Historia starożytna i średniowieczna słaszowane?

Piotr Bein, 7.11.2021

Spis treści

Wprowadzenie

Część I: Sfałszowane przekazy

Ciemnogród i ciemne wieki

“Magia” pretekst niszczenia ksiąg

Zniszczenia, egzekucje, terror 350-800 r.

Tajne sądy kościelne i podróba a la Ptolemeusz

Masakra heliocentryzmu

Tacyt czy fałszerz Bracciolini?

Renesans nauk przyrodniczych

Ile fałszerstw przegapiono?

Część II: Skąd się wzięło 700 lat “historii”?

Skąd pierwsi „Rzymianie” i łacina?

Fejkowy Konstantyn Wielki?

Stratygrafia prawdy

Papieska fabryka fałszerstw

Niebywszy Piotr w Rzymie

Po kradzieży pierworodztwa, zrujnowanie Konstantynopola

Co z klasyczną Grecją?

Wprowadzenie

Artykuł opracowałem dla orientacji w rewizjonistycznej historii. Jest składanką własnych przekładów-skrótów z opracowań rewizji historii, podanych poniżej.  Zainteresowany Czytelnik znajdzie tam odsyłacze do głębszej lektury — ogrom studiowania i weryfikacji, gdyby ktoś miał wiedzę, czas i ambicje. W artykule szkicuję następujące główne tezy tych rewizjonistów:

  • nieustalono ostatecznie chronologii, więc i datowania zdarzeń i pozostałości archeologicznych,
  • literatura kościelna pierwszego tysiąclecie naszej ery może być źródłem zniekształcenia historii
  • eklezjastyczne zabiegi i popyt na książki przyczyniły się do zafałszowania historii starożytnej, a średniowieczną skorumpowały w tandemie z ambicjami imperiów. 

Kościelne zniekształcenie zaczęło żyć własnym życiem. Znormalizowane jako dogmat, mogło utworzyć współczesną chronologię i historiografię. Co nie byłoby wyjątkiem… W społeczeństwach ahistorycznych (Arabia, Indie, Azja Płd.-wsch.), których zapis historii jest wątpliwy, okresy-fantomy, majstrowanie przy chronologii i częściowe ufikcyjnianie są jeszcze silniejszepisze dyskutant.

Przedstawiona tu rewizja historii postuluje m.in.:

  • łacinę ukuli przodkowie Rumunów
  • Cesarstwo rzymskie ukradło historię (i bogactwa) Imperium Bizantyńskiemu założonemu przez “Rzymian” tj. przodków Rumunów
  • przekazy literatury, map i nauki ze starożytności greckiej i łacińskiej są bardzo szczupłe, wiele z nich to podróbki lub oszustwa, mimo że są podstawą obecnych paradygmatów naukowych, literackich i historycznych.
  • pierwsze tysiąc lat kościoła chrześcijańskiego bezczelnie sfabrykowano dla nowego, eklezjalnego porządku świata
  • dodano ok. 700 lat do chronologii pierwszego tysiąclecia n.e.
  • podejrzana historiograficznie może być też długość i chronologia okresu cywilizacji helleńskiej, z możliwością podróbki źródeł staro-greckich przez Bizancjum.

Kilku badaczy kwestionuje chronologię opracowaną przez Scaligera w XVI w.. Uważają, że starożytność jest nam bliższa, zgadzając się z humanistami renesansowymi, dla których „wieki średnie” między starożytnością a ich czasem to nic innego niż interludium, wypełnienie. Średniowiecze niekoniecznie wydłużono samą fikcją. Archeologia porównawcza i stratygrafia wskazują, że wydarzenia starożytności, późnej starożytności i wczesnego średniowiecza zaszły równolegle, tj. cesarstwa rzymskie, bizantyjskie i niemieckie należy zresynchronizować jako części jednej cywilizacji.

Hipotetyczne przyczyny fałszowania przekazów i pompowania chronologii wliczają pogłębianie władzy kościelnej i kataklizm wskutek asteroidy ok. 230 r. Ta ostatnia miałaby konkurenta w justyniańskich plagach pandemii 541–767 r. Niektóre elementy takich hipotez mają dostateczne dowody (np. fałszerstwo Ptolemeusza i Tacyta), reszta czeka na dopracowanie szczegółów (np. jaki interes miałby kto w nadmuchiwaniu chronologii) i na ostateczne potwierdzenie.

Podrabianie na stare księgi mogło wynikać z osobistych aberracji i/lub zarobkowego zajęcia falsyfikatora, wobec popytu. Popyt decydował jakie treści podrabiać z przeszłości i w jakim stylu. Z drugiej strony, kontrola przekazów starożytnej wiedzy naukowej i technicznej cementowała eklezjalną władzę. Była tak zaślepiona, że epizodycznie odbiła się kościołowi czkawką, np. wymazanie greckiej i rzymskiej wiedzy o zaprawach i betonie:

Nie wiadomo, w jaki sposób sztuka wykonywania zaprawy hydraulicznej i cementu, udoskonalona i powszechna u Greków i Rzymian, zaginęła na prawie dwa tys. lat. W budowie gotyckich katedr w średniowieczu, jedynym aktywnym składnikiem zaprawy było wapno. Utwardzona zaprawa wapienna koroduje w kontakcie z wodą, więc wiele konstrukcji ucierpiało na przestrzeni wieków z powodu deszczu nanoszonego przez wiatr.

Panteon w Rzymie, ukończony ok. 120 r. Największa w świecie kopuła z betonu niezbrojonego: śred. wewn. 43,3 m, wys. wewn. 21,65 m, grubość 1,2 m przy otworze (śred. 7,9 m) szczytowym, 6,4 m przy wsparciu na rotundzie. Waga 4535 t, zredukowana kasetonami, naturalnym kruszywem lekkim i ceramicznymi bulwami pustymi w środku. Schodkowo spiętrzone 7 pierścieni dociąża kopułę do rotundy, równoważąc poziomy rozpór.

Zmiany paradygmatu historii wymagałyby mamuciej pracy wielu specjalistów. Nierychło nastąpią, wobec anonimowości mega-opracowań jakie wykorzystałem i podzielonych zdań na forach pod trzema ostatnimi tytułami poniżej:

Część I: Sfałszowane przekazy

Ciemnogród i ciemne wieki

Wg badań procesu przekazywania starożytnej literatury i nauki, ich poziom w Europie zaczął gwałtownie spadać z nastaniem władzy kościelnej i niszczeniem pogaństwa.

Nie-teologiczną wiedzę uważano za świecką (światową). Pisma świeckie we wczesnym średniowieczu to przeważnie gramatyki, a od ok. 1100 r. klasycy i opowieści lokalne i ludowe. Statystykę biblioznawczą późnej starożytności kształtują odkrycia w Oksyrynchos (Egipt) i CLA [?], a współczesności — niemieckie katalogi targów książki od 1564 r. Pniższy schemat nie pokazuje skrajnej redukcji zbiorów bibliotecznych (do ok. 1/1000) wskutek zniszczenia literatury starożytnej ok. 400 r. ani prawie całkowitego zaniku (<0,1%) umiejętności czytania i pisania we wczesnym średniowieczu. W średniowieczu zbiory świeckie były dostępne jedynie w dużych bibliotekach, gdzie je częściej przechowywano niż czytano. Poniżej widać wzrost przekazu starożytnego od ok. 1300 r. i opóźnienie od ok. 1600 r. podczas kontr-reformacji.

Udział treści świeckich w bibliotekach i literaturze Europy od starożytności do współczesności

Jednocześnie ze spadkiem przekazu starożytnego wzrósł analfabetyzm w Europie:

Wieki ciemne analfabetyzmu, patrz opis. Protestancka Europa dogoniła starożytny poziom alfabetyzmu dopiero na pocz. XIX wieku, reszta o wiek później!

Większość przekazanych starożytnych tytułów pochodzi z IV w. pne (głównie obalanie atomizmu przez Platona i Arystotelesa, na rękę kościołowi) i z II w. Doniosłość autora oceniano z perspektywy renesansu. Mając 61 przekładów, Plutarch był wtedy najpopularniejszy, ale liczba wynikła z oddzielnego publikowania poszczególnych rozdziałów jego pracy. Renesans cenił też narracje, więc technicznych treści naukowych nie opłacało się publikować; trend utrzymał się do l. 1970-ch.

Pozostałości po greckiej klasyce i popyt na nią w renesansie

W renesansie tłumaczenie klasyki było szczególnie ważne dla jęz. greckiego, którego Zachód prawie nie znał od pocz. średniowiecza. Arystoteles i Plutarch byli szczególne popularni w Italii i Francji, ale statystyki mogły być zawyżone tłumaczeniami wypisów, podczas gdy inne kraje zadowoliły się pełnymi wydaniami. Stagnacja dla Niemców od 1550 r. może wynikać z braku danych. Rozpowszechnianie się druku prawdopodobnie sprzyjało tym przekładom bardziej niż upadek Bizancjum. Ważny był też wzrost umiejętności czytania i pisania dzięki protestantyzmowi, przez co renesans był nowocześniejszy od pruskiego systemu gimnazjalnego w l. 1810-1837.

Przekłady starożytnych prac greckich na jęz. nowożytne do 1600 r.

Termy Dioklecjana w 350 r. i ich ruiny w 1750 r.

Zniszczenia, egzekucje, terror 350-800 r.

Ok. 1900 r. Niemcy wiodły w badaniach nad starożytnością. Zniszczenie literatury starożytnej było jedną z przyczyn określenia „wieki ciemne”. W średniowieczu rozkwitł katolicyzm, co dało argument w antykatolickim Kulturkampfie pod koniec XIX w. W 1900 r. było jasne, że literatura starożytna zniknęła z przyjściem władzy katolickiej. Jeszcze w późnym średniowieczu zniszczenie przypisywano papieżowi Grzegorzowi; nakazał spalenie wielkiej biblioteki Palatina w Rzymie. Potwierdziły to badania do l. 1970-ch: strata nastąpiła przed 500 r.

Gwoli konsensusu badaczy chrześcijańskich i przeciwnych ograniczono się do historii pojedynczych tekstów i unikano całościowego traktowania późnej starożytności. Gdy to nie udało się, argumentowano, że księgi przeminęły, ale nie uległy zniszczeniu. Unika się jednak kwantyfikacji i trudno określić, jak wielka była strata.

Od ok. 400 r. wypływa rzadka wzmianka o celowym niszczeniu literatury antycznej. Biskup Konstantynopola, przeciwnik pogaństwa i jeden z najważniejszych ówczesnych chrześcijańskich uczonych, Jan Złotousty (349-407, póżniej święty) wspomina „walką” z pogaństwem: Filozofowie i zasłużeni mówcy byli bardzo szanowani przez większość. Po walce z nami byli śmieszni i nie różnili się niczym od głupich dzieci Jeśli coś z tego w ogóle się zachowało, to znajdziecie to u chrześcijan.

Ok. 380 r. Libaniusz w liście do cesarza Teodozjusza I opisał masowe niszczenie pogańskich świątyń przez gangi odzianych na czarno mnichów. Rozbój ten wkrótce oficjalnie zorganizował kościół; Złotousty wspierał w tym mnichów; upewnił się, że mają zaopatrzenie i dał pieniądze dla nadzorców i robotników na zburzenie świątyń. Prawem z 397 r. gruz mial iść na roboty publiczne, co daje pojęcie o skali zniszczeń. Złotousty chwalił się ok. 405 r.: Pozostały tylko ruiny świątyń. Nawet ruiny trudno jest zobaczyć. W jednym z ostatnich starożytnych pism przeciw poganom Theodoret ok. 430 r. powiązał wygaśnięcie starożytnej filozofii ze zniszczeniem: ich świątynie zostały tak całkowicie zniszczone, że nie można sobie nawet wyobrazić ich poprzedniej lokalizacji, podczas gdy materiał budowlany jest teraz poświęcony świątyniom męczenników.

W archeologii, starożytna czaszka z odciętym nosem wskazuje na okrutnych chrześcijańskich sprawców ok. 400 r. W 408 r. prawo nakazało zniszczenie przetrwałej pogańskiej sztuki. W 2003 r. archeolog Eberhard Sauer przedstawił pracę Archeologia nienawiści religijnej. Znajduje zniszczone pogańskie świątynie z tych czasów głównie na zachodzie, gdyż wykopaliska są tam liczniejsze i dokładniejsze. Zniszczenia były nadmierne i objęły całe imperium: Na podstawie pisemnych i archeologicznych dowodów nie ma wątpliwości, że chrystianizacja Cesarstwa rzymskiego i wczesnośredniowiecznej Europy szła w parze ze zniszczeniem dzieł sztuki na skalę niespotykaną dotąd w historii ludzkości.

Zniszczeniu towarzyszyły okrutne egzekucje, co wspomina Ammianus jako terror w zw. z paleniem książek. W wypełnionej kamieniami świątyni Mitry w Sarrebourgu znaleziono szkielet mężczyzny z rękami związanymi za plecami. Podobno został pochowany żywcem w podziemiach. W innej świątyni znaleziono tam szkielet nabitego na pal mężczyzny. Złotousty nie wspomniał o czymś takim, bo ówczesne chrześcijaństwo chciało uchodzić za pokojowe. W historiografii chrześcijańskiej ich męczennicy to ofiary pogańskiego terroru. Ammianus o tym nie wspomniał, może bojąc się o swe życie.

Św. Wawrzyniec Rzymski może ilustrować systematyczne niszczenie książek. Podobno zarządzał majątkiem kościelnym w 258 r. i zamiast przekazać bogactwa kościoła na rozkaz cesarski rozdał je biednym. za co upieczono go na ruszcie. Został patronem bibliotekarzy. Modelem był czołowy bibliotekarz podczas zniszczenia ok. 375 r. biblioteki z co najmniej 100 tys. książkami. Poświęcił się za swoje książki i (jak Hypatia poniżej) stał się męczennikiem zamordowanym pokazowo przez powolne pieczenie.

“Magia” pretekst niszczenia ksiąg

Starożytna literatura prawdopodobnie była rozpowszechniona nawet w małych prywatnych bibliotekach. Konfiskując duże biblioteki, mogło nie udać się zdobyć nawet połowy zbiorów. Wymazanie milionów książek sprzed 350 r. musiało potrwać. Wskazówką mogą być prześladowania ksiąg czarów, rzadkiego gatunku, który od czasu przejęcia władzy przez chrześcijan w IV w. był głównym powodem niszczenia innych ksiąg.

W 1981 r. apologetycznie chrześcijańska praca na ten temat referuje jedynie odniesienia do niszczenia pism antychrześcijańskich, ksiąg teologii pogańskiej, literatury lubieżnej i książek magicznych. Wobec tego pism nauk klasycznych nigdy celowo nie zniszczono. Prześladowania magicznych pism, prawdopodobnie klątw i zaklęć/rytuałów, były już w czasach pogańskich; wykształceni uważali magię za oszustwo. Jednak magia była zawsze mniej lub bardziej obecna. W czasach chrześcijańskich od ok. 350 r prześladowania jej wzrosły bez precedensu. Spalenie ksiąg nauk klasycznych, wg Ammiana — w ramach prześladowań literatury zaklęć, mogło realizować systematyczną likwidację literatury pogańskiej.

Charakter księgi mógł wprawny czytelnik ustalić — zdolność rzadka wśród chrześcijan, którzy pogańskich bogów brali za demony i złe duchy. Katolicki egzorcyzm nadal traktuje pogańskich cesarzy jak agresywne demony, tym bardziej w późnej starożytności można było nazwać magicznym każde pismo pogańskie poświęcone sławnej postaci lub bóstwu, czy cytujące uczonego uważanego za maga. Szeroki zarzut magii stosowano przeciw starożytnym religiom jako całości.

Chrześcijańskie palenie magicznych ksiąg opisują Dzieje Apostolskie (19: 18-19). Paweł wypędzał demony, by uzdrawiać chorych: Wielu też tych, którzy uwierzyli, przychodziło i wyznawało, i ujawniało swoje uczynki. I wielu z tych, którzy się parali sztukami magicznymi, znosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Obliczono ich wartość i stwierdzono, że wynosi pięćdziesiąt tysięcy srebrników. Mnogość zniszczonych ksiąg ujmuje wiarygodności opisu, chyba że nie były to księgi magiczne w naszym znaczeniu. Poza tym nie ma dowodu aż do IV w. na nawrócenie w wyniku spalenia „magicznych ksiąg”. Za to opisy od ok. 350 r. do średniowiecza relacjonują zagrożenie życia wskutek posiadania książek magicznych i jak je przeszukiwano i niszczono.

Egzekucje w zw. z prześladowaniem magicznych ksiąg opisuje Złotousty, a Ammian porównuje spalonego na stosie filozofa Simonidesa do greckiego słynnego filozofa Peregrinusa o nazwisku Proteus. Chuvin widzi w nim możliwego pasterza filozofii pogańskiej podczas polowania na czarownice. Wg Ammiana, po spaleniu Simonidesa, torturowano i stracono wielu ludzi z prawie wszystkich środowisk. Wszędzie więc był obraz prawdziwego uboju zwierząt. Terror wymierzono w pogan, chociaż chrześcijanie praktykowali obrzędy czaropodobne, a nie ówcześni pogańscy filozofowie, o czym źródła chrześcijańskie milczą.

Tylko Złotousty i Ammian są znanymi źródłami nt. niszczenia magicznych ksiąg. Wg nich większość literatury pogańskiej zniszczono w IV w.; jest więcej raportów tylko z V w. W zw. z tym kampanie biskupów miały cesarskie przyzwolenie. Wyburzaniu dawnych świątyń towarzyszyły poszukiwania ksiąg, które następnie niszczono. Nie chodzi tu tylko o księgi obrzędowe, gdyż chrześcijanie późnej starożytności nie rozróżniali ksiąg magicznych od rytualnych.

Niszczenie ksiąg w V i VI w. było ogólnocesarską działalnością kościoła za aprobatą władzy świeckiej. Jeśli zachowało się więcej doniesień ze wsch. części imperium, może odzwierciedla to tamtejszą, lepszą tradycję ukrywania i przekazu ksiąg. W 526 r. cesarz Justynian zamknął Akademię Ateńską. W 546 r. wydał zakaz nauczania dla pogan i kazał oskarżyć pogańskich gramatyków, retorów, lekarzy i prawników, a w 562 r. — książki pogańskie spalić publicznie. Z tej kolejności wynikałoby, że księgi pogańskie znaleziono po rewizjach domowych. Dlatego Złotousty uważał, że ok. 400 ksiąg pogańskich mogłi nadal posiadać chrześcijanie, a im nie groziły rewizje.

Związek między naukami klasycznymi a księgami magicznymi mógłby być jednak jeszcze bardziej bezpośredni. Prawo od 409 r. nakazało matematykom spalić swe księgi na oczach biskupa, w przeciwnym razie należy ich wypędzić z Rzymu i wszystkich parafii. Przy tym matematyków niesłusznie utożsamiano z astrologami. Starożytni matematycy rozumieli istotne elementy nauk. Sarefield znalazł zacieranie się pojęć między treścią książek o magii a tych o treściach pogańskich. W V i VI w. radykalizacja słabnie, więc prześladowania i zrównanie ksiąg magicznych z pogańskimi byłyby silniejsze w IV w. Wg Sarefielda, palenie książek stało się widocznym przejawem przemocy religijnej w późnym okresie rzymskim. Stało się świętą mocą, dającą chrześcijanom wiarę, że mogą podobać się Bogu.

Tajne sądy kościelne i podróba Ptolemeusza

W badaniach pochodzenia map nawigacyjnych “Niemcy” przewijają się jako kraj przekazu nieznanego dotąd oryginału “sprzed wieków” lub pojawienia się mapy obszaru jeszcze nieodkrytego: żadna książka z lat 1200-1601 nie podaje ani nie sugeruje przekazania mapy z czasów klasycznych obok Ptolemeusza. W pierwszej połowie XVI w. Niemcy (czas i miejsce pochodzenia większości nowych map) puszczono dwie legendy odwracające uwagę od tego faktu: (1) mapy nawigacyjne pochodzą z przewodników żeglugi, więc z nawigacji zliczeniowej, (2) niedawne odkrycie ziemi na południu. To była pierwsza informacja o Antarktydzie, zsynchronizowana z naniesieniem kontynentu na mapę przez Roselliego po śmierci osoby powiązanej z “ukazywaniem” się map. Wydanie broszury z ww. mistyfikacjami wiązało się z publikacją (1513) tekstu Johanna Schoenera do jego globusa z 1515 r., na który naniesiono Antarktykę i Cieśn. Magellana, odkrytą dopiero w 1520 r.

Te dwie legendy uchroniły tych uczonych w mapach przed Tajnym Sądem, średniowieczną organizacją z celem zabicia każdego podejrzanego o magię, herezję lub przekaz niechcianych ksiąg klasycznych. Oskarżeni nigdy nie mieli procesu osobiście. Dla skazanych przez lokalny Sąd Tajny, wyrokiem była potajemna śmierć przez powieszenie. Sądy Tajne działały w “Niemczech” od ok. 800 r. do 1490 r. lub później, kiedy to zarządzali nim lokalni biskupi w 144 kapitułach. Prawdopodobnie działały gdzie indziej od początku (375 r.) wielkiej kampanii palenia magicznych książek w chrześcijańskim Imperium Rzymskim.

Organizacja ta mogła prześladować jakąkolwiek pogańską czy nawet naukową kulturę. Jej obszar wpływu poszerzył się z zasięgiem średniowiecznego chrześcijaństwa. Ostatnim obszarem, jaki wpadł pod jej władzę były Niemcy i Skandynawia. Prusy na wsch. Niemiec chrystianizowano krwawym podbojem w XIII w. Uchodźcy uszli na sąsiednią Litwę, schrystianizowana w 1386 r. Tam wystarczyło ukrywać zakazaną książkę 100 lat, a w Italii — 1000 lat. Transmisje zbanowanych materiałów były zatem dużo bardziej prawdopodobne na północy Europy niż w Italii.

Portolany to starożytne mapy żeglarskie rozpowszechnione w XIV w. Kontrastując z in. średniowiecznymi mapami morskimi; pokazują współczesny kształt M. Śródziemnego i M. Czarnego oraz części Atlantyku. Mimo to porzucono je od późnego XV w. Nie ustalono ich pochodzenia ani metody pomiarowej. Faworyzowano nowo odkrytego Ptolemeusza, pomimo jego wątpliwej dokładności. Wg astronoma NASA, Ptolemeusz znał obwód ziemi w granicach 6%, ale jego M. Śródziemne było o 50% za duże, nawet na szer. geograficznej. Tę ostatnią skorygowano w XV w. pozostawiając błąd dłg. geograficznej. Zatem ówcześni uczeni wiedzieli mniej o nawigacji niż twórcy portolanów. Na niemal nowoczesnej mapie świata Homanna z 1722 r., M. Śródziemne jest wciąż o 26% za długie. Była to jedna z ostatnich map ze średniowiecznymi wpływami Ptolemeusza.

Mapa Ptolemeusza w kopii “jego” Geografii z XV w., prymitywna wzgl. portolanu przekazanego na pocz. XIV w., nawet po korekcie 50% błędu dłg. geograficznej
Porównanie mapy Homanna (1722 r.) z mapą współczesną. Jest to jedna z ostatnich map z błędem, spadek po Ptolemeuszu

Ptolemeusz nie był szczytem nauki klasycznej. Przypisywane mu Almagest i Geographia pochodzą z IV w. Autor mógł być oszustem, albo naukowcem (np. Pappus lub Teonem z Aleksandrii) dającym znać, że nie może pisać tego, co chciał. Nauce klasycznej groziła zagłada; nie przekazano żadnych książek sprzed tego czasu. Almagest i Geographia były jedynymi pracami naukowymi z IV w. dla wspierania nowego paradygmatu. Nie da się ocenić nauki starożytnej poprzez te lub inne przekazy. Pozostają zatem archeologia, papirusy i średniowieczne/wczesnonowożytne “wynalazki” nie uwzględnione dotąd.

Wg studium przekazów starożytnych, Almagest Ptolemeusza był podstawą astronomii od 400 r. do Kopernika (1543). Ptolemeusz propagował geocentryzm, z wartościami obliczeniowymi na podst. własnoręcznych obserwacji. W programie Apollo NASA pod koniec l. 1960-ch odkryto, że wszystkie te obserwacje mogły być fałszywe, co potwierdzili inni. Przed nimi zrobił to francuski astronom Delambre w 1819 r., lecz jego odkrycie przemilczały opisy średniowiecznej i starożytnej astronomii. Błędy Ptolemeusza są wielokrotnie większe niż starożytne. „Obserwacje” dopasował sobie do teorii. Mimo to uchodził za szczyt starożytnej astronomii, a już np. Kopernik wątpił w to wyróżnienie.

Masakra heliocentryzmu

System heliocentryczny propagował grecki astronom Arystarch z Samos (ok. 310-230 r. pne). Przed Ptolemeuszem, ok. 100 r. Plutarch pisał o teorii Arystarcha i zwolennikach i że Seleukos z Seleucji ok. 150 r. pne udowodnił system heliocentryczny. W in. źródłach znaleziono powszechne w starożytności matematyczne odniesienia do tablic obliczeniowych pozycji ciał niebieskich. Heliocentryczny system wraz z opisem układu ruchu beztarciowego potwierdza m.in. podstawy kinematyki i fizyki, które umożliwiły rewolucję przemysłową.

Theon to najważniejszy astronom IV w. Wraz z córką Hypatią musieli znać heliocentryzm w etapie rozwoju jak ok. 1687 r. (Isaac Newton), bo komentowali astronomiczne pisma Ptolemeusza. Hypatia straciła życie z powodu jej niezwykłej wiedzy astronomicznej. Mogła być wynalazczynią astrolabium; Jan z Nikiu nazwał ją magiem z tego powodu. Po zniszczeniu starożytnej literatury na krótko przed 400 r., Hypatia była jedną z ostatnich osób ze starożytną wiedzą. Aby ją przekazać, uczyła obserwacji astronomicznych i budowy astrolabiów. Wciągnęła część swych uczniów w tajemnicę.

W tamtych czasach, z prostym astrolabium w ręku, każdy mógł stwierdzić, że Almagest Ptolemeusza był oszustwem. Jego pomiary nie mogły być tak dokładne, jak twierdził. Hypatia była ostatnim przekaźnikiem niszczonego światopoglądu. Korespondowała na temat z biskupem w Cyrenie, który zmarł ok. 413 – 414 r. przed mordem Hypatii. Znalazłszy dowody na Hypatię, kościół zdecydował ją zgładzić. Jej listy wskazywały, że osób wtajemniczonych było kilka. Trzeba było je uciszyć, lecz nie dało się ich ustalić, a mogłoby to spowodować rozszerzenie grona powierników. Kościół postanowił zastraszyć ich szokującym wydarzeniem. Hypatii nie zadźgano ani nie otruto skrycie, tylko pokazowo okrutnie poćwiartowano .

Kościelną przemoc usprawiedliwiano w późnej starożytności jako odpowiedź na przemoc z przeciwnej strony. Zatem rozpowszechniono legendę o św. Katarzynie Aleksandryjskiej: piękna dziewica oczytana w Platonie, geometrii, matematyce i astronomii. Poświęciła się mądrości starożytnych Greków i przeciwstawiła się najlepszym mędrcom imperium, ale potajemnie nawróciła się na chrześcijaństwo. Dlatego pogański władca skazał ją na okrutne tortury i śmierć. Nazywano ją nawet „Hypatią-Katarzyną”.

Hypatia-poganka żyła w pamięci jako chrześcijańska męczennica, a wiedza o fałszywce Ptolemeusza zniknęła i Almagest zniewolił umysły przyszłym pokoleniom. Arabscy ​​astronomowie tłumaczyli odchylenia od przewidywań Ptolemeusza niedokładnością narosłą przez wieki. W zachwycie starożytnością wierzyli, że precyzja jest wręcz niemożliwa. Ptolemeusza nadal szeroko chwali się, a problem czeka na wyjaśnienie. Tales przewidział zaćmienie Słońca w 585 r. pne, co uważa się za początek nauki klasycznej, a za jej koniec mord Hypatii w 415 r. Drugie tyle lat upłynęło od tego momentu do renesansu, kiedy to zaczęto odgrzebywać starożytną wiedzę.

Ocenzurowana kopia De Revolutionibus Kopernika w Bibliotece Cremońskiej. A, B, C i D oznacza text zaklejony, E przekreślony, F cały rozdział VIII wycięty. Wcześniej, w rozdziale VII argumenty Ptolemeusza wprowadzono do A, nazywając jeden z nich wyjątkowo śmiesznym. Usunięto część dedykacji Kopernika papieżowi Pawłowi III, bo autor wspomniał o błędzie płaskiej ziemi. Główną tezę Kopernika zamieniono w coś przeciwnego. Usunięto treść, gdzie Kopernik napisał o ruchu Ziemii i określono nowe teksty do wstawienia. Zamalowywaniem, wklejaniem o wycinaniem zobligowano samych właścicieli książek. Zachowała się poprawiona w ten sposób kopia z biblioteki Galileusza. Dopiero nowe wydanie było nieocenzurowane.

Tacyt czy fałszerz Bracciolini?

Korneliusz Tacyt (56-120 r.) należy do najbardziej szczegółowych źródeł nt. cesarskiego Rzymu. Jego Historiae i Annales opisują historię cesarstwa od śmierci Augusta (14 r.) do śmierci Domicjana (96 r.). Na podst.Tacitus and Bracciolini Johna Rossa z 1878 r., Polydor Hochart podsumował (1890) swe badania nad autentycznością Tacyta, :

Na pocz. XV w. uczeni nie dysponowali żadną częścią dzieł Tacyta; podobno zaginęły. Ok. 1429 r. Poggio Bracciolini i Niccoli z Florencji ujawnili rękopis sześciu ostatnich ksiąg Annales i pięciu pierwszych ksiąg Historiae. […] służył do sporządzania kopii w obiegu do czasu użycia druku. Gdy ktoś chce wiedzieć gdzie i jak go dostali, okazuje się nieoczekiwanie, że udzielili niewiarygodnych wyjaśnień […] Poggio i Niccoli nie wyróżniali się uczciwością i lojalnością, a poszukiwanie starożytnych rękopisów było dla nich przemysłem, sposobem zarabiania. […] Poggio był wtedy jednym z najbardziej uczonych i zdolnym kaligrafem, a nawet płacił skrybom wyszkolonym przez siebie w pisaniu na pergaminie w niezwykły sposób w stylach lombardzkim i karolińskim. […] najprawdopodobniej pseudo-Tacyt to sam Poggio Bracciolini.

Hochart znalazł dowód oszustwa w korespondencji Poggia. Następnie zbadał pojawienie się drugiego rękopisu, dwa lata po ogłoszeniu przez papieża Leona X nagrody 500 złotych koron (wówczas fortuna) każdemu, kto dostarczyłby nieznane dotąd starożytne rękopisy. Nagrodziwszy dostawcę, Leo nakazał wydrukować rękopis dostarczony, wg Hocharta, przez syna Braccioliniego, sekretarza Leona X. Korzystał z anonimowego pośrednika, aby uniknąć podejrzeń. Oba rękopisy zachowały się, ale ich wieku dotąd nie ustalono, bo po prostu się go zakłada. Dla Germania i De Agricola Tacyta, nie ma nawet rękopisów.

Braccioliniemu przypisują ponowne odkrycie i odzyskanie dużej liczby klasycznych łacińskich rękopisów, w większości niszczejących i zapomnianych w niemieckich, szwajcarskich i francuskich bibliotekach klasztornych . Hochart uważa, że ​​Bracciolini sfałszowal też m.in. Cycerona, Lukrecjusza, Witruwiusza i Kwintyliana. Np. jedyne znane dzieło Lukrecjusza De rerum natura praktycznie zniknęło w średniowieczu, ale zostało odkryte w 1417 r. w klasztorze przez Poggio Braccioliniego. To samo z jedynym zachowanym dziełem Quintiliana, 12-tomowym podręcznikiem retoryki, którego odkrycie Poggio opisuje w liście: Tam, pośród ogromnej ilości książek, których opisanie zajęłoby zbyt dużo czasu, znaleźliśmy Quintiliana: nadal cały i zdrowy, choć ubrudzony pleśnią i kurzem. Książki te nie znajdowały się bowiem w bibliotece, jak przystało na ich wartość, ale w jakimś paskudnym i ponurym lochu na dole jednej z wież, gdzie nie wsadzonoby nawet skazanych za ciężkie przestępstwo.

Podejrzana jest również beletrystyka. Kompletna wersja Satyriconu, rzekomo napisanego za Nerona, pochodzi z rękopisu odkrytego przez Braccioliniego, który znalazł powieść Apulejusza Złoty osioł w tym samym rękopisie, co fragmenty Annales i Historiae Tacyta. Powieści tej nie znano przed XIII w., a jej centralny element o Kupidynie i Psyche wydaje się wywodzić z wersji znalezionej w dziele z XII w.

Renesans nauk przyrodniczych

Współczesna nauka zaczęła potężny rozwój w XVI w. Jej pionierzy wierzyli, że kontynuują starożytną grecką tradycję, przerwaną na ponad 1000 lat. Poggio dokonał najważniejszego odkrycia humanistów; ok. 1414 r. odnalazł De Rerum Natura Lukrecjusza, jednego z pierwszych klasyków wydrukowanych w 1473 r. Odkrycie doprowadziło do odrodzenia epikureizmu i związanej idei atomów, co prowadziło do możliwość opisu każdego mierzalnego zjawiska w przyrodzie. Otworzyła się droga do zastosowań naturalnych praw ziemi do ciał niebieskich. Była to koncepcja Demokryta i Epikura „bezbożnego” wszechświata: wszystkie procesy determinują prawa natury.

Pionierem tego rozwoju, dziś prawie zapomnianego, był Lucilio Vanini (1585-1619). Ten epikurejczyk, panteista i zwolennik Brunona podzielił jego los. Święta inkwizycja oskarżyła Vaniniego o ateizm i spaliła na stosie. Najpierw wyrwano mu język szczypcami. Naoczny świadek opisuje krzyk bólu Vaniniego jako najbardziej przerażający. Vanini był młody, inteligentny, wykształcony, miał urok i charyzmatyczny wygląd oraz talent do wzbudzania sympatii i zbierania wpływowych miejscowych patronów, od Medyceuszy po Michała Anioła i Galileusza. Egzekucją Vaniniego i sposobem jej wykonania, kościół pokazał swe roszczenia do intelektualnej władzy nad liberalnymi patronami nauki. Ponieważ byli za potężni, by im zagrozić, kościół okradł ich ze sławy i reputacji mecenasów nauki.

Świadom losu Bruno i Vaniniego, Galileusz próbował swą fizyką eksperymentalną położyć podwaliny pod prawa naturalne. W jego książce Saggiatore (1623) są wypowiedzi podobne do tych u Lukrecjusza, które często czytano na uniwersytetach i poza nimi. Jednak wobec niebezpieczeństwa, autor stara się je wydedukować niezależnie od Lukrecjusza. Inkwizycja upomniała Galileusza w 1625 r. za tendencje do atomizmu. Dokument odkrył dopiero Pietro Redondi w 1982 r. Wg niego, ​​późniejsze skazanie Galileusza za „kopernikanizm” też zamierzył Kościół przeciw atomizmowi.

W walce o atomizm, eksperymentalny projekt dowodu próżni nie ujawnił się ani nie wymienił Epikura. Wg Arystotelesa próżnia nie mogła istnieć. Wg Middletona, znawcy historii barometru, od 1610 r. kościelny anty-epikureizm przeszkadzał badaniom. Ok. 1612 r. Galileusz wiedział o istnieniu próżni, a w 1615 r. dostał raport z eksperymentu. W 1630 r. otrzymał list od Giovanniego Batisty Baliani (1582-1666), że podczas budowy wodociągu nie da się zassać wody z wys. powyżej 10 m: Im wyżej się znajdujesz, tym mniej ciężkie jest powietrze. Eksperymenty następnych 15 lat w Italii przebiegły w tajemnicy.

Torricelli (1608-1647), następca Galileusza jako matematyk wielkiego księcia Medyceuszy Toskanii, w 1644 r. wysłał list do jego przyjaciela, późniejszego kardynała Michała Anioła Ricciego (1619-1682) w Rzymie. Ricci pokazał go gościowi z Francji i dopiero tam poza kręgami kościoła rozeszła się wiadomość o budowie pierwszego barometru. Przez długi czas utrzymano w tajemnicy eksperyment z 1645 r. Możliwe, że eksperyment Torricellego przeprowadził już kto inny. W pierwszym liście Torricelli zdaje się już wie o wahaniu ciśnienie w tym samym miejscu przez kilka dni. Żałował, że nie mógł tego zmierzyć, więc skąd wziął tę wiedzę? W 1648 r. Florin Perier (krewny Pascala) przy świadkach zmierzył zmianę ciśnienia z wysokością, wspinając się na Puy-de-Dome. Middelton: Byli świadkami jednego z wielkich momentów w historii idei, a przynajmniej Perier był tego świadomy.

Barometr rtęciowy zmierzył ciśnienie powietrza postulowane przez Galileusza, wspierając twierdzenie Epikura, że wszechświat składa się wyłącznie z atomów i pustki. Spadek ciśnienia powietrza w górach pokazał, że przestrzeń między planetami musi być próżnią. Z kolei to wyjaśnia beztarciowy, wieczny ruch planet. Jezuici i naukowcy kościoła zaprzeczali dowodom próżni przez barometr, dyskusja w Italii musiała się skończyć. Wkrótce dominował pogląd jezuitów, sądząc z kroniki procesów karnych.

Isaac Newton opublikował w 1687 r. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica z wyjaśnieniem heliocentryzmu za pomocą obecnie uznanych praw. Późniejsze prawa Newtona dotyczyły tylko atomów. Jego książka stała się podstawą współczesnej fizyki i oficjalną publikacją Towarzystwa Królewskiego. Przedmowę w formie wiersza po łacinie, opartego na De Rerum Natura Lukrecjusza, napisał inicjator i redaktor publikacji, najsłynniejszy angielski astronom Edmund Halley. Połączenie Newtona z Epikurem oznajmiło przełom kulturowy i nowy światopogląd.

Newton był także teologiem, urozmaicił biblijną historię stworzenia: Na początku Bóg stworzył atomy i pustkę. Wraz z tym atomizm otrzymał swój chrześcijański chrzest od najsłynniejszego przyrodnika kościoła anglikańskiego. Chrystianizacja atomizmu była niemożliwa w kościele katolickim wskutek m.in. ateizmu Epikura i bezbożności fizyki. Kiedy praca Newtona rozpowszechniła się, uczeń Galileusza, Vincenzo Viviani, próbował ją zrehabilitować. Odpowiedź z Rzymu w 1694 r. rozszerzyła oskarżenie przeciw Galileuszowi, a antyepikurejski zakaz miał objąć wszystkich autorów współczesnej fizyki. Tak to w krajach protestanckich doszło do powstania nauk przyrodniczych, a w sferze wpływów katolickiej inkwizycji przez długi czas odgrywały one drugorzędną rolę.

Ile fałszerstw przegapiono?

Giles Constable pisze o fałszerstwie i plagiatach w średniowieczu: Sekretem udanych fałszerzy i plagiatorów jest takie dopasowanie oszustwa do pragnień i standardów ich wieku, że nie jest ono wykrywane ani nawet podejrzewane. Były też fałszerstwa nie-literackie, np. Michał Anioł rozpoczął karierę, podrabiając antyczne posągi. Porównanie posągu konnego z brązu Marka Aureliusza np. z tym Ludwika XIV skłania do innego pytania: dlaczego między V a XV w. nie ma podobnego dzieła?

W głównym nurcie studiów klasycznych, starożytne teksty są autentyczne, jeśli nie udowodniono ich sfałszowania. De Consolatione Cycerona powszechnie uważa się za dzieło włoskiego humanisty Carolusa Sigoniusa (1520-1584 r.), gdyż mamy jego list z przyznaniem się do fałszerstwa. Bez podobnego wyznania czy rażącego anachronizmu uczeni klasyczni ignorują możliwość oszustwa. Nie podejrzewaliby np. Francesca Petrarki (1304-1374 r.), o sfingowane odkrycie listów Cycerona, mimo że nadal publikował własne listy w stylu cycerońskim.

Średniowieczne rękopisy znalezione przez Petrarkę już dawno zaginęły, więc jak wiarygodna jest ich autentyczność? Gdyby historycy zakwestionowali najcenniejsze klasyczne skarby, ile z nich zdałoby test autentyczności? Usuń Tacyta jako niewiarygodnego, a historiografia Cesarstwa Rzymskiego rozpada się, jak w przypadku Tytusa Liwiusza, autora wiek wcześniej niż Tacyt historii Rzymu w 142 tomach. Od czasu krytycznej analizy Louisa de Beauforta (1738) uznano pierwsze pięć wieków historii Liwiusza za fikcję. Także Petrarka, wg Brottona zaczął składać teksty, takie jak Historia Rzymu Liwiusza, zestawiając różne fragmenty rękopisów, naprawiając zniekształcenia w języku i naśladując jego styl w płynnieszej językowo i retorycznie przekonującej formie łaciny. Żaden z rękopisów używanych przez Petrarkę nie jest już dostępny.

Rzymskiej kronice Historia Augusta zawierzył Edward Gibbon pisząc Schyłek i upadek Cesarstwa Rzymskiego. Kronikę obnażono jako oszustwo, zamaskowane wymyślonymi źródłami. Jednak przyjmuje się, że fałszerz żył w V w., podczas gdy niektóre jego opowieści brzmią jak satyra na renesansowe obyczaje, albo jak chrześcijańskie oszczerstwo na pogańskie religie. Takie pytania historycy ignorują, ale laikowi rzucają się w oczy, np. lektura podsumowania Żywotów dwunastu Cezarów Swetoniusza wystarcza na wzbudzenie podejrzeń o oszustwo i kpinę bez żadnej wartości historycznej.

Po co Rzymianie kłopotaliby się, pisząc i kopiując takie dzieła na zwojach papirusu? Po co średniowieczni mnisi kopiowali i przechowywali je na drogich pergaminach? To pytanie dotyczy wszystkich autorów pogańskich, gdyż żaden z nich nie dotarł do renesansu w rękopisach sprzed IX w. Czy mnisi, z czystego zainteresowania naukowego, mieli obowiązek zachowania dla potomności arcydzieł starożytności, dla większej chwały pogaństwa? — pyta Hochart.

Nie tylko arcydzieła, bo i wiązki listów! We wczesnych l. XVI w. weroński Fra Giovanni Giocondo odkrył tom 121 listów Pliniusza Młodszego (przyjaciel Tacyta) do cesarza Trajana ok. 112 r. Wg Jacquesa Heurgona, ta „książka” zniknęła na całe średniowiecze i możnaby sądzić, że ostatecznie przepadła, gdy nagle pojawiła się w pierwszych l. XVI w. w jednym rękopisie, który po skopiowaniu, częściowo, a potem w całości, znów zaginął. Taka łatwowierna narracja dowodzi ślepe zaufanie do łacińskich źródeł, nieznanych w średniowieczu i cudownie znajdowanych w renesansie.

Chrześcijańscy mnisi kopiowali tysiące pogańskich tomów na kosztownym pergaminie tylko po to, by traktować je jak śmieci, zauważa Hochart: Aby wyjaśnić, jak wiele dzieł autorów łacińskich pozostało nieznanymi uczonym z poprzednich wieków i odkryli je uczeni renesansowi, powiedziano, że mnisi generalnie przenieśli na strychy lub do piwnic swoich klasztorów większość pism pogańskich, ze swych bibliotek. […] wśród wyrzuconych przedmiotów, czasem wśród śmieci, kiedy pozwolono im tam przeszukać, znalazcy rękopisów znaleźli, jak twierdzili, arcydzieła starożytności.

Klasztory kopiowały zarobkowo rękopisy wyłącznie religijne — na papirus, bo pergamin i welin rezerwowano dla luksusowych książek. Powszechnie zeskrobywano stare zwoje z tego drogiego materiału, by użyć go ponownie. Najpierw zeskrobali dzieła pogańskie. Ich zniszczenie, a nie zachowanie, uważano za święty czyn, co hagiografia obficie ilustruje w życiu świętych.

Część II: Skąd się wzięło 700 lat “historii”?

Skąd pierwsi „Rzymianie” i łacina?

Bizantyjczycy nazywali siebie Rzymianami (Romaioi) i wierzyli, że mieszkają w Rumunii. Persowie, Arabowie i Turcy nazywali ich Roumis. Nawet Grecy kontynentalni nazywali siebie Romaioi w późnej starożytności, pomimo ich niechęci do łacinników. Jest to traktowane jako dowód, że Bizantyjczycy uważali się za spadkobierców Cesarstwa zachodniorzymskiego, założonego rzekomo w Rzymie

Mitografia i etymologia sugerują jednak, że nazwa „Rzym” podróżowała ze Wschodu na Zachód. Romos (łac. Romus lub Remus), w grece oznacza „silny”. Włoscy Rzymianie byli Etruskami z Lidii w Azji Mniejszej. Wiedzieli o swym pochodzeniu. Wg tradycji rozwiniętej przez Wergiliusza, Rzym założył Eneasz z Troi, w bezpośrednim sąsiedztwie Bosforu. Wg innej wersji miasto założył Romos, syn Odyseusza i Kirke. Historyk Strabon, rzekomo z I w. pne, a cytowany dopiero w V w. naszej ery, pisze: inna starsza tradycja czyni Rzym kolonią arkadyjską […] sam Rzym miał pochodzenie helleńskie. Denys z Halikarnasu: ​​Rzym jest miastem greckim, co podsumowuje sylogizm: Rzymianie wywodzą się z Trojan. Ale Trojanie są pochodzenia greckiego. Tak więc Rzymianie mają greckie pochodzenie.

Legenda Tytusa Liwiusza o Romulusie i Remusie powszechnie uważana za późniejszą mogłaby powstać w późnym średniowieczu. Anatolij Fomenko uważa, że ​ założenie jednego miasta przez Romulusa na Palatynie, a drugiego przez Remusa na Awentynie, odzwierciedla walkę o dominację między dwoma Rzymami. Zabójstwo Remusa przez Romulusa jest alegorią wydarzeń z IV krucjaty (poniżej) i przywołuje historię braci Walentyna i Walentyniana (łac. valens odpowiada greckiemu romos), którzy panowali odpowiednio nad Konstantynopolem i Rzymem w l. 364-378, wg greckiego autora, Ammianusa Marcellinusa.

Znaczną część historii Cesarstwa zach.-rzymskiego wzięto z historii Cesarstwa wsch.-rzymskiego. Bizantyjczycy nazywali siebie Rzymianie a swe miasto Rzym. Świadczą o tym oczywiste duplikaty. Historyk łaciński Jordanes notorycznie anachronizuje historię Gotów: w 441 r. Attyla przekroczył Dunaj, najechał na Bałkany i zagroził Konstantynopolowi, ale nie mógł zdobyć miasta i wycofał się z ogromnym łupem. Dziesięć lat później ten sam Attyla przekroczył Alpy, najechał Włochy i zagroził Rzymowi, ale nie mógł zdobyć miasta i wycofał się z ogromnym łupem.

Łacina, pierwotnie używana w Lacjum, wywodzi się rzekomo z zach. języków romańskich: francuskiego, włoskiego, oksytańskiego, katalońskiego, hiszpańskiego i portugalskiego. Historyk-amator i językoznawca M.J. Harper zauważył: Dowody językowe bardzo dokładnie odzwierciedlają geografię: portugalski przypomina hiszpański bardziej niż jakikolwiek inny język; francuski — prowansalski; oksytański — kataloński, kataloński — hiszpański itd. […] Wszystkie języki romańskie, nawet portugalski i włoski, przypominają się wzajemnie bardziej niż którykolwiek z nich przypomina łacinę. Toteż wg językoznawców „języki romańskie” wywodzą się z nieznanej łaciny ludowej, języka żołnierzy, osadników i kupców Cesarstwa rzymskiego.

Najbardziej zbliżonym do łaciny jest rumuński, jedyny jęz. romański, jaki zachował archaiczne cechy łaciny. Część rumuńskiego obszaru językowego podbił cesarz Trajan w 106 r. i utworzył rzymską prowincję Dacja na 165 lat. Jeden lub dwa legiony stacjonowały na płd. zachodzie Dacji. Choć nie byli Włochami, podobno porozumiewali się po łacinie ludowej i narzucili swój język całemu krajowi, nawet na płn. od Dunaju, gdzie nie było Rzymian. Niewiadomo jaki był język Dacji, zanim Rzymianie podbili jej płd. część. Zaledwie 160 rumuńskich słów miałoby dackie pochodzenie. Dacki może być spokrewniony z trackim, który sam jest językiem wymarłym i słabo potwierdzonym.

Dakowie na pół. od Dunaju przyjęli łacinę od niewłoskich legionów, stacjonujących w niższej części ich terytorium od 106 do 271 r. i zapomnieli o własnym języku. Byli tak zromanizowani, że ich kraj zaczęto nazywać Rumunią. Jednak Rzymianie prawie nigdy nie zajmowali Dacji. Dakowie, którzy łatwo porzucili swój pierwotny język dla łaciny ludowej i tak przywiązali się do niej, że germańscy najeźdźcy, którzy w 271 r. zmusili Rzymian do wycofania się, nie narzucili swego języka. Podobnie zrobili Hunowie i, co bardziej zaskakujące, Słowianie, którzy dominowali tam od VII w. Mniej niż 10% słów rumuńskich ma pochodzenie słowiańskie (ale Rumuni przyjęli słowiański w swej liturgii).

Chociaż łacina była jęz. pisanym w Imperium, uważa się, że Rumuni nigdy nie mieli jęz. pisanego aż do średniowiecza. Pierwszy dokument w jęz. rumuńskim pochodzi z XVI w. i jest napisany cyrylicą. Alternatywnie, łacina wywodzi się z Dacji; starożytny jęz. dacki nie zniknął tajemniczo, ale jest wspólnym przodkiem łacińskiego i rumuńskiego. Dacki byłby wtedy łaciną ludową, poprzednikiem łaciny klasycznej. Dacja jest również nazywana Rumunią, co może wypływać z tego, że to ona a nie Włochy była pra-domem Rzymian, założycieli Konstantynopola.

Zgadzałoby się to z opinią, że łacina pozostała jęz. administracyjnym Cesarstwa wsch. do VI w., kiedy to porzucono ją na rzecz greki, języka większość poddanych. To zgadza się z charakterem samej łaciny. Ww. Harper: Łacina nie jest językiem naturalnym. W piśmie zajmuje ok. połowy miejsca pisanego włoskiego czy francuskiego (albo pisanego […] dowolnego naturalnego języka europejskiego). Ponieważ łacina mogła powstać w pierwszej połowie pierwszego tysiąclecia pne, kiedy to alfabety zaczęły rozprzestrzeniać się w basenie śródziemnomorskim, rozsądną roboczą hipotezą może być założenie, że łacina była pierwotnie skróconą kompilacją przez osoby włoskojęz. dla pisemnej (poufnej? komercyjnej?) komunikacji.

Hipotezę, że łacina była kulturowym artefaktem opracowanym na potrzeby pisania, po raz pierwszy wysunęli rosyjscy badacze Igor Dawidenko i Jarosław Kesler w Księdze cywilizacji z 2001 r.

Fejkowy Konstantyn Wielki?

Jedną z głównych różnic między Juliuszem Cezarem a Konstantynem jest charakter źródeł. Biografia Konstantyna polega na autorch chrześcijańskich, np. Euzebiusza z Cezarei, którego Życie Konstantyna, w tym historia nawrócenia cesarza, jest zlepkiem pochwał i hagiografii. Za Euzebiuszem głosi się, że Konstantyn przeniósł stolicę cesarstwa z Rzymu do Bizancjum (Konstantynopol).

Konstantyn nie przeniósł stolicy na Wschód, bo sam był stamtąd, urodzony w Mezji (dziś Serbia) i zanim zdobył Rzym od Maksencjusza, nigdy tam nie zawitał. Ojciec i dziad Konstantyna też pochodzili z Mezji. Dziad Dioklecjan zbudował tam swój pałac (Split, dziś w Chorwacji) i tam zmarł. Kroniki bizantyjskie nazywają Dioklecjana Dux Moesiae (król Mezji?). Wg podręczników, stając się cesarzem Dioklecjan podzielił się władzą z Maksymianem, co wystarczająco dziwi. Nigdy nie panował w Rzymie; odwiedził go raz w życiu. Zostawił Rzym podwładnym i osiadł na Wschodzie. Później więcej podzielił imperium, a na starość przeniósł się do Azji Mniejszej, graniczącej z Persją.

Konstantyn nie przeniósł stolicy do Bizancjum, gdyż Rzym przestał być stolicą w 286 r. na korzyść Mediolanu. Do czasów Dioklecjana i Konstantyna, Włochy objęła anarchia podczas kryzysu 235–284 r. Przywróciwszy porządek w 402 r. wschodni cesarz Honoriusz, przeniósł stolicę do Rawenny. Więc od 286 r. istniałoby Imperium Rzymskie z opuszczonym Rzymem.

Wg panującego paradygmatu, Cesarstwo wsch.-rzymskie jest kontynuacją Cesarstwa zach.-rzymskiego, lecz uczeni bizantyjscy podkreślają różnice między greckojęzyczną cywilizacją bizantyjską a wcześniejszą cywilizacją Lacjum, np. bizantynista Anthony Kaldellis: Bizantyjczycy nie byli ludem wojowniczym. […] Woleli płacić swoim wrogom, żeby odeszli lub walczyli między sobą. Podobnie dwór w sercu ich imperium starał się kupić lojalność zaszczytami, tytułami, jedwabiem i złotem. Polityka była sprytną sztuką dostarczania odpowiednich zachęt, aby zdobyć zwolenników i utrzymać ich lojalność.

Cywilizacja bizantyjska nic nie zawdzięczała Rzymowi. Tradycję filozoficzną, naukową, poetycką, mitologiczną i artystyczną odziedziczyła po klasycznej Grecji. Kulturowo była bliżej Persji i Egiptu niż Italii, którą traktowała jako kolonię. U zarania drugiego tysiąclecia prawie nie pamiętała swej rzekomej łacińskiej przeszłości; ​​najsłynniejszy filozof bizantyński XI w. Michał Psellos pomylił Cycerona z Cezarem.

Nie było więc przeniesienia imperium Konstantyna? Odrzucając opowieść, że Konstantyn pozostawił Rzym papieżowi, historycy zadowalają się tym: Rzym popadł w nieodwracalną dekadencję (wkrótce splądrowali go Galowie), Konstantyn postanowił przenieść stolicę bliżej zagrożonych granic. Nawet gdyby, to jak prawdopodobny jest transfer senatorów, biurokratów i wojsk o ponad tysiąc mil, skutkujący metamorfozą w imperium o innej strukturze politycznej, języku, kulturze i religii?

Fałszywa koncepcja polega na Donacji Konstantyna, dokumencie sfałszowanym przez średniowiecznych papieży w celu uzasadnienia ich roszczeń do Rzymu. Przyjęła się, choć brakuje dowodów na przełożenie stolicy. Przeprowadzka byłaby mitologiczną przykrywką dla bardzo realnego transferu kultury bizantyjskiej na Zachód, który rozpoczął się przed krucjatami i przekształcił w systematyczną grabież. Późnośredniowieczna kultura rzymska zracjonalizowała i zamaskowała swoje wstydliwe pochodzenie bizantyjskie przez odwrotny mit rzymskiego pochodzenia Konstantynopola.

Jedną z najbardziej cennych dla cywilizacji zach. jest rzymska spuścizna prawa cywilnego, nadal podstawa zach. systemu prawnego. To jak pod koniec XI w. z Bizancjum sprowadzono do Italii prawo rzymskie? Specjaliści Harold Berman i Aldo Schiavone są nieugięci, że wiedza o rzymskich prawach zniknęła na 700 lat w Europie Zach., aż odkryto ok. 1080 r. bizantyjską kopię ich kompilacji Justyniana (Digesta).

Stratygrafia prawdy

Chronologia historii ludzkości jest konstruktem kulturowym po XVI w. Joseph Scaliger (1540-1609) ujednolicił dostępne kroniki i kalendarze hebrajskie, greckie, rzymskie, perskie, babilońskie i egipskie. Jego główne dzieła De emendatione temporum (1583) i Thesaurus temporum (1606) posłużyły Denysowi Pétau (1583-1652) w opracowaniu Tabulae chronologicae w l. 1628-1657. Podręcznikowa historia polega na tym konstrukcie z Europy, przyjętym globalnie z europejską dominacją kulturową. Chińską narrację historyczną skompilowaną za dynastii Song (960-1279), misjonarze jezuiccy dopasowali w XVIII w. do kalendarza opartego na dacie narodzin Chrystusa. Hindusi mieli starożytne zapisy, ale bez spójnej chronologii, aż dali im ją Brytyjczycy.

Chronologii starożytnych imperiów nie ustalono. Izaak Newton (1642-1727) zasugerował w The Chronology of Ancient Kingdoms Amended drastyczną redukcję przyjętej wówczas starożytności Grecji, Egiptu, Asyrii, Babilonu i Persji. W debacie akademickiej, im bliżej naszej ery, tym bardziej chronologię starożytną uważa się za nienaruszalną wobec obfitości źródeł pisanych. Jednak aż do IX w. datowano wzgl. wydarzeń lokalnych (założenie miasta, wstąpienie władcy). Dopiero w XI w. rozpowszechniono datowanie naszej ery, anno domini. Chronologia pierwszego tysiąclecia nadal opiera się na interpretacjach i wątpliwych źródłach, niemniej jednak archeolodzy poddają się jej na przekór danym stratygraficznym. Datowanie słojów drzew i radiowęglowe nie są pomocne i zawodzą.

Niemieccy uczeni samo-zwani Zeitenspringer zwątpili w chronologię w połowie l. 1990-ch. Wg nich, nie było 300 lat ok. 600-900 r. Ich prace streścili po angielsku Niemitz (2000 r.) i Illig (2005). Źródła nt. Karola Wielkiego są sprzeczne i niewiarygodne. Jego biografia, Vita Karoli Eginharda, przypomina życie pierwszego cesarza rzymskiego Augusta spod pióra Swetoniusza. Bez sensu jest też „imperium” Karola Wielkiego trwające 45 lat — od 800 r. do podziału na królestwa. Jego Kaplica Palatyńska w Akwizgranie ma np. łukowe przejścia, nieznane do XI w., a jego rezydencję zbudowano w stylu i z materiałów z II w. Karolingowie z VIII i IX w. i ich wojny to też fikcja. Illig i Niemitz wnioskują, że Karol Wielki to mit wymyślonym przez cesarzy ottońskich na uzasadnienie imperialnych roszczeń.

Tej teorii sprzeciwia się Gunnar Heinsohn na podst. numizmatyki: znaleziono ok. 15 tys. monet noszących imię Karlus (i Karolus, Carlus) Magnus. Wg Heinsohna, stratygrafia jest w archeologii najważniejszym kryterium datowania. Pokazuje on, że stratygrafia raz po raz przeczy historii i że archeolodzy powinni logicznie zmusić historyków do zmiany paradygmatu. Niestety, wykopawszy te same artefakty lub budowle w różnych częściach świata, przypisują je różnym okresom, aby zadowolić historyków. Mieszaninę artefaktów w tym samym miejscu i warstwie, które już przypisali różnym okresom, nazywają kolekcją sztuki lub tłumaczą teorią dziedzictwa.

Warstwa datowana z monet ma najwyższą naukową precyzję, lecz daty monet uczeni biorą z katalogów monet! Autorzy katalogów datują monety z list cesarzy, lecz nikt nie wie jak datować cesarzy i sortować na tych listach. Dla Heinsohna “kolekcja monet” znaczy jednoczesność cesarzy rzymskich sztucznie rozproszonych w dwóch epokach starożytności: cesarskiej i późnej. Heinsohn podsumowuje swą pracę w toku, obejmującą cały glob:

główne miasta europejskie powinny wykazywać […] odrębne grupy warstw budowlanych dla trzech okresów miejskich po ok. 230 lat […]: Starożytnośćość/A > Późna starożytność/LA > Wczesne średniowiecze/EMA. Żadne z ok. 2500 znanych rzymskich miast nie ma oczekiwanych trzech grup warstw nakładających się na siebie. […] Każde miasto (obejmujące przynajmniej okresy od starożytności do późnego średniowiecza [HMA, X/XI w.]) ma tylko jedną (A. LA lub EMA) odrębną grupę warstw budynków w formacie rzymskim […]. W zw. z tym wszystkie trzy miejskie królestwa oznaczone jako A, LA lub EMA istniały równolegle w Imperium Romanum […] wchodzą do HMA w tandemie, tj. wszystkie należą do okresu 700-930, który zakończył się globalną katastrofą. Ta równoległość wyjaśnia zadziwiający brak ewolucji technologicznej i archeologicznej na przestrzeni 700 lat oraz rozwiązuje zagadkę lingwistycznej petryfikacji łaciny między I/II a VIII/IX w.

To nie plemiona gernmańskie zdewastowały Rzym w III w. Stratygrafia archeologiczna Forum Trojana. Podłoże (plano antico) z okresu II/III w. zakończonego dynastią Sewerów równoległą z imperatorami wojskowymi (ok. 190-230 r.) pokryło ciemne błoto (fango), które na dobre przykryło cywilizację rzymską. Katastrofę mgliście umieszczono tu w IX-X w. W centrum Rzymu nie ma resztek z późnej starożytności (III/IV do VI/VII w.) i wczesnego średniowiecza (VIII-IX w.).Po średniowieczu cesarskim natychmiast następuje średniowieczny X w. bonifica) .
 

Inna praca Heinsohna: W każdym [wykopalisku] istnieje tylko jeden okres ok. 230 lat (wszystkie z cechami rzymskimi: monety cesarskie, zapinki, szklane paciorki millefiori, rezydencje wiejskie villae rusticae itp.), które kończy katastrofalna pożoga. Ponieważ kataklizm datowany na l. 230. jest tak głęboki stratygraficznie jak dla kataklizmów 530.i 930 r., ok. 700 lat historii pierwszego tysiąclecia to lata-fantomy. Późną starożytność też należy skrócić o okresy-fantomy z duplikacją wydarzeń. Z czystki chronologii wyłania się bogatszy obraz rzymskiej historii.

Papieska fabryka fałszerstw

Rodzi się podejrzenie, że starożytna Republika Rzymska, znana dzięki Liwiuszowi imituje późnośredniowieczny Rzym w starożytnej szacie. Wg mediewisty Jacquesa Heersa, Petrarka był propagandystą dawnej świetności Rzymu: jeden z najbardziej zjadliwych pisarzy swoich czasów, zaangażowany w wielką kłótnię przeciw papiestwu w Awinionie, a ta nieustępliwość w walce determinowała jego opcje kulturowe i polityczne. Dawni historycy kościelni ukształtowali naszą wizję późnej starożytności i wczesnego średniowiecza. Ich historię kościoła ze świętymi mężami cierpiącymi przy diabolicznych heretykach trudno powiązać z historią polityczną, bo nie podważono wiarygodności tej literatury pozostawionej w rękach eklezjalnych.

Może najbardziej charakterystyczny dla wczesnochrześcijańskiej literatury jest stopień jej sfałszowania — rozpoczyna Bert Ehrman swą książkę nt. fałszerstwa we wczesnej polemice chrześcijańskiej. Po stronie chrześcijan przez pierwsze cztery wieki było ono regułą, a prawdziwe autorstwo — wyjątkiem. Fałszerstwa zrodziły kontr-fałszerstwa do przeciwdziałania poglądom. Użyte od początku instytucji kościoła, podróbki mają miejsce przez całe średniowiecze. Dokument „Dar Konstantyna” należy do najgłośniejszych. Na jego mocy Konstantyn miał przekazać władzę nad zach. regionami cesarstwa papieżowi Sylwestrowi.

Ta podróba to trzon ok. 100 fałszywych dekretów i aktów synodów przypisywanych najwcześniejszym dostojnikom kościoła. Dziś znane jako dekrety pseudo-izydorskie, miały ustanowić precedensy władzy papieży nad kościołem i władcami świeckimi. Pochodzą z czasów Karola Wielkiego, wykorzystano je dopiero od poł. XI w. i Gracjan włączył je w XII w. do Decretum, podstawy prawa kanonicznego. Wg Horsta Fuhrmanna, były to fałszerstwa antycypacyjne: czekały setki lat na użycie. Wg Illiga, Dar Konstantyna i in. fałszywki najprawdopodobniej wynikły z reformy gregoriańskiej, a ich antycypacyjność to iluzja wskutek zniekształcenia chronologicznego.

Rozpoczęta w. 1049 r. reforma gregoriańska kontynuowała benedyktyńskie odrodzenie, które utworzyło ponad tysiąc klasztorów. Można w tym postrzegać przejmowanie przywództwa przez mnichów z marginesu społeczeństwa. Wg Marca Blocha, był to niezwykle potężny ruch, od którego bez przesady można datować definitywną formację łacińskiego chrześcijaństwa. Wg Roberta Moore, ta “reforma” (jego cudzysłów) to projekt podziału świata, zarówno ludzi, jak i własności, na dwie autonomiczne sfery, nie geograficzne a społeczne. Zatriumfowała na IV Soborze Laterańskim (1215), kiedy to świat kształtowała dobrze wyćwiczona pobożność i posłuszeństwo wg tradycyjną wizji “wieku wiary”. Lateran IV był prekursorem inkwizycji ustanowionej w 1234 r. i użytej przeciw pogaństwu dwa wieki później.

Harold Berman podkreśla rewolucyjny charakter reformy gregoriańskiej: kler stał się pierwszą translokalną, transplemienną, transfeudalną, transnarodową klasą w Europie, aby osiągnąć jedność polityczną i prawną. Wg niego, struktura Kościoła rzymskokatolickiego nie wynikła ze stopniowego dopracowywania wczesnych elementów. Oficjalny pogląd katolickich reformatorów końca XI/XII w.: oni tylko powracali do wcześniejszej tradycji, zdradzonej przez poprzedników. Zatrudnili armię legistów, którzy opracowali nowy kanoniczny system prawny w miejsce zwyczajowego prawa feudalnego. Dzięki masowym podróbom ich system stał się najstarszy.

Obok pseudo-izydorskich dekretów i “darowizny” Konstantyna, sporządzili fałszerstwa Symmacha dla precedensów prawnych, chroniących papieża przed krytyką. Silvestri constitutum zawiera legendę: papież Sylwester I otrzymał insygnia cesarskie Konstantyna i miasto Rzym za uzdrowienie Konstantyna Wielkiego. Obecnie przyznaje się, że większość dokumentów prawnych rzekomo sprzed IX w. to fałszerstwa urzędnicze. Wg Laurenta Morelle’a, dwie trzecie czynów przypisanych królom Merowingów (481–751) zidentyfikowano jako fałszywe lub sfałszowane, a wiele dokumentów uważanych za autentyczne, to podróbki.

Fałszywki służyły papieżom w walce o władzę z cesarzami niemieckimi i w wojnie geopolitycznej z Bizancjum. Nadając papiestwu zwierzchnictwo nad czterema głównymi stolicami, Aleksandrią, Antiochią, Jerozolimą i Konstantynopolem, a także nad wszystkimi kościołami Bożymi na całej ziemi, “darowizna” Konstantyna uzasadniała pierwszeństwo Rzymu przed Konstantynopolem, Wielką Schizmę (1054) i w końcu złupienie Konstantynopola (1205). Okrutną ironią, fałsz Donacji Konstantyna ujawniono (1430) po spełnieniu jej celu: Bizancjum straciło swe terytoria, zredukowane do wyludnionego miasta obleganego przez Turków.

W średniowieczu etniczność odgrywała dużą rolę w polityce. Reformatorami gregoriańskimi byli Frankowie, zanim Bruno z Egisheim-Dagsburga dał pierwszy impuls jako papież Leon IX. Dlatego teolog prawosławny John Romanides obwinia Franków za zniszczenie jedności chrześcijaństwa z motywacji etnicznych i geopolitycznych. W kronikach bizantyjskich „łacina” i „Frank” są synonimami.

Niebywszy Piotr w Rzymie

Przed XII w. papież nie wpływał na zach. chrześcijaństwo. Wg Aviada Kleinberga, do XII w. kiedy narzucono papieżowi status najwyższego autorytetu religijnego ws. edukacji i jurysdykcji, nie było w rzeczywistości organizacji, którą możnaby nazwać kościołem. Nie było „papieży” (tytuł nadawano każdemu biskupowi) w naszym znaczeniu przed końcem VIII w. Konwencjonalnie, papiestwo bizantyjskie kończy się w 752 r. wraz z podbojem Włoch przez Franków, a sprawy cywilne, wojskowe i nawet kościelne nadzorował egzarcha Rawenny, grecki przedstawiciel cesarza bizantyjskiego. Zatem oszustwem jest auto-historia kościoła zach. w pierwszym tysiącleciu. Jej biografię papieży od św. Piotra do IX w. uznano za wymysł celem roszczenia nieprzerwanego papieskiego zajmowania „tronu św. Piotra” od pierwszego apostoła.

Jak głosi legenda, w drugim roku panowania Klaudiusza Piotr udał się do Rzymu, by rzucić wyzwanie Szymonowi Magowi, ojcu wszystkich heretyków. Został pierwszym biskupem katolickim. Ukrzyżowany głową w dół w ostatnim roku Nerona, został pochowany w miejscu dzisiejszej Bazyliki św. Piotra (jego kości znaleziono tam w 1968 r.). Legenda pojawia się w dziełach Klemensa Rzymskiego, fikcyjnego towarzysza podróży i następcy Piotra Obfita jego literatura po łacinie to wymysły, sprzeczności i anachronizmy. Historią Piotra jest też Acta Petri rzekomo po grecku z II w., a zachowana w przekładzie łacińskim. Z kolei Ireneusz z Lyonu (ok. 130-202) piszący rzekomo po grecku historię Piotra, znany jest tylko z wadliwych tłumaczeń łacińskich.

Nowy Testament zakłada, że ​​Piotr pozostał głową kościoła jerozolimskiego, nie wymienia podróży Piotra do Rzymu, która nosi znamię fałszerstwa. Bizantyjczycy nazywali siebie Rzymianami, więc czemu w Liście do Rzymian napisanym po grecku Paweł nazywa Rzymian Grekami, aby odróżnić ich od Żydów? Z nazw miast, które Paweł wymienia w in. listach widać, że włoski Rzym nie był w jego strefie wpływów. Głównym źródłem dla wczesnej historii kościoła jest 10 tomów Euzebiusza po grecku, ale w średniowieczu znanych tylko w tłumaczeniu na łacinę, później przetłumaczonych na grekę. Łacińskie tłumaczenie przypisywano świętemu i uczonemu, Hieronimowi. Wydał on również, na prośbę papieża Damaza, łacińską Biblię Vulgata. Była jedyną wersją autoryzowaną przez Sobór Trydencki w poł. XVI w.

Euzebiusz pisze o nawróceniu Konstantyna, którego panegiryki nic nie mówią o tym. Jeden zawiera historię wizji Konstantyna o bogu słońca i towarzyszącym zwycięstwie; Konstantyn oddał się pod opiekę Sol invictus (Sol pacator na niektórych monetach). Euzebiusza opis naśladuje pogańską legendę; Konstantyn zobaczył w niebie trofeum krzyża wyłaniające się ze światła słonecznego, niosące przesłanie ‚tym znakiem zwyciężysz’. Chrystus ukazał mu się we śnie i Konstantyn kazał żołnierzom namalować na tarczach znak złożony z greckich liter chi i rho i wygrał bitwę. Wg Euzebiusza znak reprezentuje imię Chrystusa. Nie ma dowodów na pochodzenie znaku chi-rho z chrześcijaństwa.

Są powody być sceptycznym do autobiografii kościoła rzymskiego; sfałszowano dokumenty prawne, a narracja może być fałszywa. Jezuicki bibliotekarz Jean Hardouin (1646-1729) zbadawszy historię kościoła wywnioskował, że benedyktyni XIII w. popełnili masowe oszustwo: wszystkie dzieła przypisywane Augustynowi, Hieronimowi, Ambrożemu z Mediolanu i Grzegorzowi Wielkiemu powstały kilkadziesiąt lat przed tym, jak Bonifacy VIII (1294-1303) promował ich jako łacińskich Ojców Kościoła. Historia Euzebiusza w tłumaczeniu Hieronima to wg Hardouina fikcja. Jego wnioski opublikowano w Ad Censuram Veterum Scriptorum Prolegomena (1766).

Edwin Johnson (1842-1901) przetłumaczył Hardouina na angielski i oparł się na nim w pracach własnych. Argumentował za średniowiecznym pochodzeniem większości źródeł literackich przypisywanych starożytności lub późnej starożytności. Twierdził, że całą historię kościoła rzymskiego pierwszego tysiąclecia sfabrykowała kuria rzymska dla narzucenia światu nowego porządku. Pochodzenie średniowieczne tłumaczy, czemu rzekomi autorzy walczą z herezjami podobnymi do średniowiecznych.

Wg Johnsona, kontekst łacińskiej kolonizacji Wschodu przez krzyżowców widać w wielu podróbach z późnego średniowiecza, np. w biografii Hieronima: jest zmuszony podróżować z Akwilei do Rzymu i z Rzymu do Betlejem i do Egiptu. Osiedla się w Betlejem, za nim podążają rzymskie damy, które założyły klasztor i tam umiera. Jest to odzwierciedlenie tego, co działo się podczas późniejszych wypraw krzyżowych. Tak samo legenda o Konstantyna militarnym podboju pod znakiem Ukrzyżowanego nosi piętno epoki krucjat, kiedy to wojskowi znaleźli się pod wpływem mnichów.

Wobec fałszywej historii kościoła, jak odtworzyć prawdziwą przed reformą gregoriańską? Kościół zach. był instytucją czysto średniowieczną, bez literackich ani ustnych powiązań z przeszłością, a jego bajki nie słyszano na świecie aż do epoki wypraw krzyżowych — twierdzi Johnson. Wg umiarkowanej hipotezy, chrześcijaństwo zdominowało Zachód dopiero z reformą gregoriańską; są dowody, że narzuciła religijną hegemonię przywłaszczając pogańskie tradycje, a nie przez zniszczenie ich. Kult Notre Dame nałożył się na kulty Diany i Izydy.

Reformatorzy gregoriańscy napisali historię od nowa, dla iluzji 1000-letniego chrześcijaństwa w Europie. Nie wszystkie źródła napisano od podstaw, wiele z nich mocno edytowano, np. Historię kościelną ludu angielskiego pióra Bedy Czcigodnego (672-735). James Watson wykazał, że pierwotnie była to Historia Anglików bez wzmianki o chrześcijaństwie. Pseudo-Grzegorz z Tours (być może Odilo z Cluny, który napisał Żywot Grzegorza) wierzył, że średniowieczna potęga może zorganizować systematyczne przepisywanie wszystkich ksiąg. Pisze, że król Childeryk wprowadził nowe znaki do łacińy i chcieli, aby wszystkie stare rękopisy zostały wymazane pumeksem, aby zrobić inne kopie, gdzie będą używane nowe znaki.

Kronikarze z XI w. są źródłem do zrozumienia chrystianizacji Europy. Thietmar z Merseburga pisał (1004) o nowym świcie oświecającym świat, a francuski mnich Rodulfus Glaber — Zbliża się trzeci rok po 1000 r., na prawie całej ziemi, zwłaszcza w Italii i w Galii, kościoły odbudowano. Chociaż były w dobrym stanie i nie potrzebowały, cały naród chrześcijański rywalizował o posiadanie najpiękniejszych kościołów. I tak jakby sam świat, potrząsając szmatami swojej starości, okrywał się ze wszystkich stron białym płaszczem kościołów. Następnie z inicjatywy wiernych odbudowano, tylko piękniej, prawie wszystkie kościoły, od katedr, przez klasztory poświęcone różnym świętym, aż po małe oratoria wiejskie.

Rodulfus pisał pod gregoriańskich „reformatorów”. Odbudowywane kościoły w dobrym stanie może znaczyć ich poświęcenie nowemu kultowi. Grzegorz Wielki (590-604), możliwy duplikat Grzegorza VII, podobno zalecił egzorcyzmy pogańskich świątyń przed wykorzystaniem chrześcijańskim. Lokalne tradycje we Francji wskazują, że romańskie kościoły były przedtem pogańskimi sanktuariami. Nazwa bazylika wywodzi się z greki i oznacza izbę sprawiedliwości podległą basileiusowi. Wg sztampowej historii, imperium rzymskie chrystianizując się przyjęło plan architektoniczny bazyliki dla głównych budynków kościelnych w całej Europie.

Po kradzieży pierworodztwa, zrujnowanie Konstantynopola

Żeby odcyfrować historię pierwszego tysiąclecia, sfałszowaną przez papieskich skrybów i późniejszych humanistów, można zacząć od XI w. ze sporą ilością kronik. Dla tego okresu można zaufać historykom, że dadzą nam na ogół dokładny obraz, a spoglądając w przeszłość o kilka stuleci, możemy spróbować dostrzec trendy historii, które doprowadziły do ​​współczesności. Poza tym wszystko jest rozmyte.

Geograficznie, można ustawić się w centrum świata, który próbujemy zrozumieć. Pomimo propagandy rzymskiej chwalącej Mirabilia Urbis Romae (cuda miasta Rzymu) w X i XI w., politycznym, gospodarczym, kulturalnym i religijnym ośrodkiem cywilizacji, do której należał Rzym, był Konstantynopol, za nim Aleksandria. W XI w. mury Konstantynopola mogły pomieścić 10 największych miast Zachodu, a jego wielkość, arcydzieła architektury i bogactwo wywarły wrażenie raju na gościach z Zachodu. Dobrobyt gospodarczy metropolii płynął z położenia na skrzyżowaniu wielkich szlaków handlowych, monopolu na handel luksusowymi wyrobami (jedwab), znacznej podaży złotego pieniądza i na sprawnej administracji podatkowej (procent od transakcji w porcie).

Kultura grecka promieniowała z Konstantynopola na świat, od Persji i Egiptu po Irlandię i Hiszpanię. W XI i XII w. nastąpił ogromny wzrost tłumaczeń z greki na łacinę dzieł filozoficznych i naukowych. Księgi greckie przetłumaczono też na perski i syryjski, a stamtąd na arabski. Sylvain Gouguenheim obala powszechne przekonanie, że rozpowszechnienie filozofii i nauki w średniowieczu zawdzięczamy muzułmanom. Dziedzictwo greckie szło do Italii bezpośrednio z Konstantynopola, czyli w kierunku przeciwnym do fikcyjnej przeprowadzki imperium Konstantyna.

Basileus utrzymywał dobre stosunki z kalifatem fatymidzkim w Egipcie, który w latach 960. podbił Jerozolimę i dolną Syrię z rąk Abbasydów. Na początku lat 1070. sojusz między Bizantyjczykami i Fatymidami wzmocniły najazdy Seldżukidów, którzy przejęli kontrolę nad kalifatem w Bagdadzie. Pokonali (1071) armię bizantyjską w bitwie pod Manzikertem i ustanowili sułtanat w Anatolii zaledwie 100 km od Konstantynopola. Następnie odebrali Fatymidom część Syrii, w tym Jerozolimę.

Do niedawna uważano, że krucjaty były hojną odpowiedzią kościoła rzymskiego na prośbę cesarza bizantyjskiego Aleksego Komnenosa o pomoc. Tak przedstawiali to współcześni kronikarze zachodni, posługując się sfałszowanym listem do hrabiego Flandrii, w którym Alexios wyznał swą bezsilność wobec Turków i błagał o ratunek. W rzeczywistości cesarz nie był w rozpaczliwej sytuacji, a jego prośba dotyczyła najemników, aby walcząc pod jego dowództwem pomogli odbić Anatolię Seldżukidom. Bizantyjczycy najmowali obcych wojowników, by służyli pod ich sztandarem w zamian za cesarską hojność. Frankońscy rycerze byli wysoko cenionymi najemnikami.

Zamiast tego Urban II (b. opat z Cluny) chciał natychmiast wyruszyć na podbój Jerozolimy, do której Alexios nie miał roszczeń. Armii krzyżowców pod legatem papieskim Alexios nie potrzebował. Bizantyjczycy byli zaniepokojeni i podejrzliwi, gdy ją ujrzeli. Alexios i jego doradcy postrzegali nadchodzącą krucjatę nie jako przybycie długo oczekiwanych sojuszników, ale raczej jako potencjalne zagrożenie dla Ekumeny — pisze Jonathan Harris. Obawiali się, że wyzwolenie Grobu Świętego było jedynie pretekstem do spisku przeciw Konstantynopolowi.

Pierwszej krucjacie udało się założyć cztery państwa łacińskie w Syrii i Palestynie, podstawę zachodniej obecności do 1291 r. Gdy Jerozolimę odzyskał Saladyn pod koniec XII w., papież Innocenty III ogłosił IV krucjatę. Tym razem obawa Bizantyńczyków o spisek okazała się trafna. Zamiast udać się do Jerozolimy przez Aleksandrię, jak oficjalnie ogłoszono, frankijscy rycerze, zadłużeni przez sprytnych Wenecjan (historycy głównego nurtu mówią tu o weneckim spisku), ruszyli na Konstantynopol. Ogromna armia krzyżowców wkroczyła do miasta (kwiecień 1204). Splądrowała je w ciągu trzech dni. Od czasu stworzenia tego świata nie widziano ani nie zdobywano tak wielkiego bogactwa – zachwycał się krzyżowiec Robert de Clari w swej kronice. Pałace, kościoły, klasztory, biblioteki systematycznie splądrowano, a miasto popadało w ruinę.

Nowe imperium francusko-łacińskie, zbudowane na dymiących ruinach Konstantynopola, przetrwało tylko pół wieku. Okopani w Izniku, Bizantyjczycy powoli odzyskali część swgo starożytnego terytorium, a w 1261 r. pod dowództwem Michała VIII Palaiologosa, wypędzili Franków i łacinników z Konstantynopola. Ale miasto było tylko cieniem swej byłej świetności: ludność grecka została wymordowana lub uciekła, kościoły i klasztory sprofanowano, pałace stały w ruinie, a handel międzynarodowy ustał. Papież Urban IV ogłosił krucjatę w całej Europie, aby odzyskać Konstantynopol od schizmatyków; chętnych było niewielu.

W 1281 r. papież Marcin IV zachęcił Karola Andegaweńskiego do odzyskania Konstantynopola i ustanowienia nowego katolickiego imperium. Krucjata nie udała się, ale poprzednia z następstwami zadała cywilizacji bizantyjskiej śmiertelny cios. Bizancjum upadło półtora wieku później, po tysiącu lat istnienia, kiedy osmański sułtan Mehmet II zdobył Konstantynopol (1453). Mediewista Steven Runciman napisał: Nigdy nie było większej zbrodni przeciwko ludzkości niż Czwarta Krucjata. Nie tylko spowodowała zniszczenie lub rozproszenie wszystkich skarbów przeszłości, które Bizancjum z oddaniem przechowywało, oraz śmiertelne rany cywilizacji wciąż aktywnej i wielkiej; ale był to także akt gigantycznej głupoty politycznej. Nie przyniosła żadnej pomocy chrześcijanom w Palestynie. Zamiast tego pozbawiła ich potencjalnych pomocników. I zakłóciło to całą obronę chrześcijaństwa.

Co z klasyczną Grecją?

Dla Zachodu, zwłaszcza Włoch, splądrowanie Konstantynopola zapoczątkowało niebywały wzrost gospodarczy zasilony zrabowanym złotem. Pierwsze złote monety pojawiły się na pocz. XIII w. na Zachodzie, gdzie przedtem emitowano tylko monety srebrne (z wyjątkiem Sycylii i Hiszpanii). Kulturowe korzyści IV krucjaty też imponowały. W następnych latach plądrowano całe biblioteki, które grekojęzyczni tłumaczyli na łacinę. Wzrost humanizmu w Italii nastąpił pośrednio wskutek upadku Konstantynopola.

Na Sobór Florencki (1438), ostatnią próbę zjednoczenia kościołów katolickiego i prawosławnego, przybyli cesarz bizantyjski Jan VIII Paleolog i patriarcha Józef II z orszakiem 700 Greków i zbiorem książek klasycznych nieznanych na Zachodzie, w tym rękopisy Platona, Arystotelesa, Plutarcha, Euklidesa i Ptolemeusza. Kulturowo przekaz klasycznych tekstów, idei i dzieł sztuki ze wschodu na zachód, który miał miejsce na soborze, miał decydujący wpływ na sztukę i naukę w Italii końca XV w. — pisze Jerry Brotton w 2010 r. Uciekłszy z osmańskiej okupacji po 1453 r. wielu nosicieli kultury Konstantynopola przyczyniło się do rozkwitu włoskiego renesansu.

Przywłaszczając sobie greckie dziedzictwo, włoscy humaniści zlekceważyli swój dług wobec Konstantynopola. Do niedawna mediewiści pomijali wpływy bizantyjskie na Zachód, a nawet znaczenie Bizancjum. Profesor Paul Stephenson (1972): Wycięcie historii bizantyjskiej ze średniowiecznych studiów europejskich rzeczywiście wydaje mi się niewybaczalną obrazą samego ducha historii. […] praktycznie wszystkie archiwa imperialne a patriarchalne kancelarie Bizancjum zginęły w 1204 r., kiedy krzyżowcy złupili miasto, albo w 1453 r., kiedy zapanowali Turcy.

Steven Runciman (1965): Europa Zach. ze wspomnieniami przodków o zazdrości o bizantyjską cywilizację, z jej duchowymi doradcami potępiającymi prawosławnych jako grzesznych schizmatyków i z nawiedzającym poczuciem winy, że na końcu zawiodła miasto, postanowiła zapomnieć o Bizancjum. Nie mogła zapomnieć długu wobec Greków; ale uważała, że należy się tylko epoce klasycznej.

W XV w. nie było jeszcze spójnej globalnej chronologii, by datować grecką epokę klasyczną; byłby to projekt jezuitów w XVI w.. Francuski bizantynista Michel Kaplan zauważa, że zach. humaniści studiujący literaturę grecką importowaną z Konstantynopola z XIV w. nie rozróżniali dzieł klasycznej i hellenistycznej Grecji od dzieł z epoki bizantyjskiej. Czy współcześni potrafią rozróżnić?

Wątpliwości dot. źródeł łacińskich można odnieść do źródeł greckich, np. czy prace przypisywane Platonowi mają ok. 2500 lat. Znane rękopisy Platona pochodzą z ok. 810-895 r. Wtedy cesarz bizantyjski Leon Filozof „odkrył” i rozpowszechnił wiedzę o Platonie i jego uczniach obecnie nazywanych neoplatonistami, umieszczając ich 7 wieków po Platonie. Uczeni w grece dziwią się niezmiennością tego języka przez ponad 3 tys. lat.

W pracy z 2008 r. (Przedatowanie klasycznej Grecjii: 500 r. pne = 1300 r.?) Sylvain Tristan bada, czy Frankowie rządzący większą częścią Grecji po IV krucjacie przyczyniliby się do przekazania i opracowania klasycznej kultury greckiej. Zauważa, że pozostałości architektoniczne frankońskiej Grecji niełatwo odróżnić od tych z epoki klasycznej. Na Akropolu stała niegdyś Wieża Franków, prawdopodobnie zbudowana przez Othona de la Roche, założyciela Księstwa Ateńskiego na pocz. XIII w. Wykonaną z tych samych kamieni co sąsiedni budynek, Heinrich Schliemann uznał ją za anachronizm i kazał rozebrać w 1874 r. W starożytności Partenon podobno mieścił posąg Ateny. W VI w. poświęcony na kościół, Turcy przekształcili Partenon w meczet. Wg Williama Millera, nie wymieniają go źródła sprzed ok. 1380 r., kiedy to król Aragonii opisuje Partenon jako najcenniejszy klejnot świata. Czy Akropol od początku był średniowieczną cytadelą? A może jest błędnie datowany i starożytna Grecja jest fantazją?

Idąc dalej za hipotezą, że w XI-XV w. Rzym sfabrykował własną starożytność, by wyzuć Konstantynopol z pierworodztwa, ma sens, że Rzym sfabrykował przed-bizantyjską cywilizację, by usprawiedliwić swe greckie dziedzictwo nieprzyznając się do długu wobec Konstantynopola. Wymyślono również Aleksandra Wielkiego z hellenistycznym dziedzictwem, by upozorować ekspansję greckiej kultury przed dotarciem do Rzymu. Aleksander to legenda. Wg Plutarcha, 22-letni macedoński książę (wykształcony przez Arystotelesa) wyruszył na podbój świata z ok. 30 tys. wojsk, założył 70 miast i zmarł w wieku 32 lat. Pozostawił w pełni ukształtowaną cywilizację grekojęzyczną od Egiptu po Persję. Sylvain Tristan zauważa za Anatolijem Fomenko, że Seleucydzi (Seleukidós), którzy rządzili Azją Mniejszą po Aleksandrze, nazywają się prawie jak Seldżukidzi (Seljoukides), którzy kontrolowali ten sam region w l. 1037-1194.

Czy cywilizacja hellenistyczna też jest wydmuszką bizantyjskiej wspólnoty, cofniętej w odległą przeszłość, by ukryć dług Italii wobec Konstantynopola? Hipoteza staje się prawdopodobna w świetle pytań o wiarygodność chronolgii. W średniowieczu nie było przyjętych tysiącleci w obrazowaniu długiej chronologii. Obecne dane nie są absolutną chronologią tylko dlatego, że powiedział to jakiś szesnastowieczny uczony, używając arbitralnych domysłów i biblijnej miary czasu.

Postęp archeologii uwypuklił problemy z chronologią. Przykład u Tristana: “Mechanizm Antikythera” to komputer analogowy składający się z co najmniej 30 kół zębatych z brązu, używany do przewidywania pozycji astronomicznych i zaćmień dla celów kalendarzowych i astrologicznych z wyprzedzeniem kilkudziesięciu lat. Wydobyty (1901) u wybrzeży greckiej wyspy Antikythera, pochodzi z II lub I w. pne. Wg Wikipedii, dzieła o podobnej złożoności nie pojawiły się ponownie aż do rozwoju mechanicznych zegarów astronomicznych w Europie w XIV w. Łatwiej uwierzyć w 1500-letnią przepaść, jeśli wierzy się, że zapomniano heliocentryczny model Arystarcha z Samos (III w. pne), aż Kopernik wymyślił go w XVI w.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/