Media ukraińskie: relacja uchodźcy z Mariupola

Media ukraińskie: relacja uchodźcy z Mariupola

„Ogólnie rzecz biorąc, siedział pod bombami przez 18 dni. Już następnego dnia po wojnie – 25 lutego – w mieście zaczął zanikać prąd, woda i gaz. Wielu rzuciło się do wyjścia, a na ukraińskich posterunkach kontrolnych utworzyły się gigantyczne kolejki.

W tym samym czasie ludzie zaczęli rabować sklepy, zdając sobie sprawę, że może być blokada. Co więcej, wiele z nich po prostu się zamknęło i zaczęła się panika żywnościowa.

Po rozpoczęciu aktywnego ostrzału nierealne stało się opuszczenie miasta. Anton przeprowadził się do znajomych w prywatnym domu bliżej centrum miasta, mając nadzieję, że tam nie poleci.

Nadzieje poszły na marne. Wysadzony w pobliżu domu „Grad” tego samego dnia, 25 lutego, zniszczył dwa samochody znajomych, z którymi mieszkał. „Właśnie jedliśmy lunch, kiedy to się stało” — wspomina facet.

Jego samochód został pozostawiony bez szyb, ale poza tym był nieuszkodzony i był w ruchu, co później pomogło mu opuścić Mariupol.

Po nasileniu ostrzału Anton przeniósł się z prywatnego domu do wyposażonego schronu przeciwbombowego, który obecnie znajduje się w jednym z budynków użyteczności publicznej w centrum miasta.

Tam było po prostu bezpieczniej, poza tym do dużych schronów przynajmniej od czasu do czasu przychodzili ochotnicy lub wojsko ukraińskie, przywozili żywność, koce i papierosy. Tam, bliżej schronu, zostawił samochód.

„W schronie przeciwbombowym ludzie jedli raz dziennie, zapasy wody uzupełniano ze źródeł. Jest wiele dzieci iw ogóle ludzi ze wszystkich środowisk: bogatych, biednych. Był wielki duch wzajemnej pomocy i wsparcia, pozwoliło nam to wytrzymać ”- wspomina Anton.

Według niego głównym pożywieniem w ich schronie były suche zupy, które rozcieńczano gorącą wodą. Na zewnątrz rozpalano ogień, żeby ogrzać wodę. Tak postępowali mieszkańcy wszystkich okolicznych domów: podczas ciszy wychodzili na ulice, rąbali drzewa na opał i gotowali na ogniu.

„Kiedyś, gdy siedzieliśmy w piwnicy, jakimś cudem w pobliżu działał jeden sklep. Nie wiadomo skąd pochodziło jedzenie, miasto było już zablokowane. Kolejki w tym sklepie były kilometrowe, a ceny kosmiczne ”- wspomina facet. Ale potem sklep został zamknięty.

Pierwszy raz próbował uciec z miasta 28 lutego. Dołączył do konwoju, który na własne ryzyko próbował przedrzeć się do wyjazdu z Mariupola, ale samochody zostały ostrzelane po drodze (zauważ, że w tym czasie miasto nie było jeszcze otoczone przez wojska rosyjskie i DRL, stało się to dopiero 7 marca). Ludzie wrócili do miasta.

15 marca Anton zobaczył konwój samochodów zmierzający w kierunku wyjazdu z miasta. „Ludzie oznaczyli samochody na biało ręcznikami, prześcieradłami, nawet T-shirtami, aby pokazać, że przyjeżdżają tu cywile. Zostawiłem wszystkie swoje rzeczy w schronie, zabrałem ze sobą kilka osób z piwnicy, wskoczyłem do samochodu i rzuciłem się za kolumną.”

Rosjanie nie sprawdzali specjalnie nikogo na drodze, tylko rzucili okiem na dokumenty i przepuścili.

Nawiasem mówiąc, w sieci jest wideo o tym, jak inni, którzy wyjechali, mieli mniej szczęścia: zostali przebadani pod kątem śladów kamizelek kuloodpornych, sprawdzono broń i inne oznaki, że nie byli uchodźcami, tylko przebranymi żołnierzami Sił Zbrojnych Ukrainy.

„Do Berdiańska jechałem przez dwie godziny – z powodu korków i wybitych szyb w samochodzie było zimno na szybką jazdę. W Berdiańsku kto mógł, gdzie mógł, osiedlił się tam – nikt nie został specjalnie przesiedlony ”- mówi Anton.

Według niego w okupowanym przez Rosjan mieście są sklepy, ale z brakami. „Dostaje się bochenek chleba dziennie, do miasta prawie nie dochodzi jedzenie. Płatności przyjmowane są tylko kartą ukraińską przelewem bankowym, choć można też zapłacić gotówką – bankomaty w Berdiańsku działają.”

W mieście jest również połączenie i internet. Z Berdiańska Rosjanie przepuszczają ukraińskich uchodźców w dwóch kierunkach – do Zaporoża i na Krym. Dokąd konkretnie jechać – Anton jeszcze się nie zdecydował, bo ma krewnych w Berdiańsku, z którymi wciąż dochodzi do siebie po kilku tygodniach życia pod bombami.

By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/