Analiza działań na Ukrainie oczami rosyjskiego oficera

Za https://bacologia.wordpress.com/2022/03/09/szybkie-wiesci-4/

Dziś analiza działań na Ukrainie ale oczami rosyjskiego oficera – Aleksandra Dubrowskiego.
(nadesłał Old Donkey w komentarzach – w linku całość a u mnie obszerne fragmenty)
https://thesaker.is/the-opinion-of-a-professional-about-the-special-operation-in-ukraine-must-read/
„Dla wszystkich jest to trudne. Nasi ludzie umierają. Obywatele Ukrainy umierają. Ale najtrudniejsze jest dla wojskowych, działających zarówno w rezerwie, zarówno rosyjskich, jak i ukraińskich, którzy przeszli przez „gorące” konflikty. Zgrzytam zębami z impotencji, osobiście nie jestem pewien — czy mógłbym wykonać rozkaz Naczelnego Wodza, gdybym był dzisiaj w szeregach. Zrozumiałe jest minimalizowanie ofiar wśród ludności cywilnej, jesteśmy jednym ludem. I jak starać się nie zadać krytycznych uszkodzeń APU — nie mam pojęcia o taktyce własnej jednostki.
Kategorycznie sprzeciwiam się publikacji liczby strat bojowych do czasu wejścia operacji w końcową fazę. To prezent na czyjąś wojnę informacyjną, karta atutowa w rękach wroga, rozproszenie fałszywych informacji wśród jawnych alarmistów wewnątrz kraju: „wszyscy kłamią, chowają się, nie doceniają”, „bez wojny”, „matki, nie pozwólcie swoim synom”, „jak ja chcę pokoju”, „o ile więcej krwi można przelać”…
Możesz i powinieneś. Umierają żołnierze i bohaterowie. Którzy przybyli do wojska nie po to, by szlifować podeszwami butów bruk, ale by bronić Ojczyzny. Nawet za cenę własnego życia. To był błąd Sztabu Generalnego, ludzie powinni jasno rozumieć cele operacji, jej konieczność, nieuchronność ofiar. Nie aktualna cena.
Brzmi okrutnie, ale taka jest trudna militarna rzeczywistość. Otrzemy łzy własne i kobiece po Zwycięstwie, ukłonimy się każdej wdowie, matce, pannie młodej, siostrze za wyczyn ich mężczyzn.
Pierwszy etap operacji…
Nie doceniliśmy siły informacyjnego, ideologicznego, psychologicznego oporu wroga, czekali na nas. Dosłownie pierwszego dnia jednym kliknięciem krwawych palców Amerykanów pozbawili nas poparcia ludności cywilnej i tych jednostek AFU gotowych do neutralności. Miliony dolarów, tysiące informatyków, globalne korporacje medialne odcinają Ukrainę od wszelkich obiektywnych informacji, śmierdzi w naszym kraju.
A nasze główne straty były w pierwszych trzech dniach. Teraz zostaną szybko zredukowane. Operacje pokojowe i humanitarne, podobnie jak krymska, nie są już prowadzone przez armię rosyjską. Bojownicy otrzymali inne rozkazy, zaangażowali się, rozgniewali, przegrupowali, rozwiały się nadzieje na aktywne wsparcie ludności cywilnej i te części AFU, które zmieniły zdanie.
Widać było niewiele kwiatów i bochenków chleba, ludzie zostali zmiażdżeni propagandą i kłamstwami, zastraszeni przez nazistów do szaleństwa. W obliczeniach pominięto jeszcze jeden ważny punkt — od 2014 r. przez strefę ATO w Donbasie przeszło prawie 600 tys. Ukraińców, dziś wszędzie uzupełniają obronę terytorialną, wielu ma się czego obawiać. Zwłaszcza w następstwie fałszerstw dotyczących egzekucji bez procesu przez ATO.
Wyobrażacie sobie, co w ciągu roku tam naziści wepchnęli sobie do głów – dali im możliwość bezkarnego strzelania do osiedli „pikowanych kurtek i kolorado”, wyśmiewania tamtejszej ludności cywilnej. Tak więc kalkulacja pomocy miejscowych i APU była niedokładna, rak w społeczeństwie ukraińskim jest po prostu potworny. Ale… wyleczymy to.
Jeśli wyjaśnimy naszą taktykę z pierwszych dni… jest to twórczo przerobiony „zwiad przez walkę” Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Tylko z głęboką i szybką penetracją na terytorium okupowane przez hitlerowców. Prowokowaliśmy działania wroga grupami taktycznymi, celowo wyciągając z ich lokalizacji części APU i Gwardii Narodowej. Z niewielką liczbą wytrzymującą straszliwe kontrataki czołgów i pojazdów opancerzonych, z przewagą liczebną piechoty zmotoryzowanej.
Czasami nie można było stłumić „Gradów”, artylerii i moździerzy ukrytych w osiedlach, które cię przybijały. Tereny miejskie nie mogły być czyszczone metodycznie w formacjach bojowych, powodując ostrzał wspomagający, śmigłowce szturmowe, sapery, miotacze ognia, czołgi do przenoszenia stanowisk karabinów maszynowych w domach i obiektach infrastruktury socjalnej.
To wojna nieznana nam, weteranom. Szczególnie, gdy niebo jest pod pełną kontrolą, lotniska są pełne samolotów szturmowych i bombowców, działają systemy rakiet operacyjnych i taktycznych, jest dużo ciężkiej artylerii. Teraz stało się jasne nawet dla cywilów: właściwa nazwa tego, co się naprawdę dzieje, to „specjalna operacja wojskowa mająca na celu denazyfikację”. A demilitaryzacja Niepodległości została zakończona do końca trzeciego dnia.
APU jako jedna, zarządzalna i efektywna struktura przestała istnieć. Dziś w miastach i miasteczkach kryją się dziesiątki różnych liczebnie odizolowanych grup. Bez scentralizowanego zaopatrzenia, bez wsparcia z powietrza, bez zbliżania się posiłków. Nie są w stanie działać w ramach jakichkolwiek planów ukraińskiego Sztabu Generalnego. Tylko tłumy uzbrojonych mężczyzn z rozkazem stawienia czoła śmierci.
Główne ugrupowania „Północ” i „Wschód” zostały ścięte i pozbawione dowództwa — to 22 brygady, którym na początku marca powierzono zaszczytny obowiązek utopienia Donbasu we krwi. Pokonaliśmy ich o tydzień lub dwa, rozpoczynając własną operację specjalną. Teraz 150 tysięcy ludzi (wraz z narodowymi żołnierzami) marynuje się w „kotłach”, odciętych od siebie. Na sekundę — zrobiły to mniejsze siły rosyjskie… i to w pięć dni.
W innych obszarach operacyjnych nie ma zorganizowanego oporu. Wydzielone części Sił Zbrojnych Ukrainy (AFU), bataliony narodowe, grupy dywersyjne. Każdy działa według własnego uznania, z różnym stopniem aktywności. Nie ma możliwości poruszania się w kolumnach, przegrupowania, uzupełnienia amunicji, paliwa, sprzętu nawet w lokalnych magazynach, wszystko jest systematycznie niszczone przez precyzyjne uzbrojenie i samoloty.
Za tydzień lub dwa 80 % AFU zamieni się w oddziały całkowicie pozbawione amunicji, paliwa, leków i żywności. Wyczerpany psychicznie i fizycznie, bez jednolitej komendy, celów i zadań. Dla wojska to straszna rzecz – przygnębienie i rozkład. Zwłaszcza dla Ukraińca, który trzyma się strachu, wspierany przez banderowskie oddziały. Żołnierze boją się o los swoich rodzin na tyłach.
Drugi etap operacji…
Rozpoznawalny scenariusz syryjski. Populacja neutralna lub bojąca się terroryzmu, wśród której prawie niemożliwe jest zidentyfikowanie bojowników. Armia rosyjska nie przejmuje takich osad – otacza miasta banderowskimi batalionami narodowymi. Wkrótce będziemy obserwować autobusy i „wycieczki eksportowe” w kierunku zachodnim. Jak tylko „dojrzeją” bez wsparcia i pomocy z zewnątrz.
W innych miejscach miasta są częściowo okrążane, co zachęca obrońców do samodzielnego opuszczenia terytorium. Brak zorganizowanych kolumn wojskowych, ciężki sprzęt – wszystkie te towary są niszczone. Indywidualnie drogie. Tak, istnieje niebezpieczeństwo pojawienia się dużej liczby grup dywersyjnych, jednak strategicznie rozwiązywane są trzy główne zadania operacji specjalnej: minimalizacja strat wśród ludności cywilnej i infrastruktury, naszych jednostek i armii Ukrainy.
Rozcinanie się nawzajem z zachwytem przez rosyjską i ukraińską armię jest zbyt luksusowym prezentem dla Waszyngtonu i Euro-Rzeszy. „Oddziały partyzanckie” Bandery będą działać wam na nerwy, ale pomysł na dowództwo nie jest zły. Staną się legalną ofiarą oddziałów antyterrorystycznych, żandarmerii wojskowej i ludzi Ramzana Kadyrowa z Gwardii Narodowej. Kto nie bierze jeńców terrorystów, ten ich wymazuje… gdziekolwiek by ich nie znalazł. Denazyfikacja w dosłownym znaczeniu tego słowa .
Jeszcze smutniejszy los czeka licznych najemników z EuroRzeszy, z której tworzą nie jednostki wojskowe (brak czasu), ale grupy dywersyjne i taktyczne. Nasz Sztab Generalny stwierdził już, że nie uważa ich za bojowników ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami, nie obowiązują tutaj żadne konwencje dotyczące jeńców wojennych. Jestem pewien, że na tych „żołnierzy fortuny” zostanie przeprowadzone specjalne, okrutne i celowe polowanie. Biedne diabły…
Trzeci etap operacji.
Nie powiem wam szczegółowo, jak i gdzie toczą się walki, jest wystarczająco dużo informacji od profesjonalnych ekspertów w domenie publicznej. Ale wszystko dzieje się ściśle według planów, nawet nie zaczęliśmy przenosić rezerw, a one stoją w kolumnach na terenach przygranicznych. Straty są nie tylko tolerowane (z militarnego punktu widzenia) — nieistotne. Ani jedna jednostka nie została przeznaczona na odbudowę lub odpoczynek, co oznacza, że ​​jest w pełni gotowa do walki.
Spójrz na mapę, oszacuj odległości, marsze, ciągłe starcia, przegrupowania, manewrowanie przez dziesiątki kilometrów i pamiętaj – naszym chłopakom przeciwstawia się trzecia co do wielkości armia w Europie i niezwykle zmotywowane formacje nazistowskie. Musimy dokręcić tył, odpoczywać elementarnie, konserwować sprzęt, wykonywać szereg nieprzewidzianych wcześniej czynności.
Nie trzeba nikogo naciskać, domagać się bardziej zdecydowanych działań – flag zwycięstwa nad Mariupolem, Sumami, Czernihowem, Charkowem, Odessą, a tym bardziej bezużytecznym Kijowem z trzema milionami spanikowanych, nakręconych propagandą obywateli. Celem operacji jest strategia i taktyka – na tej zupełnie nowej stronie sztuki wojennej pośpiech jest niedopuszczalny.
Mój kolega z klasy w Akademii zapytał wczoraj w osobistym poście:
Dlaczego pomoc wojskowa dla Ukrainy nie jest niszczona bezpośrednio na lotnisku przylotu?
Dlaczego nawet transportowce NATO mogą odwiedzać przestrzeń powietrzną Ukrainy?
Czy masz wrażenie, że nasi dyplomaci zaczynają wyczerpywać siły armii? … W mojej głowie krążą wszelkiego rodzaju złe myśli.
Według punktu trzeciego. Nie będzie drenażu, wszystkie cele operacji specjalnej zostaną spełnione. To jest kategorycznie powtarzane każdego dnia przez zatwardziałego Ławrowa, a Putin ogłosił wczoraj. Francuski „rozjemca” Macron pochłonął całą swoją mediację. A Medinsky w Puszczy Białowieskiej subtelnie kpi z metroseksualistów z ukraińskiej delegacji. Nie ma z kim porozmawiać.
Spójrz na odważnego głównodowodzącego Zelenski, jak wygląda. Całkowity rozpad osobowości pod wpływem narkotyków. Amerykanie nie pozwolą mu negocjować, a zabiją go jego właśni naziści. Zadanie jest inne – całkowicie zniszczyć kraj, pogrążyć go w chaosie, aby dla nikogo nie pozostało nic.
Operacja specjalna się nie kończy, nie będzie więcej opóźnień. Każdy dzień zwłoki kategorycznie nam szkodzi, pojawiają się nieplanowane problemy dyplomatyczne, polityczne, gospodarcze i militarne. Tylko szybkość i szturm, aż na Zachodzie zaczynają oceniać sytuację z zimną krwią.
O latających transporterach z symbolami NATO dostarczających broń. To niemożliwe, niebo nad Niepodległą i południem Rosji jest zamknięte dla lotów. Dostarczą naziemne z Polski. I nie zniszczymy takich konwojów „pomocą humanitarną”. Dlaczego pytasz? Lepiej zadaj kolejne pytanie — kto dokładnie rządzi na Ukrainie?
Zupełnie naziści. Wzięli na zakładników miliony cywilów w miastach bez korytarzy humanitarnych, przestraszyli ludzi do piwnic i stacji metra. Zatruwanie ludzi kłamstwami na temat „rosyjskich okrucieństw”, masowych strzelanin, egzekucji, przemocy, nalotów dywanowych. Umieszczają cywilów z karabinami maszynowymi w pobliżu strategicznych obiektów dowodzenia i kontroli. Podobnie jak w Kijowie w budynku SBU, ściśle przylegającym do katedry św. Zofii.
Kuratorzy Zełenskiego i bataliony Bandery organizują katastrofę humanitarną, opuszczając miasta i wsie Donbasu i wysadzając wszystko w powietrze: mosty, podstacje, przepompownie. Pamiętaj o wyzwoleniu Ukrainy i 1945 r., agonii III Rzeszy. Cytat demona, wydany w rozkazach o zniszczeniu całej infrastruktury Niemiec: „jeśli wojna jest przegrana, to absolutnie nie ma znaczenia, że ​​ludzie zginą”.
Znajomość historii jest przydatna, aby przewidzieć zachowanie nazistów. Taka jest ideologia, społeczne normy życia, światopogląd.
Tak więc kolumny wojskowe nie zostaną zniszczone z trzech powodów. Po pierwsze są to trofea. Po drugie, broń nie trafi do gotowych do walki jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy i batalionów narodowych Południowego Wschodu — adresaci siedzą w „kotłach”. Po trzecie, wszystko będzie przewożone zwykłymi cywilnymi ciężarówkami, tylny transport jednostek AFU jest wraz z jego częściami lub niszczony we flotach.
Oblicz i uderz w kontenerowce? Tak, możesz. Pamiętajcie tylko – wszystkie drogi do przejść granicznych z „Europą życzliwą” zapchane są przez setki kilometrów kolumnami samochodów uciekających Ukraińców. Ruch jest tam straszny. W samochodach są kobiety i dzieci. A Polska i Węgry nie przeniosły punktów kontrolnych w głąb swoich terytoriów, nie zwiększyły pojemności punktów kontrolnych dodatkowym personelem.
Oznacza to, że ukraińscy pogranicznicy ze swoimi „kolegami” trzymają ludzi całymi dniami w oczekiwaniu na przekroczenie granicy. Czy dalej opisywać scenariusz, na który liczą Kijów i Waszyngton? A może możesz sam dowiedzieć się, jakiego obrazu telewizyjnego oczekuje cały „cywilizowany świat”? Marzą, że krwiożerczy Rosjanie zaczną bombardować cywilne samochody… lub kolej.
Ale trudno uwierzyć w takie scenariusze, dla wszystkich jest jasne – Ukraina jest kompletnie stracona, żadna ilość broni już jej nie pomoże. Ale niektóre części na pewno trafią do Lwowa, otrzymają je najemnicy i ideowi banderowcy. A potem grupami przystępują do sabotażu, zastraszania lokalnej administracji w całym kraju, próbując zakłócić naszą komunikację i linie zaopatrzenia.
Ale to kolejna operacja specjalna, policyjna. Taki, który sami Ukraińcy są w stanie przeprowadzić z minimalną rosyjską pomocą, gdy przezwyciężają szok. To ich ziemia, tu mieszkają. Ogłoś nagrodę w wysokości pięciu tysięcy dolarów za anonimowy donos — za dzień skończą się wszyscy dywersanci i partyzanci. Taki to jest kraj.
Ale zrobimy to wcześniej…
Zapewniam, że już dwunastego dnia nasi ludzie operują w innej rzeczywistości operacyjnej i taktycznej, straty gwałtownie się zmniejszą. Jeśli wcześniej był surowy nakaz, by nie wyrządzać nawet hipotetycznej krzywdy cywilom, obiektom cywilnym… dziś został zmodyfikowany . W jednym zdaniu: „nie ze szkodą dla personelu jednostek”. Jako wojskowy jestem w pełni usatysfakcjonowany: teraz wrażliwość humanitarna się skończyła – prawdziwa praca będzie trwać.
Strzelili do kolumny – w odpowiedzi podążać będzie całe menu wojskowo-techniczne. Takie rozkazy działają tylko w ten sposób. Czy ucierpi ludność cywilna? Tak, niektóre straty są nieuniknione, ale nie z naszej winy. Nie szturmujemy miast zgodnie z Regulaminem, ale omijamy lub działamy chirurgicznie siłami specjalnymi, jak w Charkowie. Z wykorzystaniem zupełnie nieznanej dotąd taktyki walki miejskiej przez nocne grupy manewrowe. Porozmawiajmy o tym osobno.
Niech Ukraińcy zamarynują się w miastach, trawiąc osiadłych banderowców i „bataliony terytorialne” oszukane przez nazistowską propagandę. Kto już tam nie radzi sobie z szabrownikami, nie mówiąc już o „odzwierciedleniu agresji”. To nie jest teraz nasz problem, bez względu na to, jak okrutnie mogą brzmieć słowa.
Ostateczny punkt zwrotny nastąpi po oczyszczeniu Charkowa, zablokowaniu lub zdobyciu Odessy. Wszystkie bohaterskie siły samoobrony innych osiedli rozwiążą się same, oczywiste oznaki katastrofy humanitarnej są już widoczne w otoczonych miastach. Mgła, gdy jest całkowicie sztuczna, najszybciej opada w ciemności, ożywczy chłód i na pusty żołądek.
Ludność nie jest moralnie gotowa, by wytrwać do końca. Ukraińskie portale społecznościowe są już pełne wiadomości z miejsc, w których po przybyciu wojsk rosyjskich pozostała lokalna administracja, żywność jest dostarczana płynnie, oświetlenie uliczne jest włączone, lokalna policja kontroluje ulice. Z każdym nowym dniem udawana histeria ustępuje, do odurzonych głów przychodzi myśl: co dalej?
Czy otoczeni banderowcy w swym bezsilnym gniewie zaczną popełniać okrucieństwa? Cóż, Ukraińcy też powinni sami ten krzyż nosić. Oczywiście postaramy się zrobić wszystko, aby ratować dzieci i osoby starsze. Ale Putin nie pozwoli ponieść wrażliwych strat, to nie ta wojna.
To nie my wychowaliśmy diabła piekła, wychowaliśmy go, pozwoliliśmy mu przejąć władzę i zakładników w osobie całego narodu. To nie my ich uzbroiliśmy i wysłaliśmy na Donbas, nauczyliśmy ich nienawiści do Rosjan. Karalna obojętność i współudział również są karalne. Nie przez nas, przez samo życie”.
Aleksander Dubrowski

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/