudonauką (walka z Akimowem), nikt w Akademii Nauk nie tylko przeprowadzał rygorystycznie eksperymentów na polach skrętnych, ale nawet nie interesował się wykonywanymi pracami. skarżył się, że wszystko jakoś nie wyszło. Pisanie paskudnych rzeczy wyszło, ale chodzenie i patrzenie na własne oczy nie wyszło. Można pomyśleć, że przyjeżdżał do Kijowa do akademika Akademii Nauk ZSRR, wiceprezesa Ukraińskiej Akademii Nauk, dyrektora Instytutu Problematyki Materiałoznawstwa Ukraińskiej Akademii Nauk W.I. Trefiłowa, aby zobaczyć zmiany konstrukcji metalowych pod działaniem generatorów torsyjnych, ale nic mu nie pokazano. Nie, E.B. AleksandroW nie pojechał do Kijowa. Nie znalazł nawet czasu, aby odwiedzić najstarszą organizację materiałoznawczą w Rosji – Centralny Instytut Badawczy Materiałów w rodzinnym Leningradzie, gdzie opracowano i opatentowano technologię torsyjną do produkcji siluminu. Nie znalazł czasu, aby przyjechać na Uniwersytet Mechaniki i Optyki w Sankt Petersburgu, aby zobaczyć przynajmniej jeden z wielu eksperymentów, które przeprowadzono tam w ciągu ostatnich dziesięciu lat pod kierunkiem doktora nauk technicznych, profesora honorowego naukowca G.N. Dulnewa. Stanowisko to było typowe nie tylko dla Aleksandrowa, ale także dla wszystkich walczących z pseudonauką.

Akimowa oskarżono o wykonywanie pracy bez ekspertyzy naukowej Akademii Nauk ZSRR. Ale jego pracę wspierali akademicy Akademii Nauk ZSRR NN Bogoljubow, ówczesny dyrektor Wspólnego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej, główny teoretyk nie tylko w ZSRR, ale także na świecie MM Lawrentjew, dyrektor Instytutu Matematyki Syberyjskiego Oddziału Akademii Nauk ZSRR, Trefiłow, dyrektor Instytutu Problemów Inżynierii Materiałowej Akademii Nauk Ukraińskiej SRR, wiceprezes Akademii Nauk Ukraińskiej SRR i inni. Nie można sobie wyobrazić wyższego poziomu znajomości nauki w ZSRR.

Po tym spotkaniu P.S. Pranow, pracownik personelu Komisji, który je przygotowywał, powiedział telefonicznie Akimowowi, że nie rozumie pośpiechu w przygotowaniu spotkania, które było przygotowywane tylko przez trzy dni zamiast zwykłych trzech do czterech miesięcy, z obowiązkowym zaproszeniem wszystkich zainteresowanych.

W rzeczywistości sytuacja wyglądała następująco. Akimow na posiedzeniu Komisji Ministerstwa Przemysłu Obronnego, w którym uczestniczył E. B. Aleksandrow, na pytanie Aleksandrowa o finansowanie prac na polach skrętnych, odpowiedział, że do pełnego wykonania prac będzie to konieczne (!!! nie przydzielone i wydane , ale tylko wymagane) około 500,0 mln rubli. Jeśli Aleksandrow lub ktokolwiek inny w Akademii Nauk wie na pewno, że takie pieniądze zostały przydzielone, to taką informację należy niezwłocznie upublicznić. Ponieważ Akimow nie otrzymał tych prawie 500,0 milionów dolarów, a zatem nie mógł wydać, teraz to wcale nie małe pieniądze nie ingerowałyby w naszą gospodarkę. 

Jeśli szerzenie się pseudonauki dla Aleksandrowa było konsekwencją jego analfabetyzmu w teorii skręcania, to stanowisko akademika Ginzburga z jego atakami na pola torsyjne na posiedzeniu Komisji Rady Najwyższej ZSRR ds. Nauki i techniki, jak powiedział uczestnik Akimowowi To spotkanie, profesor A.A. Rukhadze, było szczytem hipokryzji. Faktycznie, w tym czasie Ginzburg był kierownikiem wydziału fizyki teoretycznej w Instytucie Fizyki Akademii Nauk ZSRR. Na wydziale tym mieściło się laboratorium, na czele którego stał akademik E.S. Fradkin, który od wielu lat zajmuje się zawodowo teorią skręcania.

Dwa miesiące przed posiedzeniem Komisji Rady Najwyższej ZSRR, Fradkin we współpracy z szefem jednej z rosyjskich szkół skrętnych z Tomska opublikował artykuł poświęcony problemom skręcania w Instytucie Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu w Göteborgu [2]. Co więcej, będąc znanym na świecie ekspertem w dziedzinie teorii skręcania, E.S. Fradkin został zaproszony w l. 80. do przewodniczenia międzynarodowej konferencji nt. skręcania. 

Można byłoby wierzyć w szczerość impulsu Ginzburga do walki z polami torsyjnymi na posiedzeniu Komisji Rady Najwyższej ZSRR (każdy naukowiec ma prawo do osobistego punktu widzenia, w szczególności do nieuznawania teorii Einsteina-Cartana), jeśli przed posiedzeniem tej komisji zlikwidowałby to laboratorium, a Fradkina zwolnił albo nakazał mu nie zajmować się teorią w zakresie bezpośrednich obowiązków służbowych. Jednak akademik Ginzburg tego nie zrobił, ale na posiedzeniu Komisji Rady Najwyższej poświęcił wiele wysiłku, aby wezwać do zakazu pracy nad polami torsyjnymi. 

To prawda, że ​​później nie mówił o polach torsyjnych jako o pseudonauce. Nawet gdyby nie ta historia z Fradkinem, nie sposób przyznać, że tak uczony teoretycznie człowiek jak akademik Ginzburg nie znał miejsca skręcania we współczesnej fizyce. Tym bardziej niegodne było jego miejsce w analizowanej kampanii przeciwko pseudonauce. To on, jako osoba z wielką erudycją, nie powinien był pchać ludzi takich jak Aleksandrow i  Kruglakow do celowo przegranej walki z nowoczesną fizyką, ale powinien był ich ostrzec przed pochopnymi krokami, aby nie zhańbić RAN swoim nieodpowiedzialnym rozumowaniem.

[Strona 15] Dialog o połączeniu torsyjnym. Część 1

Ta historia z udziałem  Aleksandrowa i Akimowa rozwinęła się 10 lat po posiedzeniu Komitetu Sił Zbrojnych, po utworzeniu i rozpoczęciu prac Komisji do Zwalczania Pseudonauki. W numerze 5/2001 czasopisma Elektroswjaz opublikowano artykuł  Akimowa, W.j. Tarasenko, S.J. Tolmaczowa „Komunikacja skrętna – nowa fizyczna podstawa systemów transmisji informacji” [3]. Na ten artykuł odpowiada członek KBL, akademik RAS E.B. Aleksandrow, publikując artykuł “Połączenie skrętne – blef” w numerze 3/2002 tego czasopisma [4]. Akimow na tę recenzję odpowiada artykułem „Blef E.B. Aleksandrowa” [1], którego skrócona wersja została opublikowana w wydaniu “Electroswjaz” nr 7 / 2002 [5].

Przytoczę tutaj kilka fragmentów recenzji Aleksandrowa i odpowiedzi Akimowa, dobranych tak, aby można było bezpośrednio porównać wypowiedzi przeciwnych stron. To swoisty „dialog”.

Aleksandrow: Artykuł próbuje zalegalizować szereg pseudonaukowych konstrukcji na dużą skalę wśród pracowników łączności wokół odkrycia nowej fundamentalnej interakcji, dokonanej rzekomo dawno temu w zamkniętych laboratoriach ZSRR. Pod przykrywką tych (nieustannie mutujących) konstrukcji, niezmierzone fundusze były wycofywane z budżetu państwa na wiele dziesięcioleci w ramach nieustannie zmieniających się obietnic -broń, cudowna komunikacja, cudowny silnik, generator darmowej energii „z fizycznej próżni”, „maszyna klimatyczna”, panaceum na wszelkie choroby itp. itd.

Te „badania” były finansowane niezależnie od społeczności naukowej  poprzez tzw. struktury „siłowe” i „specjalne” i zawsze były „ściśle tajne”.

Akimow: W swej recenzji Aleksandrow twierdzi, że nasza praca była wykonywana “w zamkniętych laboratoriach” i zawsze była “ściśle tajna”. Najpierw kierowałem Centrum Technologii Nietradycyjnych Państwowego Komitetu Nauki i Technologii ZSRR, które zostało utworzone zgodnie z otwartą uchwałą przewodniczącego Państwowego Komitetu Nauki i Technologii ZSRR, wiceprezydent Akademii Nauk ZSRR, akademik Akademii Nauk ZSRR N.P. Lawerow (Załącznik 1 // 1) 2. Następnie kierowałem Międzybranżowym Centrum Naukowo-Technicznym Venture Nietradycyjnych Technologii (ISTC VENT) oraz Międzynarodowym Instytutem Fizyki Teoretycznej i Stosowanej Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych (MITPF ).

Wszystkie te organizacje są otwarte. Dlatego nigdy nie mieli ani pierwszego departamentu, ani departamentu reżimu. Z tego powodu z definicji w tych organizacjach nie mogło być żadnych tajnych laboratoriów i nie można było wykonywać pracy zamkniętej. Przez wszystkie lata kierowania tymi organizacjami nie podpisałem ani jednego zamkniętego dokumentu, nawet z niskim stemplem z płyty wiórowej. Wszystkie raporty, nawet dotyczące współpracy z Ministerstwem Obrony ZSRR, były jawne. Wiele wyników o charakterze naukowym i użytkowym można przeczytać w naszych otwartych wydaniach w bibliotekach w kraju, jeśli nie jesteś leniwy, aby je odwiedzić (patrz np. [6, 7]).

Kolejnym kłamstwem rzuconym przez EB Aleksandrowa w mediach i środowisku naukowym RAS i dezorientującym wszystkich była informacja, jak pisze w recenzji, że „przez wiele dziesięcioleci niezmierzone środki były wycofywane z budżetu państwa”. E.B. Aleksandrow w certyfikacie podpisanym przez niego w maju 1991 r. (Załącznik 4) stwierdza, że ​​powiedziałem, że na prace na polach torsyjnych przeznaczono 500 mln rubli. Ale nie powiedziałem czegoś takiego w tym sformułowaniu i nie mogłem. nikt nigdy nie przeznaczył takich pieniędzy na prace na polach torsyjnych. Powiedziałem, że jeśli program dla pól torsyjnych zostanie zrealizowany w całości, to wg moich szacunków zajmie to ok. 500 mln rubli. Dla każdej rozsądnej osoby jest oczywiste, że „wymagane” i „przydzielone” to nie to samo.

Aleksandrow: Autorowi tej krytycznej analizy zdarzyło się przeczytać w 1987 r. “ściśle tajny” raport o rzekomo zarejestrowanym radykalnym wpływie generatora nowego pola na klimat kontynentu euroazjatyckiego, podczas gdy o generatorze powiedziano tylko, że zużywa 20 miliwatów energii i nie można go ujawnić przy tak niskim poziomie tajności!

Akimow: Nigdy nie zajmowaliśmy się pracą nad wpływem na klimat, o której wspomniał Aleksandrow. Wszystko to spekuluje autor recenzji. 

Aleksandrow: W tę działalność zaangażowane były setki osób z kilkudziesięciu instytucji przemysłu zbrojeniowego, a nawet z niektórych uczelni. Skład uczestników ciągle się zmieniał (co nie jest zaskakujące – nawet za dobre pieniądze, nie wszyscy zgodzą się pisać fałszywych raportów), zachowując i konsolidując niewielki kręgosłup liderów – „ideologów”, z których głównym był i pozostaje Akimow. Na początku 1991 r. działalność ta zyskała rozgłos i została poddana analizie w Akademii Nauk ZSRR i Komisji Nauki Rady Najwyższej, po czym natychmiast rozwiązano „Centrum Technologii Nietradycyjnych” kierowane przez Akimowa w ramach Państwowego Komitetu Nauki i Technologii. (Ten ostatni jednak przestała istnieć po wydarzeniach sierpniowych). Straciwszy oficjalne stanowisko, Akimow natychmiast znalazł swoje miejsce w nowym świecie przedsięwzięć typu „venture”, zachowując powiązania i wsparcie „struktur specjalnych” (patrz lista współautorów). 

Akimow: Centrum Technologii Nietradycyjnych Państwowego Komitetu Nauki i Technologii ZSRR nie zostało ‘rozwiązane’ pomimo kłamstw Aleksandrowa. Po utworzeniu ISTC VENT zostało ponownie wyprofilowane, jak wynika z pisma okólnego podpisanego przez pierwszego zastępcę przewodniczącego Państwowego Komitetu Nauki i Technologii W.A. Michajłowa (Aneks 3 / / 1), w którym funkcje organizacji głównej w zadaniu „Pola torsyjne. Metody, środki i technologie torsyjne” zostały przypisane Interdyscyplinarnemu Centrum Naukowo-Technologicznemu Przedsięwzięc i Technologii Niekonwencjonalnych (Межотраслевой научно-технический центр венчурных и нетрадиционных технологий, МНТЦ ВЕНТ).

Niezwykle dziwne było to, że o mojej pracy dyskutowano na spotkaniu Biura Oddziału Fizyki Ogólnej i Astronomii Akademii Nauk ZSRR oraz Komisji Nauki i Techniki Sił Zbrojnych ZSRR w 1991 r. Na tych zebraniach nie byliśmy nawet wysłuchani– ani ja ani ani akademicy Akademii Nauk ZSRR, uczestnicy prac nad polami tosrsyjnymi. Co więcej, wszyscy nie zostaliśmy nawet zaproszeni na te spotkania. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do Aleksandrowa wspomniana Komisja wyrażała się ostrożniej o tych ok.. 500 mln rubli: „… te dane odnoszą się do niezweryfikowanych” (dodatek 5). 

Błędną interpretacją rzeczywistości są słowa Aleksandrowa: ​​„te “badania” były finansowane bez kontroli środowiska naukowego”. Tutaj wszystko jest wypaczone. Po pierwsze, kwestie finansowania, a ponadto kwestie kontroli finansowania, nie są funkcją nauki. Po drugie, nic nie było ukrywane przed społecznością naukową. Ponadto społeczność naukowa, w tym społeczność naukowa RAN, zawsze była i nadal jest aktywnym uczestnikiem prac nad polami i technologiami torsyjnymi.

Na pierwszym etapie naszej pracy brakowało funduszy i jedynie przekonanie o słuszności naukowej pracy mogło być podstawą chęci współpracy z nami. To był główny czynnik wyjaśniający, dlaczego tak czołowi specjaliści Akademii Nauk ZSRR, jak akademicy M.M. Lawrentjew, W.I. Trefiłow i N.N. Bogoljubow wzięli udział w badaniach pól torsyjnych na podstawie umów „bezgotówkowych” o współpracy naukowo-technicznej (załącznik 6). Niestety generatory torsyjne były wtedy bardzo prymitywne i nie zawsze można było uzyskać pożądane wyniki, jak to zwykle bywa w nowych kierunkach badań.

Aleksandrow: Od tego czasu zapomniano o tajemnicy, a okres intensywnych prób wejścia na rynek rozpoczął się od cudownych generatorów tosyjnych (zwanych również spinorowymi i mikroleptonowymi), zarówno pól, jak i promieniowania. Ponieważ żadna z wielu dziesiątek obiecujących zapowiedzii w dziedzinie obronności i inżynierii lądowej nigdy nie została spełniona (i nie mogła być po prostu z powodu braku tych wszechmocnych pól!), to dla firmy Akimowa został jedyny gwarantowany obszar rynku, który nie oznacza obiektywnego dowodu skuteczności tych pól – uzdrowienie.

Za pośrednictwem mediów (w tym szacownej „Izwiestii”, patrz np. moja uwaga na ten temat w numerze z 26 września 1997 r. w dziale „Rezonans”) zaczęły krążyć pogłoski o potężnej broni „psychotronicznej” opracowanej w trzewiach starego KGB w oparciu o te właśnie dziedziny, jaką broń można w razie potrzeby użyć w dobrym celu.

W Internecie pojawiła się reklama „generatorów skrętnych”, łagodzących niemal każdą dolegliwość – w przystępnej cenie: ok. 30 $ dlaa Rosjanina i 100 $ dla obcokrajowca. (Zwróć uwagę, że korzyści z tych „generatorów” są takie same, jak w przypadku innych amuletów. To samo dotyczy szkód – będąc bezużytecznymi, inspirują ludzi nadzieją i nie pozwalają im chodzić do prawdziwych lekarzy).

Nie wiemy, jak się sprawy mają w tej branży, lecz wiemy, że firmie Akimowa to nie wystarcza i nieustannie próbuje ponownie trzymać się budżetu państwa. Wywiady z Akimowem nieustannie pojawiają się w gazetach obiecując rozwiązanie problemu energetycznego za pomocą „generatorów energii z próżni” lub podbój kosmosu za pomocą „nieobsługiwanych” silników. Nie tak dawno w telewizji mówiono, że podobny projekt leżał na biurku Klebanowa.

Akimow: Aleksandrow pisze w recenzji: „… żadna z wielu nadawanych obietnic w dziedzinie obronności i technologii cywilnej nigdy nie została spełniona (i nie mogła zostać spełniona – po prostu z powodu braku tych wszechmocnych pól!).” Zacznijmy od tego drugiego. Brak „wszechpotężnych pól” pisze osoba, która nigdy nie pracowała w tej dziedzinie i nie jest znana specjalistom od problemów torsyjnych z żadnej publikacji naukowej na ten temat. W przeciwieństwie na przykład do Aleksandrowa, choć nie jest on również specjalistą od pól torsyjnych, ale bardziej uczonym, akademik Ginzburg, w żadnej ze swoich publikacji nie zaprzeczał istnieniu pól torsyjnych jako przedmiotu fizyki i argumentował jedynie czy są obserwowalne, czy nie. 

Co do pierwszej części ww. cytatu. Wraz z długimi okresami wykonywania prac bez żadnego finansowania zdarzały się sytuacje, gdy w krótkich odstępach czasu pojawiały się prace kontraktowe z ministerstwami lub strukturami komercyjnymi. Tak więc na początku 1991 r. z inicjatywy Ministerstwa Obrony ZSRR przeprowadzono prace badawcze, za które wypłacono nam tylko jedną czwartą zaplanowanej kwoty (zaliczka na pierwszy etap prac). Jednocześnie klient otrzymał kilkadziesiąt tomów otwartych (!) raportów, które zawierały konkretne wyniki, w tym liczne prace eksperymentalne.

Np. w Instytucie Problemów Materiałoznawstwa Akademii Nauk Ukraińskiej SRR uzyskano podstawowe wyniki działania promieniowania torsyjnego na stopione metale. W tym przypadku zaobserwowano wyraźne zmiany właściwości fizykochemicznych tych metali (dodatek 8). Wyniki te zostały opublikowane i przesłane do wielu bibliotek. Ponadto posłużyły jako podstawa do przetestowania technologii otrzymywania siluminu w ramach kontraktu z obiektami komercyjnymi w Centralnym Instytucie Badawczym Materiałów w Petersburgu. Technologię potwierdziło kilka organizacjy w Rosji i dwukrotnie zademonstrowano ją w pokazowych wytopach w Seulu (Korea Płd.). Jeśli dodamy do tego, że technologia torsyjna produkuje się i sprzedaje w Rosji od wielu lat, to absurd wypowiedzi Aleksandrowa o niespełnieniu obietnic i pogarda dla  „wszechmocnych pól” są bezpodstawne. Trudno o głupsze stanowisko akademika Aleksandrowa; w jego rozumieniu pól nie ma. Tymczasem ich manifestacja jest praktycznie nie tylko obserwowalna, ale jest już w realnym zastosowaniu. A wszystko to najwyraźniej jest konsekwencją tak ślepej wiary Aleksandrowa w to, że w fizyce wie wszystko, że sądząc po bzdurach, które pisze, najwyraźniej nie uważał nawet za konieczne zapoznać się z licznymi publikacjami. nt. tych prac (patrz np. [7-9 // 8-10]).

Zupełnie niegodne jest to, że Aleksandrow przypisuje mi to, czego nie było i nie mogło być. W organizacjach, którymi kierowałem, nigdy nie prowadzono żadnej pracy nad tzw. tematami mikroleptonowymi. W tych organizacjach nikt nigdy nie dokonał żadnego uzdrowienia. Absolutnym kłamstwem są wypowiedzi Aleksandrowa przypisujące moim organizacjom produkcję i sprzedaż generatorów torsyjnych, jak sam pisze, „łagodzących prawie każdą dolegliwość”. 

Nie miałem nic wspólnego z projektem, który jak pisze Aleksandrow „leżał na stole Klebanowa”. W ciągu ostatnich 10 lat nie zwracałem się w żadnej sprawie do żadnych organów państwowych, w tym do Klebanowa. Artykuł w Izwiestii, o którym wspomina Aleksandrow, również nie ma nic wspólnego z naszą pracą. Obecnie wiele niezależnych organizacji w Rosji i za granicą zajmuje się badaniami i rozwojem w dziedzinie pól torsyjnych. Dlatego wzmianka o takich pracach w jakichkolwiek publikacjach nie oznacza, że ​​te prace mają z nami jakiś związek.

Twierdzenie Aleksandrowa, że ​​„firma Akimowa znów próbuje trzymać się budżetu państwa” (doskonały przykład stylu recenzji naukowej napisanej przez osobę, która najwyraźniej uważa się za intelektualistę) jest wprost przeciwne rzeczywistości. W drugiej połowie lat 90. podjąłem decyzję o odmowie finansowania w ramach programów Państwowego Komitetu Yechniki i Technologii. W kolejnym okresie dołożyłem wszelkich starań, aby uniknąć finansowania z budżetu, a także wszelkich kontaktów ze strukturami rządowymi, choć nie zawsze się to udawało, zwłaszcza w pierwszych dwóch latach po tej decyzji. Czasami ministerstwa zwracają się do nas z propozycjami prowadzenia prac nad tematami trosyjnymi. Skoro inicjatywa nie pochodzi od nas a od ministerstw, to jeśli Aleksandrowowi się to nie podoba, musi się  skontaktować nie ze mną, a z nimi.

Aleksandrow: Artykuł opublikowany w Elektroswjaz to przygotowanie gruntu pod wniosek o dofinansowanie z budżetu rozwoju cudownej komunikacji — natychmiastowej, ukrytej, ściśle ukierunkowanej, wszechprzenikającej, nieograniczonej odległości i niewymagającej energii.Oczywiście potrzeba dużo czasu i pieniędzy, aby projekt zrealizować. A w czasach szybkich zmian myślenie o odpowiedzialności finansowej jest śmieszne. Niewiele jest do zrobienia – aby zdobyć fundusze! (To oczywiście dziwne, że wielkie odkrycie czterdzieści lat później nadal wymaga pieniędzy, aby potwierdzić swoje istnienie i że drapieżny Zachód nigdy nie wykorzystał owoców początku tysiąclecia, pomimo intensywnej reklamy przez 12 lat).

Akimow: Nie ma już prawdy w innym stwierdzeniu Aleksandrowa: “Artykuł opublikowany w “Electroswjaz” to przygotowanie gruntu pod wniosek o dofinansowanie budżetu …”. W obecnym stanie rozwoju urządzeń technologii torsyjnej, finansowanie z budżetu jest dla nas nie do przyjęcia, a finansowanie komercyjne jest niepożądane. W zw. z powyższym, wezwania Aleksandrowa na koniec przeglądu do oddzielenia naszych prac od państwa były spóźnione i przez to straciły na znaczeniu.

Dalej autorzy piszą o fizyce tych zjawisk. Tu zatrzymamy się na chwilę w prezentacji tego „dialogu”, by nieco później wrócić do jego kontynuacji. Ale uwaga: wydaje się, że przynajmniej jedna ze stron kłamie.

[Strona 28] Niektóre wyniki eksperymentalne

Zobaczmy teraz, jakie wyniki zgłosili badacze. W pełni przyznaję, że wyniki te nie będą interesujące dla wszystkich czytelników niniejszego śledztwa. W przeciwieństwie do popularnych artykułów wyniki te wymagają zrozumienia naukowego: tylko specjalista w tej dziedzinie może w pełni ocenić wyniki eksperymentu przedstawionego w publikacji naukowej, a wyniki te dotyczą różnych dziedzin fizyki. Wiele z tych wyników może zarówno zainteresować, jak i zdziwić każdego fizyka: są one niezwykle niezwykłe.

Abramow A.A., Akimow A.E., Bułatow E.I., Majboroda W.P., Finogiejew W.P., Czernow S.P. w artykule „Fizyczne podstawy i wyniki eksperymentalne badań technologii torsyjnych w produkcji materiałów” [16] piszą w szczególności o wynikach oddziaływania promieniowania torsyjnego na wytop cyny w piecu Tammana:

Badanie próbki cyny otrzymanej za pomocą promieniowania torsyjnego na elektronowym mikroskopie skaningowym o powiększeniu 450 tys. wykazało, że w każdym ziarnie nie ma sieci krystalicznej. W objętości każdego ziarna atomy cyny są łączone w grupy po 8-12 atomów.

W efekcie okazuje się, że cyna otrzymana metodą torsyjną ma strukturę amorficzną. Jednocześnie taki wynik uzyskano przy powolnym (naturalnym) chłodzeniu, a nie przy chłodzeniu ultraszybkim, jak to zwykle ma miejsce w przypadku technologii otrzymywania metali amorficznych.

Działanie pola torsyjnego zmieniło nie tylko strukturę cyny, ale także jej właściwości fizyczne. Jeżeli próbka kontrolna cyny miała twardość H = 7,0 ± 0,2 t/mm2, to twardość próbki cyny otrzymanej za pomocą promieniowania torsyjnego okazała się równa H = 10,5 ± 0,5 t / mm2, tj. wzrost 1,4 razy.

Tamże, w części opisującej wpływ promieniowania torsyjnego na stopioną cynę w folii autorzy zauważają:

Redystrybucja elektronów w paśmie walencyjnym pod wpływem promieniowania może nastąpić w wyniku ich polaryzacji spinowej. Na każdym poziomie K pasma energii w krysztale, zgodnie z zasadą Pauliego i rozkładem Fermiego-Diraca, znajdują się dwa elektrony o spinach antyrównoległych.

Jeśli promieniowanie torsyjne prowadzi do inwersji spinu części elektronów z pasma walencyjnego, to na tych poziomach K, których elektrony po akcji uzyskały równoległą orientację spinową, jeden z elektronów, zgodnie z zasadą Pauliego, musi przejść do swobodnego poziomu K. Jest to równoznaczne ze zmianą drobnej struktury pasma walencyjnego i jego poszerzeniem. Zmiana charakterystyki energetycznej podsystemu elektronicznego powinna prowadzić do zmiany wielu właściwości badanych metali.

Z uzyskanych danych wynika, że ​​promieniowanie prawoskrętne w temperaturze 450-650 ° C prowadzi do pojawienia się upakowania atomów podobnego do fcc (ang. face-centered cubic) w ciekłej fazie cyny, podczas gdy promieniowanie lewoskrętne prowadzi do przywrócenia początkowego upakowania tetragonalnego. Najbardziej prawdopodobną przyczyną tych zmian są zmiany w elektronicznym podsystemie stopu spowodowane działaniem promieniowania torsyjnego.

W.I. Gurdin i W.W. Sedelnikow z Omskiego Panstwowego Uniwersytetu Technicznego w artykule „Kontrolowanie właściwości roztworów i stopów przy użyciu pól torsyjnych” [17] piszą o eksperymentach z generatorem MTG-2 zaprojektowanym przez Akimova:

Przeprowadzono badania dot. zmian lepkości i właściwości mechanicznych spoiw metalofosforanowych i kwasu ortofosforowego poddanych działaniu lewoskrętnych i prawoskrętnych pól toryjsnych modulowanych częstotliwościami od 0,1 Hz do 3 GHz. 

W wyniku przeprowadzonych eksperymentów stwierdzono, że gdy zmienia się modulacja częstotliwości pola torsyjnego, zmienia się lepkość na wszystkich spoiwach fosforanów metali, z reguły są to zmiany wielostrefowe (rys. 5). Równocześnie ze zmianą lepkości następuje zmiana struktury kryształów i odpowiednio zmiana właściwości mechanicznych.

Gdy na roztwory oddziałują pola torsyjne, odnotowuje się związek odległościowy między roztworami znajdującymi się w strefie działania generatora pola torsyjnego i poza nim. Wstępny roztwór fosforanu wapnia wlano do dwóch kuwet z topionego kwarcu po 50 ml każda, następnie kuwety umieszczono w różnych pomieszczeniach w odległości 20 metrów. Jedna z kuwet została wystawiona na działanie pola torsyjnego. Po około 60 min. w drugiej komorze kontrolnej zarejestrowano wahania lepkości roztworu, podobne do fluktuacji lepkości roztworu pod wpływem pola torsyjnego.

Próbki roztworu pobrane z obu kuwet po krystalizacji wykazały tożsamość struktury krystalicznej, która różniła się od wyjściowej i została określona przez częstotliwość modulacji pola torsyjnego. Wyniki eksperymentalne pokazują, że pola torsyjne wpływają na wiązania międzyatomowe, międzycząsteczkowe i supramolekularne.

Potwierdzają to zmiany:

  • samooscylacje złączy „p-n” w półprzewodnikach;
  • reakcja “ДЭС“;
  • fluktuacje widm podczerwieni i lepkości roztworów fosforanów;
  • budowa kryształów metali, fosforanów i wodnych roztworów soli.

W.F. Panow i S.A. Kurapow „Głębokie oddziaływanie pola na stopiony metal” [18]:

Za pomocą tego generatora udało się uzyskać metal o drobnej strukturze i prawie całkowitym zaprzestaniu wytrącania się węglików w stalach wysokowęglowych. Wzrost ciągliwości wyniósł nawet 52%. Ze względu na to, że pole to ma olbrzymią zdolność penetracji, wytop jest przetwarzany przez ścianę pieca metalurgicznego. Ognisko generatora jest ustawione wewnątrz stopu. 

Generator był całkowicie ekranowany przed wyjściami pól elektromagnetycznych. Naszym zdaniem generator ten generuje pole o nieznanym charakterze, które ma kolosalną zdolność penetracji i wywiera głęboki i wolumetryczny wpływ na wytapianie i roztwory różnych substancji. 

Uważamy, że teoretyczny rozwój tej dziedziny jest bardzo istotny. Pomimo braku opisu teoretycznego dziedzina ta umożliwiła stworzenie technologii przetwarzania stopionej stali i metali nieżelaznych. Technologia ta intensywnie rozwija się w warunkach produkcji metalurgicznej.

Uwaga — autorzy piszą tutaj „pole o nieznanym charakterze”. Jednak to nic innego jak przebranie tego terminu. W artykule „Czy Zachód dogoni Rosję?” [19] W. Meszczeriakow komentuje przemówienie Panowa i Kurapowa na seminarium “Metafizyka” 29.11.2004 na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Moskiewskiego (przewodniczącym seminarium jest prof. J.S. Wladimirow):

Odnosząc się do przedstawionych materiałów doświadczalnych, Panov zauważył, że działania generatorów Kurapowa nie można wytłumaczyć ani działaniem pól elektromagnetycznych, ani ultradźwięków.

Następnie oddał głos Kurapowowi, współsprawozdawcy, który badał skutki pól torsyjnych w metalurgii, twórcy generatorów trosyjnych (jak współsprawozdawca nazwał jego rozwój).

Jak podaje S.A. Kurapov, rozpoczął on pracę w 1993 r., kiedy to do “ПГУ” trafiły generatory Akimowa. Jednak te eksperymenty na stopach go nie satysfakcjonowały i postanowił samodzielnie rozpocząć projektowanie generatorów, aby stworzyć potężne źródło pola torsyjnego (tutaj  Kurapov dygnął RAN i powiedział, że to wciąż nazwa warunkowa).  Kurapow wynalazł konwerter konwerter magnetyczno-elektryczny pola elektromagnetycznego na torsyjne.

Na tym samym seminarium autorzy opisują całkowicie zadziwiające wyniki uzyskane przy napromienianiu torsyjnym wytopionej stali:

Kierownictwo zakładu postawiło przed zespolem roboczym  zadanie dekarbonizacji tej stali. Wiadomo, że na granicach ziaren kryształu wytrąca się dużo węglika. Obecnie jest on usuwany w dość pracochłonny sposób: poprzez obróbkę cieplną w obecności np. magnezu.

Eksperymentatorzy umieścili na ścieżce wiązki z generatora torsyjnego płytkę magnezową i już w pierwszych eksperymentach ciągłą siatkę węglikową rozbijano na oddzielne elementy, a w kolejnych eksperymentach „praktycznie wykluczyliśmy niejednorodność węglika”. „Niedawno otrzymałem metal całkowicie pozbawiony wtrąceń węglikowych” — powiedział Kurapow. Zatem wg niego okazało się, że za pomocą wiązki torsyjnej właściwości fizykochemiczne magnezu zostały w sposób wirtualny przeniesione do stopu. „Ten wirtualny metal zdołał wejść w reakcję chemiczno-katalityczną ze składnikami stopu, a po ochłodzeniu stopu zniknął” — powiedział współsprawozdawca.

Ponadto podkreślił, że w momencie stygnięcia metalu kadź z metalem została wyjęta ze strefy wiązki i przez 4 do 5 minut znajdowała się poza działaniem pola. Ale skutki zachowały się.

Podobne wyniki autorzy uzyskali podczas topienia stali z napromieniowaniem przez płytki niklowe:

Oddziaływanie pola torsyjnego zwiększa twardość stopów metali. Z jego pomocą udało się przenieść właściwości niklu na metal do produkcji żerdzi wiertniczych bez dodawania do niego niklu. Osiągnięto to w następujący sposób. Płytkę niklu położyli na ścieżce wiązki, a udarność wzrosła o 50-52%, zachowując te same właściwości wytrzymałościowe. Ponieważ zakład produkuje 55 tys. sztuk, jest to ogromna masa metalu i bardzo duża oszczędność drogiego niklu. W niektórych przypadkach udarność metali stopowych wzrosła 3 do 4 razy.

 [Strona 32] Bio-efekty

Eksperymenty torsyjne przeprowadzono na zwierzętach i roślinach. Głównym efektem było stwierdzenie, że pole torsyjne prawoskrętne ma dodatni wpływ na aktywność życiową organizmów żywych, a pole lewoskrętne ma wpływ ujemny. W książce „Obraz fizyki i technologii na początku XXI w.” [20] A.E. Akimow pisze:

Decydując się na zastosowanie opracowanych przez nas urządzeń, w tym generatorów promieniowania torsyjnego, zdecydowaliśmy oczywiście przede wszystkim nie przeprowadzać eksperymentów technicznych, ale dowiedzieć się, jakie biologiczne skutki mogą mieć te urządzenia z czysto fizjologicznego planu. Przekonaliśmy się (…). Pracowaliśmy tylko w tych trybach, które były nie tylko bezpieczne, ale także sprzyjające odporności organizmu na wszelkiego rodzaju niekorzystne czynniki. Jest to jedno z najlepszych możliwych wskazań medycznych do stosowania generatora torsyjnego.

W pracy „Reakcja myszy na promieniowanie skrętne” W.F. Panov, B,W. Testov, A.W. Klujew wskazują [21]:

W celu zbadania wpływu pola torsyjnego na fizjologiczne reakcje zwierząt przeprowadzono eksperymenty, w których zastosowano generator pola torsyjnego ISTC „VENT” (Moskwa) o napięciu wyjściowym źródła prądu stałego 150 V. Pierwsze eksperymenty dot, wpływu pola torsyjnego na intensywność zużycia tlenu przez zwierzęta nie zakończyły się sukcesem. Z tego wyciągnięto wniosek, że działanie pola torsyjnego tego generatora należy przypisać słabym wpływom i potrzebne są bardziej czułe metody badawcze. 

W opracowanej metodzie osłabiania zwierząt są one wstępnie narażone na napromieniowanie śmiertelnymi i subletalnymi dawkami cezu-137. Przebieg choroby popromiennej po ostrym napromieniowaniu został wystarczająco dobrze zbadany. Główne testy do badania stanu zwierząt to ich przeżycie (śmierć) w ciągu 30 dni od napromieniowania oraz średnia długość życia porzuconych zwierząt. Po wystawieniu na działanie promieniowania skrętnego o polaryzacji lewej nie odnotowano żadnych różnic między zwierzętami kontrolnymi i napromieniowanymi.

W kolejnym etapie eksperymentów podjęto próbę rejestracji reakcji zwierząt na rozpoczęcie napromieniania skrętnego. Wiadomo, że gdy zmieniają się warunki środowiskowe u zwierząt, obserwuje się indukowaną odpowiedź impulsową [1], co tłumaczy się stresem. Eksperyment polegał na tym, że mysz testową, która znajdowała się w plastikowym cylindrze z wywierconymi otworami, umieszczono w naczyniu z wodą. Wlano tyle wody, że nad powierzchnią pozostała tylko głowa zwierzęcia. Temperatura wody w naczyniu najpierw wzrosła z powodu produkcji ciepła przez zwierzę, następnie ustabilizowała się i zaczęła spadać. W okresie stabilizacji temperatury naczynie ze zwierzęciem było umieszczane w polu torsyjnym.

Umieszczając napromieniowane myszy w polu statycznego promieniowania torsyjnego o prawostronnej polaryzacji, zaobserwowaliśmy wzrost ich przeżywalności w porównaniu ze zwierzętami kontrolnymi (tab. 1). Z tabeli 1 wynika, że ​​w trzech z czterech wariantów wzrost przeżywalności pod wpływem pola torsyjnego wynosi 17-33 % i nie było różnic w oczekiwanej długości życia napromieniowanych zwierząt. Po wystawieniu na działanie promieniowania skrętnego o polaryzacji lewej nie odnotowano żadnych różnic między zwierzętami kontrolnymi i napromieniowanymi.

W kolejnym etapie eksperymentów podjęto próbę zarejestrowania reakcji zwierząt na wystąpienie napromieniowania torsyjnego. Cylinder z wywierconymi otworami umieszczono w naczyniu z wodą, wlano tyle wody, że nad powierzchnią pozostała tylko głowa zwierzęcia. Odnotowywano różnicę między temperaturą wody 10 min przed włączeniem pola a temperaturą wody 10 min po włączeniu pola. Z uzyskanych danych (tab. 3) wynika, że ​​zwierzęta z reguły reagują na obecność promieniowania torsyjnego (chociaż wielkość reakcji jest bardzo zróżnicowana) — ich produkcja ciepła wzrasta.

W pracy K.A. Chernoszczekowa „Badania eksperymentalne nad wykrywaniem pola spinowo-torsyjnego na podstawie jego możliwego wpływu na zdolność reprodukcyjną i zmienność enterobakterii” [22] wskazano, że w eksperymentach z żyromotorem:

  1. Pole torsyjne tworzy anomalię pola geomagnetycznego (GMF), w której następuje przyspieszona śmierć komórek drobnoustrojów. Wskaźnik śmiertelności w różnych seriach eksperymentów jest różny, co można wyjaśnić czasowymi różnicami w naturalnym polu geomagnetycznym.
  2. Pojawienie się wrodzonej zmienności u bakterii duru brzusznego występuje nieregularnie, co wskazuje, że przyczyną zjawiska nie jest pole spinorowe, ale GMF. Świadczy o tym występowanie zmienności w fiolkach kontrolnych. Pole torsyjne przyczynia się do występowania zmienności, destabilizując populację drobnoustrojów.

G.N. Dulniew i A.P. Ipatow w przedruku “Badania zjawisk wymiany informacji o energii: wyniki eksperymentalne” [14] piszą o eksperymentach dot. wpływu promieniowania generatora torsyjnego na krew przeprowadzone w październiku 1996 r,:

Analiza uzyskanych danych pozwala wnioskować, że ze wskaźników badania klinicznego krwi najbardziej wrażliwym na promieniowanie generatora torsyjnego był wskaźnik szybkości sedymentacji erytrocytów (ESR). Wartości ESR wahały się od tła od czterech do pięciu razy u obu pacjentów w zależności od parametrów promieniowania (napięcie zasilania). Zmiana pozostałych wskaźników badania klinicznego krwi mieści się w błędzie metod ich oznaczania, a do dalszych badań jako najbardziej informacyjny wykorzystano jedynie wskaźnik OB. Zmiana pozostałych wskaźników klinicznego badania krwi mieści się w błędzie metod ich określania. Do dalszych badań wykorzystano tylko ESR jako najbardziej pouczające .

Podsumowując przeprowadzone badania, doszliśmy do następujących wniosków:

  • Wskaźnik ESR można wykorzystać do rejestracji i oceny właściwości promieniowania z generatora torsyjnego.
  • Podczas pracy generator torsyjny tworzy pole, które prowadzi do zmiany wskaźnika ESR (z 8 do 40 mm/h) i ma okres następczy. Gdy generator jest włączony na 5 minut, efekt następuje po około 15 minutach, gdy generator jest włączony na 15 minut — ponad 1 godzinę.
  • Na wskaźnik ESR wpływa nie tylko pole torsyjne, ale także pola urządzeń pomocniczych. Działanie modulatora lampy prowadzi do zmiany wskaźnika ESR (z 8 na 35 mm/h), jednak wpływ ten nie ma następstw.
  • Następstwo wskazuje na obecność pól o nieznanym charakterze.
  • Promieniowanie z generatora torsyjnego ma nieliniowe natężenie na całej swojej długości. Zatem przy odległości 15 cm wartość ESR wynosiła 20 mm/h, przy odległości 35 cm ESR 40 mm/h, a przy odległości 50 cm 30 mm/h.
  • Biorąc pod uwagę wzrost ESR do 35-40 mm/h można założyć niekorzystny wpływ pola torsyjnego na organizm człowieka. Ale eksperymenty przeprowadzono in vitro i jest to dość luźne założenie. 

Wiele eksperymentów na obiektach biologicznych wykonał również A.W. Bobrow (patrz poniżej w części dot. nieelektromagnetycznej składowej promieniowania laserowego i LED).

[Strona 80] Utworzenie i działalność Komisji do walki z pseudonauką
 
O tle powstania Komisji do Walki z Pseudonauką [Komisja]  opowiada jej szef E.P. Kruglakow w artykule „Czy Rossijskaja Gazeta rozumie wolność prasy” w magazynie “Здравый смысл” nr 10 [63]:
 
Historia, którą chcę opowiedzieć, rozpoczęła się od opublikowania w Rosyjskiej Gazecie artykułu Jurija Konorowa „Widzę wszystko, co jest pod ziemią” (RG, 27 czerwca 1997). Nawet gdyby był choć jeden z efektów opisanych w gazecie, to byłaby sensacja. Ale niestety nic z tego się nie wydarzyło. Fizycy pozostawali głusi na wszystkie te odczucia: profesjonalistom nie było trudno zrozumieć, że wszystko to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Zastępca nie mógł tego znieść. Minister nauki G.W. Kozłow. zadzwonił do redaktora naczelnego RG i wyraził zdumienie, dlaczego poważna gazeta publikuje takie bzdury. Reakcja była natychmiastowa: redaktor działu naukowego RG, A. Walentinow odwiedził Kozłowa, a dwa tygodnie później w RG pojawił się drugi artykuł, jeszcze bardziej śmieszny niż pierwszy (A. Walentinow „W końcu zorientowali się, że Ziemia się obraca!” RG, 12 lipca 1997). W artykule Walentinow po ojcowsku zbeształ G.W. Kozłowa, nieżyczliwym słowem wspominał akademika E.B. Aleksandrowa i autora tych wersetów, który odważył się bluźnić bohaterowi swojego artykułu.

Po ukazaniu się wspomnianej publikacji A. Walentinow nie mógł znieść autora tych wersów i napisał artykuł „Nienaukowa fikcja” (ukazał się w „НВС” we wrześniu 1997 r.). Rękopis artykułu wraz z listem przewodnim został poprawiony 8 sierpnia 1997 roku. List jest ważnym dokumentem w naszej narracji, więc zacytujemy go dosłownie.

Do redaktora naczelnego Rosyjskiej Gazety, A.P. Jurkowa

Drogi Anatoliju Pietrowiczu! W Waszej gazecie opublikowano dwa artykuły (Juri Konorow, „Widzę wszystko, co jest ukryte pod ziemią”, RG, 27 czerwca br. i Albert Walentinow, „W końcu zorientowali się, że Ziemia się obraca”, RG, 12 lipca br.), poświęcony absolutnie fantastycznym możliwościom, jakie otwierają się dzięki korzystaniu z pól torsyjnych i generatora tych pól, stworzonego przez pana Akimowa. Niestety artykuły opierają się wyłącznie na opowiadaniach pana Akimowa i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Tak więc wg A. Akimowa w artykule A. Walentinowa swierdzono, że planowana jest dostawa generatora pól torsyjnych na Marsa i zostanie ona przeprowadzona przez najbliższy statek kosmiczny. Akademik A.A. Galejew, dyrektor Instytutu Badań Kosmicznych Rosyjskiej Akademii Nauk, powiedział mi, że program naukowy jest opracowywany przez jego instytut, ale nie planuje się dostawy generatora torsyjnego na Marsa. To tylko jeden przykład złej wiary pana Akimowa. W 1991 r. Wydział Fizyki Ogólnej i Astronomii Akademii Nauk ZSRR dość jednoznacznie wypowiedział się nt. działań antynaukowych Akimowa. Jednak nie tylko trwa, ale jest reklamowany w Waszej gazecie. Przesyłam artykuł, który napisałem i mam nadzieję, że zostanie on opublikowany w Waszej gazecie.

Z poważaniem, akademik RAN, E.P. Kruglakow

Następnie Kruglakow opowiada o swojej wersji rozmowy z dziennikarzem Walentinowem i redaktorem naczelnym:

Rozmowa z A.P. Jurkowem okazała się krótka. Powiedzieli mi niedwuznacznie, że nie obrazi ich geniusz zaglądający w XXI wiek. Pożytecznym rezultatem było to, że pan Walentinow musiał osobiście zdecydować, czy wydrukować mój artykuł, czy nie. Szczerze mówiąc, wkrótce zupełnie zapomniałem o swoim rękopisie.

Opinia Walentinowa nt. tego listu:

Rzeczywiście, nie opublikowaliśmy pierwszego listu Eduarda Pawłowicza. Ale wcale nie dlatego, że„ wolność prasy postrzegamy raczej dziwnie. Kilkakrotnie rozmawiałem z nim przez telefon, wskazując na niewłaściwe moim zdaniem podkreślenie w jego liście i niedopuszczalność pewne wyrażenia, sugerujące opcje zmiany. Zdecydowanie się z tym nie zgodził.

Nadszedł rok 1998, a wraz z nim nowa runda walki Kruglakow – Walentinow:

Pod koniec marca 1998 r. ośmielony Albert Abramowicz publikuje kolejny artykuł o tych bohaterach. Nieuczciwość dziennikarza po prostu mnie oburzyła. W końcu wyjaśniłem mu, że jego główny bohater to szuler na dużą skalę i szczegółowo wyjaśniłem dlaczego. A teraz ponownie podnosi Akimowa i jego towarzyszy do tarczy. Czy ci panowie nie płacą A. Walentinowowi? Coś zbyt gorliwie ich broni, wbrew wszelkiej logice.

Na początku maja 1998 r. napisałem artykuł „Poza nauką”. Tym razem nie wysłałem go do redakcji, zdając sobie sprawę z bezsensu tej akcji. Za to zwróciłem się o wsparcie Ministerstwa Nauki. Tam obiecali mi, że artykuł zostanie opublikowany w RG, a ponadto tak szybko, jak to możliwe. Rzeczywiście, 19 maja br. artykuł (bez opłaty ani nawet poprawek!) pojawił się w gazecie.

Na tej samej stronie opublikowano komentarz pana Walentinowa pod prowokacyjnym tytułem: „Po tej stronie nauki”. Moim zdaniem wzmianka o rozmowie głuchoniemego z niewidomym, o której mówiłem w moim artykule, bardzo trafnie oddaje naszą rozmowę z dziennikarzem.

Nie będę cytował z tych artykułów (istota artykułu Kruglakowa: Akimow jest oszustem, a Walentinow go obejmuje; istota odpowiedzi Walentinowa: nawet jeśli Akimow myli się jako naukowiec, to nie jest zbrodnia, a RG nadal będzie pisać o tym, co uważa za  niezbędne). Zamiast tego wspomnę o kilku dodatkowych faktach:

1. Kruglakowa wybrano akademikiem 29.5.1997.

2. Do lata 1997 r. nie angażował się w prasie w walce z pseudonauką.

3. W l. 1997-1998 akademik Fortow był ministrem nauki.

I na koniec zakończenie historii:

Wydawało mi się niewłaściwe odpowiadanie panu Walentinowowi, redaktorowi działu naukowego, w którym od dawna nie pojawiła się nauka, tylko mistycyzm, diabelstwo, paranauka itp. w każdej publikacji dziennikarza. Wkrótce cała ta historia była kontynuowana. Skontaktował się ze mną prezes RAN J.S. Osipow. Wyraził swoje oburzenie na komentarz A. Walentinowa. Na zakończenie naszej rozmowy zaprosił mnie do komisji pod Prezydium RAN do walki z pseudonauką. Akademicy Aleksandrow i Ginzburg byli oburzeni komentarzem Walentinowa i przedstawili swoją ocenę incydentu w liście do redaktora naczelnego gazety oraz w liście do redakcji.Koledzy uprzejmie przesłali mi kopie tych listów .

Do redaktora naczelnego Rosyjskiej Gazety, pana A. P. Jurkowa Szanowny Panie Jurkow! Przesyłam list „Do redakcji„ Gazety Rosyjskiej”,  podpisany przez akademika J.B. Aleksandrowa i mnie. Ten list motywacyjny został uzgodniony z E.B. Aleksandrowem, ale podpisany tylko przeze mnie, ponieważ E.B. Aleksandrow mieszka w Petersburgu i nie chciał tracić czasu na korespondencję.

Nasz list do redakcji Waszej gazety nie ma na celu ustalenia żadnych punktów w zw, z artykułem akademika E.P. Kruglakowa i towarzyszącym mu „komentarzem” pana pracownika, pana Walentinowa. Nie tracilibyśmy na to czasu. Ale wydaliśmy je dla naprawdę wartościowego celu – walki z pseudonauką i oszustami, którzy tak skąpe państwowe fundusze wydają teraz na promocję tej pseudonauki i własne wzbogacenie się. Próbowaliśmy wyjaśnić czytelnikom, o czym mówimy i jakie są źródła błędów, które prowadzą do poparcia niektórych gazet (w szczególności Waszej) dla tych oszustów i pseudonaukowców. Dlatego uważamy, że publikacja naszego listu będzie w pełni uzasadniona i pożyteczna. 

Niestety historia opublikowania w Waszej gazecie artykułu akademika E.P. Kruglakowa nie daje nam powodów do przypuszczeń, że z przyjemnością opublikujecie nasz list. Jeśli się mylimy, tym lepiej, ale chcemy Was poinformować, że nie będziemy przekonywać Was. W zw. z tym informujemy, że na Waszą odpowiedź poczekamy do 15 lipca br. (mój faks i numer telefonu są na blankiecie). Jeśli do tego czasu nie otrzymamy od Was powiadomienia o terminie publikacji naszego listu, przekażemy go do innej gazety i zostanie on opublikowany tam. Taka decyzja jest uzasadniona powyższym — naszym celem jest informowanie czytelników i pomoc w walce z pseudonauką. Z tego punktu widzenia tak jest ważne jest, gdzie list zostanie opublikowany, chociaż najbardziej poprawnym sposobem na to jest Rosyjska Gazeta.

Z poważaniem W.L. Ginzburg

W dalszej części narracji Kruglakowa następuje list od akademików RAN  Aleksandrowa i Ginzburga, którzy w swoim kierunku i w przytoczonych argumentach korespondują z dwoma pierwszymi dokumentami z tego śledztwa – reakcjami  Aleksandrowa i rezolucjami Komitetu Rady Najwyższej ZSRR z 1991 r. Następnie Aleksandrow pisze kolejny list do RG. Listy te nie zostały opublikowane w RG w obecnej postaci, lecz cytaty z nich opublikowano jesienią 1998 r. w artykułach Walentinowa, w których nadal broni swego punktu widzenia nt. wolności słowa.

Działalność Komisji do Walki z Pseudonaukę od początku jej istnienia polegała głównie na pisaniu artykułów w różnych publikacjach; odbyły się również raporty na posiedzeniach Prezydium RAN. Autorem większości artykułów był Kruglakow, również prelegent na spotkaniach. Wydano kilka biuletynów Komisji — w 2006, 2007 i 2008 r. Kruglakow napisał ok. 30 artykułów, z których większość opublikowano w “Наука в Сибири” i “Здравый смысл”.

Tematy, przeciw którym wystąpił Kruglakow w swych artykułach :

• Pola torsyjne

• Woda strukturyzowana

• Medycyna informacyjna

• Zimna fuzja jądrowa.

Ale komisja do walki z pseudonauką wydawała nie tylko biuletyny i artykuły. W dniu 10 grudnia 1998 r. przekazała list premierowi  Primakowowi. Kruglakow opisuje istotę listu:

… komisja wysłała list do szefa rządu E.M. Primakowa. 10 grudnia 1998 r. przekazano Primakowowi list, w którym komisja zidentyfikowała szereg “problemów “. Oto fragmenty tego listu. “Sytuacja rozprzestrzeniania się pseudonauki w kraju niezwykle niepokoi nas i wielu członków RAN. Media (niestety nawet rządowe) aktywnie ją promują. Wyraźna granica dzieląca naukę i pseudonaukę zaciera się, poddając się ciągłym atakom wszelkiego rodzaju szulerów i oszustów. Liczne akademie publiczne rozpoczęły już tworzenie kadry pseudonaukowców z dyplomem. W zw. z tym Międzynarodowa Akademia Informatyzacji zorganizowała rady do obrony prac kandydackich i doktorskich na specjalnościach “ufologia i bioenergetyka”. Podjęto już kilka prób wprowadzenia tych specjalizacji w Wyższej Komisji Atestacyjnej. W imieniu uczelni publicznych już pojawiają się dyplomy kandydatów i doktorów nauk medycznych. Naszym zdaniem taki czyn powinien być po prostu karalny. ” „Adepci astrologiii, pozazmysłowości i in. pseudonauk pewniej penetrują korytarze władzy. Rasputinowszczyzna zyskuje na sile. Aby powstrzymać ześlizgiwanie się w bagno antynauki, uporządkować postępy w działach wojskowych (a jednocześnie zaoszczędzić ogromne fundusze na wątpliwe projekty), konieczne jest wprowadzenie praktyki ekspertyzy w RAN projektów opartych na fundamentalnych prawach przyrody. Bez rozgłosu, bez możliwości obnażania i rozprawiania się z wszelkiego rodzaju łajdakami, sytuacja z pseudonauką tylko się pogorszy. Pseudonauka staje się coraz bardziej zuchwała. Już zaczyna zniesławiać oficjalną medycynę. Umieścić ją na jej miejscu i obalić można tylko przy pomocy środków masowego przekazu. 

Ostatnie akapity tego listu:

Jewgienij Maksimowicz! Nie trzeba tłumaczyć, że Rosji nie da się podnieść bez fundamentalnej nauki. W związku z tym chcielibyśmy zauważyć, że dzikie szerzenie się pseudonauki jest szkodliwe i niezwykle niebezpieczne dla kraju. RAN uważa się zobowiązana do podjęcia nieprzejednanej walki z pseudonauką. Dla realizacji tegi celu uważamy za konieczne:

1. Wydać dekret rządowy ws. obowiązkowego egzaminowania w RAN wszelkich projektów opartych na wykorzystaniu podstawowych praw przyrody. Niewykluczone, że trzeba pójść dalej i przeprowadzić audyt już finansowanych projektów. 

2. Zapewnić RAN gwarantowane prawo publikowania jej komunikatów, badań, opinii w Rosyjskiej Gazecie i in. publikacjach rządowych, bez prawa redagowania lub skracania tekstu przez redakcję. Oczywiście RAN nie nadużyje tego prawa\.

Następnie miały miejsce następujące zdarzenia [64]:

Jak już informowaliśmy, w listopadzie 1998 r., pod Prezydium RAB zorganizowano komisję do walki z pseudonauką i fałszowaniem badań naukowych. został opublikowany w “НВС”  nr 1 w 1999 r. W wyniku tego apelu Ministerstwa nauki, oświaty oraz RAN otrzymały od rządu instrukcje (N BV-P8-01945)  z datą 21 stycznia 1999 r. dot. zapobiegania rozprzestrzenianiu się pseudonaukowych publikacji. Spotkanie w  Ministerstwie Nauki rozpatrzyło propozycje przedstawione przez Komisję. Z ramienia RAN w spotkaniu wzięli udział wiceprzewodniczący RAN W. Fortow i przewodniczący Komisji RAN, akademik E. Kruglakow. Podczas spotkania wiele uwagi poświęcono sytuacji z publikacjami antynaukowymi w rządowej „Rosyjskiej Gazecie”. Z tej okazji pierwszy wiceminister nauki G. Kozłow wystosował list do rządu, a akademik Kruglakow — komentarz dot. pracy wydziału nauki Rosyjskiej Gazety.

Wiceminister nauki Kozłow pisze:

Na spotkaniu, które odbyło się w Ministerstwie Nauki Rosji, wypracowano uzgodnione propozycje powołania naukowej rady doradczej przy redakcji Rosyjskiej Gazety dla zapewnienia odpowiedniego poziomu publikowanych w niej artykułów naukowych i utworzenia w gazecie nowej rubryki promującej osiągnięcia nauki. 

A. Jurkow odmówił publikacji listu od akademików, zawierającego obalenie materiałów opublikowanych w Rosyjskiej Gazecie.

Najwyraźniej więc jednym z frontów walki było zakazanie publikacji w prasie artykułów o „pseudonaukowych” badaniach lub, w skrajnych przypadkach, konsolidacja prawna publikacji zastrzeżeń w Rosyjskiej Gazecie. Tego nie udało się osiągnąć Komisji. Drugi front to prawny zakaz finansowania tych badań. W programie „Punkt wyjścia” w Radiu Petersburg 19.3.2007 Aleksandrow odpowiada na pytanie “Komisja istnieje od 1998 r. Czy dopiero wtedy konieczne stało się jej utworzenie?”:

To właśnie wtedy zdecydowano się stworzyć coś w rodzaju organu, który mógłby autorytatywnie rozmawiać z władzami, z rządem i dawać mu wstępne zalecenia dot. dużych funduszy na duże programy, aspirujących do fundamentalnych zmian paradygmatów naukowych.

Podobny pomysł przedstawił I.I. Gitelzon w biuletynie Komisji w 2008 r., ale już w odniesieniu do monopolizacji rozwiązań w medycynie. W artykule „Potrzebujemy państwowej ochrony ludzi przed atakiem fałszywych leków” pisze:

Rozwiązaniem w obecnych warunkach Rosji jest fakt, że profesjonalne badanie wyrobów, metod i środków, które pretendują do stosowania w medycynie, powinno być prawnie powierzone dwu organizacjom o najwyższych w kraju kompetencjach w swoich dziedzinach: Akademii Nauk Medycznych i RAN. wydział biologiczny, fizyczny i chemiczny…

Oczywiście to duże dodatkowe obciążenie dla Akademii, a przede wszystkim dla najsłynniejszych naukowców, którzy będą musieli zmierzyć się z pierwszym atakiem biznesmenów i korespondentów, którzy są przyzwyczajeni do permisywizmu i opisują wszelkiego rodzaju cuda uzdrawiania — częściowo z powodu analfabetyzmu, częściowo z powodu własnego interesu.

Ile osób jest w Komisji Pseudonauki? Artykuł w Wikipedii „Komisja do walki z pseudonauką” wymienia 16 członków komisji [lista osób i ich stanowisk]. Ale w ww. rozmowie 19.3.2007 Aleksandrow mówi o 42 członkach, odpowiadając na pytanie, czy można zdobyć z Internetu informacje o pracy Komisji:

Problem w tym, że z braku pieniędzy nie mamy nawet własnego portalu. Zaledwie rok temu, gdy komisja powiększyła się do 42 osób, otrzymaliśmy pełnoetatową sekretarkę. Wszystko inne odbywa się na zasadach społecznych. Jesteśmy po prostu entuzjastami, których dusza tęskni za nauką, sprawiedliwością i cierpiącymi ludźmi. Ale można wejść na stronę RAN, jest coś o naszej Komisji. Gorąco polecam stronę naszego petersburskiego oddziału Rosyjskiego Towarzystwa Humanistycznego, gdzie często publikowane są materiały członków komisji Kruglakowa, Ginzburga, Efremowa, Kuwakina i moje.

Nie udało mi się znaleźć publikacji związanych z walką z pseudonauką przez większość członków Komisji, nawet z „małej listy” 16 osób. Nie mogłem też znaleźć listy pozostałych 24 osób (zakładając, że Efremow i Kuwakin są z rozszerzonej listy). Polischuk jest także członkiem Komisji, sądząc po wielu artykułach. Jaka jest rola anonimowych członków w pracach Komisji? We wrześniu 2005 r. w „Rosyjskiej Gazecie” ukazał się wywiad z Kruglakowem. Oto fragment:

Rosyjska Gazeta: Pamiętam gniewne przemówienia na prawie każdym posiedzeniu walnego zgromadzenia RAN laureata Nagrody Nobla, akademika Witalija Ginzburga. Był oburzony, że w komisji do walki z pseudonauką było tylko kilka osób. Ze względu na taką bierność autorytatywnych naukowców, powiedział akademik, pseudonauka kwitnie. A teraz wydaje się, że sytuacja zaczęła się zmieniać. Jak mówią, przybyli bojownicy przeciwko pseudonaukowcom. Jaki jest powód?

Eduard Kruglakow. Decyzją Prezydium RAN skład komisji wzrośnie od razu trzykrotnie – do prawie 40 osób. Oczywiście, Witalij Łazariewicz ma rację: ta decyzja jest nawet przejrzała. Ale lepiej późno niż wcale.

Wprowadzono kolejną innowację: zbliżamy się do regionów. Przedstawiciele naszej komisji pojawią się w prawie każdym dużym mieście, w którym istnieje poważna nauka. Będą w pośpiechu reagować na wiadomości o tak zwanych „zjawiskach”, o cudownych lekarstwach itp. Do tej pory nie mieliśmy wystarczającej siły, aby szybko wyrazić swoje uwagi. Trzeba powiedzieć, że ostatnio komisja po prostu zaczęła dławić się przepływem dokumentów.

Zatem zgodnie z planem kierownictwa RAN, Komisja jest organizacją rozproszoną od 2005 r., jej przedstawiciele powinni być „w prawie każdym dużym mieście, w którym istnieje poważna nauka”, ale lista członków rozszerzonego członkostwa nie jest publikowana. Pewne informacje zostały znalezione w komentarzu do artykułu „Naukowcy wypowiadają wojnę szarlatanom” w dzienniku Kommersant, nr 174, 16.9.2005:

Teraz, w marcu 2007 r. artykuł jest interesujący z punktu widzenia oceny o ile efektywniejsza stała się praca Komisji w nowym, rozszerzonym składzie. „Biuletyn nr 1” Komisji w wyd. „Nauka” z 2006 r. można uznać za można uznać za rodzaj raportu na ten temat. Oprócz „starych” członków Kruglakowa, Ginzburga, Aleksandrowa i Rubakowa, „nowicjusze” Efremow, Poliszczuk, Lebedew, Ponomarew i inni. Więcej informacji.

Nie znalazłem też listy członków w żadnym z biuletynów Komisji.

[Strona 88] Miedź i kawa: Bjałko kontra Akimow

Chciałbym przytoczyć jeszcze jeden „dialog”. Podobnie jak w przypadku artykułów w „Elektrotechnice”, schemat wygląda następująco: czasopismo „Ziemia i Wszechświat” zawiera artykuł popularnonaukowy Akimowa, Szypowa i trzech współautorów „Pola torsyjne Ziemi i Wszechświata” w nr 6/1996 [65]. Po nim w czasopiśmie „Priroda” nr 9/1998 pojawia się artykuł krytyczny dra nauk A.W. Bjałko [66], pierwszego z-cy redaktora naczelnego magazynu Priroda. Artykuł Bjałki zawiera protokół z pomiarów przewodności dwóch próbek miedzi — poddanej działaniu torsyjnemu i kontrolnej, przeprowadzonych przez pracowników Instytutu Problemów Fizycznych im. P.L. Kapicy: akademika RAN, A.S. Borowika-Romanowa i profesora N.W. Zawarickiego. Po tym przeglądzie i protokole następuje odpowiedź Akimowa „Mity skręcania A.W. Bjałki” z uwagami Szypowa [1]. O ile to możliwe, pominę wzajemne wyrzuty Bjałki i Akimowa o charakterze ogólnym (choć jest to prawie niemożliwe – artykuły są nimi nasycone) i przytoczę tylko te uwagi, które odnoszą się do merytorycznych roszczeń Bjhałki do autorów artykułu. Układam też linie w formie dialogu, aby móc szybko porównać argumenty stron.

[“Dialog” Białko — Akimow na stronach 89 do 93 pomijam. — PB]

Zwróć uwagę na przerwę między dwoma wydarzeniami: minęły ponad dwa lata od publikacji artykułu Akimowa i współautorów do publikacji artykułu Bjałki. Jak łatwo zauważyć, to właśnie podczas pisania artykułu Bjałki latem 1998 r. w wyniku konfrontacji Kruglakowa z Walentinowem, Ginzburg wystosował ultimatum Rosyjskiej Gazecie i zorganizowano komisję walki z pseudonauką.

[Strona 93] Dialog o połączeniu torsyjnym. Część 2

Теraz powróćmy do dyskusji Aleksandrow — Akimow w “Электросвязи”. Zacytuję fragment, w którym autorzy spierają się o problemy fizyczne. Ale najpierw wzmianka o historii z próbką miedzi:

[Pomijam “dialog” Aleksandrow — Akimow na stronach 93 do 98. — PB]

[Strona 98] Dialog Rubakow — Szypow o książce “Teoria próżni fizycznej” 

W czasopiśmie “Успехи физических наук” (UFN), którego redaktorem naczelnym jest Ginzburg, w marcu 2000 r. ukazała się recenzja artykułu członka Komisji, akademika Rubakowa „O książce G.I. Szypowa “Teoria próżni fizycznej. Teoria, eksperymenty i technologie “” [74]. Następnie, w 2001 r. opublikowano odpowiedź Szypowa na tę recenzję [75]. Pragnę przytoczyć uwagi obu autorów w formie dialogu, ponieważ krytycy teorii Szypowa zwykle odwołuję się do tej recenzji. UFN to centralne rosyjskie czasopismo fizyczne. Rubakow jest tam obecnie z-cą redaktora naczelnego.

[Pomijam “dialog” Rubakow — Szypow na stronach 98 do 101. — PB]

[Strona 101] Dialog Poliszczuk –Szypow o patentowaniu technologii torsyjnych:

Aby uzupełnić obraz, należy jeszcze wspomnieć o „dialogu”, który miał miejsce między innym członkiem Komisji, R.F. Poliszczukiem a Szypowem. Chodzi o artykuł T. Łakomkiny i R. Polissczuka „Badanie patentowe wniosków nieopartych na wiedzy naukowej”, opublikowany w “ИС. Промышленная собственность” nr 3/2002 [76]. Pod tytułem artykułu czytamy o autorach: Łakomkina, czołowy rzecznik patentowy ФИПС;  Poliszczuk, fizyk teoretyk, doktor nauk fizycznych i matematycznych, Ekspert w dziedzinie naukowej i technicznej Federalnego Rejestru Ekspertów.

[Pomijam treść na stronach 101 do 108. — PB]

Wg Szypowa, po zamknięciu Międzynarodowej Konferencji Grawitacji, Kosmologii i Astrofizyki w czerwcu 2008 roku, Polishchuk zwrócił się doń w celu pojednania i powiedział, że czas pokaże, który z nich ma rację.

[Strona 117] Badania genomu falowego

W l. 1980. w Instytucie Problemów Fizyczno-Technicznych Akademii Nauk ZSRR, P.P. Gariajew prowadził badania nad naświetlaniem preparatów DNA wiązką laserową i po raz pierwszy uzyskał wynik związany z „genomem falowym” [82]. Istota tego zjawiska jest następująca.

Kiedy preparat DNA jest naświetlany laserem, jego rozpraszanie światła ulega fluktuacjom. Aby je kontrolować, pobrano funkcję autokorelacji (ACF) w określonym kierunku rozpraszania światła z wiązki. Przed nałożeniem lasera na preparat DNA (z erytrocytów kurczaków) rejestrowano parametry rozpraszania światła tła (do utrwalenia wykorzystano fotopowielacz): preparatu nie było w komorze spektrografu, sygnał był zbliżony do prądu ciemnego i reprezentował szum (rys. 22a). ACF, zbudowany na sygnale rozpraszania światła z preparatu DNA, wykazywał charakterystyczne fluktuacje w rozpraszaniu światła (rys. 22b / Рис. 22б)Po działaniu lasera na DNA i usunięciu go z tego obszaru, usunięto również sygnał rozpraszania światła obszaru, w którym znajdował się preparat. Wyglądało to jak gdyby po usunięciu preparatu DNA pozostał na jego miejscu pewien „fantom”, wykazujący nieprawidłowe wartości i zależności funkcji autokorelacji rozpraszania światła w czasie (rys. 22c / Рис. 22в).

 

Rys. 22. Zmiana funkcji autokorelacji rozpraszania światła: a) w przestrzeni powietrznej komory – kontrola (rys. 2a w [82]); b) preparat DNA (rys. 1b z [82]); c) „fantom” w przestrzeni powietrznej komory po usunięciu preparatu DNA (rys. 3b / рис. 3б w [82]).
 
Autor pisze:
 

Po ekstrakcji próbek DNA, bez względu na formę DNA (twardy żel, miękki żel, roztwór) i niezależnie od medium ekspozycji (powietrze, woda, azot) przestrzeń DNA prawdopodobnie zmienia swoje właściwości fizyczne. Zjawisko to staje się szczególnie wyraźne w drugiej – czwartej dobie po ekspozycji na preparat DNA i charakteryzuje się szeregiem cech, które zasadniczo różnią się od zachowania DNA, ale w pewnych warunkach typ nieliniowej dynamiki DNA i cfDNA jest praktycznie identyczny. Rys. 22c / Рис. 22в podaje ACF dla cfDNA, które są zróżnicowane, dynamiczne w czasie i prawdopodobnie w przestrzeni, wzajemnie się przekształcają i mogą gwałtownie zmieniać amplitudę w zależności od co najmniej 2 parametrów: czasu od początku eksperymentu i czasu próbkowania. Jeśli ten ostatni wybrać wystarczająco krótki (500-2000 μsek na kanał), a w tych lub odstępach czasu naukowcy zwykle pracują, AF fDNA nie rejestruje się. Oznacza to, że warunki wykrywania cfDNA nie zostały spełnione. Jeśli czas próbkowania zostanie znacznie zwiększony (20000 μs lub więcej na kanał), obraz będzie inny. Przy takich czasach odkrywa się wiele różnych cfDNA ACF z ich unikalną dynamiką, co nie jest przypadkowe, prawdopodobnie semantyczno-epigenetyczne związane przypuszczalnie  z werbalnymi cechami DNA… Przedmuchanie przedziału kuwety spektrometru Malvern gazowym, wolnym od pyłu azotem prowadzi do czasowego zaniku cfDNA. Po zatrzymaniu płukania ACF cfDNA regeneruje się w ciągu 5 do 10 minut.

Przedział czasu na rys. 22a i 22b odpowiada ok. 12 s, a na rys. 22c ok. 120 s. Z rys. 22c można zauważyć, że „fantomowe” ACF ma regiony krótkoterminowego wzrostu o rząd wielkości. W dalszych badaniach  Gariajew zastosował zdalny wpływ na DNA. Preparat DNA (z grasicy cielęcej) podzielono na dwie części. Na jedną część oddziaływano za pomocą „efektu kształtu” (autor wskazuje na obecność „know-how” w układzie doświadczalnym), natomiast odczyty rozpraszania światła drugiej części próbki wykonano z odległości 30 km. Wynik pokazał, że rodzaj ACF DNA „akceptora” reaguje na wpływ na DNA „dawcy”. We wnioskach w [82] autor pisze:

 

Podsumowując, możemy sprowadzić argumenty za i przeciw rzeczywistości istnienia cfDNA do następujących argumentów:

Przeciw:

  1. cfDNA to artefakt zawieszonych cząstek pyłu.
  2.  Przedmuchanie azotem czasowo „usuwa” struktury wzięte za cfDNA.

Za:

  1. Przed ekspozycją DNA w przedziale kuwetowym spektrometrów rejestruje się tylko funkcje tła, porównywalne z prądem ciemnym o wartościach 300-1000 jednostek arbitralnych, podczas gdy cfDNA daje ACF rzędu 104-105. Zatem jeśli nawet wpływ ma zanieczyszczenie cfDNA pyłem, to jest to pomijalne i zredukowane do poziomu hałasu.
  2. Chwilowe „wymazanie” cfDNA przez przedmuchanie azotem wskazuje na ich materialność, istotność, a także stabilność informacyjną.
  3. Podobieństwo głównych cech cfDNA dla powietrznych i wodnych ośrodków ich powstawania, zarejestrowane na różnych urządzeniach.
  4. CfDNA i pierwotne źródło DNA dają w wielu przypadkach ten sam typ ACF rozpraszania światła, co nie jest przypadkowe i mówi o ich wzajemnym związku przyczynowym.
  5. Przemieszczanie próbki DNA dawcy w „bliskiej i dalekiej strefie informacyjnej” wywołuje wyraźne odpowiedzi DNA akceptorowego z uwagi na charakter rozpraszania światła. CfDNA może służyć jako mediator w tym akcie.
  6. Efekty podobne do cfDNA uzyskano w pracy [4 // 83].
  7. Udział obcych składników pyłu po ekspozycji DNA może polegać na tym, że te składniki w „polu siłowym” cfDNA nabierają nowych cech i ułatwiają rejestrację samego cfDNA.

Przeprowadzono również doświadczenia mające na celu ujawnienie efektu pamięci na DNA erytrocytów kurzych [84] po wystawieniu na działanie lasera IR (890 nm) z arsenkiem galu, zasilanego impulsem (600 Hz) o mocy 0,8 – 3,1 W. Po naświetlaniu preparatu DNA laserem IR zmienił się charakter ACF: jeśli przed napromienianiem miał gładką zmianę sinusoidalną i pozostawał tak w nieskończoność, to po 4-sekundowej ekspozycji laserem IR forma ACF była hałaśliwa i wracała do normy w ciągu kilku minut. Wielokrotne ekspozycje prowadziły do ​​tego samego rezultatu. Następnie, po ustaniu uderzeń, zauważono okresowe pojawienie się hałasu w ACF.Zamrożenie preparatu DNA przez tydzień nie wpływa na efekt pamięciowy naświetlania laserem: po rozmrożeniu preparat dalej zapamiętuje ekspozycję i okresowo emituje sygnał szumu w ACF rozpraszania światła. W [85] Gariajew opisuje zjawisko występowania fal radiowych w reakcji na napromieniowanie preparatów DNA laserem. Instalacja, w skład której wchodził laser helowo-neonowy, zawierała lustra, na które nałożono preparaty DNA: 

Fale radiowe rejestrowano poprzez „przesłuchanie radiowe” z pobliskiej przestrzeni (w promieniu do 4 m) wokół preparatów specjalnie przygotowanych chromosomów (mysich plemników) i DNA ze śledziony byka. Skoncentrowane preparaty (ok. 1 mg/ml w wodzie destylowanej, a także w niektórych połączeniach z etanolem, wodą, tryptofanem i trifosforanem guanozyny) nakładano cienką warstwą na brzeg półprzezroczystego lustra (szkiełko podstawowe), przykryto drugim szkiełkiem, przechowywanym przez 3-4 dni do wyschnięcia w 4° C i skierował odbitą (modulowaną przez preparat testowy) wiązkę światła z powrotem do rezonatora lasera.

W innej modyfikacji zastosowano cienką, odbijającą światło warstewkę DNA bez nakładania jej na półprzezroczyste lustro. Jako próbki do badań wykorzystano również polerowane metale, tworzywa sztuczne, kwarc itp. Warunkiem koniecznym było odbijanie, a nie rozpraszanie światła wiązki sondy laserowej. Jeśli to zaobserwowano, we wszystkich przypadkach zarejestrowano odrębne sygnały radiowe, różniące się charakterem w zależności od rodzaju badanych próbek lub ich kombinacji. Badaniu DNA i chromosomów oraz ich kompleksów z wyżej wymienionymi substancjami towarzyszyły specjalne sygnały radiowe (dźwięk radiowy), znacznie różniące się od leków abiogennych. Charakterystyczną i całkowicie zgodną z pracami [1 // 84, 2] była występowanie naprzemienności wyraźnych pojedynczych dźwięków radiowych okresowych (lub prawie okresowych) sygnałów na przemian ze stochastycznymi, podobnie jak obserwacja natury wpływu lasera podczerwonego (λ = 890 nm) na DNA w [1 // 84]. Jeśli to zaobserwowano, we wszystkich przypadkach zarejestrowano odrębne sygnały radiowe, różniące się charakterem w zależności od rodzaju badanych próbek lub ich kombinacji. Badaniu DNA i chromosomów oraz ich kompleksów z wyżej wymienionymi substancjami towarzyszyły specjalne sygnały radiowe (dźwięk radiowy), znacznie różniące się od leków abiogennych. Charakterystyczną i całkowicie zgodną z pracami [1 // 84, 2] była występowanie naprzemienności wyraźnych pojedynczych dźwięków radiowych okresowych (lub prawie okresowych) sygnałów na przemian ze stochastycznymi, podobnie jak obserwacja natury wpływu lasera podczerwonego (λ = 890 nm) na DNA w [1 // 84].

Jeśli to zaobserwowano, we wszystkich przypadkach zarejestrowano odrębne sygnały radiowe, różniące się charakterem w zależności od rodzaju badanych próbek lub ich kombinacji. Badaniu DNA i chromosomów oraz ich kompleksów z wyżej wymienionymi substancjami towarzyszyły specjalne sygnały radiowe (dźwięk radiowy), znacznie różniące się od preparatów abiogennych. Charakterystyczną i całkowicie zgodną z pracami [1 // 84, 2] była występowanie naprzemienności wyraźnych pojedynczych dźwięków radiowych okresowych (lub prawie okresowych) sygnałów na przemian ze stochastycznymi, podobnie jak obserwacja natury wpływu lasera podczerwonego (λ = 890 nm) na DNA w [1 // 84].

Kolejna grupa eksperymentów dotyczyła utrwalania replik fal DNA na zwykłej kliszy fotograficznej [86]. W tym przypadku wykorzystano kilka stacjonarnych źródeł światła: laserowe diody elektroluminescencyjne zakresu podczerwieni i widzialnego (przy użyciu aparatu Duna-M), lampę ultrafioletową oraz świetlówkę. Kamera i próbka DNA również były nieruchome.

Fotograficznie wykrywane jest pojawienie się dynamicznych specyficznych struktur falowych, niewidocznych dla oczu, ale utrwalonych na kliszy fotograficznej zwielokrotnionych replik DNA i pobliskich obiektów, bezpośrednio związanych z wpływem fotonów na DNA. Innymi słowy, następuje zwielokrotnienie liczby odwzorowań preparatu DNA, rozmieszczonych w przestrzeni po złożonych trajektoriach (1. wariant metod) i poziomo (2. wariant metod), a także odwzorowania obiektów związanych ze wzbudzeniem DNA.

Rys. 23. Dyskretność i złożoność trajektorii falowych replik DNA. (po lewej – oryginalny obraz, po prawej – kontrastowy). (Rys. 2a z [86])

Rys. 24. Replikacja obrazu środowiska preparatu DNA (cały film)

Rys. 25. Replikacja obrazu matrycy LED – na ramce po prawej stronie (cały film)

Dla tworzenia powielanych obrazów na kliszach fotograficznych charakteryzuje się również następujące funkcje:

1. Od klatki do klatki repliki pojawiają się i znikają. Np. na rys. 5: 3. klatka – są repliki, 4. – zniknęła; 11. klatka – są repliki, 12. – zniknęła. To samo dotyczy klatek 13. i 14..

2. Pojawiają się repliki otworów perforacji i „jasnych odblasków” (4. klatka).

3. Pojawiają się przejścia replik obrazów do przestrzeni międzyramkowej, a nawet do sąsiednich klatek: od 13. do 14. i od 23. do 24.

Na rys. 25 można zauważyć, że replikowany jest tylko obraz matrycy LED; reszta obrazu nie ma replik. Eksperymenty prowadzono z próbami uzyskania replikowanego obrazu z preparatami kontrolnymi (niezawierającymi DNA), jak również przy braku preparatów, ale w tym przypadku nie pojawiły się repliki. Również repliki nie występowały, gdy źródła promieniowania nie były włączone. Jednocześnie efekt istnienia fantomu DNA utrwalonego na filmie został zauważony wkrótce po wyłączeniu promieniowania elektromagnetycznego.

Te same wyniki przedstawiono w pracy [87] (współautor Akimow), w której przyjęto założenie o udziale składowej torsyjnej fal elektromagnetycznych w zjawisku zwielokrotniania obrazu. W 2000 r. w Moskwie, w 2002 r. w Toronto (Kanada), Gariajew uzyskał wyniki dotyczące regeneracji trzustki u szczurów ze sztucznie wywołaną cukrzycą. W 2006 r. wyniki te powtórzono w Niżnym Nowogrodzie.

Praca „Wpływ promieniowania elektromagnetycznego modulowanego przez biostruktury na przebieg cukrzycy alloksanowej u szczurów” [88] opisano eksperyment na szczurach z cukrzycą alloksanową (DM), w którym zdalna regeneracja trzustki zachodzi wskutek działania wiązki z lasera helowo-neonowego o mocy 2 mW na preparat zdrowej trzustki:

Świeżo wyizolowane preparaty trzustki lub śledziony nowonarodzonego szczura Wistar nałożono na szkiełko i umieszczono na osi optycznej wiązki laserowej. Ustawienie szkiełka z preparatem przeprowadzono w taki sposób, aby zapewnić częściowe odbicie wsteczne wiązki do wnęki lasera. Ten reżym wieloprzebiegowy pozwala preparstowi działać jako korelator optyczny i wpływać na rozkład wtórnych trybów promieniowania laserowego. Do rejestracji sygnału korelacji wykorzystano dwa oddzielone przestrzennie tryby z prostopadłą polaryzacją.

Sygnały optyczne rejestrowano i podawano do obwodu elektronicznego sterującego trybem generowania lasera, w którym intensywności trybu są najbardziej kompensowane. W tym reżymie laser generuje szerokopasmowe promieniowanie elektromagnetyczne (SPE), które zależy od sondowanego produktu biologicznego. Odległość od preparatu do aktywnego elementu lasera wynosiła 11 cm. Fotony wiązki lasera na zderzających się wiązkach były modulowane preparatem, w tym dwoma sprzężonymi ortogonalnie spolaryzowanymi składowymi promieniowania.

Alloksan podano czterem grupom szczurów, z których dwie grupy (# 2 i # 3) były narażone na szerokopasmowe promieniowanie elektromagnetyczne z preparatów zdrowej trzustki i śledziony. Wyniki przedstawiono na rys. 26.

Rys 26. Przeżycie zwierząt (%) w badanych grupach w modelowaniu cukrzycy alloksanowej.

Wszystkie zwierzęta otrzymywały alloksan w dawce 200 mg/kg masy ciała.

  • Grupa 1 (kontrolna) – bez wpływu SPE ani modulowanego SPE (mSPE).
  • Grupa 2 – oddziaływanie mSPE, zwierzęta znajdowały się 20 m od źródła promieniowania. Modelowanie cukrzycy alloksanowej przeprowadzono miesiąc po ostatniej ekspozycji na mSPE.
  • Grupa 3 – oddziaływanie mSPE, zwierzęta znajdowały się 70 cm od źródła promieniowania. Modelowanie cukrzycy alloksanowej przeprowadzono dzień po ostatniej ekspozycji na mSPE.
  • Grupa 4 (placebo) – wpływ SPE, który nie był modulowany przez biostrukturę (wiązka lasera przeszła przez puste szkiełko i szkiełko nakrywkowe bez skawków trzustki i śledziony). Zwierzęta umieszczono 70 cm od źródła promieniowania. Modelowanie cukrzycy alloksanowej w tej grupie wykonano dzień po ostatniej ekspozycji. (Rys. 1 z [89])

Wyniki te przedstawiam jako osobny rozdział, a nie w rozdziale poświęconym doświadczalnym wynikom badań torsyjnych. Czemu? Po pierwsze, chociaż laser koniecznie bierze w nich udział, nie dokonano nakładania się składowej światła lasera i nie można stwierdzić, że to nieelektromagnetyczny składnik lasera odkryty przez A.W. Bobrowa odgrywa tutaj rolę, chociaż zbiór zjawisk wskazuje, że te wyniki są również „poza zakresem”.

Po drugie, Gariajew prawie nigdy nie akcentował hipotezy torsyjnej wyjaśniającej jego wyniki, a w pracach z teoretycznym uzasadnieniem na poziomie fizycznym wskazuje się na wyjaśnienia z działów fizyki kwantowej. Jednak badania Gariajewa, a także badania torsjonistów, dostały odpowiedź E.P. Kruglakowa. W 1999 r. W [64] pisze o publikacjach w Rosyjskiej Gazecie:

Z godną pozazdroszczenia regularnością w gazecie pojawia się „biolog” P. Gariajew, którego prace nie znajdują zrozumienia wśród biologów. Jednak jest jasne, dlaczego. Mówimy o dość oczywistej szarlatanerii: „P. Gariajew odkrył, że laser jest samym ludzkim DNA” (30.04.1998). Wystarczy opanować fizykę w liceum, aby zrozumieć, że przy poprzecznym rozmiarze DNA promieniowanie będzie dyfrakcyjne o 2 pi steradiany, więc nie można mówić o żadnym laserze! Cóż, dlaczego Gariajew potrzebował lasera? Przeniesienie odziedziczonych cech z genów do hologramu. Nie ma mowy o tym, jak je stworzyć i jak je czytać.

Gariajew odpowiada na to „Listem otwartym do akademika E. Kruglakowa” [90], w którym pisze:

Rozważmy technologię zniesławienia zastosowaną przez Kruglakowa, gdy jest oburzony na myśl, że „laser to ludzkie DNA”. Odpowiadam — tak, DNA w chromosomach ma podobną właściwość, jest zdolne do superluminescencji. I nie tylko ludzkie DNA, ale wszystkie żywe organizmy. Przewidział to A.G. Gurwicz, próbował nawet wykryć promieniowanie chromosomów, z trudem je złapał i nazwał promieniami mitogenetycznymi. Gurwicz przewidział laserowe właściwości chromosomów. Powinniśmy być z tego dumni jako osiągnięcia Rosji.

Teraz całe szkoły na Zachodzie pracują w tym kierunku bardzo pomyślnie. Np. w Niemczech, Międzynarodowy Instytut Biofizyki pod kierownictwem Fritza Alberta Poppa, który wprost mówi, że rozwija idee Gurwicza. A teraz współpracują z wydziałem biologii Uniwersytetu Moskiewskiego. Ale pan Kruglakow oczywiście o tym nie wie. W takim razie niech zajrzy na stronę tego Instytutu w Internecie lub przynajmniej spyta Poppa, czym jest laser DNA przez e-mail. A podstawowa praca F. Poppa i współautorów na ten temat powinna być również znana, jeśli podejmiesz dyskusję na tak niezwykle złożony temat, jak funkcje kodowania fal DNA

Trochę o historii badań Gariajewa. Po pracy w Instytucie Problemów Fizyczno-Technicznych Akademii Nauk ZSRR prowadził od 1987 do 1997 badania w ФИАН (nie będąc pracownikiem organizacji). W połowie l. 1990. jeden z kolegów Gariajewa, W. P. Poponin, wyjechał na zachód i opublikował wyniki badań nad genomem fali. Sam Gariajew postrzega to jako plagiat (patrz artykuł Poponina i list Gariajewa).

Wg Gariajewa, wyniki uzyskane w Toronto nt. falowego leczenia cukrzycy alloksanowej u szczurów doprowadziły do ​​tego, że jego grupie „zaproponowano czasowe zaprzestanie pracy i powrót do czasu, aż sponsorzy otrzymają pieniądze na badanie”. W tym samym czasie cały sprzęt pozostał w Toronto i grupa nie mogła wrócić. Gariajew mówi:

… wg Tertysznego (jednego z kolegów Gariajewa – WŻ), do którego zgłosili się chorzy na cukrzycę, którzy mieli kontakt z Birshteinem w Kanadzie co nas zaprosił, ten Birsztein zorganizował firmę zajmującą się leczeniem cukrzycy u ludzi przy użyciu naszej technologii „szczurów”.

W 2006 r., otrzymawszy dofinansowanie z Inkom Banku, który w tym czasie finansował również pracę Akimowa i Szypowa, Gariajew wraz z grupą biologów z Niżnego Nowogrodu powtórzył i rozwinął kanadyjskie wyniki. Następnie grupa inwestorów, bez wyjaśnienia przyczyn, zaprzestała współpracy z Gariajewem, a także z Akimowem i Szypowem. W 2007 r. pojawił się kolejny prywatny inwestor-oligarcha, który był gotów sfinansować prace nad odmładzaniem falowym.

Wkrótce, zdaniem Gariajewa, „odpadł” i on z powodów związanych z „przejechaniem” jednej z siłowych struktur władzy. Gariajew nie chce ujawniać obecnie wszystkich szczegółów eksperymentów, ponieważ uważa, że ​​na podstawie tego efektu można stworzyć niebezpieczną broń, która działa „nielokalnie, selektywnie, a także całkowicie”.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/