Rozmowa z Andrejem Fursowem

Żródło większości polskiego tłumaczenia:

Ukraina w upragnionej wojnie Zachodu z Rosją

Ukraina w upragnionej wojnie Zachodu z Rosją

Ukraina w upragnionej wojnie Zachodu z Rosją

Uzupełnienia brakujących fragmentów, skróty i drobne poprawki — PB

Czytaj całość po rosyjsku

Rozmowa z Andrejem Fursowem


Andreju Iljiczu, jak oceniasz pozycję głównych światowych graczy w zw. z naszą specjalną operacją wojskową?

Zacznę od Chin. Ich stanowisko jest jak zawsze ostrożne, ale prędzej czy później rządzący ChRL będą musieli dokonać ostatecznego wyboru. Teraz, wg posiadanych przeze mnie informacji, ok. 25-30% tej warstwy, ściśle związanej z kapitałem zach. i warstwami zamożnymi w Chinach, opowiada się za przystąpieniem do sankcji przeciwko Federacji Rosyjskiej w celu solidaryzacji z Anglikami. Pozostała część warstwy, ok. 40%, głównie ugrupowanie Xi Dżinpinga i sojusznicy, absolutnie słusznie zwracają uwagę, że w przypadku porażki FR, natychmiast przyjdzie kolej na Chiny i ich zachowanie w obecnym kształcie nawet przez 10 lat jest b. problematyczne. Wiele zależy od niezdecydowanych „bagien”, odpowiedzi udzieli następny kongres KPCh.

Nie można nawet mówić o wrogości Anglosasów wobec nas i ich pozycji, tutaj wszystko jest jasne. A UE, Europejczycy? A bracia-Słowianie?

Czy na pewno są braćmi? Raczej zgadzam się z Dostojewskim i Leontiewem, którzy wszystko rozumieli już w XIX w. Serbowie to nasi bracia. Bułgarzy walczyli po stronie Niemiec w obu wojnach światowych. Czesi też nie są naszym narodem, ale Polacy dzielą pierwsze miejsce z Brytyjczykami w rusofobii.

Bo katolicy?

I tak też. Ale najważniejsza rzecz jest inna. Polacy przegrali dla nas „spór między Słowianami między sobą”, i to nie na punkty, ale przez nokaut. Na pocz. XVII w. wyrzuciliśmy ich z Moskwy, w 1667 odebraliśmy lewobrzeżną Ukrainę i Kijów, a pod koniec XVIII w. całkowicie zaanektowaliśmy Polskę (w połowie XIX w. były to tylko nadwiślane prowincje Imperium Rosyjskiego). A Polacy z ich arogancją nie mogą wybaczyć Rosjanom tego, że w przeciwieństwie do nich stworzyliśmy wielką scentralizowaną potęgę (autokratyczna Rosja, ZSRR) i nie mniej wielką europejską kulturę Nowoczesną, bliską i równą zachodniej wersji kultury europejskiej , a Polska zawsze była, jest i będzie peryferiami, podwórkiem – politycznym i, co najważniejsze, kulturowym tej właśnie Europy.

Teraz o zach. Europejczykach. W wywiadzie na krótko przed śmiercią Melnik-Botkin, szef francuskich tajnych służb de Gaulle’a, zauważył, że Rosjanie nie powinni się mylić: mimo że minęły dwa stulecia, Francuzi nie zapomną i nie wybaczą Rosjanom zwycięstwa nad Napoleonem. Co zatem powiedzieć o Hitlerze i naszym zwycięstwie nad jego Niemcami i EuroReichem? Nienawiść do Rosji ze strony wszystkich tych scholtzów, von derów i in. antyrosyjskich złych duchów to nienawiść potomków (a czasem tylko ich wnuków) nazistów, nienawiść historycznych niedobitków, którzy zdecydowali, że nadszedł czas zemsty i możesz – na rozkaz Anglosasów – podnieść głowę. Należy pamiętać, że ZSRR walczył nie tylko z nazistowskimi Niemcami, ale z hitlerowską Unią Europejską; Europa, z wyjątkiem Serbów, znalazła się pod panowaniem Rzeszy. Oczywiście prawie w każdym kraju był opór, ale trzeba pamiętać, że w oddziałach Rzeszy było znacznie więcej Francuzów niż w ruchu oporu, że ostatnimi obrońcami Berlina byli francuscy i estońscy esesmani. Dzisiejsza nienawiść Europejczyków, a przede wszystkim Niemców (oczywiście nie wszystkich) do Rosjan jest żądzą zemsty. A do zemsty potrzebni są nowi naziści, najlepiej Słowianie, a post-Zachód musiał tych nazistów wychować.

Teraz staje się jasne wiele rzeczy, które wcześniej, przynajmniej na zewnątrz, były zaskakujące. Dlatego w ostatnich latach ONZ nieustannie poddaje pod głosowanie kwestię niedopuszczalności gloryfikacji nazizmu. Dwie delegacje – USA i Ukraina – zawsze głosowały przeciw, podczas gdy państwa UE wstrzymały się od głosu, dając w ten sposób gloryfikacji nazizmu zielone światło. Dalej. Kilka lat temu niemiecka policja kryminalna wykryła w wywiadzie wojskowym kraju organizację neonazistów, blisko powiązaną z podobną organizacją w wywiadzie wojskowym Austrii. Kierownictwo wywiadu wojskowego Niemiec rzekomo przeoczyło istnienie neonazistów w swej strukturze. W rzeczywistości myślę, że rację mają analitycy, którzy wierzą, że po pierwsze była to jedna z komórek Czarnej Międzynarodówki; po drugie, jego główną funkcją na obecnym etapie było szkolenie bliskich im duchowo neonazistów na Ukrainie. Stąd „ślepota” ich przełożonych.

Niedawno podczas wizyty w Kijowie, Borrell otwarcie stwierdził, że konflikt Ukraina – Rosja należy rozwiązać wojskowo, a nie dyplomatycznie. Zapomniał, najwyraźniej chory, o losie „niebieskiej dywizji”. Na Twitterze napisał: „Tę wojnę trzeba wygrać na polu bitwy”. Wysocy rangą urzędnicy europejscy nie pozwalali sobie na takie rzeczy do tej pory – od czasu ataku hitlerowskiego na ZSRR. Oto kolejny rewanżysta. Maski całkowicie zrzucono. Wróg jest u bram i albo to my ich albo oni nas

Wydaje się, że wcześniej ten sam Borrell mówił o potrzebie rozwiązania sprawy drogą dyplomacji.

Sytuacja się zmieniła. Ale nadal jest jasne, że mimo całej pomocy post-zachodu dla Ukrainy, Rosja wygra, choć trudniej. Ponadto najwyraźniej nieuzasadnione są nadzieje postzachodniaków na tzw. partię pokojową w Moskwie .

Sytuację wyraźnie nakreślił w marcowym wydaniu Foreign Affairs (wydawca Council on Foreign Relations wyraża oficjalne stanowisko ultraglobalistów) Samuel Charap, starszy pracownik naukowy RAND Corporation, b. starszy doradca deputowanego sekretarza stanu USA. Wg niego, ​​osiągnięcie szybkiego kompromisu z Putinem jest najlepszą opcją dla USA, ponieważ wiadomo, że FR i tak zmiażdży Ukrainę, konsekwencją zwycięstwa Putina będzie pokój, a to automatycznie oznacza strategiczną porażkę USA. Walka Zachodu o wpływy w regionie wymknęła się spod kontroli, zauważa Charap. Zwycięstwo Rosji nie tylko zmieni sytuację na całym obwodzie granic FR, ale także nie pozwoli na pociąganie jej do odpowiedzialności za rozpoczęcie wojny. Ponadto im dłużej trwa konflikt, tym bardziej zbliżają się FR i Chiny, wzmacniając się nawzajem, podczas gdy USA stara się uniknąć nowej dwubiegunowości. Zwycięstwo Putina wzmocni jego reżim, a skoro zmiana reżimu w FR to główny cel USA, wg Charapa, to Zachód musi osiągnąć traktat pokojowy Rosja – Ukraina przed zwycięstwem FR.

Cele i środki są jasne. Wczesny traktat pokojowy to sposób na osłabienie reżimu politycznego FR, jego zmianę i w efekcie wyeliminowanie dwubiegunowości, jaką mogą osiągnąć ChRL i FR – trzy w jednym. Toteż jest niezwykle jasne, że każdy jest wrogiem Rosji i działa w interesie USA, post-Zachodu, kto szczególnie w Rosji wzywa do natychmiastowego ograniczenia działań wojennych na Ukrainie i szybkiego zawarcia pokoju na „kompromisowych” warunkach. Charap wyraźnie podkreślił interes USA i sposób jego realizacji, a my dostaliśmy marker, pozwalający jednoznacznie zidentyfikować wroga. Partia Pokoju jest za pokojowym zniszczeniem Rosji.

Jak myślisz, jak długo potrwają działania wojenne?

Zależy ile czasu zajmie realizacja interesów stron konfliktu. Interesem Rosji jest demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy, eliminacja zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa. W interesie ukronazistów jest ratowanie własnej skóry kosztem życia przede wszystkim ludności cywilnej. W interesie post-Zachodu jest maksymalne osłabienie FR, aby wyeliminować naszą broń jądrową, przystąpić do rozczłonkowania kraju i po ustanowieniu pełnej kontroli nad rosyjskimi zasobami, obalić Chiny, najprawdopodobniej przez podział na niepotrzebną ultraglobalistom depresyjną Północ i ściśle wkomponowane w światowe procesy Południe (możliwa makrostrefa: Japonia – płd. Chiny – Tajwan – Korea co najmniej południowa).

Ale są też interesy specyficzne; poza czynnikami geopolitycznymi szybkość ich realizacji w dużej mierze wyznaczą ekonomiczne determinanty czasu trwania konfliktu zbrojnego. Rozważając pytanie o głównych beneficjentów wojny na Ukrainie, Andrej Gribow, którego materiały polecam, wyróżnia trzy grupy:

  1. finansiści „zbiorowego Zachodu”;
  2. producenci węglowodorów, których cena gwałtownie wzrosła;
  3. globalny kompleks wojskowo-przemysłowy.

Główny cel finansistów — zabranie majątku rosyjskich oligarchów, urzędników i biznesmenów na Zachodzie w postaci nieruchomości, jachtów itp. — został prawie osiągnięty, wartość 2 biliony $. Ta grupa światowych oszustów zrealizowała swój cel, ale kolejny miesiąc wojny nie zaszkodzi „kształtowaniu opinii publicznej”. Dochody producentów ropy (firmy z kilkunastu krajów) z kontynuacji wojny wynoszą 50 do 100 mld $ miesięcznie, dlatego ważne jest dla nich przedłużenie wojny. Za ułamek setek mld dolarów, wg Gribowa, można próbować „przekupić zarówno generałów, jak i urzędników z obu stron konfliktu. Metody zostały wypracowane od początku wojen arabsko-izraelskich. Znani są gracze z globalnego kompleksu militarno-przemysłowego.” Ich grą jest dostarczanie Ukrainie ciężkiej broni i analiza przebiegu działań wojennych; „umożliwi dystrybucję kilku bilionów dolarów wśród największych graczy kompleksu wojskowo-przemysłowego w ciągu najbliższych 10 lat. Niezwykle potrzebny jest miesiąc lub dwa wywiadu wojskowo-przemysłowego. Więcej nie jest konieczne.” Wniosek: jeśli nie nastąpią żadne nadzwyczajne wydarzenia, to koniec wojny jest możliwy za 4–5 miesięcy, czyli pod koniec lipca lub sierpnia.

Oprócz niezwykłych wydarzeń i gospodarki istnieje logika (lub jak kto woli „mgła wojny”) konfrontacji geopolitycznej i prowadzenia działań wojennych. Nie mówię o długofalowych geohistorycznych celach post-Zachodu, które dyktują czas trwania konfliktu: maksymalne osłabienie Rosji z perspektywą jej zniszczenia przez Anglosasów i UE, jednocześnie z dławieniem UE przez USA.

Wiadomo, że im dłuższy konflikt, tym gorsza sytuacja energetyczna i żywnościowa w UE. Być może jest to jeden z celów rozpętania konfliktu.

Oczywiście jest wielofunkcyjny: osłabia FR i UE, częściowo (a może bardziej) rozbija brytyjską grę w Europie Wsch., działa na rzecz USA i ultraglobalistów. Ale nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko rozpocząć operację specjalną. Wybór był niewielki: wysłać wojska to nie zabawa, nie wysłać to katastrofa ale też wojna, tylko w znacznie gorszych dla nas warunkach.

Proszę wyjaśnić.

Cały grudzień 2022, Putin zabiegał na Zachodzie o gwarancje bezpieczeństwa, od NATO czyli USA, bo wiadomo było, że podżegani przez post-Zachód Ukraińcy szykują w tym czasie uderzenie na nieuznawane republiki. Przetłumaczone na zwykły język, żądanie gwarancji bezpieczeństwa, brzmiało: „Zdejmij swojego psa stróżującego. I uspokój się.” Ale przez trzy dekady wznoszono straż i ponaglano Rosję nie po to, by ją ugłaskać, ale po to, by rękoma ukronazistów walczyć z Rosją, dusić jej oddech, hamować jej działalność, osłabiać panujący w niej reżim. W połowie lutego na granicy z republikami Donbasu skoncentrowano potężną pięść Sił Zbrojnych Ukrainy i Batalionów Narodowych, zdolną do rozbicia milicji republik i dotarcia do granicy FR w niecały dzień. A ponieważ w tym czasie FR uznawała terytoria republik za część Ukrainy, w takiej sytuacji pomoc Rosji dla nich byłaby niemożliwa i byłoby za późno. Nasze ćwiczenia wojskowe w regionach graniczących z Ukrainą zakończyły się, a Macron ogłosił konieczność wycofania wojsk rosyjskich. Propozycja miała prowokacyjny charakter tego samego typu, co Obamy w 2014, który poprosił. Putina, by ten przekonał Janukowycza wycofać wojska z Kijowa, obiecując, że sytuacja się prze to rozładuje. Oddziały zostały usunięte i natychmiast doszło do zamachu stanu. Ale to zdarza się tylko raz; Macronowi już się nie wyszło. Kierownictwo FR dokonało jedynego możliwego wyboru i znacząco zmniejszyło zagrożenie geopolityczne: uznania ŁRL i DRL i udzielenia im pomocy w obliczu zbliżającej się agresji. Uderzenie wroga powstrzymano w ciągu zaledwie kilku dni.

Gdyby tak się nie stało, wówczas reżim ukronazistów, zalawszy krwią Ługańsk i Donieck, znalazłby się na naszej granicy i rozpoczął przygotowania do ataków na Krym i tereny FR graniczące z Ukrainą. Konflikt zaplanowano na koniec 2023 – początek 2024.

Skąd te konkretne daty?

Dokładnie na początku 2024 , wg ekspertów w USA i zach. Europie, siły Ukrainy byłyby gotowe do poważnej wojny z FR. Oczywiście nawet w 2024 roku Ukraina nie mogła liczyć na zwycięstwo nad FR, ale to nie wchodzi w rachubę, a post-Zachód z całą swoją nienawiścią do Rosji nie postawiłby takiego zadania. Chodzi o rozpętanie takiego konfliktu przez ukronazistów, który mógłby wyrządzić niedopuszczalne szkody FR i wywołać kryzys władzy w przededniu wyborów prezydenckich i doprowadzić do zmiany reżimu.

W 2022 siłom Ukrainy brakowało do tego niemal katastrofalnie lotnictwa oraz paliwa i smarów. Dopiero pod koniec 2023 r. – na początku 2024 r. Amerykanie mogli rozwiązać ten problem, zaopatrując Ukrainę w samoloty F-15, F-16 i A-10. W tym samym terminie miały być gotowe ciepłociągi z Polski i Rumunii, rozwiązanie problemu paliw i smarów. W rezultacie na początku 2024 mielibyśmy napompowany bronią reżim ukronazistów, gotowy do wojny. Jak zauważył Prezydent FR, jeśli walka jest nieunikniona, trzeba uderzyć, co ratuje życie, zasoby i czas.

Może więc rację mają ci, którzy uważają, że w 2014 trzeba było nie ograniczać się do Krymu, ale iść dalej i nie czekać osiem lat?

W 2014 tak myślałem. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, a w obecnej sytuacji jeszcze lepiej rozumiem, że się myliłem. W 2014 nie byliśmy gotowi na totalny konflikt z post-Zachodem; nie było silnej armii, bezpieczeństwa żywnościowego, prawdziwego systemu bankowego. Nawet teraz, kiedy to wszystko jakoś utworzono od ośmiu lat, będzie nam trudno, ale w 2014 po prostu zmiażdżyliby nas. W 2022 sztab zmusił nas do ataku, ale mieliśmy już bazę i tym ciosem rozwiązujemy własne problemy, jednocześnie stwarzając problemy dla USA i oczywistego wroga energetycznego, żywnościowego, socjalnego — UE. A im więcej problemów ma UE, im szybciej się rozpadnie, przynajmniej de facto, tym lepiej dla nas. Kiedyś Tiutczew powiedział, że po utworzeniu imperium Piotra Wielkiego w Rosji, powstanie imperium Karola Wielkiego w Europie jest niemożliwe. ten geopolityk, dyplomata i poeta sprawił, że siła zjednoczonej Europy i siła Rosji są odwrotnie proporcjonalne: im silniejsza Rosja, tym słabsza Europa i odwrotnie. Wystarczy przypomnieć, że UE naprawdę powstała po zniszczeniu ZSRR. Teraz sytuacja rozwija się w przeciwnym kierunku.

Europejczycy są wściekli, zewnętrznie wojowniczy właśnie dlatego, że czas UE się kończy, ale bez zgody USA ci polityczni impotenci nic nie zrobią. I nie ma zielonego światła, mimo że Duremar z Białego Domu, z całą swoją paskudną retoryką, jest znacznie bardziej powściągliwy niż Europejczycy i Brytyjczycy. W przypadku rozszerzenia konfliktu, USA będzie musiało interweniować, a to jest im bezużyteczne, przynajmniej na razie, zwłaszcza biorąc pod uwagę problem Chin.

Innymi słowy, USA miażdżą europejskiego konkurenta.

Tak, ale to nie jedyny powód usuwania społecznego tłuszczu z Europy. Jest jeszcze jeden, związany nie z geopolityką, ale z „wielkim resetem”, budowaniem nowego porządku światowego przez struktury ponadnarodowe. Jednym z zadań tej konstrukcji jest wywłaszczenie, a właściwie zniszczenie maksymalnej części warstwy środkowej (czasami nazywa się ją nieściśle „klasą średnią”, choć nie jest to klasa w ścisłym tego słowa znaczeniu , ale składa się z przedstawicieli różnych klas o mniej więcej takich samych dochodach).

Bogactwo współczesnego świata szacuje się na ok. 85-90 bilionów $. Tylko 1% populacji (70-75 mln ludzi) superbogatych i bogatych posiada ok. 35 bilionów $. Światowa klasa średnia 12-15% (ok. 1 mld) – ok. 40 bln. dolarów. Do 85% światowej populacji należy 10-15 bln $; trudno i kłopotliwe jest cokolwiek odebrać tym biedakom. Ale 1 mld „średnich” skoncentrowanych w miastach i zamożnych przedmieściach, a co najważniejsze, ściśle zintegrowanych z systemem, a więc kontrolowanych i wrażliwych – to jest to. A 40 bln $ to znacznie więcej niż 10-15 mln $ (wezmą tę część później, zmniejszając populację, głównie niższych klas „zbędnych zjadaczy”). Geneza kapitalizmu nastąpiła w postaci wywłaszczania własności ziemskiej. Geneza postkapitalizmu (prezentowanego zmyłkowo jako odnowiony kapitalizm „państwowy” lub „inkluzywny”) dokona się również w postaci wywłaszczenia głównych beneficjentów kapitalizmu społeczno-opiekuńczego II połowy XX w. „Inkluzywny”, „interesariusz” -– to to samo Pole Cudów w Krainie (postkapitalistycznych) Głupców, gdzie świeże lisy Schwab i Evelyn de Rothschild zwabią “średnich”.

Wywłaszczenie warstwy średniej to dopiero ostatecznie pozbawienie własności. Pierwsze kroki to głównie redukcja tej warstwie zużycia energii i mobilności (turystyka) oraz racjonowanie żywności. Te zadania miała rozwiązać „pandemia”, dlaczego nie -– o tym też możemy porozmawiać. Teraz ważne jest: dlaczego Europa jako cel? Po pierwsze, ze względu na 400 mln mieszkańców UE, warstwa średnia liczy co najmniej 150 mln, można na niej zarobić. Po drugie, UE nie ma podmiotowości politycznej, elity euroatlantyckie będą posłusznie realizować wolę ultraglobalistów ze szkodą dla własnej ludności, która w rzeczywistości nie jest chroniona. A jeśli już, to można na nich naciskać „bronią etniczną” – migrantami, prowokując konflikt na tle etniczno-rasowym. Konflikt na Ukrainie dał jednak atlantyckim elitom i postzachodniemu szarakowi nowy obiekt nienawiści — zewnętrzny, w przeciwieństwie do migrantów. Powracająca „meksykańska fala rusofobicznej histerii” (B. Czukow), która już na Zachodzie przeradza się w wywołaną epidemię psychiczną, umożliwiła kanalizowanie na Rosjan niezadowolenia, wywołanego „pandemią” i narastającym kryzysem społecznym . I pod tym hałasem Europejczycy mogą się orientować, co już się dzieje.

Zaczynają robić to samo z warstwą średnią w Europie, co zrobiono ze średnią warstwą obozu socjalistycznego, głównie ZSRR, w l. 90-ych. Grabież przybrała wówczas fantastyczne rozmiary. Jeśli w 1989 w Europie Wsch., w tym w europejskiej części ZSRR, poniżej granicy ubóstwa żyło 14 mln, to w 1996 już 168 mln. W raporcie UNESCO o ubóstwie nazwano to największym pogromem klasy średniej w historii . Pod brzytwę poszli nie Ockham, ale Gajdar-Cubajowie i ich kuratorzy reform w kraju i za granicą. Wywłaszczono nauczycieli, inżynierów, wysoko wykwalifikowanych robotników, lekarzy, oficerów, naukowców. W prawie trzystumilionowym ZSRR ponad 1/3 populacji można było śmiało przypisać warstwie średniej. 30 lat później, przyszła kolej na europejską klasę średnią. Zgromadzeni w „ucieczce od kapitalizmu” ultraglobaliści „otwierają nową puszkę”. Myślę, że w l. 2020-ych „pożrą” Europę.

A potem?

Kolejnym kandydatem do wywłaszczenia warstwy średniej może być kraj, w którym tej warstwy jest dużo: USA z Kanadą i Chiny. Liczba „średnich” w obu krajach jest w przybliżeniu taka sama – od 300 do 400 mln (w zależności od kryterium). Dokonując wyboru, ponadnarodowi ultraglobaliści wydaje się powinni ratować własne USA. Ale etniczność ani rasa nie odgrywają u nich roli. Żywym tego dowodem jest używanie przez atlantyków broni etnicznej w postaci migrantów z Bliskiego Wsch. i Afryki przeciwko własnym, Europejczykom, chrześcijanom, Białym. Moim zdaniem kolejnym po Europie kandydatem są USA i Kanada a nie Chiny. Są dwa powody, nie licząc samego faktu obecności ogromnej, choć zanikającej warstwy średniej:

  1. Mamy ogromną masą biednej ludności nie-białej (Murzynów, Latynosów), redystrybucję dochodów, bogactwo narodowe. Na korzyść biedoty może być (celowe) pogorszenie sytuacji „średnich” uzasadnione określonymi podatkami, wypłatami „odszkodowań społecznych” potomkom niewolników itp. Wielu nie-Białych, agresywnych „wieśniaków” można łatwo rzucić przeciwko „średnim”, jak pokazuje historia BLM. Wystarczy wywołać indukowaną epidemię psychiczną, jak to miało miejsce w przypadku szaleństwa wokół Floyda.
  2. Chińska warstwa rządząca w ostatnich dziesięcioleciach żywo i przekonująco pokazała, że ​​może być bardzo skuteczna dzięki systemowi ocen społecznych, który idealnie pasuje do tradycyjnej chińskiej dyscypliny i władzy KPCh. Panując nad swoją populacją, rząd Chin jest znacznie skuteczniejszy od wierchuszki post-Zachodu z pozostałościami ostatnich demokratycznych instytucji i tradycji, społeczeństwem obywatelskim, chrześcijańską kulturą sumienia (podobnie jak Japonia, Chiny są kulturą wstydu). Ponadto, samokontrolą mas rząd ChRL uwewnętrznia tę kontrolę. Zachód też poczynił ogromny postęp na tej ścieżce w minionych 200 latach. Masową reklamą, agitacją, dezinformacją, propagandą i instytucjami represyjnego życia codziennego („nadzoruj i karaj” wg Foucault), Zachód wychował posłuszny „chodzący żołądek” bez inicjatywy, niezdolny krytycznie myśleć, standaryzowany przez konformistyczne życie. Niemniej jednak istnieje granica, której Europejczyk nie przekroczy, a Chińczycy żyją poza nią, organicznie dla swojej społeczności i kultury. W „nowym wspaniałym świecie” ultraglobaliści potrzebują właśnie takiej jednostki społecznej, „osobowości kontekstowej”.

Pod tym względem Chiny są dla ultraglobalistów niemal idealne i nie przypadkiem kilka lat temu, w czasach Trumpa, Xi Dżinping powiedział w Davos, że Chiny są gotowe przewodzić globalizacji. Miał na myśli zastępstwo dla USA wcale nie w sferze ekonomicznej, Xi jest realistą, ale przywódcą w tworzeniu modelu społeczeństwa i człowieka niezbędnego dla ultraglobalistycznego nowego porządku. W WEF otrzymano właściwy sygnał. Za Bidena sytuacja zaczęła się inaczej rozwijać, eskalowały sprzeczności USA – Chiny. Zmienił się wektor walki o rodzaj globalizacji. Słabością Chin jako poligonu dla ultraglobalistów jest depresyjna Północ, która również różni się etnicznie od Południa. Jednak i ten problem da się rozwiązać: przy zachowaniu de iure zjednoczonych Chin może dojść de facto do „rozwodu” między Południem a Północą (cała historia systemu Chin to ciągły rozpad i ponowne jednoczenie, a jak wiadomo ewolucja dużych złożonych systemów jest nieodwracalna). Północ można wyrzucić, jak to się stało np. z rozwiniętą płn.-zach. Brazylią na przełomie XVIII i XIX w., a Południe przyłączyć do makrostrefy (regionu-gospodarki) „Japonia – południe Chin – Tajwan – (ewentualnie) południe Korei”; ta druga opcja zakłada porażkę grupy Xi, co moim zdaniem jest w tej chwili mało prawdopodobne. Jednak z b. możliwym, przynajmniej de facto, rozpadem USA na Północ i Południe, a nawet na więcej części (może w l. 2030-ych) przyjdzie kolej na Chiny już z prawdopodobną „ stratyfikacją”. Jednak przy obecnej szybkości i zmienności nie tylko wydarzeń, ale także trendów, prognozowanie jest trudne, a nawet niewdzięczne. W 1996 wydałem książkę „Dzwony historii. Kapitalizm i komunizm w XX w.” z przewidywaniami. Wiele z nich się spełniło. Ale to, co przewidziałem na l. 2030-2040, wydarzyło się w l. 2010-ych, albo, co jest już całkiem oczywiste, wkrótce się wydarzy. Ale tempo obecnych zmian nie jest porównywalne z tym w l. 1990-ych.

A co z Rosją w tych układach?

Teraz post-Zachód postawił sobie za zadanie jak największe osłabienie Rosji i pozbawienie jej części suwerenności, doprowadzenie do władzy marionetek. Jest środek odstraszający: Chiny. Post-Zachód dąży do ostatecznego rozwiązania kwestii rosyjskiej, ale w sposób nieszkodliwy dla Chin. Nie mówię o tym, że FR dla ChRL jest zapleczem surowcowo-militarnym, które stworzy podstawy do taktycznego przynajmniej sojuszu i skoordynowanych działań w strefie wspólnych interesów, jak pokazała np. niedawna akcja w Kazachstanie, która w b. konkretny sposób rozwiązała spór między dwoma klanami i wskazała tym samym Brytyjczykom limit ich możliwości. Zemsta to kolejny powód, dla którego Brytyjczycy są tak wściekli na Ukrainę. UE aktywnie gra z nimi w tym. Stwierdzenie Borrella, że ​​reżim w Kijowie powinien odnieść sukces tylko militarnie, a nie dyplomatycznie, pokazuje, że post-Zachód niczego nie osiągnął sankcjami “z piekła rodem”. Gratulujemy Zachodowi uznać się za piekło, dlatego satanizm jest wśród nich tak rozpowszechniony; sataniści USA oficjalnie poparli Ukrainę natychmiast po pojawieniu się w społ-sieci wideo, w którym Ukrainka „rosyjskiemu jeńcowi wojennemu” sierpem podcina gardło, mówiąc, że to ukraiński bóg obudził się śpiąc w lochu — pogaństwo połączone z satanizmem. Inscenizacja egzekucji „Maryny”, zaaranżowanej w ofierze albo podziemnym bogom pogańskim, albo Szatanowi, nie jest przypadkiem wyjątkowym. Na dziedzińcu dawnej bazy Narodowego Batalionu Azowskiego* znaleźli duży posąg pogańskiego bóstwa, a obok niego kamień modlitewny ze szczątkami ofiar. W budynku Batalionu Narodowego znajduje się mniejsza wersja tego samego idola. Zdaniem ekspertów, w celu odizolowania azowców od ludzi, których mieli zniszczyć, „specjaliści” opracowali dla nich synkretyczny (pogaństwo plus satanizm) kompleks religijny, w którego centrum znajduje się kult śmierci. Sam Azow działał jako rodzaj zakonu wojskowo-religijnego, który stoi ponad Siłami Zbrojnymi Ukrainy i ponad społeczeństwem jako najwyższa kasta, co uzasadniano przynależnością do kultu śmierci. Istnieją oczywiste paralele z zakonem SS, z jego obsesją na punkcie śmierci i wszystkiego, co ciemne, oraz z ISIS*. Wygląda na to, że powstało to według tych samych wzorów, a jeśli hipoteza o niemiecko-czarnym międzynarodowym śladzie neonazistowskim w tworzeniu ISIS jest słuszna, to wiele staje się jasne z Azowem i ofiarą „rosyjskiego jeńca wojennego”. Kryzys, zrujnowanie społeczeństwa i państwa spowodowały, że wybuchły siły chaosu, a „spokojni” Anglosasi i Niemcy nadali im formę organizacyjną i ideologiczną. Post-Zachód potrzebuje zwycięstwa nad Rosją wszelkimi środkami, w tym militarnymi, ale będą walczyć poprzez Ukraińców -– „do ostatniej kropli krwi”, jak powiedział B. Johnson, zmuszając Słowian do zabijania Słowian. Czy jednak Słowianie walczą w batalionach narodowych?

Post-Zachód również atakuje FR psycho-informacyjnie, ale tu działają głównie na słabo poinformowanych i wyrzutków społecznych, nie więcej niż 6-10% populacji plus rodzima V kolumna. Propaganda post-Zachodu w FR ma na celu podwójny rozłam i konflikt: między rządem a ludnością oraz wewnątrz warstwy rządzącej. Tutaj stawka spoczywa na tzw. liberałach, którzy nie mają nic wspólnego z prawdziwym liberalizmem. Widać wyraźnie, że wojna marginalizuje tę publiczność, gotową do spokojnego (skorumpowanego) życia złodziei, ale niezdolną do powściągliwości i poczucia jedności z ludźmi w godzinie ciężkich prób. Nadeszła ta godzina i dlatego potrzebna jest kolejna elita, zdolna wyrwać kraj z historycznej pułapki.

…….

* zakazane w RF


By piotrbein

https://piotrbein.net/about-me-o-mnie/