[en, pl] Prof. Roman Zieliński: Pfizer’s genetic “vaccine” and PCR tests + [pl] Response to 34 scientists

[pl] PROF. ZW. DR HAB. ROMAN ZIELIŃSKI “O SZCZEPIONCE GENETYCZNEJ PFIZERA I TESTACH PCR”

[en] PROF. ROMAN ZIELIŃSKI ON “PFIZER’S GENETIC VACCINE AND PCR TESTS”. ENGLISH VERSION

……………………………

Paste-ins from above sources

Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński

Roman Zieliński jest profesorem biologii o specjalności genetyka z prawie 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej. Studiował biologię, ze specjalizacją genetyka,  na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w latach 1971-1976.

Doktorat z genetyki (1980 r.) i habilitację z genetyki (1986 r.) uzyskał na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, tytuł profesora (1998 r.) również na UAM w Poznaniu. W 2007 r. został profesorem zwyczajnym. Tworzył od podstaw Katedrę Genetyki na Uniwersytecie Szczecińskim, która była jedną z pierwszych jednostek wprowadzających analizę PCR do badań genetycznych (1995 r.). 

Stworzył Katedrę Genetyki na nowopowstałym Wydziale Biologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie pracował do 2014 r.

Więcej o autorze Roman Zieliński

Wywiad z prof. zw. dr hab. Romanem Zielińskim

15.12.2020 r.

Panie Profesorze, jest Pan bardzo aktywnym użytkownikiem mediów społecznościowych, gdzie na swoim koncie na FB uświadamia Pan ludzi, korzystając ze swojej obszernej wiedzy z dziedziny genetyki i biologii. W jednym z postów nazwał Pan Narodowy Plan Szczepień „Narodowym Planem pogoni za społeczeństwem z igłą i strzykawką”. Dlaczego?

Roman Zieliński: W istocie tak to właśnie wygląda. Konsultacje tego kuriozalnego dokumentu, który bardziej przypomina biuletyn reklamowy niż opracowanie rządowo-eksperckie, trwały trzy dni. Nie sądzę też, że jakiekolwiek uwagi zostaną uwzględnione. A przecież proponowana technologia mRNA nigdy nie była stosowana u ludzi. Nie znamy skutków ubocznych, które mogą pojawić się po wielu miesiącach lub latach. Rządowi pseudoeksperci zapewniają, że produkt jest bezpieczny, ale żadnego dowodu nie dostarczają. Natomiast producent został zwolniony z odpowiedzialności za działania uboczne. Czyli wyprodukował coś, czego nie jest pewny.

Był Pan jednym z naukowców, którzy podpisali „Apel naukowców i lekarzy o powstrzymanie szczepień na SARS-CoV-2 i powrót do normalności”, pod egidą dr. hab. Korab-Karpowicza, w którym ustosunkowujecie się do Narodowego Planu Szczepień oraz wskazujecie, że szczepionki są niebezpieczne, niezbadane i niepotrzebne. Adresatem Apelu jest Prezydent RP i Rząd.
Czy adresaci w jakikolwiek sposób ustosunkowali się do Waszego apelu? Była jakaś reakcja?

RZ: Apel o który Pani pyta był drugim Apelem jaki został wystosowany do Prezydenta RP i Rządu w dniu 14.12.2020 r. i jeszcze nie doczekał się odpowiedzi. Powiem nieskromnie, że miałem swój udział w zredagowaniu obu tych Apeli.  Na pierwszy pierwszy Apel do Prezydenta RP i Rządu „W sprawie szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2”, z dnia 30.11.2020 r. odpowiedzi udzielili: Minister Zdrowia, dr n. ekon. Adam Niedzielski, Prezes Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, dr Grzegorz Cessak oraz Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Państwowego Zakładu Higieny, dr hab. n. o zdr. Grzegorz Juszczyk. 

W obszernej odpowiedzi z dnia 16.12.2020 r na pierwszy Apel poinformowano, że szybkie uruchomienie szczepień na koronawirusa jest reakcją rządu na pilne społeczne zapotrzebowanie związane z pandemią koronawirusa, a „wszelkie działania podejmowane w celu otrzymania skutecznych szczepionek przeciwko COVID-19, podlegają rygorystycznym procedurom i gwarantują nam wszystkim najwyższe możliwe bezpieczeństwo”.

Na stronie nr 5. autorzy tej odpowiedzi wyjaśniają: „Należy podkreślić , że mRNA podawane w szczepionce replikuje się w cytoplazmie, nie dostając się do jądra komórkowego, a co za tym idzie –  nie może integrować się z DNA człowieka”.

W ten sposób dowiedzieliśmy się, że ten preparat, nazywany „szczepionką”, jest produktem inżynierii genetycznej, w postaci konstruktu jakim jest zrekombinowany RNA. Jego zadaniem jest nie tylko pobudzenie naszego układu immunologicznego do wytworzenia przeciwciał na białko S koronawirusa, lecz również replikowanie się w naszym organizmie. Tak więc, obcy element genetyczny, super wirus, jakim jest konstrukt mRNA, będzie angażował aparat translacyjny naszego organizmu w celu wyprodukowania białka S, a także aparat replikacyjny, w celu namnożeniu aktywnych, wirusowych cząstek mRNA. 

W ten sposób autorzy tej „nowoczesnej technologii” poszli o krok dalej niż dotychczasowi producenci GMO. Przypomnijmy, że do otrzymywania GMO wykorzystuje się konstrukt DNA z obcym genem, który wprowadza się do komórek roślin  lub zwierząt. Od tego momentu konstrukt ten żyje własnym życiem, na co eksperymentator nie ma już wpływu. Konstrukt ten jednak nie namnaża się w cytoplazmie, ani też nie podlega translacji. Konstrukt ten jedynie włącza się w dowolnych miejscach w genom gospodarza, w dowolnej liczbie kopii. Skutkuje to zmianą ekspresji genów oraz ich mutacjami. Ponadto, w odpowiedzi na stres, jakim jest ten obcy konstrukt DNA, w genomie biorcy uruchamiane zostają transpozony, które również mogą zmieniać ekspresję genów i działać mutagennie. Również konstrukt mRNA ze „szczepionki” może zostać włączony do genomu, w tym przypadku ludzkiego i wywołać podobne efekty jakie występują u GMO. 

W odniesieniu do „szczepionki” na koronawirusa wprowadzone cząstki mRNA będą dodatkowo podlegać replikacji i translacji. Tak więc w „szczepionce” otrzymamy inwazyjną cząstkę, podobną do złośliwego wirusa lub złośliwych komórek nowotworowych, rzekomo dla naszego dobra. Osoby, które wahają się jeszcze przed przyjęciem tej genetycznej „szczepionki” niech uświadomią sobie, że po jej przyjęciu wprowadzą do swojego organizmu pasożytniczą cząsteczkę mRNA, podobną do wiroidów wykrytych do tej pory jedynie u roślin. Wiroidy roślinne nazywane są pasożytami transkrypcji, ponieważ przejmują one aparat transkrypcyjny swojego gospodarza, doprowadzając go do choroby lub śmierci. 

Producent, firma Pfizer, w ulotce pisze, że nie jest znany wpływ szczepienia na płodność. Czy to oznacza, że to szczepienie może wpływać na płodność?

RZ: Tego preparatu nie można nazywać szczepionką. To nie jest szczepionka w swojej istocie. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej. W ulotce producenta preparatu przeciwko C-19 jest jasno napisane, że nie badano wpływu tego produktu na płodność. Czyli nie wiemy czy mogą być skutki uboczne czy nie. 

Niemieccy lekarze, wskazują na fakt, że białko wirusa, które ma być produkowane przez nasz organizm jest podobne do syncytyny – białka, które jest niezbędne w zagnieżdżeniu płodu. Podobieństwo to stwarza ryzyko, że wytworzone przeciwciała mogą również atakować syncytynę i w ten sposób wpływać na płodność. Syncytyna jest wytwarzana w tylko w krótkim okresie czasu podczas zagnieżdżania płodu. Ponieważ nie prowadzono badań w tym kierunku, takiej możliwości nie można ani potwierdzić, ani wykluczyć. Być może dlatego producent nie zaleca podawania konstruktu mRNA kobietom w ciąży, a uczestniczki badań klinicznych instruowano aby przez kolejne dwa miesiące nie zachodziły w ciążę.

Tak, ta informacja znajduje się również w ulotce producenta…

RZ: Okazuje się jednak, że problem utrzymania ciąży nie jest jedynym związanym z podobieństwem pomiędzy białkiem produkowanym przez konstrukt mRNA przeciwko C-19 a syncytyną. 

Syncytyna podlega silnej ekspresji w plemnikach ludzkich. W tym samym czasie w ludzkich oocytach ekspresji podlegają receptory syncytyny 1. Wskazuje to na istotną rolę syncytyny w fuzji komórek, w tym podczas łączenia się plemnika i komórki jajowej. Tym samym syncytyna 1 jest nie tylko istotna dla zagnieżdżenia zarodka, ale również dla prawidłowego funkcjonowania plemników. Zbadanie wpływu tego konstruktu na płodność kobiet i mężczyzn powinna być obowiązkowa przed jakimkolwiek wprowadzeniem tego produktu na rynek. 

Oprócz syncytyny 1 wytwarzana jest również syncytyna 2, której rola polega na osłabianiu reakcji immunologicznej matki przeciwko zagnieżdżonemu zarodkowi w błonie śluzowej macicy. Istnieje homeostaza pomiędzy syncytyną 1 i syncytyną 2, będącymi białkami związanymi z rozrodczością.  Wykazano, że podczas infekcji przez wirusa grypy również wydzielana jest syncytyna. Ta delikatna homeostaza może być w znacznej mierze zakłócona. Białka S koronawirusa są homologiczne do białek syncytyny i dlatego istnieje uzasadniona obawa, że przeciwciała wytworzone na białko S wirusa będą również wiązać się z syncytyną, co może zakłócić rozwój zarodka, zahamować rozwój plemników oraz utrudnić efektywne zapłodnienie. Może też powstać reakcja autoimmunologiczna, gdyż przeciwciała mogą zostać również skierowane na białka S, które znajdą się na powierzchni komórek.

Czyli potencjalna bezpłodność może dotyczyć nie tylko kobiet, ale także mężczyzn? Jest to naprawdę przerażająca wizja, szczególnie dla młodych osób w wieku rozrodczym.
Jednak osoby starsze, nasi seniorzy, też nie mogą się czuć bezpieczni przyjmując ten preparat zwany potocznie szczepieniem na COVID. Według danych jakie przedstawia producent w ulotce, badania były prowadzone wyłącznie na osobach zdrowych w wieku do 55 lat. Tymczasem nasz rząd ogłosił, że seniorzy będą pierwszymi w kolejce do szczepień.
Jaki może być wpływ takiego szczepienia na seniorów? Co im grozi?

RZ: Medykament przeciwko C-19 nie ma ukończonych badań, nadal jest w fazie testowej. Tak naprawdę wszystko się może wydarzyć po przyjęciu go przez seniora.

  • Z pomocą skutecznych terapii rząd umożliwi seniorom skrócenie ich czasu na ziemskim padole, a środki zgromadzone w ramach emerytur kapitałowych zostaną ochoczo zagospodarowane na zasypanie dziury budżetowej. Należy wykazać się solidarnością pokoleniową i zmniejszyć cierpienia rządu przez ochocze nastawienie ramion do podania mRNA znanego nam wirusa. 
  • Eksperci pracujący na zlecenie rządu twierdzą, że podanie mRNA seniorom powinno stanowić bezwzględne zalecenie ponieważ straszny wirus zniszczy ich płuca w szalonym tempie. Na dowód porównują, że podatność na śmiertelne powikłania u 25 latka wynosi 1/200, a u 85 latka 20/200. Faktycznie mamy 20-krotny wzrost podatności i nie brzmi to dobrze. Założę się, że niejedna osoba czytając to przestraszy się i ochoczo wystawi ramię.

Tymczasem jest to klasyczna manipulacja statystyką i liczbami, aby pokazać zagrożenie większe niż faktycznie jest. Jest to stary chwyt z serii pułapek myślenia, w których nasz mózg zapisuje liczby ale nie wysila się na przeliczenia i zastanowienie co te liczby oznaczają. Prawdopodobieństwo powikłań u zdrowego 25-latka wynosi 1/200, co daje 0,5%, a więc jest ono bardzo małe. 

Natomiast dane odnośnie 85-latka dotyczą grupy schorowanych 85-latków, czyli mamy pierwszą manipulację: zdrowy młody człowiek kontra schorowany senior. Porównanie nieuprawnione, gdyż należałoby najpierw podać prawdopodobieństwo u zdrowego 85-latka, a dopiero potem u schorowanego. Założę się, że u tego pierwszego będzie znacznie niższe. Ale niestety, to jest typowa manipulacja, a także częsty błąd w środowisku medycznym, w którym panuje przekonanie, że każda osoba starsza jest chora. Nie jest to prawdą. Faktycznie wzrasta częstość chorób z wiekiem, ale wiele z nich jest efektem niezdrowego stylu życia i można im skutecznie zapobiegać. Co więcej, zmiana stylu życia u osoby 60+ ma kolosalny wpływ na stan zdrowia. 

Stare powiedzenie: Jak dbasz, tak masz…

RZ: Wracając do liczb. Pierwsza manipulacja to porównanie zdrowego z chorym. Druga manipulacja polega na podaniu liczb zamiast procentów. Otóż 20 osób na 200 w przypadku schorowanych 85 latków to 10%. Jest to nadal 20 razy więcej niż dla 25-latka, ale 10% może wciąż być akceptowalne zwłaszcza biorąc pod uwagę, że skutki uboczne podania mRNA mogą też wystąpić z taką częstością. O ile 10% przez nasz mózg zostanie odebrane jako mała liczba, to 20 osób już nie. I o to chodzi. O zmylenie mózgu i wykorzystanie szybkiej ścieżki myślenia: stereotypu lub przyzwyczajenia. Nasz mózg jest dość leniwy i gdy może iść na skróty to tak robi. Ośrodki korowe, które przeprowadziłyby analizę danych uruchamiane są później. Nim się uruchomią to układ podkorowy, stereotypowy da odpowiedź. I tę cechę naszego mózgu perfekcyjnie wykorzystują manipulatorzy. Dlatego czytając artykuł o bezwzględnej konieczności podania seniorom mRNA można mieć pewność, że nie o ich dobro chodzi, a o dobro ZUS. Dlatego wszyscy, nie tylko seniorzy powinni jak najszybciej włączyć myślenie, aby nie dać się ogłupić kolorowym reklamom propagującym przyjmowanie mRNA, sami wiecie jakiego wirusa. 

No właśnie, w debacie na temat innowacyjności proponowanych nam „szczepień” na wirusa SARS-CoV-2, potocznie na C-19, padają stwierdzenia, że mRNA zawarty w „szczepionce” może wpływać na nasze ludzkie DNA. W jaki sposób? Co to właściwie oznacza dla przeciętnego człowieka?

RZ: Pani pytanie nawiązuje do zagadnienia jakim jest Centralny Dogmat Biologii Molekularnej, przedstawiony przez Watsona i Crick’a. Wymienieni naukowcy otrzymali wcześniej nagrodę Nobla za opracowanie modelu podwójnej nici DNA. W sformułowanym przez nich Dogmacie, stanowiącym podstawę biologii molekularnej, informacja genetyczna jest przekazywana zarówno od DNA, poprzez RNA do białka, jak i od RNA do DNA. Tak więc informacja ta krąży pomiędzy tymi dwoma kwasami nukleinowymi. Oznacza to, że każda cząstka RNA, jaka znajdzie się w cytoplazmie komórki może zostać przekształcona na DNA i włączona do genomu. 

Tak rzeczywiście się dzieje, czego przykładem są włączane do genomu człowieka retrotranspozony, wirusowego pochodzenia, które stanowią około 60% ludzkiego genomu. W podobny sposób przemieszcza się do jądra tRNA i mRNA. W komórce występują enzymy, zwane odwrotną transkryptazą, umożliwiające przepisanie RNA na DNA. Należą do nich ludzka telomeraza oraz odwrotna transkryptaza pochodzenia wirusowego. 

Proces odwrotnej transkrypcji, czyli przepisywania w komórce kwasu rybonukleinowego na deoksyrybonukleinowy, jest starym ewolucyjnie mechanizmem. Byłoby dziwne gdyby z tego procesu zostały wyłączone cząstki mRNA wprowadzone do naszych komórek wraz z tą „szczepionką”. Zagrożeń związanych z wprowadzeniem tego konstruktu mRNA w „szczepionce”jest wiele i jednym z nich jest możliwość jego włączenia się do genomu człowieka i związany z tym wpływ na zmianę ekspresji genów i ich mutacje. Potencjał wpływu transgenu na genom jest nie do przecenienia, o czym świadczą wyniki badań genetycznych nad GMO u roślin. Ich mutagenny wpływ na genom jest nawet silniejszy niż po zastosowaniu mutagenów chemicznych. 

Samoreplikujące się cząsteczki RNA zawarte w „szczepionce”, oprócz bardzo prawdopodobnej ingerencji w nasz genom, o czym wcześniej mówiłem, mogą wywołać jeszcze wiele innych niekorzystnych efektów. Zacznę od tego, że ten konstrukt genetyczny musi przedostać się przez błonę komórkową, aby wniknąć do wnętrza komórki. W tym celu jest on otoczony osłonką lipidową z udziałem glikolu polietylenowego (PEG), który jest nierozpuszczalny w komórce i działa na nią toksycznie. Cząstki wirusowego RNA znajdujące się w cytoplazmie są bardzo reaktywne i mogą rekombinować z innymi wirusami, zarówno w procesie rekombinacji homologicznej jak i heterologicznej. 

Może to dotyczyć również konstruktu mRNA znajdującego się w szczepionce. Ten konstrukt może być też identyfikowany jako obcy mRNA, ponieważ mRNA gospodarza jest odpowiednio znakowany. Może to skutkować reakcją autoimmunologiczną. Trwałość konstruktu mRNA mają zapewnić wstawione w tym celu zmodyfikowane nukleotydy, toksycznie oddziałujące na komórkę. RNA komórkowe uczestniczy w rozlicznych szlakach sygnałowych, a obcy konstrukt mRNA może szlaki te zakłócać. Generalnie, nasza wiedza dotycząca szlaków sygnałowych w komórce jest bardzo skromna i dlatego z wielką obawą należy patrzeć na możliwe efekty tej manipulacji genetycznej po przyjęciu „szczepionki”.

Czy to możliwe, że osoby po szczepieniu „szczepionkami” firmy Pfizer będą rozsiewać wirusa SARS-CoV-2, podobnie jak po szczepieniu przeciw odrze. Czy osoby zaszczepione mogą zarażać?

RZ: Dla porównania powiem, że szczepionka na wirusa grypy ma efektywność około 50%, to znaczy chroni ona tylko co drugą zaszczepioną osobę. Ochrona ta nie musi być jednak całkowita, to znaczy przebieg choroby może być jedynie łagodniejszy. Trzeba zwrócić uwagę, że połowiczny efekt szczepionki na grypę ma miejsce w sytuacji gdy szczepionka jest każdego roku dostosowywana do aktualnie występujących zmutowanych szczepów wirusa grypy, a na jej zawartość składa się „koktajl” tych atenuowanych szczepów.

W odniesieniu do szczepionki mRNA na SARS-CoV-2 odpowiedź immunologiczną ma wywołać jedynie pojedynczy antygen, jedno białko S, wytwarzane przez nasz organizm na wirusowej matrycy. Najnowsze badania wskazują, że taka szczepionka, np. u kotów wzmaga ich zachorowalność i śmiertelność. Podobnego zdania są naukowcy odnośnie możliwych efektów zastosowania tej szczepionki u ludzi.

Tak więc, odpowiadając na Pani pytanie, odpowiedź nasuwa się taka: osoby zaszczepione na SARS-CoV-2 nie uchronią się przed zakażeniem  koronawirusem, a nawet mogą mieć poważniejsze objawy COVID-19, a co za tym idzie, będą rozsadnikiem tego wirusa.

W jaki sposób seniorzy mogą się ochronić przed zachorowaniem na koronawirusa, jeśli nie szczepieniem?

RZ: Nie mówmy tylko o seniorach, każdy z nas w ten sam sposób może uniknąć ciężkiego zachorowania. Rządzący zamykają w domach osoby 70+ ku ich zgubie. A potem dziwią się, że wzrasta liczba zgonów. Tymczasem to nie wiek, a styl życia jest głównym czynnikiem ryzyka. O tym wiedziały nasze babcie, które rzadko chorowały, ale jadły własnoręcznie zrobione produkty z zebranych we własnym ogrodzie warzyw. Dzisiaj mało kogo stać na taki luksus. 

Żyjemy w małych mieszkaniach na kredyt, stłoczeni w blokach, zabiegani, niewyspani. Jesteśmy w wiecznym stresie. Od dawna wiadomo, że stres pogarsza przebieg każdej infekcji. Ile razy dopadała nas grypa, gdy skończyliśmy ważny projekt i po wielu nieprzespanych nocach sądziliśmy, że odpoczniemy, nadrobimy zaległości w treningu. A tu klapa: zostaliśmy przykuci do łóżka.

Nie inaczej jest z COVID. Nie stanowi on zbytniego zagrożenia dla organizmu zdrowego nawet jeżeli jest to osoba nieco starsza. Zagrożeniem są choroby współistniejące, które wynikają z niezdrowego trybu życia, a więc otyłość, cukrzyca, nadciśnienie. Pan dr Marek Wasiluk w obszernym artykule na Onet, właśnie otyłość uważa za jedną z przyczyn ostrego przebiegu COVID. Otyłość jest wynikiem braku ruchu i niezdrowego żywienia. Szacuje się, że 9% wszystkich rocznych zgonów w Europie jest spowodowana brakiem ruchu. Choroby wynikające z braku ruchu kosztują rocznie UE około 80 mld dolarów (wg. WHO). I tę kwotę można zaoszczędzić promując ruch i zdrowy styl życia.

Niestety, w dobie kowidianizmu zapomniano o podstawowej zasadzie, która obowiązywała od wieków. Wprowadzono zalecenia, które przeczą prastarej wiedzy i istocie człowieka jako gatunku biologicznego. Zakaz wychodzenia z domu, maseczki, przesadna sterylizacja pomieszczeń i ciała – to są zalecenia prowadzące do zwiększenia podatności na zachorowanie, a nie takie, które chronią przed nimi. Zwłaszcza dla osób starszych zalecenia te są wyrokiem śmierci. Dlatego trudno uwierzyć, że są one wydawane dla naszego dobra. Należałoby bowiem założyć, że politycy i wielu ekspertów nagle doznało zbiorowej amnezji pod wpływem niegroźnego wirusa. 

Zalecenia tak bardzo przeczące dotychczasowej wiedzy o odporności człowieka na choroby bardziej przypominają działania eugeniczne niż dbałość o interes społeczny. I za te działania rządy powinny być rozliczone, gdyż naraziły one zdrowie i życie tysięcy ludzi. To właśnie obniżenie zdrowotności społeczeństwa przez tzw. środki zaradcze doprowadziły do gwałtownego wzrostu zgonów jesienią. Nie dość, że mamy poważną chorobę zwaną syndromem przewlekłej niewydolności służby medycznej, to dodatkowo mamy obniżoną odporność na skutek wielomiesięcznego noszenia inkubatorów mikroorganizmów na twarzy, siedzenia w domu i w związku z tym ograniczenia w przyjmowaniu witaminy D.

Zdrowie polega na zdolności organizmu do ochrony przed wirusami, a nie na tworzeniu sterylnego organizmu. Hodowla w warunkach sterylnych zawsze prowadzi do dużej śmiertelności, gdy organizmy hodowane w taki sposób stykają się ze środowiskiem naturalnym. Zapewne wie to każdy ogrodnik, który do produkcji kwiatów wykorzystuje kultury in vitro (sterylne). Dzisiaj rządy uczyniły z ludzi organizmy hodowane in vitro i trudno się dziwić, że takie osoby po zetknięciu ze środowiskiem nie są w stanie się przed nim bronić.

Dlatego nie dajmy się zwariować i prowadźmy zdrowy styl życia bez maseczek i z pełnią ruchu. Ja już zacząłem i z tej okazji przygotowałem 30 kg kiszonej kapusty. W razie czego zimę przeżyję suplementując się własnoręcznie wyprodukowaną „bombą witaminową”.

My również wychodząc z inicjatywą Stolik Wolności staramy się propagować wśród ludzi niezakładanie masek, przebywanie na świeżym powietrzu i oddychanie pełną piersią oraz uświadamiać ludzi w temacie szczepień, w czym wywiad z Panem zapewne odegra istotną rolę.

RZ: Dzisiaj ofiarą psychopatycznych działań padło całe społeczeństwo, któremu wmówiono, że przeziębienie to zabójczy wirus, a jedynym sposobem ochrony jest całkowita eksterminacja społeczeństwa. Jasna koncepcja: nie będzie ludzi, nie będzie wirusa. Tzw. obostrzenia to nic innego niż zarządzenia kapo z obozu pracy, których jedynym celem jest upodlenie, złamanie kręgosłupa, zniszczenie woli walki i stworzenie z człowieka „zombie”, który nie myśli i nie czuje. 

Taka osoba staje się marionetką, z którą można zrobić wszystko. Nakazy noszenia maseczek utrudniających oddychanie i stanowiących wylęgarnię mikroorganizmów, zakaz spacerów, śpiewu, tańców, spotkań w połączeniu z przymuszaniem do niechcianych terapii i straszeniem szczepionkami to bezprecedensowa przemoc prowadząca de facto do uśmiercenia znacznej części populacji. Może być ona jedynie porównana z podobnymi praktykami, które miały miejsce w czasie II wojny światowej, szczególnie w stosunku do określonych grup ludności lub z działaniem sekt zniewalających ludzi. 

Ta bezprecedensowa przemoc spotyka się z akceptacją większości społeczeństwa, które potulnie dostosowuje się do bezmiaru okrucieństwa serwowanego przez zdrajców. Społeczeństwo zachowuje się tak jakby doszło do zbiorowego syndromu sztokholmskiego. Nie tylko zgadza się na bezprawie narzucane przez warszawskich oprawców, ale niczym ofiary omawianego syndromu zdaje się z tymi sprawcami współdziałać prowadząc do jeszcze większych strat w ludziach. 

Gdzie są naukowcy, profesorowie, którzy zawsze mieli usta pełne frazesów, a teraz milczą w obliczu zagłady? Dlaczego milczą medycy, biolodzy, psycholodzy, socjolodzy? Dlaczego głosy rozsądku nie są powszechne? 

W zamian mamy pseudoekspertów udowadniających każdym słowem, że sprzedali się za kilka srebrników. Dlaczego te tzw. elity zamykają oczy na jawne pogwałcenie godności osoby ludzkiej i jej prawa do życia zgodnie z własnymi przekonaniami, prawa do nietykalności własnego ciała? Żadna epidemia, nawet prawdziwa nie uprawnia do rujnowania ludziom życia, do zabraniania korzystania z dobroci Natury. 

Dla przypomnienia, chorym na hiszpankę zalecano przebywanie na świeżym powietrzu. Żadna epidemia nie uprawnia do narażania ludzi na chorobę i śmierć wskutek irracjonalnych zarządzeń. W październiku już wzrosła liczba zgonów jako efekt odłożonych operacji, braku diagnostyki nowotworowej (40-50% mniej osób kierowanych jest na szybką ścieżkę), skierowaniu wszystkich działań medycznych na niezbyt groźnego wirusa. 

W kolejnych miesiącach liczba zgonów dalej będzie wzrastała jako efekt wielomiesięcznych zaniedbań. Dodatkowo, w okresie jesienno-zimowym towarzyszy nam gwałtowny wzrost liczby osób cierpiących na grypę, stany grypopodobne oraz przeziębieniowe, które zostaną okrzyknięte jako te powodowane przez koronawirusa. 

Na własne życzenie, wielu zamiast leczyć przeziębienie domowymi sposobami, odda się w ręce Marsjan, którzy zamkną ich za kolczastymi drutami i poddadzą eksperymentom z niesprawdzonymi terapiami. Część się podda, bo spanikuje. Inni, gdyż przeziębienie nieco dłużej potrwa, nieco silniejsze będą objawy nie wykluczając ostrych ze względu na drastyczne obniżenie odporności całego społeczeństwa. 

Osoby 70+ już są poddawane powolnej eutanazji ze względu na zakaz wychodzenia z domu, który przeszedł bez echa. W końcu kogoś trzeba poświęcić, przy okazji ratując ZUS. Czy to się różni od segregacji na rampie? Genialny pomysł psychopaty. 

Żadne racjonalne głosy nie przemawiają do zamaskowanych tłumów. Nie obrażając baranów, te tłumy jak „barany” idą na rzeź. To ci zamaskowani, którzy stracili odporność, ci, którzy ograniczyli spacery i aktywność fizyczną ponoszą winę za wzrosty zgonów. To oni są winni przepełnionym szpitalom, gdyż unikając spacerów i słońca znacznie obniżyli zawartość witaminy D w swoim organizmie, doprowadzając do większej podatności na choroby. Tłumy na plażach i basenach opalające się w maseczkach – to im zawdzięczamy kolejne restrykcje.

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że pandemia to ściema. Obostrzenia dotyczące maseczek, dystansu społecznego i kwarantanny są przeciwzdrowotne. Nie ma żadnego uzasadnienia na sianie paniki i stosowanie terroru biomedycznego w odniesieniu do obecności wirusa przeziębieniowego, którego 80% z nas przechodzi bezobjawowo. Szczepionki są niepotrzebne. Wirusy są wszędzie, od zawsze. Jedyną skuteczną obroną jest budowanie własnej odporności. Szczepienia to droga donikąd. Wirusów jest wiele. 

Nie zaszczepimy się na wszystkie z nich. Każde zaszczepienie, czyli próba farmakologicznej obrony nas przed nimi, jedynie nas osłabi i w zdwojony sposób wystawi na kolejne wirusy. One tylko na to czekają. Szczepienia powszechne, czyli dla wszystkich i na wszystko to marzenie przemysłu farmaceutycznego. Oni chcą abyśmy byli coraz słabsi i całkowicie uzależnieni od farmakoterapii. Oni manipulują szczepionkami, wymyślając te szkodliwe dla nas specyfiki, na rzecz których wymyślają pandemie. Skończył się 20. letni okres ochrony patentowej dla szczepionki na grypę i dlatego grypa musiała zniknąć. W jej miejsce pojawił się COVID. Następne patogeny i choroby są już w przygotowaniu. 

Ja jednak liczę, że jakąś część społeczeństwa uda nam się wybudzić z tego letargu. Jak dotąd idzie nam to całkiem dobrze. Korzystamy ze wsparcia wspaniałych, odważnych ludzi, którzy są autorytetami, jak Pan i nie boją się głosić prawdy. Jest Was mniejszość, ale mam wrażenie, że ostatnio coś jakby ruszyło i coraz więcej lekarzy i naukowców mówi tym samym głosem co Pan.
Pan jest przedstawicielem środowiska naukowego. Sądzi Pan, że prawda kiedyś wyjdzie na jaw? 

RZ: Jedną z pozytywnych stron działalności naukowej jest to, że prawda zawsze kiedyś ujrzy światło dzienne. Zawsze znajdzie się naukowiec, który bliżej przyjrzy się publikacji lub zechce powtórzyć opisany wcześniej eksperyment. Czasami sprawa jest oczywista, dosłownie rzuca się w oczy. Tak było z procedurą testu RT-qPCR do diagnostyki koronawirusa. 

Mówiliśmy już od marca-kwietnia, czyli od samego początku, że test ten jest niewiarygodny i powinien być natychmiast wycofany. W tym co twierdziliśmy nie było żadnej nieoczywistości, gdyż o tym uczymy studentów, to abecadło biologii molekularnej. Dziwiło nas jedynie to, że żaden polski naukowiec nie przyznał nam racji, a wręcz przeciwnie, przesądzał o naszej niewiedzy. 

Mogę jedynie powtórzyć, że szkoda pieniędzy na taką naukę i takich naukowców.

No właśnie, Pan wraz z żoną jesteście genetykami, biologami i od kilkudziesięciu lat zajmowaliście się badaniami roślin, zwierząt i bakterii, wykorzystując do tego testy PCR, takie same, jakimi dziś bada się nas pod kątem diagnostyki zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Oglądałam uważnie Wasz wywiad w Alter Shot TV dotyczący tego tematu. Utkwiło mi w pamięci to jak łatwo można zafałszować wyniki i jak bardzo niemiarodajny jest to sposób diagnozowania wirusów (o czym sam wynalazca pisał). Czy może Pan w uproszczeniu wyjaśnić dlaczego tak się dzieje? Czy idąc na taki test, płacąc za to niemałe pieniądze dowiem się czy mam COVID-19?

RZ: Wykonanie testu PCR polega na przeprowadzeniu bardzo precyzyjnej reakcji molekularnej, w której istotną role odgrywają nawet takie elementy jak to z jakiej firmy pochodzi termocykler, w którym reakcja ta jest przeprowadzana lub firma w której zostały zakupione odczynniki chemiczne. Ponadto jest to reakcja bardzo złożona, tym bardziej gdy wyjściowym materiałem genetycznym jest RNA, a nie DNA. Taka sytuacja ma miejsce w odniesieniu do koronawirusa, którego RNA należy najpierw przekształcić na cDNA w procesie odwrotnej transkrypcji (RT), aby następnie poddać go namnożeniu za pomocą reakcji PCR. Dlatego w odniesieniu do tego wirusa przeprowadza się dwie reakcje, określane jako RT-qPCR.

RT oznacza przekształcenie wirusowego RNA na cDNA, za pomocą enzymu zwanego odwrotną transkryptazą, a „q” oznacza ilościowy pomiar namnażania się cDNA  za pomocą reakcji PCR. Kolejną cechą tej reakcji jest jej ogromna czułość, polegająca na możliwości namnażania DNA przy niewielkiej już liczbie cząstek. Warunkiem niezbędnym dla prawidłowego przeprowadzenia reakcji PCR jest czystość DNA, ponieważ przy jej braku może zostać namnożony także inny materiał genetyczny. W praktyce laboratoryjnej reakcję tę optymalizuje się w przypadku analizy każdego obiektu badawczego, np.  kolejnego gatunku lub w przypadku użycia kolejnego systemu markerowego. Możliwość manipulowania parametrami tej reakcji wpisana jest w jej optymalizację. Błędne odczyty można więc uzyskać nie znając do końca mechanizmu biochemicznego tej reakcji lub popełniając błędy w jej przeprowadzeniu, albo też nie dotrzymując wymogów dotyczących czystości matrycy użytej do jej powielenia w reakcji PCR.

W odniesieniu do diagnostyki koronawirusa, te wszystkie błędy często kumulują się. Mogą też być one celowo generowane, poprzez zmianę parametrów tej reakcji, w tym manipulowanie profilami termicznymi lub liczbą cykli namnażania DNA. Przy podniesieniu temperatury tego namnażania możliwość wykrycia cząstek DNA w próbie maleje ponieważ startery użyte do tego namnażania tracą możliwość przyłączenia się do matrycy. I odwrotnie, przy obniżeniu tej temperatury reakcja staje się mało specyficzna, co skutkuje zwiększoną możliwością wykrywania obcego DNA.

Istotny wpływ na specyfikę reakcji mają też same startery. Muszą one spełniać określone wymogi odnośnie ilości G+C, których zawartość powinna przekraczać 50%. W przeciwnym razie będą one niespecyficznie przyłączać się do matrycy. Problem z uzyskaniem wiarygodnych wyników w odniesieniu do diagnozowania  zakażeń koronawirusem za pomocą testu RT-qPRC polega na tym, że w próbie biologicznej jaką stanowi wymaz z nosogardzieli znajduje się mieszanina kwasów nukleinowych pochodzących od różnych patogenów w niej występujących oraz znajdującego się tam również ludzkiego materiału genetycznego. Możliwość namnażania się tego obcego materiału genetycznego wynika z tego, że zawiera on sekwencje homologiczne do starterów użytych w tej reakcji.

Niespecyficzność reakcji RT-qPCR wpisana jest w testy za pomocą których usiłuje się zdiagnozować obecność koronawirusa. Świadczy o tym sposób skonstruowania starterów, które nie spełniają wymogów aby być specyficznymi, ponieważ udział występujących w nich zasad G+C jest poniżej 50%. Twórcy patentów na testy na koronawirusa, których udziałowcem jest amerykański panel CDC, zastrzegają się, że tymi testami można wykryć również inne mikroorganizmy, a wynik pozytywny testu nie oznacza zakażenia koronawirusem, a wynik negatywny nie wyklucza braku jego obecności. Wspomniany wyżej panel CDC szacuje wiarygodność swoich testów do diagnostyki koronawirusa na 35%. Obecnie istnieją również inne oszacowania tej wiarygodności, które jej poziom zaniżają do około 10%.

Powstaje więc pytanie po co w takim razie stosować te testy. Odpowiedź jest taka, że ich intencją nie jest wykrycie obecności koronawirusa w badanej próbie z wymazu z nosogardzieli, ponieważ testy te do tego się nie nadają. Ich rola jest zgoła inna. Mają one za zadanie uwiarygodnić pandemię koronawirusa. Testy te w zależności od ustawionych parametrów przeprowadzenia analizy zawsze mogą coś wykryć lub nie. Daje to możliwość manipulowania przebiegiem pandemii w zależności od zapotrzebowania politycznego. Przykłady tego mieliśmy w odniesieniu do testowania górników na Śląsku. Podobne przykłady płynęły z USA, gdzie w niektórych hrabstwach uzyskiwano 100% testów pozytywnych. Wyników testów PCR nie koreluje się z objawami chorobowymi, ani nie prowadzi się różnicującej diagnostyki, np. na zakażenia wirusem grypy.  Test sobie i choroba sobie.

Jak się więc znaleźć w tym testowaniu. Po prostu należy starać się unikać tego testowania. Niewiarygodne testy PCR do diagnostyki koronawirusa mają uwiarygadniać nieistniejącą pandemię tegoż wirusa, o ile on w ogóle istnieje. Wielu naukowców przypuszcza, że SARS-CoV-2 może być wirusem złożonym komputerowo na bazie wcześniej zsekwencjonowanych wirusów SARS. Należy pamiętać, że do tej chwili nie zsekwencjonowano wirusa SARS-CoV-2, który zostałby uzyskany z hodowli komórkowej. Oznacza to brak wzorca tego wirusa (brak złotego standardu). Wirusa tego nie uzyskano również w formie krystalicznej.

Bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony mi czas. 
Życzę Państwu zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia i nadziei na to, że przyszły rok będzie przełomowy dla nas, wolnych ludzi.

RZ: Jest to wspaniałe życzenie, którym chciałbym także obdarzyć zarówno Panią jak i wszystkich ludzi dobrej woli organizujących Stoliki Wolności, a także wszystkich naszych Rodaków.

Rozmowę prowadziła 
Agnieszka Kisielewska
Stolik Wolności

++++++++++++++++

PROFESOR ROMAN ZIELIŃSKI ODPOWIADA 34 NAUKOWCOM Z PAN

Dotyczy: Stanowiska Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN, w sprawie rozpowszechnianych nieprawdziwych informacji o szczepionkach przeciw COVID-19 oraz testach PCR wykrywających SARS-CoV-2, z dnia 4 stycznia 2021 r.

Źródło: PDF do pobrania

Dnia 17 stycznia 2021 r.

Odpowiedź Prof. zw. dr hab. Romana Zielińskiego

Stanowisko Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN (KGCiPM) z dnia 4 stycznia, zwane dalej Stanowiskiem, zostało sformułowane w odpowiedzi na mój wywiad udzielony Stolikowi Wolności. Wywiadu udzieliłem jako niezależny naukowiec (nie powołuję się w nim na żadne instytucje) w grudniu 2020 r., w związku z agresywną kampanią reklamową produktów leczniczych opartych o mRNA, których badania zakończą się dopiero 2023 r. Wywiad ten był odpowiedzią na pojawiające się w świecie naukowym publikacje, petycje i głosy niezależnych naukowców o wielu niejasnościach związanych z działaniem tychże produktów.

Ponadto w wywiadzie został poruszony temat błędnie zoptymalizowanych i w związku z tym wadliwych testów RT-qPCR, co również zostało potwierdzone w licznych publikacjach uznanych ekspertów światowych. W sytuacji tychże niejasności należałoby rozpocząć publiczną dyskusję na temat strategii oraz metod stosowanych w odniesieniu do zjawiska COVID-19.

W swoim stanowisku KGCiPM zarzuca mi rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, brak wiedzy oraz stawianie nieuprawnionych hipotez. Niewątpliwie takie postawienie tezy jest argumentem ad personam i narusza wolność wypowiadania opinii. Uznając prawo każdego do wypowiedzi nie protestuję przeciwko samej wypowiedzi, ale odnoszenia jej w stosunku do konkretnej osoby. Przypomnę, że w wywiadzie dla Stolika Wolności wyrażając swoje krytyczne stanowisko nie wymieniałem nikogo imiennie. Tymczasem KGCiCM PAN stawia się w roli cenzora i narusza moje konstytucyjne prawo do wypowiadania opinii.

Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy w odpowiedzi na krytyczne opinie części naukowców (vide: Apel do Prezydenta, Rządu…) zamiast dyskusji pojawia się personalny atak na sygnatariuszy. Zachowanie takie nie ma nic wspólnego z wolnością słowa i dyskursem akademickim. Nie przystoi ono także profesorom, którzy powinni hołdować raczej oksfordzkiej dyskusji aniżeli medialnym przepychankom.

Jako niezależny naukowiec z zasady na tego typu Stanowiska nie odpowiadam, szanując prawo każdego człowieka do własnego zdania. Jednakże zostałem tu imiennie przywołany i zmuszony do odpowiedzi.

Specjalizacja a prawo wypowiedzi

Autorzy Stanowiska rozpoczynają swoją krytykę od dyskredytacji, wykazania braku kompetencji i manipulowania dorobkiem stwierdzając, że w omawianym wywiadzie (cyt.) „posługuję się naukowym żargonem, przedstawiane tezy konstruowane są w sposób niejasny, przy użyciu szczątkowej, nierzadko opacznej, wiedzy biologicznej”. Atak na wykształcenie jest częstym chwytem erystycznym gdy brak argumentów merytorycznych, a przecież tych Szanownemu gronu sygnatariuszy nie powinno zabraknąć.

W swoich wypowiedziach rzadko powołuję się na dorobek, wykształcenie i publikacje, gdyż one świadczą o przeszłości. Natomiast człowiek mądry potrafi dostrzec inną opinię i starać się zrozumieć jej podstawy. Wywiad prasowy ma swoją dynamikę, ale w wielu miejscach zwracałem uwagę na niejasności, brak danych, stawiałem tezy pod dyskusję. Odmawianie mi, jako profesorowi genetyki i biologii z 40-letnim stażem zawodowym, prawa do wypowiadania się w kwestiach zastrzeżonych, jak się dowiaduję ze Stanowiska, dla specjalistów z zakresu genetyki medycznej, to oczywiste argumentum ad ignorantiam.

Oceniając mój dorobek na podstawie szczątkowych informacji, klasyfikując mnie a priori jako wąskiego specjalistę, Autorzy Stanowiska przyjmują w istocie, że człowiek jest na tyle unikalnym gatunkiem, że zachodzące u niego procesy, materiał genetyczny, nie mają odpowiednika w świecie organizmów żywych. Dlatego badania nad człowiekiem są dostępne tylko dla wąskiej grupy naukowców, którzy mają odpowiednie wykształcenie.

Tymczasem już na początku pandemii prasa amerykańska opisywała naukowców, którzy w codziennym życiu nie mieli nic wspólnego z wirusami, zajmując się zoologią lub ekologią. Przykładowo, doświadczenie Andrew Cohen’a w badaniu małża, Dreissena polymorpha okazało się bezcenne w identyfikowaniu problemów z fałszywie pozytywnymi wynikami testów PCR (Harris 2020).

Ekolog, który na co dzień styka się z problemem zanieczyszczenia materiału biologicznego często może wnieść więcej niż specjalista skupiony na jednym problemie. Jest to znana reguła dostępności. Warto podkreślić, że przedstawione w Stanowisku kwestie są na tyle podstawowe, że mógłby z powodzeniem wypowiedzieć się doktor nauk biologicznych. Autorzy Stanowiska nie przedstawili żadnego dowodu na potwierdzenie tezy, jakoby moje (cyt.) „wypowiedzi pozostawały w sprzeczności z aktualnym stanem wiedzy w zakresie genetyki medycznej i diagnostyki laboratoryjnej”.

W zamian, w Stanowisku zastosowano rozliczne chwyty erystyczne i logiczne. Takie podejście autorów w rażący sposób narusza zasady współżycia społecznego i zasady etyki obowiązujące w nauce, bowiem adwersarz jakim jest zespół 34 naukowców reprezentujących PAN, powinien odnieść się jedynie do przedstawionych przeze mnie treści, a nie na ich podstawie dokonywać oceny moich kwalifikacji zawodowych.

Komisja europejska z naciskiem podkreśla, że oceniający projekty badawcze eksperci nie mogą wychodzić poza zakres swoich kompetencji jakim jest ocena projektu badawczego in extenso. Zabronione jest odnoszenie się personalne do badacza, czy zespołu (REA 2020). 

Tym samym, zademonstrowane w Stanowisku podejście jest jednym z wielu przykładów patologii w nauce, gdzie recenzent zamiast ograniczyć się do merytorycznej oceny tekstu rozprawy, rozciąga swoje wnioski na osobę ocenianą, formułując zestaw inwektyw pod adresem tej osoby.

W odniesieniu do zarzucanego mi dorobku naukowego, uprzejmie informuję, iż baza PubMed nie jest miarodajna dla weryfikacji mojego dorobku bibliograficznego, ponieważ jako biolog publikuję w czasopismach biologicznych. Natomiast baza Scopus również nie zawiera wszystkich prac, zwłaszcza prac starszych. Istotą cytowania jest podanie wartości faktycznych cytowań. Obecnie Komisja Europejska w pełni uznaje cytowania Google Scholar, czy nawet indeks RG (Research Gate).

Stąd zarzut o zawyżeniu przeze mnie wskaźników bibliometrycznych jest nieuprawniony. Wskaźniki te nie są zawyżone lecz są zaniżone, ponieważ obejmują okres jedynie do 2010 r. Przestałem je uwzględniać jako mój protest przeciwko wszechobecnej i patologicznej punktozie w nauce, za którą często stoją interesy międzynarodowych koncernów wydawniczych.

Na zakończenie tej części wypowiedzi pragnę zaznaczyć, że wykształcenie genetycznobiologiczne daje dostatecznie szeroką ekspertyzę do wypowiadania się na temat człowieka. Studia biologiczne od zawsze były studiami ogólnoakademickimi, podczas gdy studia medyczne dopiero niedawno uzyskały taki status. Do niedawna studia medyczne były kształceniem praktycznym, zawodowym. Nie jest moim zamiarem dyskredytowanie kształcenia praktycznego.

W sytuacji leczenia ludzi chorych niezbędna jest specjalizacja, jednakże spojrzenie biologiczne potrafi dać szerszą perspektywę. To dlatego od wielu lat w projektach finansowanych przez Komisję Europejską promuje się inter/multidyscyplinarność.Tym samym, uczciwi naukowcy powinni dążyć do nawiązania współpracy i wsłuchania się w opinie innych specjalistów. Wąskie spojrzenie nie rozwiąże problemu COVID 19.

O potrzebie zmian w ocenie dorobku naukowego pracowników naukowych wypowiadała się wielokrotnie Komisja Europejska pouczając ekspertów, aby nie oceniać badaczy tylko na podstawie liczby publikacji i cytowań (REA 2020). Również Minister Edukacji i Nauki, prof.Przemysław Czarnek, widzi potrzebę dokonania zmian w dotychczasowym systemie szkolnictwa wyższego.

Mój dorobek naukowy jest ogólnodostępny. Trzeba wykazać wiele złej woli aby zauważyć w nim głównie małże, a nie np. wypromowanie dwóch doktorów z genetyki prątka gruźlicy. Jeden z tych doktoratów zakończył się obroną z zakresu medycyny w Akademii Medycznej w Lublinie. Nie zauważono także, że na podstawie genu KatG u Mycobacterium tuberculosis, kodującego enzym o funkcji katalazy-peroksydazy, opracowałem unikalny w świecie markerowy system do molekularnej identyfikacji zarówno gatunków taksonomicznych jak i gatunków biologicznych u roślin i zwierząt. Pominięto wieloletnie doświadczenie moje i mojego zespołu w Olsztynie w pracy nad transpozonami (np. Polok i Zielinski 2011), czyli ruchomymi elementami genetycznymi, które w odniesieniu do obecnych produktów mRNA jest szczególnie istotne.

To właśnie nieznane mechanizmy inicjowania odpowiedzi immunologicznej przez te elementy oraz aktywność niektórych z nich w genomie człowieka budzą obawy naukowców na całym świecie. Nie zauważono również mojego dorobku naukowego związanego ze współpracą międzynarodową, w tym koordynacji projektu finansowanego przez Komisję Europejską (Contract MTKD-CT-2004-509834), sieci badawczej COST (FA0603), współpracy z licznymi jednostkami europejskimi, realizacji kilkunastu projektów finansowanych przez KBN.

Łatwo jest zarzucić kolorowanie dorobku naukowego na podstawie skróconego opisu na stronach internetowych, trudniej jest znaleźć ten dorobek lub zapytać się recenzowanego.

Należy zwrócić uwagę, na coraz większe znaczenie biologii ewolucyjnej w naukach medycznych jako podstawy do wnioskowania o chorobach, o ewolucji genomu ludzkiego oraz jego powiązaniach z innymi organizmami.Sugestie o włączeniu komponentu ewolucyjnego w kształcenie medyczne pojawiły się dekadę temu i coraz częściej nawet bardziej tradycyjne gałęzie biologii są włączane w kształcenie medyczne (Nesse i inni 2010).

Zespoły biologiczne stanowią ważny element uczelni medycznych, dostarczając wielu cennych podstawowych danych, jak chociażby o związkach Choanoflagellata z Metazoa, a więc także człowiekiem. Od tej grupy pochodzi wiele ważnych genów związanych z budową komórkową człowieka. W tym kontekście odmawianie mi prawa do wypowiedzi brzmi jak groteska.

Wreszcie należy podkreślić, że jest wiele przykładów naukowców, którzy swój sukces naukowy osiągnęli dzięki temu, że nie byli wąskimi specjalistami. Pięknym przykładem jest Prof. Wacław Gajewski, który karierę rozpoczynał jako botanik, ale świat nauki poznał go jako najwybitniejszego polskiego genetyka tamtego czasu. Prof. W. Gajewski napisał swoją dysertację habilitacyjną z zakresu botaniki. Miałem ten zaszczyt, że prof. W. Gajewski był recenzentem mojej rozprawy habilitacyjnej. Z kolei założyciel BioNTechu i współtwórca szczepionki mRNA też nie jest specjalistą-genetykiem, ale onkologiem (Uğur Şahin 2021).

Przypomnę także, że ani Minister Łukasz Szumowski nie był genetykiem, a wypowiadał się o testach PCR, ani obecni doradcy Ministra Zdrowia nie są genetykami, a wypowiadają się na temat produktu mRNA przeciw SARS-CoV-2.

Testy PCR

Jednym z koronnych argumentów o braku kompetencji i szerzeniu (cyt.) „nieprawdziwej i społecznie szkodliwej” wiedzy jest moja dyskredytacja molekularnych testów na obecność SARSCoV-2, opartych o technikę PCR, a dokładnie ilościowy PCR z wykorzystaniem reakcji odwrotnej transkryptazy. RT-qPCR. Zastanawiam się, jakaż to tajemna wiedza jest zawarta w metodyce omawianego testu, że jako osoba, która jako jedna z pierwszych wprowadzała testy PCR do praktyki laboratoryjnej w latach 1995 nie ma prawa się o nich wypowiadać.

Testy RT-qPCR w odniesieniu do diagnostyki koronawirusa same się zdyskredytowały. Byłem jednym z pierwszych niezależnych naukowców na świecie, który poddał te testy kompleksowej krytyce. Procedurze testowania ludzi na obecność SARS-CoV-2 za pomocą RT-qPCR zarzuciłem między innymi amplifikowanie nieoczyszczonego materiału biologicznego, błędnie zaprojektowane startery, zbyt dużą liczbę cykli, niewłaściwe profile termiczne.

Zwróciłem też uwagę na to, że przyczyną wyników fałszywie pozytywnych może być między innymi obecność w genomie ludzkim sekwencji homologicznych do starterów zaprojektowanych na geny koronawirusa. Wykazałem to za pomocą analizy bioinformatycznej, a także kierując się wiedzą na temat budowy i ewolucji genomów (Zielinski i Polok 2020).

Obecność sekwencji homologicznych u różnych organizmów jest powszechna i jest efektem ewolucji ich genomów. Sekwencje homologiczne obserwowałem u różnych organizmów, między innymi prowadząc przez wiele lat badania, z udziałem zagranicznych partnerów, nad organizmami zmodyfikowanymi genetycznie (GMO). Niejednokrotnie natrafialiśmy na problem identyfikacji transgenu przy pomocy reakcji PCR, w tym qPCR, podczas gdy hybrydyzacja metodą Southern bez problemu go wykazywała.

Budowa genomu człowieka odzwierciedla jego ewolucyjną historię. Dlatego możemy w nim znaleźć sekwencje homologiczne do sekwencji genomowych innych zwierząt, roślin, mikroorganizmów i wirusów. Odnosząc się do tych ostatnich, w genomie człowieka zidentyfikowano już sekwencje pochodzące od wirusa HIV, które odgrywają rolę w nieswoistej odpowiedzi odpornościowej poprzez mechanizm przypominający technikę antysensowną.

Wykazano, że sekwencje retrotranspozonowe HERV stanowią istotny element uruchamiający receptory komórkowe, będące pierwsza linią obrony przed wirusami (Grandi i Tramontano 2018). Ze względu na obecność sekwencji homologicznych i biologiczne zanieczyszczenia próby pobranej z nosogardzieli, rutynowe testowanie RT-qPCR nie nadaje się do diagnostyki SARSCoV-2.

Błędnie wykonywane testy to odrębny temat, dodam jedynie, że Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na zapytanie Justyny Sochy ze STOP-NOP dotyczące tych testów, stwierdziło w dniu 23.11.2020 r., że (cyt.) „…liczba cykli zależy od organizacji pracy w laboratorium”. To tak jakby oczekiwać, że nocna zmiana diagnostów będzie stosowała inną liczbę cykli od zmiany dziennej. I jak w takiej sytuacji nie zgłaszać wątpliwości odnośnie wiarygodności uzyskiwanych wyników z przymusowego testowania ludzi za pomocą testu qPCR?

Po wielu miesiącach świat naukowy przyznał mi rację w 100%, a grupa 22 naukowców pod egidą dr W. Wodarga zażądała retrakcji artykułu Cormana-Drostena, na podstawie którego wprowadzono testy RT-qPCR do diagnostyki SARS-CoV-2. (Borger i inni, 2020). Autorzy krytycznej opinii zwrócili także uwagę na liczne nieprawidłowości w zatwierdzaniu tego artykułu, jak chociażby czas od wysłania artykułu do jego ukazania się, który wynosił 24 h.

Zdaniem wielu edytorów, nawet przy założeniu kilkugodzinnej recenzji i przyjęcia artykułu bez zmian, co jest prawie niemożliwe, nie jest możliwy wydruk (nawet on line) artykułu w tak krótkim czasie, ponieważ po zatwierdzeniu dochodzi jeszcze praca edytora, co trwa kilka dni. Warto też dodać, że sąd apelacyjny w Portugalii odrzucił jako dowód wyniki testów PCR, na podstawie których zarządzana była kwarantanna, między innymi z powodu zbyt dużej liczby cykli w reakcji PCR.

Również WHO przyznało, że stosowana liczba cykli była zbyt duża i może generować niespecyficzne wyniki (WHO 2020). Amerykański panel CDC oszacował, że uzyskiwane za pomocą tego testu wyniki fałszywie pozytywne wynoszą 65%. Panel ten nie rekomenduje tego testu do diagnostyki COVID (Panel CDC 2020). Istnieje także zgoda w środowisku naukowym, że test RT-qPCR nie może być złotym standardem w diagnostyce koronawirusa, jak to przedstawiają Autorzy Stanowiska. Takim standardem mogłoby być jedynie sekwencjonowanie produktu PCR, co jest obecnie rutyną w przypadku innych patogenów. 

Dlatego nie jest zrozumiałe pominięcie tej metody w diagnostyce SARS-CoV-2. Autorzy Stanowiska cytują publicystyczny kanał informacyjny Konkret24, jako źródło wiedzy o testach PCR. Warto podkreślić, że kanał ten nie podlega recenzji, jest programem popularnonaukowym, a podawane tam dane nie są poparte cytowaniami.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że taka jest formuła programu, ale daleko posuniętą nieuczciwością jest zarzucanie mi, iż tekst do Stolika Wolności nie jest naukowy przy jednoczesnym powoływaniu się na równie nienaukowe źródło jakim jest Konkret 24. Typowy przykład stosowania podwójnych standardów. Warto podkreślić, że jeden z profesorów wypowiadających się do Konkret24 zarzucał mi, że w procesie odwrotnej transkrypcji nie powstaje hybryda RNA-DNA a jedynie cDNA.

Profesor ten wykazał się tym samym brakiem elementarnej wiedzy na temat reakcji RT-qPCR oraz biologii molekularnej, kompletnie ignorując fakt, że reakcja RT-qPCR to faktyczne złożenie dwóch różnych reakcji, odwrotnej transkrypcji i reakcji PCR. Reakcja odwrotnej transkrypcji przebiega w dwóch etapach. W jednym z nich otrzymuje się hybrydę DNA-RNA. Jest to tak podstawowa wiedza, że pisze o tym nawet Wikipedia (Complementary DNA 2020).

W książce „Fałszywa pandemia, krytyka naukowców i lekarzy”, cz. 2, ustosunkowałem się na 100 stronach tekstu do wszystkich zarzutów jakie zgłoszono pod adresem moich publicznych wypowiedzi na temat reakcji qPCR i reakcję tę bardzo szczegółowo omówiłem, cytując obszerną literaturę (Zielinski i Polok 2020).

Możliwość przepisania RNA na DNA

Kolejnym zarzutem jest stwierdzenie Autorów Stanowiska, że (cyt.) „jest nieprawdą, że RNA podawany w szczepionce przeciw COVID-19 zostaje przepisany na DNA”. Przede wszystkim należy podkreślić, że nigdy tego nie twierdziłem. Wyraziłem jedynie uzasadnioną obawę, że tak może się stać. Istnieje różnica między twierdzeniem a przypuszczeniem i warto aby Autorzy Stanowiska rozróżniali te dwie formy wypowiedzi.

Oczywiście wolałbym tego nie przewidywać, gdyby Pfizer zwolnił mnie z tego zadania, podając stosowne wyniki badań i publikując je w odpowiednim, recenzowanym czasopiśmie. Takich badań jednak Pfizer nie przeprowadził. Sygnatariusze Stanowiska również nie udokumentowali swoich twierdzeń stosownymi cytowaniami i badaniami.

Przykładowo twierdzenie, że (cyt.) „podawana w szczepionce konstrukcja genowa (mRNA) nie ulega odwrotnej transkrypcji, nie wnika do jądra komórkowego, nie zostaje również wbudowana do genomu komórkowego” nie jest poparte odpowiednimi cytowaniami i stanowi jedynie niepotwierdzoną hipotezę.

Tym bardziej, że istnieją dowody eksperymentalne wskazujące na odwrotną transkrypcję sekwencji koronawirusa w komórkach ludzkich i możliwą integrację z genomem. Zostało to pokazane przez światowej sławy ekspertów pod kierunkiem Rudolfa Jaenish’a w pracy pt. SARS-CoV-2 RNA reverse-transcribed and integrated into the human genome (Zhang i inni, 2020).

Ponadto Centralny Dogmat Biologii Molekularnej sformułowany przez noblistę F. Cricka w 1956 r. i opublikowany w 1958 r. zakładał przepływ informacji genetycznej zarówno z DNA, do RNA i dalej do białka, jak pomiędzy kwasami nukleinowymi, tj. również od RNA do DNA. Informacje o tym można znaleźć nawet w Wikipedii (CDMB 2020).

Tym samym Autorzy Stanowiska przeczą podstawowej wiedzy biologicznej.Możliwość taką również potwierdził inny noblista, H. M. Temin, który odkrył enzym odwrotnej transkryptazy, 1975 r. W komórkach ludzkich istnieją endogenne enzymy pochodzenia retrotranspozonowego, które dokonują właśnie takiej odwrotnej transkrypcji. Sekwencje te stanowią aż 60% naszego genomu. Wśród nich są sekwencje HERV, 8% oraz LINE, 17% (Bannert i Kurh, 2004; Hanks i Kazazian 2016; Georgoiu i inni. 2019). Przez wiele lat kierowany przeze mnie zespół prowadził badania nad transpozonami, współpracując w tym zakresie z czołowymi jednostkami zagranicznymi w ramach projektu Unii Europejskiej (Contract MTKD-CT-2004-509834).Dlatego mam zarówno wiedzę jak i doświadczenie aby wypowiadać się w tym temacie.

Konstrukt mRNA jest oparty na wieloletnich badaniach

Autorzy Stanowiska polemizują ze mną, że (cyt.) „szczepionki anty-COVID-19 oparte są na opracowywanym przez wiele lat modelu molekularnych szczepionek mRNA i poddawane były badaniom klinicznym zgodnie ze standardowymi procedurami. To, że nie rekomenduje się podawania ich ciężarnym…”. Prawdą jest, że badania nad technologią mRNA były prowadzone od wielu lat, ale głównie w terapii nowotworów. W tym przypadku szacowanie ryzyka i korzyści jest zupełnie inne. Należy pamiętać, że dla SARS-CoV-2 śmiertelność według WHO wynosi 0,15%.

Badania kliniczne producentów konstruktu mRNA szacują częstość występowania objawów chorobowych w grupie placebo wynoszącą 0,75% (Pfizer) do 1,3% (Moderma). Tym samym serwujemy konstrukt mRNA ludziom zdrowym, którzy w minimalnym stopniu narażeni są na powikłania. Dodam również, że badania kliniczne się nie zakończyły, mają trwać do 2023 r., a produkt mRNA jest dopuszczony w jedynie trybie „emergency”. Należy także odkreślić, że jak dotąd model szczepionki mRNA nigdzie się nie sprawdził.

Koty zaszczepione mRNA zdychały, a Moderna po wielu latach badań nad szczepionką mRNA przeciwko wirusowi grypy, zawiesiła te badania, ze względu na liczne skutki uboczne.
Podawana obecnie szczepionka mRNA firmy Pfizer nie przeszła wszystkich wymaganych badań klinicznych i ma charakter szczepionki eksperymentalnej, która jest testowana na ludziach. Firma ta szacuje ryzyko poważnych skutków ubocznych jak 1:1000, co przy zamiarze zaszczepienia 30 mln Polaków dałoby 30 000 takich przypadków. Już wiadomo, że jest to wartość niedoszacowana ponieważ w Wielkiej Brytanii ten odsetek wynosi 2,79% (za panelem CDC z 18.12.2020 r.)

W związku z tym, że szczepionka mRNA jest niedopracowana, firma Pfizer nie wzięła na siebie odpowiedzialności za wynikłe z jej użycia skutki uboczne. Skoro takie jest podejście producenta do swojego produktu, jakim jest szczepionka mRNA, to jako niezależny naukowiec nie mogę wykazywać politycznej poprawności i nie zauważać problemu.

Problem syncytyny

Autorzy Stanowiska polemizują z wypowiedziami internetowymi, za które nie mogę ponosić odpowiedzialności: (cyt.) „rzekomo negatywny wpływ szczepionki na procesy rozrodcze powodowany ma być podobieństwem białka kolca wirusa i białka syncytyny. W wypowiedziach internetowych mylone są pojęcia homologii i reakcji krzyżowych”.

Trudno odpowiadać mi za to, co pisze się w internecie. Ja tych pojęć nie mylę. Homologia jest terminem ewolucyjnym i oznacza podobieństwo sekwencji, struktury i funkcji ze względu na wspólne pochodzenie. Wyróżnia się zarówno ortologię jak i paralogię. Zależności te powszechnie wykorzystuje się w analizach bioinformatycznych. Termin ten może odnosić się do genów lub białek. Jeśli chodzi o białka, to stopień ich podobieństwa wyraża się podobieństwem aminokwasowym lub podobieństwem strukturalnym.

W odniesieniu do rozpatrywanych białek, tj. białka kolca S i ludzkiej syncytyny, ich całkowite podobieństwo aminokwasowe wynosi 30%. Jednakże podobieństwo kluczowych fragmentów strukturalnych jest znacznie wyższe (>70%). Nawet 30% podobieństwa aminokwasowego przekłada się na podobieństwo strukturalne 75-90%. Przy tak wysokim podobieństwie tych białek, zwłaszcza strukturalnym, istnieje uzasadniona obawa, że system immunologiczny może zostać skierowany również na własne białko syncytynę.

Problem ten podnieśli lekarze niemieccy (Gallaher B. 2020). Ja referowałem ich stanowisko stwierdzając, że nie wiadomo czy reakcja z białkami syncytyny zajdzie, gdyż takich badań nie przeprowadzono. Zatem twierdzenia zawarte w Stanowisku są kłamstwem. Na homologię białek wirusowych i endogennych zwraca również uwagę Lyons-Weiler (2020). Zdaniem Autorów Stanowiska, nie wykazano wpływu (cyt.) „szczepienia przeciw COVID-19, na zdrowie reprodukcyjne kobiet”.

Nie jest to prawda, gdyż badania przeprowadzono tylko u szczurów, przy czym nie ma opublikowanej pracy w impaktowanym czasopiśmie na ten temat. Jest jedynie krótka notka w ulotce produktu mRNA. U człowieka nie prowadzono takich badań, zatem nie wiadomo jak produkt mRNA wpływa na ciążę. Należy dodać, że z zasady nie zaleca się podawania mRNA kobietom w ciąży. Dodatkowo w I ulotce dla UK, nie zalecano zachodzenia w ciążę w ciągu 2 miesięcy od podania mRNA.

W kolejnych ulotkach ten zapis usunięto (REG 174, Charakterystyka 2021). Należy też dodać, że szlaki sygnałowe w komórce z udziałem syncytyny są bardzo słabo poznane. Dlatego obawy o ewentualny wpływ szczepionki na zdrowie reprodukcyjne ludzi są w pełni uzasadnione, tym bardziej, że syncytyna uczestniczy zarówno w procesie prokreacji, jak i jest obecna w plemnikach. Jestem uprawniony do wypowiadania się w zakresie proteomiki ponieważ moje kwalifikacje zostały potwierdzone w przyznanym mi grancie sieci badawczej COST (FA 0603).

Recenzja naukowa wypowiedzi publicystycznych

Absolutnym kuriozum w odniesieniu do wywiadu dla Stolika Wolności jest stwierdzenie Autorów Stanowiska (cyt.), że „powszechnym obyczajem w nauce jest poddawanie wszelkich wyników badań recenzji zewnętrznej, dokonywanej przez niezależnych specjalistów będących autorytetami z danej dziedziny. Tezy z omawianych wywiadów takiego procesu nigdy nie przeszły. Członkowie Komitetu, jako profesjonaliści, mogliby takiej recenzji dokonać, jednak najpierw tezy takie musiałyby zostać sformułowane w sposób właściwy dla prac naukowych, a nie funkcjonować jedynie w postaci bezkrytycznie publikowanych enuncjacji medialnych”. 

Pisząc to zdanie Autorzy Stanowiska udowodnili jedynie sprawne posługiwanie się erystyką stosując ignoratio elenchi. Ten błąd logiczny polega na zboczeniu z właściwego tematu i skierowanie dyskusji na inne tory.

Tak też Autorzy uczynili przykładając do wywiadu prasowego komentującego dane zawarte w literaturze naukowej miary oryginalnej pracy badawczej, w której przedstawia się własne wyniki. W związku ze swoją własną logiką grupa pod przewodem prof. dr hab. med. Michała Witta powinna najpierw wydrukować swoje wypowiedzi w czasopiśmie medycznym, zanim zacznie je rozpowszechniać w mediach. Wreszcie mamy klasyczny argumentum ad verecundian, w którym coś jest prawdą tylko dlatego, że tak twierdzi jakiś autorytet.

Ten błąd został popełniony w dwóch formach. Pierwsza polega na powołaniu się na konsensus 34 utytułowanych osób, który nie jest recenzowaną (peerreviewed), opublikowaną naukowo (published) wypowiedzią. Druga forma błędu polegająca na powołaniu się na niekompetentny autorytet ma miejsce w odniesieniach do Konkret24, który jest kanałem informacyjnym, a nie publikacją naukową.

Dodatkowo chciałem zwrócić uwagę na to, że zarzuty zawarte w Stanowisku są w istocie luźnymi przemyśleniami Autorów Stanowiska, które nie mają żadnego potwierdzenia w najnowszej literaturze. Niektóre z tych przemyśleń Autorów Stanowiska, jak na przykład brak endogennej odwrotnej transkryptazy w komórkach ludzkich, są łatwe do zweryfikowania nawet w tak pospolitym źródle jak anglojęzyczna Wikipedia (Reverse_transcriptase 2021).

Z tej wiedzy korzystają na co dzień internauci, w tym studenci, uczniowie szkół średnich oraz inne osoby nie związane z medycyną. I zadają pytania, o możliwość przekopiowania mRNA ze szczepionki na cDNA i jego włączenie się do genomu. Możliwość taką wykluczają jedynie luminarze polskiej genetyki medycznej, ponieważ według ich stanu wiedzy w komórkach ludzkich nie ma odwrotnej transkryptazy.

Na zakończenie pragnę zwrócić uwagę, że wywiad ten nie był kierowany do Nature, lecz do Stolika Wolności, dla szerokiej publiczności i nie zawiera on żadnych błędów rzeczowych. Stanowi on kompilację informacji zawartych w literaturze naukowej. Nie jest oryginalną pracą badawczą przedstawiającą jakiekolwiek wyniki moich własnych badań. Przykładanie do tego artykułu metodologii prac badawczych i zarzucanie mi błędów metodologicznych jest nieetyczne.

Obowiązkiem każdego gremium jest przykładanie właściwej wagi do formy publikacji. Stosując logikę Autorów Stanowiska, dane przedstawione w nim też można uznać za niepotwierdzone hipotezy, gdyż Stanowisko nie zostało poprawnie przygotowane pod względem formy pracy badawczej. Podobnie jak Autorzy Stanowiska, również ja mógłbym się podjąć recenzji wyników przedstawionych w Stanowisku, ale najpierw powinno ono być zaprezentowane w postaci pracy naukowej.

Wywiad dla Stolika Wolności miał zwrócić uwagę przede wszystkim na kontrowersję jaka powstała pomiędzy informacją zawartą w ulotce Pfizera dotyczącą budowy szczepionki mRNA, według której zawiera ona niereplikujący się konstrukt mRNA, a stanowiskiem Ministra Zdrowia z dnia 16.12.2020 r., według którego jest to replikująca się cząsteczka mRNA. Ta fundamentalna kwestia dotycząca bezpieczeństwa tej szczepionki nie doczekała się żadnego wyjaśnienia ze strony Ministerstwa Zdrowia, jak również nie została podjęta przez autorów Stanowiska.

Ponadto zgodnie z opinią wybitnych polskich prawników, powołujących się na przepisy Komisji Europejskiej, szczepionka mRNA jest organizmem zmodyfikowanym genetycznie. Autorzy Stanowiska również nie wypowiedzieli się w tej fundamentalnej kwestii.

Konstrukt mRNA jako jedyna możliwość walki z pandemią

„Członkowie Komitetu z całą mocą podkreślają, że jedyną naukowo umocowaną metodą kontrolowanego przerwania epidemii SARS-CoV-2 jest zaszczepienie się szczepionką przeciw COVID19”. No cóż, mamy argumentum ad numerum. Słuszność poglądu wynika z faktu, że wielu specjalistów się pod nim podpisało. Niestety, jest to mocno nienaukowe stwierdzenie! Nie uważają tak bowiem ani twórcy szczepionki (Polack i inni 2020) ani CDC (V-safe 2020; Requirement 2021).

Zakończenie

Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że liczba 34 wybitnych naukowców, którzy podpisali się pod Stanowiskiem oraz wspomagających ich, a wymienionych w Stanowisku innych instytucji, nie musi automatycznie oznaczać, że to gremium ma rację. Autorzy Stanowiska popełnili wszelkie możliwe błędy logiczne jakie zazwyczaj spotyka się w sposobie argumentowania osób, które chcą zdezawuować dany pogląd wbrew istniejącym faktom.

Podobną argumentację stosują ateiści walcząc z teistami, politycy walcząc z opozycją. Jednakże na takie zabiegi nie powinno być miejsca w dyskursie naukowym i to w odniesieniu do tak istotnej społecznie sprawy jak COVID 19.

Mój niepokój wywołuje fakt, że zewsząd dowiaduję się o utytułowanych naukowcach, w tym zajmujących wysokie stanowiska, twierdzących że przepływ informacji genetycznej jest wyłącznie jednokierunkowy. Jak jeden mąż, jednym tchem bezlitośnie krytykują oni powszechnie znane i powszechnie obowiązujące, przynajmniej dotąd, podstawy genetyki i biologii molekularnej. Wyśmiewają Centralny Dogmat Biologii Molekularnej, twierdząc bezpodstawnie, że F. Crick jedynie „żartował”. Wracają czasy łysenkizmu, kiedy to nauka zaprzedała się bieżącej polityce.

Jako niezależny naukowiec nie mogę milczeć i dlatego powtarzam, że w komórkach człowieka i innych Eukariota może podlegać ekspresji endogenny, retrotranspozonowego pochodzenia enzym, odwrotna transkryptaza. Stwarza to potencjalną możliwość (chociaż nie pewność), że mRNA ze szczepionki mógłby być przekopiowany na cDNA, w genomie człowieka i każdego organizmu eukariotycznego.

Obecnie aktywnych jest około 100 transpozonów LINE, które odpowiadają za 5% insercji u nowych urodzeń. O roli i ekspresji retrotranspozonów, w tym u człowieka, jest mnóstwo literatury naukowej. Ignorowanie tego faktu i nie dopuszczanie do dyskusji innych osób, wyśmiewanie ich i pokazywanie ich jako oszołomów, nie jest godne naukowca. Tytuł zobowiązuje, przede wszystkim do działania na rzecz społeczeństwa i informowania go, a nie zamiatania pod dywan głosów, które są odmienne od głównego nurtu.

Szczególnie bulwersujące jest, że wśród osób, które podpisały Stanowisko, znajdują wychowankowie Prof. W. Gajewskiego, który był jednym z nielicznych naukowców w Polsce, który przeciwstawili się łysenkizmowi. Za to zabrano mu katedrę i zabroniono nauczania. W stanie wojennym działał w podziemiu, w imię pomocy naukowcom i dostarczania wiedzy młodzieży. Dzisiaj jego wychowankowie zachowują się jak jego prześladowcy, nie pomni na tę Jego chwalebną kartę. Trzeba pamiętać, że szczepionka mRNA jest cały czas w fazach testów, o czym pisze sam producent.

Dopuszczona jest do użycia jedynie wyjątkowo, o czym można przeczytać w ulotce producenta, dokumentach UE i FDA. W takiej sytuacji nachalna reklama i brak dyskusji stanowią zagrożenie dla istnienia narodu i jego samostanowienia. Milczenie w takiej sytuacji jest wysoce nieetyczne. Istnieje duża grupa naukowców, zarówno w Polsce jak i na świecie, czego przykładem jest Petycja dr. W. Wodarga, która ma inne zdanie.

Ośmieszanie ich i nie dopuszczanie ich do głosu, odmawianie im prawa do wypowiedzi, szykanowanie, jest działaniem niegodnym naukowca i wpisuje się w koncepcję łysenkizmu. Naukowiec powinien wątpić, a nie wierzyć bezrefleksyjnie w przekaz firmy farmaceutycznej.

Społeczeństwo oczekuje uczciwej debaty, dopuszczającej wszystkie głosy. Do tej pory takiej debaty nie było. W związku z tym pozostaje wypowiadanie się jedynie w mediach społecznościowych. Dzieje się to w obliczu rosnącej liczby publikacji, pokazujących, że dotychczasowa polityka przynosi więcej strat niż korzyści. Dlatego inicjatywa jaką podjął Stolik Wolności jest bardziej cenna niż tysiąc stanowisk uczonych gremiów.

Pokazuje potrzebę wiedzy, debaty a nade wszystko potrzebę „wzięcia sprawy w swoje ręce”. Nawet najbardziej prowokujące stanowisko nie jest tak niebezpieczne dla społeczeństwa jak krytykowanie i ośmieszanie tych co zadają pytania oraz oddolnych inicjatyw jak Stolik Wolności. W trudnych czasach COVID okazuje się, że społeczeństwo zostało pozostawione samo sobie przez naukowców, z których wielu nie wypowiada się lub paternalistycznie powtarza slogany firm farmaceutycznych.

Autorzy Stanowiska bezpodstawnie zarzucają mi dezinformację na temat wirusa SARS-CoV-2 i szczepionek przeciw COVID-19, które ich zdaniem pozostają w sprzeczności z aktualnym stanem wiedzy w zakresie genetyki medycznej i diagnostyki laboratoryjnej. Ponadto są oni zaniepokojeni brakiem podstaw naukowych takich wypowiedzi i ich ewidentną szkodliwością społeczną. Na ten zarzut można jedynie odpowiedzieć „witamy w świecie Łysenki”.

W swojej odpowiedzi odrzuciłem wszystkie stawiane mi zarzuty. Zadaniem sądu będzie rozstrzygnięcie, czy autorzy powyższego Stanowiska naruszyli moje dobra osobiste, na straży których stoją art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego.

Z poważaniem
Roman Zieliński

Literatura

Bannert i Kurth. 2004. Retroelements and the human genome. New perspectives on an old relations. PNAS 101: 14572-14579, www.pnas.org/content/101/suppl_2/14572

Borger i inni. 2020. Review report Corman-Drosten et al. Eurosurveiilance 2020. External peer review of the RTPCR test to detect SARS-CoV-2 reveals 10 major scientific flaws at the molecular and methodological level: consequences for false positive results. cormandrostenreview.com/report/

CDBM 2021. Central Dogma of Molekular Biology. en.wikipedia.org/wiki/Central_dogma_of_molecular_biology

Charakterystyka 2021. Charakterystyka produktu leczniczego Comirnaty. Charakterystyka produktu leczniczego Moderna. www.urpl.gov.pl/pl/informacja-prezesa-urzędu-z-dnia-09012021-r-opublikacji-w-językach-narodowych-ue-decyzji-komisji

Complementary DNA 2020. en.wikipedia.org/wiki/Complementary_DNA

Crick F. 1956. Ideas on protein synthesis. search.wellcomelibrary.org/iii/encore/record/C__Rb1817413

Gallaher B. 2020. Response to nCoV2019 Against Backdrop of Endogenous Retroviruses” w Wodarg W., Yeadon M. 2020. Petition to EMA.

Georgoiu i inni. 2019. Retrotransposon RNA expression and evidence for retrotransposiotion events in human oocytes. Human Molecular Genetics, 18. doi:10.1093/hmg/ddp022

Grandi N., Tramontano E. 2018. Human Endogenous Retroviruses are ancient acquired alements still shaping innate immune Rresponses. Frontiers in Immunology 9. doi: 10.3389/fimmu.2018.02039

Hanks i Kazazian 2016. Roles of retrotranspozon insertions in human disease. Mobile DNA 7: 9. DOI 10.1186/s13100-016-0065-9.

Harris 2020. What zebra mussels can tellu s about errors in coronavirus tests. 2020. [dostęp: 17 stycznia 2021]. NPR. www.npr.org/sections/health-shots/2020/06/15/871186164/what-zebra-musselscan-tell-us-about-errors-in-coronavirus-tests

Lyons-Weiler 2020. Pathogenic priming likely contributes to serious and critical illness and mortality in COVID-19 via autoimmunity. Journal of Translational Autoimmunity 3,
doi.org/10.1016/j.jtauto.2020.100051

Nesse RM, Bergstrom CT, Ellison PT, Flier JS, Gluckman P, Govindaraju DR, Niethammer D i inni. 2010. Making evolutionary biology a basic sciemnce for medicine. PNAS 207.
www.pnas.org/cgi/doi/10.1073/pnas.0906224106

Panel CDC 2020. WHO information notice for IVD users. 7 grudzień 2020. www.who.int/news/item/14-12-2020-who-information-notice-for-ivd-users

Polack i inni, 2020. Safety and efficacy of BNT162b2 mRNA COVID vaccine. NEJM 27, DOI:10.1056/NEJMoa2034577

Polok K., Zielinski R. 2011. Mutagenic treatment induces high transposon variation in barley (Hordeum vulgare L.). Acta Agriculturae Slovenica, 97:179-188. DOI: 10.2478/v10014-011-0012-x

REA 2020 (Research Executive Agency). MSCA-IF evaluation step by step manual for evaluators 2020. vdocuments.mx/msca-if-evaluation-step-by-step-european-commission-manual-forevaluators-2018.html

Requirement 2021. Requirement for Proof of Negative COVID-19 Test or Recovery from COVID-19 for All Air Passengers Arriving in the United States | CDC

REG 174 information for UK healthcare professionals. V. I, v.II.

Reverse transcriptase 2021.en.wikipedia.org/wiki/Reverse_transcriptase#In_cellular_life

Uğur Şahin 2020. Wikipedia (dostęp: 17 styczeń 2021). en.wikipedia.org/wiki/U%C4%9Fur_%C5%9Eahin

V-safe 2020. V-safe active surveillance for COVID-19 vaccine. www.cdc.gov/vaccines/acip/meetings/downloads/slides-2020-12/slides-12-19/05-COVIDCLARK.pdf

WHO 2020. WHO information notice for IVD users. 7 grudzień 2020. www.who.int/news/item/14-12-2020-who-information-notice-for-ivd-users

Zhang L, Richards A, Khalil A, Wogram E, Ma H, Young RA, Jaenish. 2020. SARS-CoV-2 RNA reversetranscribed and integrated into the human genome. bioRxiv, doi.org/10.1101/2020.12.12.422516

Zielinski R, Polok K. 2020. PCR-yzm czyli o prawdziwej roli testów PCR. W (ed) Błochowiak M. Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy. Fundacja Osuchowa.

++++++++++++++++++++++++

Interview with Prof. Roman Zieliński

15.12.2020

Professor, you are a very active user of social media, where on your FB account you make people aware of you, using your extensive knowledge in the field of genetics and biology. In one of your posts you called the National Immunization Plan “The National Plan for the pursuit of society with a needle and syringe.” Why?

Roman Zielinski: In fact, this is what it looks like. The consultation of this bizarre document, which looks more like an advertising bulletin than a government-expert study, lasted three days. Nor do I think any comments will be taken into account. Yet the proposed mRNA technology has never been used in humans. We do not know any side effects that may appear after many months or years. Government pseudo-experts say the product is safe, but provide no proof. However, the manufacturer was released from liability for side effects. So they produced something they are not sure about.

You are one of the scientists who signed the “Appeal of scientists and doctors to stop vaccination against SARS-CoV-2 and to return to normal”, under the lead of Prof. W. Julian Korab-Karpowicz, in which you respond to the National Immunization Plan and point out that vaccines are dangerous, unexplored and unnecessary. The appeal is addressed to the President of the Republic of Poland and to the Government.

Did the addressees respond to your appeal in any way? Was there any reaction?

RZ: The appeal you are asking about was the second one that was addressed to the President of the Republic of Poland and to the Government on December 14, 2020 and has not yet been answered. I will say immodestly that I had my share in drafting both of these Appeals. For the first Appeal to the President of the Republic of Poland and the Government “On vaccination against the SARS-CoV-2 coronavirus” of November 30, 2020, the responses were provided by: Minister of Health, Adam Niedzielski PhD, President of the Registration of Medicinal Products, Medical Devices and Biocidal Products, Grzegorz Cessak PhD. and the Director of the National Institute of Public Health and the National Institute of Hygiene, Grzegorz Juszczyk, PhD.

The comprehensive response on December 16, 2020 to the first Appeal announced that the rapid launch of coronavirus vaccination is the government’s response to the urgent public demand related to the coronavirus pandemic, and that “all efforts to obtain effective COVID-19 vaccines are subject to rigorous procedures and guarantee the highest possible security for all of us ”.

On page 5, the authors of this answer explain: “It should be emphasized that the mRNA administered in the vaccine replicates in the cytoplasm, without getting into the nucleus, and therefore cannot integrate with human DNA.”

Thus, we found out that this preparation, called a “vaccine”, is a product of genetic engineering in the form of a recombinant RNA construct. Its task is not only to stimulate our immune system to produce antibodies to the S protein of the coronavirus, but also to replicate in our body. Thus, the foreign genetic element, the super virus, which is the mRNA construct, will engage our body’s translation machinery to produce the S protein, as well as the replication apparatus to multiply active viral mRNA particles.

In this way, the authors of this “modern technology” went a step further than the current GMO producers. Recall that for the production of GMOs, a DNA construct with a foreign gene is used, which is introduced into the cells of plants or animals. From that moment on, this construct has a life of its own, which is beyond the control of the experimenter. However, this construct does not multiply in the cytoplasm, nor is it translated. This construct merely integrates anywhere in the host genome, in any number of copies. This results in a change in gene expression and their mutations. Moreover, in response to stress such as this foreign DNA construct, transposons are triggered in the recipient’s genome, which may also alter gene expression and act mutagenically. Also, the mRNA construct from the “vaccine” can be integrated into the genome, in this case of the human genome, and produce similar effects to GMOs.

With regard to the coronavirus “vaccine”, the introduced mRNA particles will additionally be replicated and translated. So in the “vaccine” we get an invasive particle, similar to a malignant virus or malignant tumor cells, ostensibly for our own good. Let those who hesitate to take this genetic “vaccine” realize that after taking it, they will introduce a parasitic mRNA molecule into their body, similar to viroids found so far only in plants. Plant viroids are called transcription parasites because they take over their host’s transcriptional apparatus, causing it to become ill or to die.

The manufacturer, Pfizer, says in the leaflet that the effects of vaccination on fertility are unknown. Does this mean that this vaccination may affect our fertility?

RZ: This specimen cannot be called a vaccine. This is not a vaccine in its essence. I call it an mRNA construct, recombinant RNA, a product that is genetically engineered. The manufacturer’s package insert for anti-C-19 clearly states that the effects of this product on fertility have not been studied. So we don’t know if there may be side effects or not.

German doctors point to the fact that the viral protein to be produced by our body is similar to syncytin – a protein that is necessary for the implantation of the fetus. This similarity runs the risk that the antibodies produced may also attack syncytin and thus affect fertility. Syncitin is produced only over a short period of time during implantation of the fetus. As no studies in this area have been conducted, this possibility cannot be confirmed or ruled out. Perhaps that is why the manufacturer does not recommend administering the mRNA construct to pregnant women, and clinical trial participants were instructed not to become pregnant for the next two months.

Yes, this information is also in the manufacturer’s leaflet …

RZ: It turns out, however, that the problem of maintaining pregnancy is not the only one related to the similarity between the protein produced by the anti-C-19 mRNA construct and syncytin.

Syncitin is highly expressed in human sperm. At the same time, syncytin 1 receptors are expressed in human oocytes. This indicates an important role for syncytin in cell fusion, including sperm and egg fusion. Thus, syncytin 1 is essential not only for implantation of the embryo, but also for the proper functioning of the sperm. Investigating the impact of this construct on male and female fertility should be compulsory prior to any marketing of this product.

In addition to syncytin 1, syncytin 2 is also produced, the role of which is to weaken the mother’s immune response against an implanted embryo in the endometrium. There is homeostasis between syncytin 1 and syncytin 2, which are proteins related to reproduction. Syncytin has also been shown to be secreted when infected by the influenza virus. This delicate homeostasis can be largely disrupted.

Coronavirus S proteins are homologous to syncytin proteins and there is therefore a well-founded concern that antibodies produced to the virus S protein will also bind to syncytin, which may disrupt embryo development, inhibit sperm growth, and hinder effective fertilization. An autoimmune response can also arise as antibodies can also target S proteins that will end up on the cell surface.

So the potential infertility may concern not only women but also men? It is a truly terrifying vision, especially for young people of childbearing age.
However, the elderly, our seniors, also cannot feel safe taking this preparation, commonly known as the COVID vaccination. According to the data presented by the manufacturer in the leaflet, the research was conducted only on healthy people up to 55 years of age. Meanwhile, our government has announced that seniors will be first in line for immunization.
What might be the impact of such vaccination on seniors? What is threatening them?

RZ: The drug against C-19 has not been researched and is still in testing phase. In fact, anything can happen after a senior has taken it.

  • With the help of effective therapies, the government will enable seniors to shorten their time in the earth’s valley, and the funds accumulated as part of capital pensions will be eagerly used to fill the budget hole. It is important to show solidarity between the generations and reduce the suffering of the government by willingly exposing the arms to administer the mRNA of a known virus.
  • Government experts say that giving mRNA to seniors should be an absolute recommendation as the terrible virus will destroy their lungs at a frantic pace. As proof, they compare that the susceptibility to fatal complications is 1/200 in a 25-year-old and 20/200 in an 85-year-old. We actually have a 20x increase in vulnerability, and that doesn’t sound right. I bet more than one person reading this will get scared and eagerly stick out their arm.

Meanwhile, this is the classic manipulation of statistics and numbers to show the threat greater than it actually is. This is an old trick in a series of thinking traps in which our brain writes down numbers but doesn’t bother to recalculate and wonder what those numbers mean. The probability of complications in a healthy 25-year-old is 1/200, which is 0.5%, so it is very small.

On the other hand, the data on the 85-year-old concern a group of sick 85-year-olds, i.e. we have the first manipulation: a healthy young man versus a sick senior. The comparison was unauthorized, because the probability should be given first in a healthy 85-year-old, and only then in the sick. I bet the former will be much lower. But unfortunately, this is typical manipulation, and also a common mistake in the medical community, where there is a perception that every elderly person is sick. This is not true. In fact, the incidence of disease increases with age, but many of them are the result of an unhealthy lifestyle and can be effectively prevented. What’s more, changing the lifestyle of a person aged 60+ has a colossal impact on health.

Old saying: The way you care is the way you have …

RZ: Back to the numbers. The first manipulation is to compare the healthy with the sick. The second manipulation is numbers instead of percentages. Well, 20 people out of 200 in the case of sick 85-year-olds is 10%. This is still 20 times more than for a 25-year-old, but 10% may still be acceptable especially considering that side effects of mRNA administration can also occur at this frequency. While 10% is perceived by our brain as a small number, 20 people are not. And that’s it. To confuse the brain and use the fast path of thinking: stereotype or habit. Our brain is quite lazy and when it can cut corners it does so. The cortical centers that would carry out the data analysis are launched later. Before they are launched, the subcortical and stereotypical system is activated and will give an answer. And this feature of our brain is perfectly used by manipulators. Therefore, when reading the article about the absolute necessity to provide seniors with mRNA, you can be sure that it is not their welfare, but the welfare of ZUS (The Social Insurance Institution). Therefore, everyone, not only seniors, should turn on thinking as soon as possible, so as not to be fooled by coloured ads promoting the intake of mRNA, you know of which virus.

Well, in the debate about the innovation of the proposed “vaccination” to the SARS-CoV-2 virus, commonly known as C-19, it is said that the mRNA contained in the “vaccine” can affect our human DNA. How? What does this actually mean for the average person?

RZ: Your question relates to the issue of the Central Dogma of Molecular Biology, presented by Watson and Crick. These scientists previously received the Nobel Prize for developing a double-strand DNA model. In the Dogma they formulated, which is the basis of molecular biology, genetic information is transferred both from DNA, through RNA to protein, and from RNA to DNA. So this information is circulating between these two nucleic acids. This means that any RNA particle found in the cytoplasm of a cell can be converted into DNA and incorporated into the genome.

This is indeed the case, as exemplified by the retrotransposons of viral origin that are incorporated into the human genome, which constitute approximately 60% of the human genome. In a similar way, it travels to the nucleus of tRNA and mRNA. There are enzymes in the cell called reverse transcriptase that allow the transcription of RNA into DNA. These include human telomerase and viral reverse transcriptase.

The process of reverse transcription, i.e. rewriting ribonucleic acid into deoxyribonucleic acid in a cell, is an evolutionarily old mechanism. It would be strange if mRNA particles introduced into our cells along with this “vaccine” were excluded from this process. The risks associated with the introduction of this mRNA construct in a “vaccine” are many and one of them is the possibility of its integration into the human genome and the associated effect on the change of gene expression and their mutations. The potential of the transgene to influence the genome cannot be overestimated, as evidenced by the results of genetic studies on GMOs in plants. Their mutagenic effect on the genome is even stronger than after the use of chemical mutagens.

The self-replicating RNA molecules contained in the “vaccine”, in addition to the very likely interference in our genome, which I mentioned earlier, can cause many other adverse effects. Let me start by saying that this genetic construct has to pass through the cell membrane to penetrate inside the cell. For this purpose, it is surrounded by a lipid envelope with the participation of polyethylene glycol (PGE), which is insoluble in the cell and is toxic to it. Viral RNA particles found in the cytoplasm are highly reactive and can recombine with other viruses, through both homologous and heterologous recombination.

This could also apply to the mRNA construct contained in the vaccine. This construct can also be identified as foreign mRNA since the host mRNA is appropriately labeled. This can result in an autoimmune reaction. The stability of the mRNA construct is to be ensured by the inserted for this purpose nucleotides that have a toxic effect on the cell. Cellular RNA participates in numerous signaling pathways, and a foreign mRNA construct can interfere with these pathways. In general, our knowledge of cell signaling pathways is very modest and it is therefore very wary to look at the possible effects of this genetic manipulation after taking the “vaccine”.

Could it be that people who have been vaccinated with Pfizer’s “vaccines” will spread the SARS-CoV-2 virus, similar to how they do after vaccination against measles. Can vaccinated people become contagious?

RZ: For comparison, let me say that the flu vaccine has an effectiveness of about 50%, i.e. it protects only every second person vaccinated. However, this protection does not have to be complete, i.e. the course of the disease may only be milder. It should be noted that the half-effect of an influenza vaccine occurs when the vaccine is adjusted each year for the current mutant strains of influenza and its content is made up of a “cocktail” of these attenuated strains.

Regarding the mRNA vaccine to SARS-CoV-2, the immune response is to be caused by only a single antigen, one S protein, produced by our body on a viral matrix. Recent studies indicate that such a vaccine, e.g. in cats, increases their morbidity and mortality. Scientists are of a similar opinion regarding the possible effects of using this vaccine in humans.

So, answering your question, the answer comes to mind: people vaccinated with SARS-CoV-2 will not protect themselves against coronavirus infection, and may even have more serious symptoms of COVID-19, and thus, will be a seedbed of this virus.

How can seniors protect themselves from contracting the coronavirus if not with vaccination?

RZ: Let’s not just talk about seniors, each of us can avoid serious illness in the same way. The rulers lock people 70+ in their homes to their loss. And then they wonder at the increase in deaths. Meanwhile, it is not the age, but lifestyle that is the main risk factor. Our grandmothers, who rarely got sick, knew about it, but ate homemade products made with vegetables collected in their own garden. Today, hardly anyone can afford such a luxury.

We live in small apartments on credit, crammed into blocks of flats, busy and sleepy. We are under perpetual stress. It has long been known that stress worsens the course of any infection. How many times did we get the flu when we finished an important project, when after many sleepless nights we thought we would rest, catch up on training. And here is the trap: we were chained to the bed.

It is no different with COVID. It does not pose too much threat to a healthy organism, even if it is a slightly older person. The risks are comorbidities resulting from an unhealthy lifestyle, such as obesity, diabetes and hypertension. Dr. Marek Wasiluk in an extensive article on Onet considers obesity as one of the causes of the acute course of COVID. Obesity is the result of a lack of exercise and unhealthy nutrition. It is estimated that 9% of all annual deaths in Europe are due to lack of exercise. Diseases resulting from lack of exercise cost around $ 80 billion annually in the EU (according to WHO). And this amount can be saved by promoting exercise and a healthy lifestyle.

Unfortunately, in the era of Covidianism, the basic principle that has been in force for centuries was forgotten. Recommendations have been made that contradict the ancient knowledge and essence of a man as a biological species. Ban on leaving the house, face masks, excessive sterilization of rooms and body – these are recommendations that lead to increased susceptibility to disease, and not those that protect against them. Especially for the elderly, these recommendations are a death sentence. Therefore, it is hard to believe that they are spent for our good. It should be assumed that politicians and many experts suddenly suffered collective amnesia under the influence of a harmless virus.

Recommendations that contradict the current knowledge about human disease resistance resemble eugenic activities more than care for the public interest. And governments should be held accountable for these actions, as they endangered the health and lives of thousands of people. The reduction of the health of the society by the so-called countermeasures led to a sharp increase in deaths in the autumn. Not only do we have a serious disease called chronic medical failure syndrome, but we also have a reduced immunity as a result of many months of wearing microbial incubators on the face, sitting at home, and therefore limiting the intake of vitamin D.

Health lies in the body’s ability to protect against viruses, not in creating a sterile organism. Cultivation under sterile conditions always leads to high mortality when organisms reared in this way come into contact with the environment. Probably every gardener who uses in vitro (sterile) cultures to produce flowers knows this. Today, governments have transformed people into in vitro cultured organisms, and it is hardly surprising that such people, when exposed to the environment, are unable to defend themselves against it.

Therefore, let’s not go crazy and lead a healthy lifestyle without masks and with lots of activity. I have already started and for this occasion I prepared 30 kg of sauerkraut. If so, I will survive the winter by supplementing myself with a self-made “vitamin bomb”.

We also, with our initiative called “Stolik Wolności” (The Freedom Table), try to promote among people not wearing masks, staying in the fresh air and breathing fully, as well as making people aware of the subject of vaccinations, in which the interview with you will probably play an important role.

RZ: Today, the entire society has become victim to psychopathic actions, persuaded that the common cold is a deadly virus, and the only way to protect it is to completely exterminate society. Clear concept: there will be no people, there will be no virus. The so-called restrictions are nothing else than the ordinances of the labor camp capos, the sole purpose of which is to humiliate, break the spine, destroy the will to fight and create a human “zombie” who does not think and feel.

Such a person becomes a puppet with which anything can be done. The orders to wear masks, which constitute a breeding ground for microorganisms, and the prohibition of walking, singing, dancing, meetings, together with coercing unwanted therapies and threatening with vaccines is unprecedented violence, which in fact leads to the death of a significant part of the population. It can only be compared with similar practices that took place during World War II, especially in relation to certain groups of the population, or with the operation of sects that enslave people.

This unprecedented violence is accepted by the majority of society, which meekly conforms to the depth of cruelty served by traitors. Society is behaving as if there was a collective Stockholm syndrome. Not only does it agree to the lawlessness imposed by the Warsaw torturers, but like the victims of the syndrome in question, it seems to cooperate with these perpetrators, leading to even greater losses in people.

Where are the scientists, professors who have always had their mouths full of clichés and are now silent in the face of extinction? Why are medics, biologists, psychologists and sociologists silent? Why are voices of reason not universal?

In return, we have pseudo-experts who prove with every word that they sold themselves for a few pieces of silver. Why do these so-called elites close their eyes to a clear violation of the dignity of the human person and their right to live in accordance with their own convictions, the right to inviolability of their own body? No epidemic, not even a real one, entitles it to ruin people’s lives, to forbid the use of Nature’s goodness.

As a reminder, patients with Spanish flu were advised to stay outdoors. No epidemic entitles people to be exposed to disease and death by irrational ordinances. In October, the number of deaths has already increased as a result of postponed operations, the lack of cancer diagnostics (40-50% fewer people are referred to the fast track), and all medical activities were directed to a virus that is not too dangerous.

In the coming months, the number of deaths will continue to increase as a result of many months of neglect. Additionally, during the fall and winter period, we are accompanied by a sharp increase in the number of people suffering from flu, flu-like conditions and colds, which will be hailed as caused by the coronavirus.

At their own request, many, instead of treating their colds with home remedies, will turn themselves over to the Martians, who will lock them up behind barbed wires and experiment with unproven therapies. Some will give up because they will panic. Others, because a cold will last a little longer, the symptoms will be slightly stronger, including acute ones due to the drastic reduction in the immunity of the whole society.

People aged 70+ are already subject to slow euthanasia due to the ban on leaving home, which went unnoticed. After all, someone has to be sacrificed, saving ZUS at the same time. Is this different from segregation on a ramp? Brilliant idea of ​​a psychopath.

No rational voices appeal to the masked crowds. Without offending the rams, these crowds like “rams” go to the slaughter. It is the masked ones who have lost their immunity, those who have reduced their walking and physical activity to blame for the increases in deaths. They are to blame for overcrowded hospitals, because by avoiding walks and sun, they significantly lowered their vitamin D content, making them more susceptible to disease. Crowds on the beaches and swimming pools sunbathing in masks – we owe the new restrictions to them.

It must be made clear that the pandemic is a hoax. Restrictions on face masks, social distancing, and quarantine are anti-health. There is no justification for spreading panic and biomedical terror in relation to the presence of the common cold virus, 80% of which passes asymptomatically. Vaccines are unnecessary. Viruses have been everywhere, forever. The only effective defense is building your own immunity. Vaccination is a road to nowhere. There are many viruses.

We won’t get vaccinated against all of them. Each vaccination, i.e. an attempt to protect us pharmacologically against them, will only weaken us and expose us in a double way to new viruses. They are just waiting for it. Universal vaccination, meaning for everyone and everything, is a dream of the pharmaceutical industry. They want us to be weaker and weaker and completely dependent on pharmacotherapy. They manipulate vaccines, inventing the specifics that are harmful to us, for which they invent pandemics. The 20-year patent protection for the flu vaccine had ended and the flu had to disappear. COVID has appeared in its place. Further pathogens and diseases are already under preparation.

However, I hope that we will manage to wake up some part of society from this lethargy. We’ve been doing quite well so far. We benefit from the support of wonderful, brave people who are authorities like you and are not afraid to proclaim the truth. There is a minority of you, but I have the impression that recently something has moved and more and more doctors and scientists are speaking with the same voice as you.
You are a representative of the scientific community. Do you think the truth will ever come out?

RZ: One of the positive sides of scientific activity is that the truth will always see the light of day. There will always be a scientist who takes a closer look at the publication or wants to repeat the experiment described earlier. Sometimes the matter is obvious, it literally stands out. This was the case with the RT-qPCR test procedure for the diagnosis of coronavirus.

We have already said from March-April, which is from the very beginning, that this test is unreliable and should be withdrawn immediately. There was no non-obviousness in what we claimed, because this is what we teach students about, it is the alphabet of molecular biology. We were only surprised that no Polish scientist agreed with us, but determined our ignorance, on the contrary.

I can only repeat that it is a waste of money for such science and such scientists.

Exactly, you and your wife are geneticists, biologists and for several decades you have been researching plants, animals and bacteria, using PCR tests, the same as we are tested today for the diagnosis of SARS-CoV-2 infection. I watched carefully your Alter Shot TV interview on this topic. It stuck in my memory how easy it is to falsify the results and how unreliable it is to diagnose viruses (as the inventor himself wrote about). Can you explain, in simplification, why is this happening? Will I find out if I have COVID-19 if I go for such a test and pay for it?

RZ: Performing the PCR test consists in carrying out a very precise molecular reaction, in which even such elements as the company from which the thermocycler comes from, where the reaction is carried out or the company where the chemical reagents were purchased play an important role. Moreover, it is a very complex reaction, especially when the starting genetic material is RNA, not DNA. This is the case with the coronavirus, the RNA of which must first be converted into cDNA by reverse transcription (RT) and then be amplified by PCR. Therefore, two reactions referred to as RT-qPCR are performed with this virus.

RT stands for the conversion of viral RNA into cDNA by an enzyme called reverse transcriptase and “q” is the quantification of cDNA proliferation by PCR. Another feature of this reaction is its enormous sensitivity, which allows DNA to multiply with a small number of particles. A necessary condition for the proper performance of the PCR reaction is DNA purity, because in its absence, other genetic material can also be multiplied. In laboratory practice, this reaction is optimized when analyzing each research object, e.g. another species, or when using another marker system. The possibility of manipulating the parameters of this reaction is part of its optimization. Therefore, erroneous readings can be obtained without fully knowing the biochemical mechanism of this reaction or by making errors in its performance, or by failing to meet the requirements for the purity of the template used for its amplification in the PCR reaction.

When it comes to coronavirus diagnostics, all these errors are often cumulative. They can also be intentionally generated by changing the parameters of this reaction, including manipulating thermal profiles or the number of DNA multiplication cycles. When the temperature of this amplification is raised, the possibility of detecting DNA particles in the sample decreases because the primers used for this amplification lose the ability to attach to the template. Conversely, by lowering this temperature, the reaction becomes less specific, resulting in an increased ability to detect foreign DNA.

The primers themselves also have a significant impact on the specificity of the reaction. They must meet certain requirements for the amount of G + C, the content of which should exceed 50%. Otherwise they will bind to the matrix nonspecifically. The problem with obtaining reliable results in relation to the diagnosis of coronavirus infections using the RT-qPRC test is that in the biological test, which is a nasopharyngeal swab, there is a mixture of nucleic acids from various pathogens present in it and the human genetic material contained therein. This foreign genetic material may multiply because it contains sequences homologous to the primers used in this reaction.

The non-specificity of the RT-qPCR reaction is inherent in the tests used to diagnose the presence of coronavirus. This is evidenced by the construction of primers that do not meet the requirements to be specific, because the share of G + C bases present in them is below 50%. Creators of patents for coronavirus tests, the shareholder of which is the American CDC panel, make a reservation that these tests can also detect other microorganisms, and a positive test result does not mean infection with coronavirus, and a negative result does not exclude its absence. The above-mentioned CDC panel estimates the reliability of its tests for coronavirus diagnosis at 35%. Currently, there are also other estimates of this reliability which lower it to about 10%.

So the question is why use these tests then. The answer is that their intention is not to detect the presence of coronavirus in the nasopharyngeal swab sample being tested, as these tests are not suitable for this. Their role is quite different. They are designed to make the coronavirus pandemic credible. Depending on the parameters of the analysis, these tests can always detect something or not. This makes it possible to manipulate the course of a pandemic depending on political needs. We had examples of this in relation to testing miners in Silesia. Similar examples came from the USA, where 100% positive tests were obtained in some counties. The results of PCR tests are not correlated with disease symptoms, and there is no differential diagnosis, e.g. for influenza virus infection. The test is one thing and disease another.

So how to find your own way in this testing? Just try to avoid being tested. Unreliable PCR tests for the diagnosis of coronavirus are to authenticate the non-existent pandemic of this virus, if it exists at all. Many scientists speculate that SARS-CoV-2 might be a computer complex virus based on previously sequenced SARS viruses. Note that the SARS-CoV-2 virus, which would have been obtained from cell culture, has not yet been sequenced. This means no pattern of this virus (no gold standard). This virus was also not obtained in a crystalline form.

Thank you very much for the interview and your time.
I wish you a healthy and happy Christmas and hope that next year will be a turning point for us, free people.

RZ: It is a great wish, which I would also like to bestow on both you and all people of good will organizing the Freedom Tables, as well as all our countrymen.

The interview conducted by
Agnieszka Kisielewska
Freedom Table

+++++++++++++++++++++++++

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/